5555

Lądek-Zdrój, kąpiel termalna w basenie Wojciech stylizowanym na łaźnię turecką

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

BARBARA TEKIELI

 

Na mapie polskich regionów uzdrowiskowych szczególne miejsce zajmuje ziemia kłodzka i jej okolice. Ta kraina przyciąga wspaniałą przyrodą, bogatą ofertą turystyczną i ciekawą historią. Znajduje się tutaj największe skupisko uzdrowisk położonych w niewielkiej odległości od siebie. Turyści i kuracjusze odwiedzają tę część Polski nie tylko z powodu warunków klimatycznych, lecz także ze względu na wyjątkowy poziom usług. W rejonie ziemi kłodzkiej czeka na nich doskonała baza noclegowa, gastronomiczna i rehabilitacyjno-zabiegowa oraz profesjonalna i doświadczona kadra.

 

W tutejszych uzdrowiskach używa się nowoczesnego sprzętu medycznego, dzięki któremu można m.in. przeprowadzić diagnostykę ultrasonograficzną oraz całodobowe monitorowanie zaburzeń rytmu serca metodą Holtera i ciśnienia tętniczego krwi czy wykonać badania densytometryczne w rozpoznaniu osteoporozy. Pobyt leczniczy umilają kuracjuszom malownicze widoki i dobroczynny mikroklimat. W terapiach wykorzystuje się tu również wody mineralne.

 

Wiekowy kurort Lądek-Zdrój odwiedzają przede wszystkim osoby z chorobami narządu ruchu, skóry, układu nerwowego i naczyń obwodowych (tętnic), a także osteoporozą czy problemami wieku dojrzałego i z przemianą materii. Tutejsze wody radonowe powodują np. wzrost poziomu hormonów płciowych. Z kolei w Długopolu-Zdroju występują szczawy alkaiczne. Główną działalnością tego uzdrowiska jest leczenie i rehabilitacja kuracjuszy z chorobami wątroby. Poza tym przyjeżdżają tu m.in. kobiety po mastektomii czy pacjenci z cukrzycą. Łagodny klimat służy astmatykom oraz osobom z chorobami układu krążenia. W Polanicy-Zdroju leczy się schorzenia układu krążenia, przewodu pokarmowego, górnych dróg oddechowych i narządu ruchu. Do Dusznik-Zdroju przyjeżdżają kuracjusze z chorobami układu pokarmowego, oddechowego i naczyniowego czy narządu ruchu, problemami ginekologicznymi, jak też osteoporozą. Pobyt w Kudowie-Zdroju pomoże w podreperowaniu zdrowia w przypadku schorzeń układu krążenia i trawiennego, dróg oddechowych i narządu ruchu, chorób endokrynologicznych związanych z niedokrwistością oraz otyłości.

 

KURORT Z TRADYCJAMI

 

img 5713 1

Wnętrze Pijalni Uzdrowiskowej w Długopolu-Zdroju

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

Najmniejszym uzdrowiskiem ziemi kłodzkiej jest Długopole-Zdrój. Jego największą zaletę poza wodami leczniczymi i borowiną oraz znakomitym położeniem stanowi panujący tutaj spokój (nawet w pełni sezonu turystycznego). Do miejscowości można dojechać trasą kolejową, którą poprowadzono w 1875 r.

 

Pierwsze wzmianki o Długopolu-Zdroju sięgają połowy XIV w. Uzdrowisko pod nazwą Bad Langenau (nazywane również śląskim Marienbadem) powstało na początku XIX stulecia i od tego czasu działa nieprzerwanie. W 1798 r. odkryto tu źródło Emilia. Wybudowano wówczas ujęcie wody leczniczej, która wypływała z wyrobiska starej kopalni ałunu („Gab Gottes”, czyli „Stąpanie Boga”), funkcjonującej od lat 60. XVI w. Dobroczynny wpływ wody mineralnej dostrzegli mieszkańcy i zaczęli ją stosować nie tylko do picia i kąpieli, ale także sporządzania musującego napoju.

 

Później natrafiono na kolejne źródła: Elizę (obecnie pod nazwą Kazimierz; ujęcie znajduje się przy promenadzie) i najwydatniejszą ze wszystkich Renatę. W 1850 r. swoją działalność rozpoczął Zakład Przyrodoleczniczy Karol słynący z borowiny, której złoża odkryto na łące pod wzgórzem Wronka (458 m n.p.m.). Pierwszy długopolski kompleks kąpielowy z 12 kabinami i drewnianymi wannami wybudowano w 1819 r. w miejscu dzisiejszego obiektu sanatoryjnego Willa Dąbrówka (z 1834 r.), usytuowanego na obrzeżu urokliwego Parku Zdrojowego.

 

W 1875 r. z pomocą włoskich specjalistów wydrążono 360-metrowy tunel kolejowy w zboczach Wronki, co umożliwiło uruchomienie połączenia z Wrocławiem i Berlinem oraz innymi ważnymi metropoliami europejskimi. Wtedy też (w latach 1875–1876) powstał tutaj jeden z najbardziej ekskluzywnych obiektów – pensjonat Elisenhof, czyli dzisiejszy nowoczesny hotel Spa Medical Dwór Elizy.

 

Znakomite zabiegi i doskonałe efekty leczenia rozsławiły uzdrowisko w Europie. Szczyt popularności osiągnęło ono na przełomie XIX i XX w. Stali kuracjusze doceniali nie tylko moc wód leczniczych i borowiny, ale także ciszę panującą w miejscowości słynącej z malowniczego parku, stylowej pijalni w drewnianym pawilonie i – co nie mniej ważne – wielu tras spacerowych z pięknymi widokami. W tutejszym pierwszym śląskim teatrze plenerowym występowali artyści z Wiednia. Powstała wówczas również hala spacerowa (w 1840 r.), obecnie Dom Zdrojowy, w którym mieści się Pijalnia Uzdrowiskowa, kompleksowe Centrum Obsługi Kuracjusza i kawiarnia „Zdrojowa”. Rozbudowano też łazienki borowinowe, dzięki czemu można było zwiększyć liczbę kąpieli leczniczych.

 

Dzisiaj w Długopolu-Zdroju leczy się choroby układu trawienia, ortopedyczno-urazowe, reumatologiczne, krwi i układu krążenia czy naczyń obwodowych oraz cukrzycę. Specjalnością uzdrowiska są suche kąpiele gazowe w dwutlenku węgla, unikatowe w skali Europy, i naturalna metoda leczenia zaburzeń układu krążenia. Miejscowość jest także wiodącym w kraju ośrodkiem terapii chorób wątroby. Duża w tym zasługa Klinicznego Ośrodka Naukowo-Badawczego Kliniki Chorób Zakaźnych Akademii Medycznej we Wrocławiu, który funkcjonował tu od 1956 r. przez ponad 40 lat. Pod kierownictwem profesorów Józefa Kaniaka i Andrzeja Gładysza opracowano w nim najnowsze metody leczenia dla osób cierpiących na schorzenia wątroby.

