MAGDALENA ZDRENKA

 

FOT. TOURISM AUSTRALIA

W morskich głębinach kryje się tak wielkie bogactwo podwodnych krajobrazów, unikalnych ekosystemów i różnorodnych gatunków, że trudno wybrać jeden najpiękniejszy i najciekawszy rejon. Na szczęście wcale nie musimy tego robić. Możemy zwiedzać je wszystkie po kolei, ale nie łudźmy się niepotrzebnie, na pewno nie uda nam się zobaczyć wszystkiego. Jedno życie to za mało na poznanie całego podmorskiego raju na ziemi.

 

Nurkowanie bardzo szybko staje się pasją. Wówczas krótkie wizyty w podwodnym świecie przestają wystarczać. Warto więc od czasu do czasu zaplanować sobie dłuższą wyprawę, wypełnioną licznymi atrakcjami, żeby zaspokoić głód eksplorowania głębin i zdobyć nowe ciekawe doświadczenia.

W tym artykule chcielibyśmy zaprezentować 10 cudownych miejsc na naszej planecie, które użytkownicy międzynarodowego portalu nurkowego HotDive (www.hotdive.com) odwiedzają najchętniej, aby później dzielić się na stronie swoimi wrażeniami oraz zdjęciami z podwodnych wypraw. A wszystko w myśl motta: sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga.

 

W poszukiwaniu żółwia słoniowego – wyspy Galapagos, Ekwador

Wyspy Galapagos to z pewnością jedno z najpiękniejszych miejsc nurkowych na świecie. Lawa, która zastygła pod wodą po erupcji wulkanu, stworzyła niesamowity podwodny krajobraz. Ten rejon upodobały sobie szczególnie morskie zwierzęta. Spotkać tu możemy m.in. najróżniejsze gatunki rekinów (galapagoskie, młoty, wielorybie czy tygrysie), delfiny, lwy morskie (uchatki kalifornijskie), a także przy odrobinie szczęścia stada orleni, płaszczki złote, olbrzymie manty, ławice barakud i sardynek oraz orki i marliny błękitne. Wyspy Galapagos słyną jednak głównie z żółwi słoniowych. To od nich wzięła się nazwa archipelagu – Insulae de los Galopegos, którą nadał w 1535 r. biskup Panamy Tomás de Berlanga. Jego statek spychany przez prądy morskie podczas rejsu do Peru dotarł tu całkiem przypadkiem. Hiszpan ujrzawszy gigantyczne żółwie, nazwał je słowem określającym stosowany wtedy rodzaj siodła (galápago), który przypominały mu ich skorupy.

Najpopularniejszymi tutejszymi miejscami nurkowymi są okolice wysp Wolf i Darwin. Od 1959 r. większa część archipelagu (aż 97 proc.) należy do Parku Narodowego Galapagos (Parque Nacional Galápagos), a poruszanie się po wyznaczonych szlakach możliwe jest jedynie z przewodnikiem. Poza tym opuszczając ląd, trzeba dokładnie zdezynfekować buty, aby nie przewozić z wyspy na wyspę niepożądanych mikroorganizmów. Na archipelagu wyróżnia się dwa sezony: od grudnia do maja dni są tu ciepłe i słoneczne, a od lipca do września – chłodne i zachmurzone. Czerwiec, październik i listopad uważa się za tzw. miesiące przejściowe. Na Galapagos występują oficjalnie dwie pory roku: deszczowa (od lipca do grudnia) i sucha (od stycznia do czerwca). Planując wyprawę, warto jednak pamiętać, że nocne nurkowania są tutaj zabronione, a wody w tych rejonach nie należą do najcieplejszych (ich temperatura waha się między 15 a 24°C). Kolejnym utrudnieniem mogą być silne prądy morskie i liczne skały. Widoczność pod wodą wynosi od 5 do 25 m (najczęściej 12–18 m). Panujące na Galapagos warunki nie należą do najłatwiejszych, dlatego wybierając się w te strony najlepiej zaopatrzyć się w 5- lub 7-milimetrowe pianki z kapturami lub suche skafandry. Na tym ekwadorskim archipelagu znajduje się tylko jedna komora dekompresyjna – na wyspie Santa Cruz (druga jest w Guayaquil – już na kontynencie południowoamerykańskim). Odwiedzając słynne Wyspy Żółwie, jak często mówi się o Galapagos, mamy jednak gwarancję zapierających dech w piersiach nurkowań w towarzystwie dużych ryb. Jeśli pragniemy niezapomnianej przygody, warto zdecydować się tutaj na 5- lub 7-dniowy rejs nurkowy na pokładzie komfortowej łodzi. Dzięki temu dotrzemy do większej liczby spektakularnych miejsc niż podczas standardowych dziennych wypłynięć z wysp.    

