Media-5733.jpg

Co 2 lata, w sierpniu, Wielki Plac pokrywa różnobarwny dywan z kwiatów

© VISITBRUSSELS.BE

 


ALEKSANDRA PAKIEŁA


Leżąca nad rzeką Senne (Zenne) stolica Belgii i Unii Europejskiej, często kapryśna i deszczowa, przyciąga niepowtarzalnym urokiem i niezmierną różnorodnością. Kosmopolityczna metropolia, nazywana często „miastem czekolady”, kojarzy się z wykwintnymi pralinkami, charakterystycznym smakiem wyśmienitych lokalnych piw, podawanymi w rożkach frytkami oraz goframi i małżami. Odwiedzający ją goście bardzo chętnie zostają w niej na dłużej.

 

Bruksela, założona oficjalnie ok. 979 r., już od średniowiecza była liczącym się ośrodkiem politycznym, gospodarczym, handlowym i kulturalnym. Ważne wydarzenia historyczne, od bombardowania miasta przez francuskie wojska w 1695 r. poprzez jego oblężenie przez Francuzów w 1746 r. czy rewolucję belgijską z lat 1830–1831 aż po wielkie wojny XX stulecia, często rozgrywały się właśnie w tym rejonie, jednak stolica Belgów zawsze szybko odzyskiwała siły. W 2015 r., dzięki przyciągającym rzesze turystów inscenizacjom towarzyszącym obchodom 200. rocznicy bitwy pod Waterloo, duch przeszłości na nowo zagościł wśród brukselskich murów.

Dziś belgijska metropolia, łącząca w sobie tradycję z nowoczesnością, starą architekturę z innowacyjnymi rozwiązaniami, to prawdziwa perła na mapie świata, stanowiąca gospodarcze i polityczne, a także kulturalne centrum Europy. Podczas zwiedzania tego magicznego miejsca nie można z pewnością zapomnieć o jego najważniejszych zabytkach i symbolach, lecz warto też odwiedzić kilka nowych punktów, które uchodzą za równie atrakcyjne turystycznie.

Mury dawnych kamienic

Większość gości rozpoczyna zwiedzanie od spaceru po centrum historycznym Brukseli. To właśnie tutaj założono osadę, z której wyrosło miasto. Îlot Sacré, czyli Święta Wyspa, jest kolebką stolicy Belgii. W obrębie tej dzielnicy od dekad zabronione są jakiekolwiek zmiany budowlane. Większość ulic wokół położonego nieopodal słynnego Wielkiego Placu (La Grand-Place, Grote Markt) wytyczono w okresie średniowiecza. Samo oglądanie miejscowych wspaniałych gmachów stanowi prawdziwą gratkę dla koneserów sztuki. Dostrzeżemy w nich mieszankę gotyku brabanckiego, flamandzkiego renesansu oraz baroku. Nieopodal placu de Brouckère’a (Place de Brouckère) i bulwaru Anspacha (Boulevard Anspach) znajdziemy również przykłady najnowszej architektury. 

W centrum Brukseli obowiązkowo trzeba wybrać się na wspomniany Wielki Plac będący geograficznym, historycznym i handlowym sercem miasta. W tym miejscu już od końca XI w. odbywały się targi. W latach 1401–1455 wzniesiono w stylu gotyku brabanckiego Ratusz (Hôtel de Ville de Bruxelles), a rzemieślnicy zaczęli rozbudowywać swoje pracownie. Wśród pięknej i spójnej architektonicznie zabudowy tego rejonu zawsze tętniło życie. 

Przy Wielkim Placu mieści się barokowy dom o nazwie Le Pigeon („Gołąb”), w którym podczas emigracji w 1852 r. mieszkał francuski pisarz Victor Hugo (1802–1885). Opisywał on później Brukselę z zachwytem i z rozrzewnieniem wspominał widoki roztaczające się z okien swojej kamienicy. W belgijskiej stolicy warto zobaczyć także słynną historyczną ulicę czerwonych latarni – rue d’Aerschot, odchodzącą od placu Charles’a Rogiera (Place Charles Rogier).