 

W zabiegach wykorzystuje się w uzdrowisku występujące w tej okolicy wody mineralne nasycone dwutlenkiem węgla – wyjątkowej jakości szczawy bogate w cenne pierwiastki takie jak wapń, magnez, potas, krzem i żelazo. Ta miejscowość należy do nielicznych miejsc w Polsce, gdzie kuracja pitna (zwana krenoterapią) jest ogólnie dostępna i bezpłatna dla wszystkich kuracjuszy.

 

Po powodzi z 1997 r. w Długopolu-Zdroju przeprowadzono wiele prac porządkowych i remontowych. Poszczególne obiekty sanatoryjne po gruntownej modernizacji pełnią teraz również nowe funkcje. Tradycyjne metody leczenia łączy się w nich z nowoczesnym podejściem do pacjenta. Czytaj więcejWyremontowane zostało kameralne sanatorium Ondraszek, do dawnej świetności powrócił niegdysiejszy pensjonat Elisenhof (jako wspomniany już luksusowy hotel Spa Medical Dwór Elizy). Całkowicie przebudowano Willę Dąbrówka, którą wyposażono w nowoczesny sprzęt. Gruntownie zrewitalizowano także Park Zdrojowy.

 

„Uzdrowisko Lądek-Długopole” S.A. otrzymało koncesję na eksploatację wód mineralnych z przeznaczeniem do terapii leczniczych obowiązującą aż do 2042 r. Obecnie spółka ta dysponuje 721 miejscami noclegowymi – zarówno w Długopolu-Zdroju, jak i Lądku-Zdroju – i przeprowadza rocznie powyżej 760 tys. zabiegów z ponad 50 dostępnych tu ich rodzajów.

 

Czytaj więcejAtrakcją okolicy są trasy spacerowe i turystyczne. Biegnie tutaj najpopularniejszy szlak Sudetów (czerwony), prowadzący ze Świeradowa-Zdroju do Prudnika (Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza). Bezpośrednio z Długopola-Zdroju dotrzemy nim na Przełęcz Spaloną (788 m n.p.m.) w Górach Bystrzyckich lub przez Wilkanów, Marię Śnieżną (Sanktuarium Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości na stoku góry Igliczna – 847 m n.p.m.) i Międzygórze do schroniska na Śnieżniku (1218 m n.p.m.). Po ziemi kłodzkiej jeszcze jako krakowski duszpasterz akademicki lubił wędrować Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Odwiedził on Długopole-Zdrój ze swoimi studentami w 1955 r.

 

Za popularne miejsce spacerów uchodzi znajdujący się na południu uzdrowiska zabytkowy Park Zdrojowy (założony w 1819 r.) z pięknymi okazami starych drzew. Jedną z osobliwości przyrodniczych miejscowości jest aromatyczny czosnek niedźwiedzi – przysmak turystów i kuracjuszy, który kwitnie od kwietnia do maja na łąkach wschodniej części parku. W tym ostatnim rejonie przy drodze prowadzącej na stację kolejową w dawnym kościele ewangelickim działa stylowa kawiarnia. W czerwcu na terenach rekreacyjnych zwanych Rykowiskiem odbywa się festyn Noc Świętojańska. We wrześniu z okazji Światowego Dnia Turystyki w ramach Dni Turystyki Ziemi Bystrzyckiej organizuje się otwarte dni uzdrowiska.

 

Jeśli kogoś bardziej zainteresuje historia Długopola-Zdroju, powinien koniecznie zobaczyć wystawę zaaranżowaną przy tutejszej bibliotece. Znajdzie na niej przedwojenne pocztówki, archiwalne zdjęcia, zabytkowe mapy, litografie, druki oraz wiele cennych przedmiotów i pamiątek sprzed lat.

 

Podczas pobytu w tej miejscowości uzdrowiskowej koniecznie trzeba odwiedzić pobliską Bystrzycę Kłodzką. Jej największą atrakcją jest znakomicie zachowany zespół urbanistyczny z tarasową zabudową i średniowiecznymi murami obronnymi z basztami Rycerską i Kłodzką oraz Bramą Wodną, które są udostępnione do zwiedzania. Przez miasto prowadzi Miejska Trasa Turystyczna. Znajduje się tutaj również wyjątkowe w Polsce Muzeum Filumenistyczne (podobne istnieją w Wielkiej Brytanii, Czechach i Szwecji).

 

DJI 0196

Bystrzyca Kłodzka w pełni zachowała swój średniowieczny układ urbanistyczny

© JAN RUSAK

 

ŚLADEM CHOPINA

 

Duszniki-Zdrój nie pełnią wyłącznie funkcji uzdrowiska. To też ważny punkt na mapie turystycznej ziemi kłodzkiej (z dobrze rozwiniętą całoroczną bazą noclegową i rekreacyjno-sportową), przez który przebiegają liczne szlaki rowerowe i piesze wiodące do najbardziej atrakcyjnych miejsc w regionie. Miasto leży na zachód od Kłodzka, pomiędzy Kudową-Zdrojem a Polanicą-Zdrojem. Z dobroczynnych właściwości tutejszych wód mineralnych korzystał wielki polski kompozytor Fryderyk Chopin, który odbywał w sierpniu 1826 r. w Dusznikach-Zdroju kurację ze względu na gruźlicę.

 

Uzdrowiskospecjalizuje się w leczeniu chorób układu oddechowego, pokarmowego i krążenia oraz narządu ruchu, a także schorzeń ginekologicznych. Przeprowadza się w nim również badania z zakresu diagnostyki osteoporozy i kuracje dla osób na nią cierpiących. W ofercie dusznickich ośrodków znajdują się zabiegi z dziedziny hydroterapii, elektroterapii, kinezyterapii, balneoterapii, termoterapii czy światłolecznictwa. Szczególnie polecane są te z wykorzystaniem naturalnych surowców, takich jak wody mineralne, igliwie, borowina i solanka.

 

Duszniki-Zdrój słyną z leczniczych źródeł o szczególnych właściwościach – Pieniawy Chopina (szczawy żelazistej o temperaturze 20°C), Jana Kazimierza, Jacka i Agaty. Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w mieście jest Pijalnia Wód Mineralnych z pierwszej połowy XIX w.