 Oczywiście, nie sposób nie wspomnieć tu również o znanym symbolu tego miasta, czyli wykonanej z brązu rzeźbie sikającego chłopca, zdobiącej pocztówki, pamiątkowe magnesy i płócienne torby często kupowane przez turystów. Wokół Manneken-Piskrąży wiele legend. Jedna z nich przedstawia go jako dzielnego młodzieńca (nazywanego „Petit Julien”), który uratował Brukselę przed XIV-wiecznymi najeźdźcami, gdy nasikał na zapalony lont pod ładunkami wybuchowymi rozłożonymi przy murach. Od 1619 r. figurka została już przebrana w niemal 950 strojów. Uwielbieniem darzą ją zarówno turyści, jak i sami brukselczycy.

Wśród pałaców

Z kolei pobliska Dzielnica Królewska (Le Quartier Royal) wygląda jak z zupełnie innej bajki. To bogaty region, pełen pałaców, wystawnych rezydencji, ogrodów, parków, 5-gwiazdkowych hoteli i interesujących muzeów. Ta część miasta, oddzielona skarpą biegnącą od krańca ulicy Królewskiej (rue Royale) do gmachu sądu, czyli XIX-wiecznego Pałacu Sprawiedliwości (Palais de Justice), zachwyca wspaniałymi przykładami architektury eklektycznej i secesyjnej. 

Miłośnikom sztuki z pewnością spodobają się działające od 1803 r. Królewskie Muzea Sztuk Pięknych Belgii (Musées royaux des Beaux-Arts de Belgique), w których zebrano powyżej 20 tys. dzieł z okresu od początku XV w. aż do współczesności. Co ciekawe, ta ważna instytucja kultury została założona za czasów Napoleona Bonapartego (1769–1821) w celu odciążenia przeładowanego paryskiego Luwru. Dzisiaj tworzy ją sześć niezmiernie ciekawych placówek. W Muzeum Starych Mistrzów (Musée Oldmasters Museum)wśród ponad 2,5 tys. eksponatów z XV–XVIII stulecia znajdują się takie obrazy jak Koronacja Najświętszej Marii Panny Petera Paula Rubensa (1577–1640), Spis ludności w Betlejem pędzla Pietera Bruegla Starszego (ok. 1525–1569) czy też Alegoria płodności ziemi Jakoba Jordaensa (1593–1678). Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Musée Modern Museum), otwarte w nowym miejscu w 1984 r., szczyci się niezwykłą siedzibą. Jego osiem poziomów mieści się pod ziemią, jednak prace artystów pochodzące z okresu od końca XVIII w. do czasów współczesnych możemy podziwiać w naturalnym oświetleniu dzięki studni świetlnej. Z kolei słynne dzieło Jacques’a-Louisa Davida (1748–1825) Śmierć Marata prezentuje się publiczności w starej części placówki – pokoju 55. Natomiast w usytuowanym w samym sercu Brukseli, przy placu Królewskim (Place Royale), Muzeum Magritte’a (Musée Magritte Museum) zobaczymy największą na świecie kolekcję poświęconą twórczości belgijskiego artysty, przedstawiciela surrealizmu – René Magritte’a (1898–1967). Zgromadzono tutaj ponad 200 jego prac.

Warto obejrzeć również neoklasycystyczny Pałac Królewski (Palais Royal de Bruxelles), największy w metropolii, w którym monarcha Belgii (obecnie, od 21 lipca 2013 r., Filip I) pełni oficjalne obowiązki głowy państwa (rezydencją rodziny królewskiej jest Zamek Królewski Laeken – Château de Laeken, leżący w północno-zachodniej dzielnicy stolicy). Jego budowę rozpoczęto w 1815 r. na miejscu średniowiecznego pałacu Coudenberg. W XX stuleciu zmodernizowano wnętrza, a także odnowiono starsze części kompleksu. Obiekt jest otwarty dla zwiedzających tylko latem – od 21 lipca (Święta Narodowego Belgii) do początku września.

W świecie komiksów

Na pewno wiele osób kojarzy sympatycznego młodego reportera i podróżnika Tintina lub małe niebieskie ludziki – smerfy. Belgijskie komiksy są równie znane jak tutejsze czekoladki, piwo, gofry i koronki. Historyjki obrazkowe przywędrowały do Belgii z Ameryki wraz z wydanym w 1905 r. Małym Nemo w Krainie Snów Winsora McCaya (1869–1934), który od razu zdobył ogromną popularność. Po II wojnie światowej ten właśnie kraj uznano za miejsce, gdzie wychodzą najlepsze opowieści komiksowe w Europie. Na szybki rozwój tej sztuki największy wpływ miał wspomniany Tintin, stworzony przez rysownika Georges’a Remi, podpisującego swoje dzieła pseudonimem Hergé (1907–1983). To najsłynniejsza belgijska postać rysunkowa, rozsławiona nie mniej niż Kaczor Donald albo Myszka Miki.

Belgijskie Centrum Komiksu (Centre Belge de la Bande Dessinée), funkcjonujące w majestatycznym budynku w stylu secesyjnym zrealizowanym przez znanego architekta Victora Hortę (1861–1947) w 1906 r., prezentuje komiksy stworzone przez ponad 700 autorów z Belgii. Można się w nim również zapoznać z procesem powstawania rysunków i odwiedzić tutejszą bibliotekę, będącą źródłem informacji zarówno dla studentów akademii sztuk pięknych, jak i pasjonatów tych ciekawych historyjek. Ci ostatni przybywają do tego miejsca z całego świata (każdego roku powyżej 200 tys. zwiedzających), aby podziwiać tysiące starych zeszytów, przybory należące do twórców i ich fotografie. 

Olbrzymie atomy

Media-1262.jpg

Park miniatur Mini-Europe z górującą nad nim sylwetką słynnego Atomium

©VISITBRUSSELS.BE/MINI EUROPE



Za linią obwodnicy otaczającej ścisłe centrum stolicy (tzw. Ville de Bruxelles) leży pozostałych 18 gmin, które tworzą Region Stołeczny Brukseli (Région de Bruxelles-Capitale). Miłośnikom architektury początku XX w. z pewnością spodoba się wyprawa do Saint-Gilles. Znajdą tutaj wspaniałe budynki w stylu secesyjnym, w tym Muzeum Horty (Musée Horta). Natomiast w położonej na północnym zachodzie dzielnicy Laeken, wchodzącej w skład gminy Ville de Bruxelles, z zabytkowym rejonem miasta z Zamkiem Królewskim Laeken na czele kontrastują nowoczesne atrakcje. Nad słynnym brukselskim kompleksem rozrywkowo-wypoczynkowym Bruparck góruje zbudowane w 1958 r., a niedawno odnowione 102-metrowe Atomium, odgrywające rolę symbolu Belgii podobnie jak paryska wieża Eiffla – Francji, a rzymskie Koloseum – Włoch.

Ten monumentalny model powiększonego 165 mld razy kryształu żelaza powstał z okazji Wystawy Światowej w Brukseli (Expo 58). Upamiętniał on naukowe i techniczne osiągnięcia XX stulecia, często określanego mianem wieku atomu. Konstrukcja składa się z 9 kul i waży 2400 t. Dla zwiedzających najciekawszą atrakcją jest wjazd do najwyższej z nich (podróż windą trwa 23 s!), z której z wysokości 92 m roztacza się przepiękna panorama. Gdy nieba nie przesłaniają chmury, można stąd zobaczyć nawet Antwerpię! W pozostałych otwartych dla turystów kulach znajdują się ciekawe wystawy (m.in. Atomium. Od symbolu do ikony opowiadająca historię obiektu), a także punkt informacyjny, sklep z pamiątkami, panoramiczna restauracja i specjalna strefa dla dzieci. 

Rozrywka i nauka

Mimo iż Bruparck nie należy do największych kompleksów rozrywkowo-wypoczynkowych na świecie, przyciąga rodziny z dziećmi z przeróżnych zakątków ziemi. Najpopularniejszy cel wycieczek stanowi interesujący park miniatur Mini-Europe, w którym przedstawiono 350 modeli najbardziej znanych europejskich budowli i miejsc odtworzonych w najdrobniejszych szczegółach w skali 1:25. Można zwiedzić tutaj za jednym razem ciekawe obiekty z całego kontynentu, takie jak berlińska Brama Brandenburska, ateński Partenon, londyński Pałac Westminsterski czy też gdański Dwór Artusa. 

Dużo więcej rozrywki niż standardowe kino zapewni swoim gościom Kinepolis. W 24 ogromnych salach widzowie mają szansę oglądać filmy w najwyższej jakości obrazu i dźwięku w niezmiernie komfortowych warunkach. Repertuar jest sukcesywnie rozszerzany o produkcje dotyczące sportu, historii, a także opery, teatru czy sztuki. Wszystko w Kinepolis zostało dopracowane tak, aby usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednego kinomana i zachęcić go do powrotu po kolejną dawkę wrażeń.