Dla upamiętnienia pobytu Fryderyka Chopina w uzdrowisku w 1946 r. odbył się w nim cykl koncertów. W ten sposób narodził się najstarszy w Polsce festiwal muzyczny. Wydarzenie organizuje się co roku na początku sierpnia (obecnie pod nazwą Międzynarodowy Festiwal Chopinowski). Niewątpliwie atrakcje Dusznik-Zdroju stanowi też Park Zdrojowy o powierzchni niemal 5,5 ha, ze starym drzewostanem i pięknymi dywanami kwiatowymi oraz Teatrem Zdrojowym im. Fryderyka Chopina (Dworkiem Chopina). Warto zwiedzić także Rynek z barokowym Ratuszem i pręgierzem oraz stojący niedaleko Kościół św. św. Piotra i Pawła z bogatym wystrojem wnętrz i oryginalną amboną w kształcie wieloryba.

 

Do najciekawszych miejsc w uzdrowisku należy również Muzeum Papiernictwa otwarte w lipcu 1968 r. Znajduje się ono w XVII-wiecznym młynie papierniczym nad Bystrzycą Dusznicką. Ten zabytek przemysłu uzyskał status pomnika historii. Obecnie trwają starania o wpisanie go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Początki papiernictwa w tym mieście sięgają XVI stulecia, a pierwsza informacja o miejscowej papierni pochodzi z 1562 r. Muzeum kultywuje tradycję ręcznego czerpania papieru stosowaną do połowy XIX w. Ekspozycje prezentują dzieje papieru i metody jego wytwarzania. Można tu obejrzeć m.in. zabytkowe urządzenia papiernicze i kolekcje arkuszy ze znakami wodnymi. Najnowsze z wystaw stałych przedstawiają historię polskiego pieniądza papierowego i sztukę papieru. Zwiedzający tę dusznicką placówkę mają możliwość przyjrzenia się ręcznej produkcji papieru, a nawet wykonania własnego arkusza, który będzie pamiątką z pobytu na ziemi kłodzkiej. Tutejszy sklepik oferuje bogaty wybór wyrobów papierniczych z materiału wytwarzanego na miejscu przez profesjonalnych czerpalników. Od 2001 r. muzeum organizuje corocznie dwudniowe Święto Papieru (w ostatni weekend lipca) – festyn popularyzujący wiedzę o dziejach i znaczeniu papieru, druku, sztuki introligatorskiej i innych rzemiosł.

 

Równie atrakcyjne są też okolice uzdrowiska. Warto wybrać się m.in. do florystycznego Rezerwatu przyrody Torfowisko pod Zieleńcem czy też w rejon malowniczych Błędnych Skał (853 m n.p.m.) i Szczelińca Wielkiego (919 m n.p.m.), które znajdują się na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych (PNGS). W Ekocentrum PNGS, przy trasie wspomnianego najpopularniejszego szlaku sudeckiego, mieści się pierwsze w Polsce Muzeum Żaby z kolekcją ponad 3 tys. eksponatów pochodzących z blisko 20 krajów świata i 6 kontynentów.

 

Jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji w pobliżu Dusznik-Zdroju jest odległa o ok. 17 km od tego kurortu Kaplica Czaszek, którą zaczęto budować w 1776 r. w Czermnej, dziś dzielnicy Kudowy-Zdroju. Zgromadzono tutaj ok. 3 tys. czaszek i kości ofiar wojen toczących się na ziemi kłodzkiej i szerzących się potem epidemii. Na zainteresowanie zasługuje także barokowa bazylika w Wambierzycach (Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin i Patronki Ziemi Kłodzkiej) oraz gospodarstwo Urszuli i Bogusława Gorczyńskich (ok. 200 m od Kaplicy Czaszek w Czermnej) – prywatny skansen, w którym można zapoznać się z ginącymi zawodami takimi jak garncarz, kowal czy tkacz.

 

Duszniki-Zdrój i ich okolice warto odwiedzić również zimą. Powstało tu wiele prywatnych wyciągów. Na pobliskiej rozległej Jamrozowej Polanie w małym paśmie Wzgórz Lewińskich na wysokości 650–675 m n.p.m., wśród pięknych lasów świerkowych, działa jedno z najnowocześniejszych w Europie centrów sportów zimowych (Duszniki Arena) dla osób aktywnie uprawiających narciarstwo klasyczne i biathlon (ze sztucznie naśnieżanymi trasami biegowymi dostępnymi po zmroku dwa razy w tygodniu dzięki odpowiedniemu oświetleniu). Najwyżej położoną dzielnicą kurortu jest Zieleniec (800–960 m n.p.m.). To mekka miłośników białego szaleństwa nie tylko z całej Polski, ale i sąsiednich Czech czy Niemiec – prawdziwa zimowa stolica ziemi kłodzkiej. Zieleniec Ski Arena ze swoimi ponad 20 km malowniczo położonych tras zjazdowych, zróżnicowanych zarówno pod względem długości, jak i stopnia zaawansowania, należy do największych i najlepszych ośrodków narciarskich w naszym kraju.

 

SPACER PO UZDROWISKU

 

Lądek-Zdrój to jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce i na kontynencie europejskim. Historia miasta sięga drugiej połowy XIII w. Już wtedy w okolicy korzystano z leczniczych wód termalnych i istniały prymitywne urządzenia przeznaczone do kąpieli. Najstarsze przepisy kąpielowe pochodzą z 1501 r.

Atrakcją uzdrowiska jest zachowany historyczny układ urbanistyczny. W Lądku-Zdroju wydzielono część miejską i uzdrowiskową. Na Rynku stoi XIX-wieczny neorenesansowy Ratusz, z wieży którego codziennie o godz. 12.00 rozbrzmiewa lądecki hejnał. Za charakterystyczny zabytek miasta uchodzi kolumna Trójcy Świętej, znajdująca się na zachód od budynku ratuszowego. To dzieło jednego z najwybitniejszych tutejszych artystów, rzeźbiarza Michała Klahra Starszego (1693–1742) zaliczanego do czołowych artystów doby baroku. W rodzinnej kamienicy Klahrów funkcjonuje dzisiaj Galeria Muzealna im. Michała Klahra Starszego oraz Gminne Centrum Informacji. Jeśli z Rynku wyruszy się w kierunku północno-wschodnim, dojdzie się do kamiennej przeprawy z figurą św. Jana Nepomucena. Podobna rzeźba zdobi m.in. most Karola w czeskiej Pradze. Kolejną osobliwością Lądka-Zdroju jest przerzucony przez rzekę Białą Lądecką kryty dachem most wybudowany w latach 30. XX w., jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej unikatowych zabytków uzdrowiska. Do często odwiedzanych miejsc należy barokowa kaplica zdrojowa NMP na Pustkowiu (Sanktuarium Uzdrowienia Chorych), ufundowana przez hrabiego Zygmunta Hoffmanna w 1679 r.

 

Dużą popularnością wśród kuracjuszy i turystów cieszy się Park Zdrojowy, najstarsze założenie parkowe w Lądku-Zdroju, dawny Kurpark. Rozpościera się z niego piękny widok na symbol tego uzdrowiskowego miasta, czyli Zakład Przyrodoleczniczy Wojciech (wzniesiony w 1680 r.), w którym odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych. Obecnie znajduje się w nim marmurowy basen z wodą termalną, kamienne wanny do kąpieli perełkowych, gabinety zabiegowe i pokoje hotelowe. Największym skarbem uzdrowiska są ciepłe źródła o wyjątkowych właściwościach (jest ich aż siedem – o temperaturze od ok. 18°C do 44°C). To radoczynne wody siarczkowo-fluorkowe. Wśród kuracjuszy korzystających z dobrodziejstwa tego skarbu natury byli politycy, królowie i ludzie kultury. Tutaj swoje 41. urodziny w 1790 r. świętował znakomity niemiecki poeta, dramaturg i prozaik Johann Wolfgang von Goethe, który przyjechał do miejscowości, żeby wypocząć i podratować zdrowie. Lądeckie źródła chwalił także król Prus Fryderyk Wilhelm III. Po trudach wojen napoleońskich od lipca do połowy sierpnia 1813 r. nie tylko odbywał tu kuracje termalne, ale też zwiedzał okolicę. Podczas swojego pobytu gościł wiele znakomitości, w tym cara Rosji Aleksandra I Romanowa. Pod wrażeniem uzdrowiska był również John Quincy Adams, późniejszy szósty prezydent Stanów Zjednoczonych (1825–1829), który trafił do Lądka-Zdroju w trakcie podróży dyplomatycznej po Europie.

 

ladek wojciech 3

Słynny lądecki neobarokowy Zdrój Wojciech z 1680 r.

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

Przebywający w mieście goście wyruszają na spacer jedną z najpopularniejszych miejscowych ścieżek – traktem św. Jerzego, patrona miasta (Szlakiem wód starego zdroju). Ten męczennik, urodzony prawdopodobnie w III w. w Kapadocji, przedstawiany jest najczęściej w rycerskiej zbroi, gdy na koniu walczy ze smokiem. Jego rzeźba znajduje się w Lądku-Zdroju nad bramą sąsiadującą z Zakładem Przyrodoleczniczym Nowy Jerzy. W 1498 r. książę Jerzy, wnuk króla Czech Jerzego z Podiebradów, jeden z trzech braci rządzących okolicą, ufundował kaplicę, której nadano imię tego świętego. Wzniesiono ją na wzgórzu w miejscu, gdzie bije ciepłe źródło. Wieść o uzdrowicielskiej mocy wody szybko rozniosła się wśród mieszkańców i kuracjuszy, którzy modlili się tutaj, prosząc o zdrowie i skuteczność leczenia. Trakt św. Jerzego wiedzie przez najciekawsze rejony Lądka-Zdroju – najstarszą jego część, założoną na przełomie XV i XVI w. przez członków czeskiego królewskiego rodu Podiebradów, dawne ziemie hrabiego Zygmunta Hoffmanna, inicjatora budowy nowego zdroju (w latach 1672–1697), a następnie wzdłuż źródeł leczniczych w dolinie Karpowskiego Potoku. Ta ok. 2-kilometrowa trasa jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych.

 

Można tu też wybrać się na spacer jedną ze ścieżek kuracyjnych, z których każda ma swojego historycznego patrona. Warto odwiedzić także lądeckie arboretum, najwyżej w Polsce położony ogród dendrologiczny (475–500 m n.p.m.), i wejść na rozległą górę Trojak (766 m n.p.m.), gdzie z platformy widokowej zwanej Belwederem roztacza się zapierająca dech w piersiach panorama na okoliczne góry, w tym Masyw Śnieżnika.

 

Artykuły wybrane losowo

Jamajka – wyspa w słońcu

 

Robert Pawełek

www.travelcompass.pl

 

 To o niej mógł śpiewać amerykański piosenkarz Harry Belafonte w swoim przeboju z 1957 r. „Island in the Sun”. Na tej szerokości geograficznej przez większość dnia słońce wisi pionowo nad ziemią. Tutaj angielski pisarz Ian Fleming powołał do życia słynnego brytyjskiego agenta 007. Dziś w jamajskim barze można czasem spotkać hollywoodzkie gwiazdy.

 

Kiedy w 1494 r. Krzysztof Kolumb dotarł do brzegów Jamajki, napisał w swoim dzienniku, że to najpiękniejsza wyspa, jaką ujrzały ludzkie oczy. Wraz z nim przybyli hiszpańscy marynarze. Wkrótce mieli poznać rdzennych mieszkańców tego lądu – Tainów. Indianie nazywali go Xaymacą, co znaczyło „kraj drewna i wody”. Z ich języka wywodzą się także słowa „hamak”, „kajman”, „tabaka”, „barbecue”, „huragan” czy „koliber”.

 

Przybycie Krzysztofa Kolumba nie okazało się jednak dla Tainów wydarzeniem szczęśliwym. Hiszpanie podporządkowali ich sobie i zmuszali do ciężkiej pracy. Poza tym Indianie zaczęli chorować na powszechnie znane w Europie choroby, na które oni sami nie byli odporni. Zaledwie 100 lat później rdzenni mieszkańcy Jamajki niemal wymarli. Anglicy po zdobyciu wyspy w 1655 r. zmienili ją w ogromną dochodową plantację cukru, na którą masowo sprowadzali niewolników z Afryki Zachodniej. Obecnie żyją na niej jednak nie tylko potomkowie europejskich kolonizatorów i ludności z Czarnego Lądu. Przez wiele lat przybywali tu imigranci z Indii, Chin, Izraela czy Palestyny. Dzisiejsi Jamajczycy tworzą więc społeczeństwo bardzo różnorodne. Jamajka kojarzy się przede wszystkim z radosnym, roztańczonym i rozśpiewanym krajem, krainą reggae, beztroski i luzu. I taka jest w rzeczywistości.

 

W Górach Błękitnych spotkamy m.in. urocze wille i paprocie drzewiaste

NY JAMA A031757 House on Blue Mountain 4C1 cut

©JAMAICA TOURIST BOARD

 

Z wizytą w raju

 

Rozsławiona przez Harry’ego Belafonte’a „wyspa w słońcu” stanowi wymarzone miejsce na niezapomniany urlop. Przez cały rok panuje tu tropikalna pogoda, temperatura w niższych partiach lądu utrzymuje się na podobnym poziomie 25–30°C (i 15–22°C na wyżej położonych terenach), a lato i zima różnią się nieznacznie. Nocą powietrze nieco się ochładza, ale nawet wtedy nie przestaje być ciepło. Jamajka przyciąga turystów pięknymi plażami z lśniącym piaskiem delikatnie muskanymi przez fale. Daleko od lądu morze jest pofalowane i ma ciemnoniebieską barwę, bliżej wybrzeża, w osłoniętych od wiatru zatokach przypomina lustro i mieni się wieloma kolorami: błękitnym, turkusowym, modrym…

 

W przejrzystej wodzie widać dokładnie karaibskie głębiny. Ryby we wszystkich kolorach tęczy opływają ławicami koralowce i podwodne skały. Ten rajski spokój zakłócają jednak huragany, czasami nawiedzające wyspę w trakcie pory deszczowej. Trwa ona zazwyczaj od maja do października. W tym okresie zagraniczni goście raczej omijają te strony.