Relaks i dobrą zabawę gwarantuje również Océade. To rozległy tropikalny park wodny z podgrzewanymi basenami, tureckimi łaźniami, saunami, jacuzzi, sztucznymi falami i piaszczystymi plażami, które do złudzenia przypominają prawdziwe. Zjeżdżalnie przywodzą na myśl zwierzęta, baseny wyglądają niczym pirackie kryjówki, restauracje mają karaibski wystrój. Spodoba się tu osobom w każdym wieku. Przez cały rok kompleks odwiedza mnóstwo turystów, a zjeżdżalnie Océade uważane są za najlepsze na świecie.

Kolej na muzeum

BCV_-_Parcours_3.jpg

Koncepcję Belgian Chocolate Village stworzyła znana firma Tempora

©BELGIAN CHOCOLATE VILLAGE



Podczas wizyty w Brukseli nie sposób nie zwiedzić niespotykanego i niezmiernie oryginalnego 
muzeum kolejnictwa Train World. Dzięki swoim nowoczesnym rozwiązaniom architektonicznym i ciekawym eksponatom z pewnością zainteresuje ono nie tylko miłośników pociągów. W placówce poznamy historię kolei, jej współczesny rozwój i przyszłość. Pomysłodawcy Train World doskonale odzwierciedlili kontrasty charakteryzujące całe miasto. Do kompleksu włączyli odrestaurowaną secesyjną stację Schaerbeek, nie tylko uchodzącą za jedną z najstarszych w Belgii (otwarto ją w 1887 r.), ale i stanowiącą prawdziwy klejnot architektury.

Na zwiedzanie muzeum (czynnego codziennie oprócz poniedziałku od godz. 10.00 do 17.00), w które do tej pory zainwestowano ok. 21 mln euro, należy poświęcić przynajmniej półtorej godziny. Od oficjalnego otwarcia, które odbyło się 25 września 2015 r. w obecności króla Filipa I, popularność obiektu ciągle wzrasta, a organizatorzy przewidują, że już po dwóch latach będą przyjmować ponad 100 tys. gości rocznie. W Train World każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre zdobycze techniki przypominają futurystyczne dzieła sztuki. Najprostsze przedmioty potrafią prezentować mnóstwo walorów artystycznych. Trudno nie zachwycić się tutaj postępem i ewolucją inżynierii, jaka dokonała się na przestrzeni setek lat.

Czekoladowe miasto

Belgia może się pochwalić ponad 2,5 tys. sklepów oferujących wyroby czekoladowe. Produkcję tych smakołyków rozpoczęto w tym kraju już w XVII w. Zwiększono ją znacznie od początku XX stulecia, co zbiegło się z zajęciem przez Belgów Konga (Kongo Belgijskie istniejące między 1908 a 1960 r.). Posiadanie kolonii w Afryce Środkowej oznaczało łatwy dostęp do lokalnych plantacji kakaowca.

Bruksela to najbardziej czekoladowa stolica na świecie. Kusi pięknymi, ręcznie wykonanymi pralinkami o przeróżnych kształtach, aromatycznymi kakaowymi ciastami i wielkimi tabliczkami czekolady, dosłownie rozpływającej się w ustach. Prawdziwych łasuchów i nie tylko ich zaprasza otwarte we wrześniu 2014 r. muzeum Belgian Chocolate Village(Belgijska Czekoladowa Wioska) w gminie Koekelberg w Regionie Stołecznym Brukseli. To jedna z największych tego rodzaju placówek w Europie (o powierzchni 900 m²). Poznamy w niej cały proces powstawania czekolady – od zbioru i przygotowywania ziaren kakaowca poprzez wybór formy, kształtów i ozdabianie aż po pakowanie tabliczek czy pralinek z przeznaczeniem do sprzedaży w sklepie. Dowiemy się też, w jaki sposób przetwarzali kakao Aztekowie, a także do jakich celów służyło, zanim zostało wprowadzone do produkcji masowej.

W samym sercu tego interaktywnego muzeum znajduje się szklarnia przedstawiająca warunki, w jakich rosną zarówno kakaowce, jak i rośliny używane jako dodatki do czekolady – bananowce, papryka chili, kurkuma i wiele innych. Oczywiście, najprzyjemniejszą część zwiedzania stanowi dla każdego amatora słodkości wizyta w sali, w której można uczestniczyć w wykonaniu swojej własnej, niepowtarzalnej pralinki pod okiem doświadczonego mistrza. Zapakowana w ozdobne pudełko świetnie sprawdzi się jako pamiątka. Po odwiedzinach w tak smakowitym miejscu ciężko jednak zachować czekoladki na później. 

Wehikuł czasu

Sandrine_Ferauge.jpg

Zorganizowana z wielkim rozmachem rekonstrukcja bitwy pod Waterloo

©SANDRINE FERAUGE


Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że Bruksela była również historyczną stolicą odważnych Galów z odłamu Belgae, ludu niezmiernie wojowniczego i budzącego postrach w całej Europie. W żyłach Belgów płynie krew mężnych przodków, nic więc dziwnego, że do uroczystości obchodów 200. rocznicy bitwy pod Waterloo przygotowywano się z niezwykłą dokładnością. Starano się jak najlepiej zrekonstruować dawne wydarzenia i przenieść w czasie ok. 120 tys. przybyłych z całego świata widzów aż do 18 czerwca 1815 r.

Armię I Cesarstwa Francuskiego dowodzoną przez Napoleona Bonapartego pokonali wówczas Arthur Wellesley, 1. książę Wellington (1769–1852) i feldmarszałek Gebhard Leberecht von Blücher (1742–1819), którzy stali na czele wojsk brytyjskich, pruskich, niderlandzkich, hanowerskich, księstw Nassau i Brunszwiku. Cesarz Francji poniósł klęskę już po 9 godzinach walki. Bitwa pod Waterloo jest jedną z najważniejszych w historii świata. Zapoczątkowała utworzenie nowego porządku, który na podstawie ustaleń kongresu wiedeńskiego miał panować w całej Europie przez następne stulecie.

Okrągłą rocznicę zwycięstwa nad Napoleonem świętowano także w Londynie, w Katedrze św. Pawła. Gospodarzami uroczystości byli królowa brytyjska Elżbieta II wraz z małżonkiem Filipem, księciem Edynburga, a wśród najważniejszych gości znaleźli się synowie królewskiej pary książę Walii Karol i książę Edward (hrabia Wessex) oraz premier Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej David Cameron. Podczas obchodów odczytano fragmenty opisów bitwy w języku angielskim, francuskim i niemieckim, a porucznik Achilles Barron w swoim przemówieniu ostrzegał przed zapominaniem o ludziach, którzy tworzyli dzieje Europy.

Jednak zdecydowanie największym wydarzeniem upamiętniającym tę ważną dla całego świata bitwę były zorganizowane z ogromnym rozmachem widowiskowe inscenizacje w Waterloo pod Brukselą. W dniach od 18 do 21 czerwca 2015 r. uczestniczyło w nich aż ponad 5 tys. rekonstruktorów z przeszło 50 krajów. Największą grupę stanowili Niemcy (18,34 proc.), potem Brytyjczycy (17,80 proc.) i Francuzi (9 proc.). Nie zabrakło też Polaków (3,42 proc.). Dzięki temu tysiące widzów mogło podziwiać największą rekonstrukcję historyczną, jaką kiedykolwiek przygotowano w Europie. Uroczystościom patronował belgijski król Filip I, a udział wzięli w nich król Niderlandów Wilhelm Aleksander, wielki książę Luksemburga Henryk i książę Kentu Edward oraz potomkowie uczestników walk. Widok żołnierzy w pełnym rynsztunku ze zrekonstruowaną XIX-wieczną bronią i działami oraz rozpędzonych koni robił niesamowite wrażenie. Organizatorzy odtworzyli również warunki, w jakich odbywała się bitwa. Zbudowali biwaki i paleniska, a nawet przygotowali potrawy przypominające posiłki spożywane 200 lat temu.

Podczas trwającej 4 dni imprezy widzowie byli także świadkami ostatniego w życiu zwycięstwa Napoleona Bonapartego. Rekonstrukcja historyczna bitwy pod Ligny (16 czerwca 1815 r.) przypominała też niezmiernie realistyczną lekcję historii. W klimat epoki wprowadziły wszystkich wspaniałe stroje, muzyka, odgłosy walki i unoszący się wśród przybyłych duch tamtych czasów.