 

Wyjątkowe połączenie sprzyjających warunków klimatycznych, ciekawego ukształtowania terenu i różnorodności przyrodniczej wyróżnia Jamajkę na Karaibach. Jej w większości wyżynno-górzysty ląd pokrywa bujna roślinność i lasy równikowe. Na wschodzie leży pasmo Gór Błękitnych (Blue Mountains) z najwyższym jamajskim szczytem – Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). Jego najczęściej spowity we mgle wierzchołek góruje dumnie nad okolicą. Tereny w głębi wyspy nie są już tak idylliczne jak wybrzeże. W poprzecinanym wąwozami i trudno dostępnym regionie Cockpit Country, z licznymi jaskiniami na północnym zachodzie, ukrywali się kiedyś Maroni (potomkowie zbiegłych czarnych niewolników), którzy próbowali rozpocząć nowe życie. Na północy rejony górskie kończą się plażami pokrytymi jasnym piaskiem, a na południu urwiste, szorstkie klify stawiają opór bijącym falom. Linię brzegową przecinają rzeki i wodospady wypływające wprost z gór do morza. Jamajska tropikalna flora zachwyca swoim oszałamiającym bogactwem. Na wyspie występuje ponad 3,6 tys. gatunków roślin, w tym liczne odmiany palm, paproci i storczykowatych. Tę różnorodność urozmaica jeszcze niezmiernie ciekawa fauna – m.in. ok. 110 gatunków ptaków, w tym 31 endemicznych. Wśród nich znajduje się jeden z symboli Jamajki, czyli koliber czarnogłowy, nazywany doctorem birdem.

 

Na Jamajce spłyniemy bambusową tratwą po Rio Grande i Martha Brae

xm2450a martha brae ret2

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

Plaża Jamesa Bonda

 

Turyści często wybierają Montego Bay, drugie po Kingston (stolicy kraju) najważniejsze miasto na wyspie i zarazem największy tutejszy ośrodek wypoczynkowy. Otaczają je wybrzeże z białym piaskiem, nowoczesne resorty i pola golfowe. Jeżeli znudzimy się nieustannym leżeniem na plaży i sączeniem przez słomkę kolejnejpiña colady, drinka jamaican browning lub innych lokalnych koktajli, powinniśmy opuścić hotel i wyruszyć na zwiedzanie. Mimo niewielkich rozmiarów Jamajki (odległość w linii prostej z zachodu na wschód wynosi ok. 235 km, z południa na północ w najszerszym miejscu – 84 km), nie brak jest na niej ciekawych atrakcji. Możemy wybrać się na wycieczkę rowerową wzdłuż brzegu morza lub w góry. Trasy takich wypraw prowadzą przez lasy tropikalne, plantacje kawy i bananów. Wiele wrażeń dostarcza też spływ długą tratwą bambusową po Rzece Wielkiej (Rio Grande). Zaczyna się w Berrydale. Najpierw przeprawiamy się przez gęsto zarośnięte gaje. Po drodze mijamy przesmyk Lovers Rock (Skała Kochanków) i docieramy aż do ujścia rzeki do morza w Rafter’s Rest. Jeśli mamy wolny cały dzień, wybierzmy się na wycieczkę w Góry Błękitne wznoszące się na północny wschód od Kingston. Ich zwykle zamglone wierzchołki wyglądają bardzo atrakcyjnie. Nie musimy wcale decydować się na pieszą wędrówkę, niepowtarzalny urok tego regionu możemy podziwiać z okien samochodu. Warto pamiętać o zabraniu stroju kąpielowego, po drodze znajdziemy dużo miejsc odpowiednich na odświeżającą kąpiel.

 

Na zainteresowanie zasługuje również założone w 1769 r. miasto Falmouth. Niegdyś był to jeden z najruchliwszych portów na wyspie. Jeśli będziemy mieć szczęście, trafimy na zawody triatlonowe odbywające się w pobliżu. To prawdziwie mordercze wyzwanie w tak gorącym klimacie! Na metę, ustawioną pod Rose Hall (rezydencją nawiedzaną ponoć przez ducha dawnej właścicielki Annie Palmer, podobno fanatycznej wyznawczyni kultu voodoo), dobiegają najbardziej wytrwali zawodnicy. Jamajka słynie z lekkoatletycznych talentów – Usain Bolt w 2009 r. ustanowił rekordy świata w biegu na dystansie 100 i 200 m. Najlepsze wyniki biegaczy nierzadko zresztą należą do Jamajczyków. Zabytkowe Falmouth zachwyca przede wszystkim swoją kolonialną architekturą. Niegdyś prężnie się rozwijało – sieć wodociągów zbudowano w nim wcześniej niż w Nowym Jorku! Dziś Falmouth Heritage Renewal, organizacja non-profit, stara się przywrócić blask różnym obiektom w stylu gregoriańskim, takim jak Centrum Handlowe i Historyczne Alberta George’a, anglikański Kościół św. Piotra czy imponujący budynek sądu z 1815 r.W mieście kręcono również Motylka (1973 r.) z Dustinem Hoffmanem i Steve’em McQueenem w rolach głównych.

 

Bardzo interesująca może być wyprawa do miasta Ocho Rios, czyli Osiem Rzek (chociaż nie ma ich naprawdę aż tyle w okolicy). Jak mówią Jamajczycy, w tym miejscu niebo wlewa się do morza. Z myślą o turystach docierających tu statkami pasażerskimi powstały restauracje i sklepy wolnocłowe. W mieście faluje wesoły, barwny tłum podążający w sobie tylko znanym kierunku. Głośna muzyka reggae płynie z głośników ustawionych przez młodych didżejów. Stąd już niedaleko do dawnego portu bananowego Oracabessa. W jego pobliżu rozpościera się plaża o charakterystycznej nazwie – James Bond Beach, z której widać dawną rezydencję Iana Fleminga (1908–1964), czyli Goldeneye. To w niej powstawały powieści o słynnym brytyjskim agencie 007. Tutaj także Honey Ryder (pierwsza dziewczyna Jamesa Bonda grana przez Ursulę Andress) w filmie Doktor No (1962 r.) wychodziła z wody w scenie, która przeszła już do historii kinematografii. Poza tym wypoczywała w tym miejscu m.in. aktorka Elizabeth Taylor (1932–2011). Dziś chętni mogą spędzić noc w domu pisarza. Ta przyjemność kosztuje jednak kilka tysięcy dolarów amerykańskich. Nowy właściciel terenu Chris Blackwell, założyciel wytwórni Island Records, wybudował w sąsiedztwie kilka willi składających się na luksusowy kompleks turystyczny. Obecnie funkcjonuje tu resort GoldenEye.