Artykuły wybrane losowo

13 miesięcy w Etiopii

ALICJA KAFARSKA

 

Melkam Addis Amet!, czyli „Szczęśliwego Nowego Roku!”, te radosne słowa rozbrzmiewają w Etiopii zawsze 11 września (12 w roku przestępnym). Wszystko się zgadza, bowiem przysłowiowego sylwestra Etiopczycy obchodzą niemal w środku naszego roku kalendarzowego. Dzieje się tak dzięki kalendarzowi etiopskiemu (opartemu po części na juliańskim). Dzień 11 albo 12 września jest w nim właśnie początkiem nowego roku. Etiopia to w ogóle dziwny kraj… Używa się tu kalendarza mającego 13 miesięcy – pierwsze 12 liczy po 30 dni, a ostatni, zwany Pagumen, tylko 5 dni (6 w roku przestępnym). Nowy Rok obchodzi się pod koniec pory deszczowej, kiedy niemal wszystko tonie w zieleni. Wita się go ze śpiewem na ustach i wielką radością, tak typową dla mieszkańców tego pięknego kraju. Niespodzianką są jednak nie tylko same miesiące, gdyż kalendarz etiopski (w porównaniu z naszym gregoriańskim) jest młodszy o 7–8 lat. Dlatego też początek milenijnego 2000 r. obchodzony był tutaj we wrześniu 2007 r. Natomiast obecny etiopski 2004 r. rozpoczął się kilka dni temu… Jego nadejście świętowano hucznie 12 września.

Więcej…

Muli shani? Witajcie w Zambii!

NORBERT SKRZYŃSKI

 

8. etap sztafety śladami Kazimierza Nowaka wiódł przez Zambię – do słynnych wodospadów Wiktorii (Victoria Falls) na rzece Zambezi. Jakie było pierwsze wrażenie jego uczestników po dotarciu do tego południowoafrykańskiego kraju? Wszyscy odpowiadają zgodnie: Zambia jest cudowna! Tutejsi kierowcy są życzliwi, a ludzie tak serdeczni i otwarci, że niemal ochrypliśmy od odwzajemniania pozdrowień. Jako pierwszy punkt programu obraliśmy Chimfunshi – rezerwat-schronisko dla szympansów. Miejsce niezwykłe...

Od mijanych po drodze uśmiechniętych Zambijczyków słyszeliśmy co chwilę pozdrowienia: Muli shani!, co oznacza w języku ludu Bemba (najliczniejszej grupy etnicznej w tym kraju) Witaj! Czasami zadawali nam oni także tak samo brzmiące pytanie: Muli shani? – jak się okazało, zwrot ten to z kolei polskie Jak się masz? Szybko nauczyliśmy się im odpowiadać bwino, czyli dobrze.   

Uczestnicy zambijskiego etapu sztafety „Afryka Nowaka” początkowo obrali trasę Chingola –Chimfunshi – Kansoka – Kitwe – Ndola, która ciągnie się przez środkowo-północną część kraju, wzdłuż granicy z Demokratyczną Republiką Konga. Jest to zagłębie miedziowe, najbardziej uprzemysłowiony region Zambii, oddalony od popularnych tras turystycznych, mający jednak wspaniałą atrakcję, jaką jest największy na świecie rezerwat-przytułek dla szympansów.

Więcej…

Wyspy Zielonego Przylądka – na styku Europy i Afryki

szwed-cabo-verde-santo-antao-ribeiry01-1

Ribeira – głęboka, wypełniona roślinnością dolina na Santo Antão

© AGNIESZKA SZWED/WWW.SZWEDACZ.COM

 

 

Agnieszka Szwed

www.szwedacz.com

 

Miejscowa legenda głosi, że Wyspy Zielonego Przylądka (po portugalsku Cabo Verde) powstały, gdy zadowolony ze stworzenia świata Bóg otrzepał ręce, a okruchy z jego palców niezauważenie spadły do wody. Znalazły się więc na oceanie niejako przypadkowo i takie również okazały się ich losy. Kraj ten bardzo długo nie mógł decydować o sobie (aż do 5 lipca 1975 r.), a zależny był od rozgrywek mocarstw z każdej strony Atlantyku. Dziś w pełni samorządna Republika Zielonego Przylądka stoi przed szansą umocnienia swojej pozycji. Przyciąga też coraz więcej osób chcących nie tylko podziwiać różnorodne krajobrazy i piękno przyrody, ale i obcować z bogatą kulturą.

Więcej…