 

Od połowy XX w. Jamajka zaczęła cieszyć się popularnością wśród hollywoodzkich aktorów i brytyjskich arystokratów. Mieszkali na niej też amerykański muzyk country Johnny Cash (1932–2003), angielski dramaturg Noël Coward (1899–1973) i aktor Errol Flynn (1909–1959). Przy odrobinie szczęścia, podczas wizyty w Couples Tower Isle w Ocho Rios, pierwszym na wyspie hotelu o standardzie all inclusive, czy ekskluzywnym resorcie The Caves w Negril uda nam się wypić drinka w towarzystwie sław z telewizji i pierwszych stron gazet.

 

W sąsiedztwie ekskluzywnych kompleksów wypoczynkowych znajdują się jednak rejony zamieszkane przez ludzi ubogich. W delikatnych tekturowych domach żyją całe rodziny, które utrzymują się z prowadzenia małych ulicznych straganów i punktów usługowych. Mimo to optymizm wydaje się nie opuszczać wyspiarzy. Jamajczycy są wyjątkowi: sympatyczni, otwarci i zawsze uśmiechnięci. Tę radość z życia oddają charakterystyczne wyrażenia i zwroty pochodzące z kreolskiego jamajskiego (języka patois), np. Yeah, mon! („Tak, bracie!”). Niezwykle życzliwi i uczynni miejscowi okazują się jednocześnie bardzo ciekawscy. Pytają rozmówców o kraj pochodzenia, cel podróży, zawód, a przede wszystkim o to, czy podoba się im Jamajka i czy zamierzają przyjechać na nią ponownie. Jamajczycy są świadomi swojej wartości i dumni z wyspy i wywalczenia niepodległości. Afrykańskie korzenie uważa się tu za zaletę, co podkreśla ruch rastafarian twierdzących, że wywodzą się od władców Etiopii i kiedyś powrócą do ojczyzny swoich przodków. Łatwo ich rozpoznać po długich dredach, które noszą rozpuszczone lub splecione dla wygody i osłonięte turbanem albo czapką. Ich kolorowe stroje nawiązują do barw z flagi etiopskiej – zieleni, żółci i czerwieni. Rastafarianie często palą święte zioło, czyli marihuanę. Mieszają ją razem z tytoniem, a samo palenie uchodzi za swoisty rytuał oczyszczający umysł, towarzyszy mu odmawianie modlitw i błogosławieństw.

 

Widok na Ocho Rios i port, w którym cumują statki wycieczkowe

Jamajka Ocho Rior fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Bob Marley i bobsleje

 

Do rozsławienia Jamajki w dużym stopniu przyczynił się Bob Marley (1945–1981), legendarny wykonawca reggae, który stał się symbolem awansu społecznego na wyspie. Jego fani składają wizyty w Nine Mile, rodzinnej wiosce muzyka, i poświęconej mu placówce w Kingston (Bob Marley Museum). W Ocho Rios można także zajrzeć do Reggae Xplosion, muzeum opowiadającego o życiu i twórczości Boba Marleya. Prezentuje ono również historię jamajskich gatunków muzycznych. Powstały pod koniec lat 70. XX w. dancehall, nawiązujący do reggae, zdobył popularność wśród młodszego pokolenia i na światowe listy przebojów w ciągu ostatnich kilkunastu lat trafiały piosenki takich Jamajczyków jak Shaggy, Beenie Man i Sean Paul.

 

Na Jamajce warto też… przejechać się bobslejem. Tor bobslejowy na górze Mystic (Mystic Mountain) ma 1 km długości. Dociera się do niego wyciągiem krzesełkowym, z którego można podziwiać przepiękne widoki. Ale największych emocji dostarcza szybki zjazd saniami pośród tropikalnego lasu. Od razu przypomina się filmReggae na lodzie (1993 r.) w reżyserii Jona Turteltauba, który inspirował się historią jamajskiej drużyny narodowej debiutującej w konkurencjach bobslejowych na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 r. w Calgary. Dziś Jamajka ma własną reprezentację w tej dziedzinie sportu, co jest prawdziwym wyczynem, zważywszy na panujące w kraju warunki klimatyczne. Po gorących przeżyciach orzeźwienie przynoszą kaskady na rzece Dunn (Dunn’s River Falls o długości ponad 180 m), z których woda opada do Morza Karaibskiego. Do wspinaczki pod okiem miejscowych przewodników nie potrzeba specjalnej kondycji fizycznej. Niezbędne są jednak stroje kąpielowe i gumowe buty zapobiegające ślizganiu się po mokrych skałach. Obuwie można wypożyczyć na miejscu.

 

Krokodyle i narodowe skarby

 

Wodospady na rzece Dunn to popularne miejsce na wspinaczkę

Dunns River Falls1 fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Południowe wybrzeże Jamajki prezentuje inne oblicze tego kraju. Przez XVIII- i XIX-wieczne plantacje trzciny cukrowej dociera się do ukrytych plaż, gdzie nie ma żywej duszy. W mieście Black River doświadczony przewodnik zabiera chętnych na jedną z najdłuższych rzek na wyspie (53,4 km) i na jej największe chronione mokradła. W trakcie wyprawy łodzią można poczuć się jak na afrykańskim safari. Główny jej cel to tropienie krokodyli amerykańskich – jedynych niebezpiecznych zwierząt na Jamajce. Kiedyś występowały tu jeszcze jadowite węże (rzadki boa jamajski nie jest jadowity i nie stanowi zagrożenia dla człowieka), ale podobno wytępiły je mangusty sprowadzone z Afryki. Przewodnik wypatruje gadów i gdy uda mu się dojrzeć jakiegoś osobnika (a dzieje się to dość często), uradowany wskazuje go uczestnikom wycieczki. Krokodyle nierzadko podpływają do łodzi i dają się fotografować. Trzeba jednak być ostrożnym i trzymać się poręczy, bo mogą to być ostatnie nasze zdjęcia w życiu! Przy odrobinie szczęścia ujrzymy także kolibra czarnogłowego.

 

W środku jamajskiego lasu tropikalnego, w małej miejscowości Mavis Bank znajduje się istniejąca od 1885 r. fabryka kawy marki Jablum – Mavis Bank Coffee Factory. Trudno do niej dotrzeć bardzo wyboistą, wąską i stromą drogą, ale na pewno warto. Przyjrzymy się tu wszystkim etapom produkcji słynnej kawy z Gór Błękitnych – narodowego skarbu kraju zwanego „czarnym złotem Jamajki”. Tajemnica jej wysokiej jakości tkwi w wyjątkowych warunkach, w jakich się ją uprawia. Tropikalne ciepło, odpowiedni poziom wilgotności powietrza i ostry górski klimat sprawiają, że ziarna osiągają niepowtarzalny smak. Jamaica Blue Mountain Coffee uchodzi za jedną z najlepszych kaw na świecie. Nie jest kwaskowata i ma piękny zapach. Choć wtajemniczeni twierdzą, że aby wydobyć pełnię jej walorów smakowych, powinno się ją przygotowywać z użyciem odpowiedniej wody i że nie wszędzie smakuje tak dobrze jak na Jamajce… Krzewy kawowca rosną w cieniu wysokich drzew, na plantacjach położonych na wysokości pomiędzy 910 a 1700 m n.p.m. Tylko kawę pochodzącą z tych upraw wolno oznaczać nazwą Jamaica Blue Mountain Coffee. W fabryce warto zrobić sobie przerwę, żeby przy filiżance czarnego napoju podziwiać widok na góry.

 

Inny słynny produkt z wyspy stanowi rum. Najstarsza tutejsza destylarnia – Appleton Estate – działa od 1749 r. Na terenie fabryki, w wielkich halach leżakują liczne beczki wypełnione trunkiem. Każda została opisana według rodzaju i wieku rumu. Znajduje się tu również muzeum. I chociaż obecnie produkcja alkoholu jest zautomatyzowana, można spróbować swoich sił w wyciskaniu słodu w obsługiwanej ręcznie dużej zabytkowej prasie. Lokalny przewodnik oprowadza po zabudowaniach i objaśnia proces wytwarzania trunku. Dowiemy się od niego, że dawniej rum był jedynie produktem ubocznym powstawania cukru i dojrzewa wyłącznie w specjalnych beczkach. Alkohol rozlany do butelek nie nabiera już wieku. Każde odwiedziny w Appleton Estate kończą się degustacją. Przy tej okazji goście uczą się, że wiek trunku można rozpoznać także po jego kolorze (młode roczniki są jasne i ciemnieją z czasem). Rum klasyfikuje się też ze względu na gatunki. Wśród nich wyróżnia się nawet kokosowy lub czekoladowy. Na koniec należy zrobić niezbędne zakupy. Z Jamajki trzeba koniecznie przywieźć ze sobą paczki kawy i kilka butelek rumu.

 

W stolicy luzu

 

Wieczorem warto wybrać się do Negril, a szczególnie do „Rick’s Café”, knajpki wypełnionej tłumem turystów czekających na zachód słońca. Podobno porównywalnie znakomitym miejscem do podziwiania tego zjawiska jest wyspa Key West w amerykańskim stanie Floryda. Oczekiwanie urozmaicają młodzi ludzie skaczący z krawędzi klifu do granatowego morza. W końcu następuje moment, kiedy słońce kryje się za horyzont. To niepowtarzalny widok.

 

Dawno skończyły się czasy, gdy można było tu odkrywać puste i zapomniane fragmenty wybrzeża, przy których żyło skromnie kilku rybaków. Dzisiaj Negril zamieszkuje kilka tysięcy ludzi i stanowi ono dynamicznie rozwijający się ośrodek turystyczny z jedną z najdłuższych na Jamajce plaż (Seven Mile Beach, która w rzeczywistości ma „jedynie” ok. 6,5 km). Mimo tłumu turystów nadal da się w nim jednak wyczuć coś z dawnego czaru i atmosfery beztroski. W knajpkach posłuchamy muzyki na żywo. Wody zatoki zapełniają narciarze wodni, śmiałkowie na paralotniach i katamarany. W rejonie Long Bay Beach Park rozbrzmiewa reggae. Za dnia plaża jest niemal bezludna i ożywa dopiero późnym popołudniem. Jamajczycy rozkładają wówczas na piasku grille zrobione domowym sposobem z beczek po ropie i rozpoczynają smażenie kurczaka w marynacie jerk. To najbardziej popularna jamajska potrawa, podawana nawet w eleganckich restauracjach. Ma bardzo pikantny smak. Do jej przygotowania używa się mięsa marynowanego w zalewie z soku limonki z dodatkiem ostrej papryki, gałki muszkatołowej, ziela angielskiego i innych ziół. Przepis ten pochodzi podobno od rdzennych mieszkańców wyspy – Tainów. Ostry zapach smażonego kurczaka w upalnym powietrzu miesza się z gorącymi rytmami reggae.

 

Jamajska turystyka

 

Jamajka pretenduje do grona najpopularniejszych miejsc urlopowych na świecie i aktywnie promuje się na znaczących międzynarodowych imprezach związanych z turystyką. Na wyspie organizowane są również targi turystyczne, z których największe to Jamaica Product Exchange (JAPEX). W kraju powstają także interesujące oferty dla branży MICE. Organizatorzy spotkań, konferencji i wyjazdów integracyjno-motywacyjnych mogą skorzystać z usług przeznaczonych specjalnie dla firm i odpowiednio przygotowanej infrastruktury. Część Jamajki (Góry Błękitne i pasmo John Crown – obszar zamieszkiwany przez Maronów) jako obiekt mieszany o charakterze kulturowo-przyrodniczym znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, obok tylko 35 tego rodzaju wyjątkowych miejsc na ziemi. W rankingu najfajniejszych narodów na świecie opublikowanym w 2011 r. na stronie internetowej amerykańskiego portalu informacyjnego CNN Jamajczycy uplasowali się na trzeciej pozycji (po Brazylijczykach i Singapurczykach). Poza tym ten karaibski kraj ze względu na swój wielki potencjał stanowi świetny region dla inwestorów i przedsiębiorców zagranicznych. Wyspa leży przy głównych szlakach powietrznych i morskich na Karaibach oraz w niewielkiej odległości od najważniejszych światowych rynków. Działają na niej nowoczesne porty lotnicze, znajdują się tu dobre drogi i infrastruktura spełniająca międzynarodowe standardy.

 

Jak na kraj rozwijający się baza noclegowa na Jamajce jest bardzo dobrze rozbudowana. Duży wybór różnorodnych hoteli, willi i pensjonatów oraz wysoką jakość usług docenią nawet najbardziej wymagający klienci. Wiele obiektów, najczęściej typu all inclusive, należących do znanych międzynarodowych sieci, leży nad urokliwymi plażami w pobliżu atrakcji turystycznych. Goście mogą korzystać ze znakomitej infrastruktury hotelowej, świetnej obsługi i ciekawej oferty spędzania wolnego czasu. Ośrodki wybudowane na rozległych terenach są tak zaprojektowane, że nie trzeba opuszczać hotelu, aby zrelaksować się i rozerwać. Popularnością cieszą się też strzeżone, luksusowe i kameralne kondominia z pełną obsługą, choć ze względu na wysoką cenę nie każdy może sobie pozwolić na wynajęcie w nich apartamentu. Oczywiście, oprócz tego rodzaju drogich kompleksów na Jamajce znajdują się również niskobudżetowe hotele i pensjonaty dla mniej wymagających turystów. Wiele z nich jest urządzonych w stylu postkolonialnym.

 

Niektóre z obiektów, takie jak te należące do sieci Bahía Príncipe Hotels & Resorts, IBEROSTAR, Sandals czy Couples Resorts, oferują pakiety dla narzeczonych i nowożeńców w różnych cenach w zależności od długości pobytu, czasami także z darmową ceremonią ślubną. Idealne na dużą uroczystość będą resort Half Moon i rezydencja Rose Hall. W przypadku bardziej kameralnych ślubów sprawdzi się Round Hill Hotel and Villas, natomiast nowoczesnej parze młodej przypadnie do gustu Rockhouse. Za popularne wśród zakochanych jamajskie ośrodki uchodzą Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay, The Caves w Negril i Couples Tower Isle w Ocho Rios. Hotele butikowe charakteryzują się jeszcze wyższym standardem i zapewniają większą prywatność. Dla przykładu Trident Hotel w Port Antonio nie bywa zbyt oblegany przez turystów i stanowi ulubione miejsce celebrytów. Strawberry Hill słynie nie tylko ze wspaniałej kuchni, ale też organizowania przepięknych uroczystości ślubnych oraz wspaniałych widoków na Kingston i Blue Mountain Peak. Mimo iż na wyspie raczej niechętnym okiem patrzy się na nietypowe ceremonie zaślubin, ośrodek Hedonism II w Negril oferuje swoim gościom również możliwość zawarcia małżeństwa w stroju Adama i Ewy.

 

Kilka prostych zasad

 

Wbrew często pojawiającym się stereotypowym opiniom Jamajka jest właściwie bezpieczna. Dodatkowo nad bezpieczeństwem przyjezdnych czuwa specjalnie powołana policja turystyczna. Oczywiście, w każdej podróży gdziekolwiek na świecie można spotkać się z nieprzyjemnościami. Na pewno trzeba pamiętać, że to kraj ogromnych kontrastów społecznych.

 

Na co dzień, jak gdzie indziej, warto przestrzegać pewnych zasad. Nie należy okazywać zniecierpliwienia. Ulubione powiedzenie Jamajczyków soon come („niedługo będzie”) w pełni wyraża ich życiową postawę. Uśmiech i żart pomogą wyjść z twarzą z każdej kłopotliwej sytuacji. Wyspiarze, zwłaszcza sprzedawcy, są prawie zawsze chętni do sympatycznej pogawędki. Jeśli ktoś nie życzy sobie usług przewodnika lub nie ma ochoty kupić zachwalanego towaru, wystarczy, że grzecznie, ale stanowczo powie: No, thank you.

 

Nie wolno też fotografować bez pozwolenia. Może to sprawić trudność wielu dzisiejszym turystom, ale zawsze należy zapytać o zgodę osobę, której chce się zrobić zdjęcie. Jeśli odmówi, trzeba to uszanować. Poza tym zdecydowanie lepiej nie ryzykować i nie kupować marihuany. Rastafarianie uważają, że ma ona właściwości uzdrawiające – od lat stosują ją jako naturalne lekarstwo. Co prawda, od 25 lutego 2015 r. prawo obowiązujące na Jamajce dopuszcza posiadanie 2 uncji (ok. 57 g) suszu i 5 sztuk roślin na własny użytek oraz do celów religijnych, leczniczych i naukowych, ale w przypadku znalezienia u kogoś większych ilości nadal grozi mu kara więzienia. W jamajskich zakładach karnych panują ciężkie warunki, a organy ścigania nie pobłażają również zagranicznym gościom.

 

Odradza się także przechadzek po gettach stołecznego Kingston. Po zapadnięciu zmroku nie należy przemieszczać się po mieście pieszo, najlepiej wziąć taksówkę. W rejonie historycznego centrum trzeba zachować ostrożność też za dnia – nawet zwykły zegarek lepiej zostawić w hotelu i unikać wyludnionych miejsc. Warto pamiętać, aby nie nosić ze sobą zbyt dużo gotówki i pilnować portfela. Jeżeli będziemy poruszać się w tej okolicy samochodem, zamknijmy okna i zablokujmy drzwi.

 

Jeśli zastosujemy się do tych kilku zasad, możemy w pełni cieszyć się pobytem na słonecznej Jamajce. Ta radosna wyspa co roku zdobywa serca wielu podróżników, nawet tych najbardziej wymagających.

 

Szmaragdowa Irlandia

ROBERT PAWEŁEK

 

Ta zielona wyspa potrafi zauroczyć nawet najbardziej wybrednych obieżyświatów. Wspaniałe ślady celtyckiej kultury sąsiadują na niej z pozostałościami po czasach wczesnochrześcijańskich. Nieodłączną częścią tutejszego krajobrazu rozległych równin i skalistych urwisk są tajemnicze dolmeny i kamienne rzeźbione krzyże. Możemy tu znaleźć fabrykę słynnego piwa Guinness i puby tętniące życiem do białego rana oraz zwiedzić Dublin pod rękę z bohaterem powieści Jamesa Joyce’a Ulisses. To właśnie osobliwe połączenie teraźniejszości z przeszłością oraz sympatyczni i otwarci mieszkańcy stanowią o uroku Irlandii.

FOT. TOURISM IRELAND

Po irlandzku nazwa tego europejskiego państwa brzmi Éire. Dziś zajmuje ono większą część drugiej pod względem wielkości wyspy archipelagu Wysp Brytyjskich, współdzieląc jej terytorium ze Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. W godle państwowym na niebieskim tle znajduje się złota harfa Briana Śmiałego, króla panującego na tych ziemiach na początku XI w. Najpopularniejszym symbolem kraju jest jednak trójlistna koniczyna (ang. shamrock), którą Irlandczycy noszą przypiętą do ubrania w dniu swojego patrona św. Patryka, 17 marca.

Więcej…

Na koniu przez świat

Jerez   Feria 04

 

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

Jest coś niezmiernie pociągającego w widoku jeźdźca, który na swoim koniu zmierza ku linii horyzontu. Wokół niego rozpościera się pusta przestrzeń, może gdzieś w oddali majaczy las lub brzeg morza, ale tak naprawdę w tej chwili istnieje tylko on, jego wierzchowiec i otaczająca ich przyroda. Ten obraz ma chyba w sobie taką siłę, ponieważ w istocie przedstawia wyjątkowy moment, gdy człowiek i zwierzę działają razem. Ci, którzy jeżdżą konno, zapewne uwielbiają to uczucie pełnej jedności. Odnosi się wówczas wrażenie, że koń rozumie nas niemal tak, jakby mówił naszym językiem. Kto jeszcze tego nie doświadczył, musi koniecznie spróbować.

Więcej…