 

Wśród ławicy barakud – Sipadan, Malezja

Rozległe rafy, niesamowite zwierzęta i zapierająca dech w piersiach laguna tworzą charakterystyczny krajobraz Borneo. To jedno z nielicznych miejsc, które każdy miłośnik nurkowania z pewnością  chciałby odwiedzić. Perłą Malezji, w jej skład wchodzi północna część Borneo, jest niewątpliwie leżący w pobliżu wschodnich wybrzeży Sipadan. Ta ciemnozielona wyspa, otulona pasmem śnieżnobiałej plaży i otoczona turkusowymi wodami morza Celebes stanowi oazę dla wspaniałych, rzadkich gatunków fauny i flory. Nic dziwnego, że kiedy w latach 80. XX w. pojawił się tutaj Jacques-Yves Cousteau, francuski podróżnik i badacz mórz, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.

Jedną z najsłynniejszych atrakcji nurkowych w okolicy Sipadanu jest położona na głębokości ok. 20 m Turtle Cave, czyli Jaskinia Żółwi, której dno pokrywają szkielety tych zwierząt. Według miejscowej legendy przypływają do niej stare osobniki, aby dożyć reszty swoich dni. Jaskinię warto polecić przede wszystkim doświadczonym nurkom, ponieważ dla amatorów jej zwiedzanie może być niebezpieczne.

Wielką popularnością cieszy się również pobliski Barracuda Point – urocze siedlisko  największych na świecie ławic barakud. W celu ochrony tutejszej przyrody w 2005 r. zamknięto na Sipadanie wszystkie hotele. Dlatego też przybywający w te strony znajdą zakwaterowanie w czynnych przez cały rok ośrodkach wypoczynkowych na wyspach Mabul czy Kapalai.

 

Odkrywanie podwodnych jaskiń – półwysep Jukatan, Meksyk

Meksykański półwysep Jukatan to zdecydowanie jeden z najciekawszych rejonów świata, polecany przez wiele biur podróży nie tylko ze względu na niezapomniane atrakcje nurkowe, ale także na liczne pozostałości po bogatej kulturze Majów. Dla miłośników podwodnych przygód prawdziwą perełką jest tutaj system zalanych jaskiń z niewiarygodnie przejrzystą wodą, w której widoczność dochodzi niekiedy do kilkudziesięciu metrów. Cenoty, bo o nich mowa, to w rzeczywistości niesamowite formacje stalaktytów i stalagmitów tworzące fantastyczny krajobraz. Ich nazwa wywodzi się od słowa dzonot, które w języku Majów oznacza studnię. Szacuje się, że na tym terenie znajduje się kilka tysięcy cenotów, z czego tylko 200 zostało odkrytych. Stanowią one najdłuższy podziemny system rzek i jaskiń na świecie, a co za tym idzie nie lada wyzwanie dla pasjonatów podwodnych wypraw. W wielu z nich możemy nurkować bez specjalistycznych uprawnień, jedynie pod bacznym okiem instruktora. Dodatkowych wrażeń dostarczają wpadające do wnętrza jaskiń promienie słońca, które tworzą niepowtarzalną grę świateł. 

                Poza tym od listopada 2010 r. w wodach niedaleko meksykańskiej Isla Mujeres (Wyspy Kobiet), obok słynnego kurortu Cancún, możemy zwiedzać największe na świecie podwodne muzeum (Museo Subaquatico de Arte – MUSA), gdzie prezentowane są naturalnej wielkości rzeźby angielskiego artysty Jasona deCaires Taylora, wykonane z piaskowca. Mają one nie tylko być niepowtarzalną atrakcją turystyczną, lecz także pomóc w odbudowie naturalnej rafy.

 

Z wizytą u Nemo – Wielka Rafa Barierowa, Australia

Wielka Rafa Barierowa (Great Barrier Reef) jest bez wątpienia największa i najpiękniejsza na świecie. Ciągnąca się na przestrzeni 2600 km wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża Australii, widoczna bywa nie tylko z okna samolotu, ale nawet i z kosmosu. Żyje tu ponad 1500 gatunków ryb, 400 rodzajów koralowców, prawie 5000 odmian mięczaków i 10 000 różnych typów gąbek. Niektóre fragmenty rafy mają wiek powyżej 18 mln lat, a znaczna jej część – 2 mln. Nic więc dziwnego, że ten jeden z największych na świecie cudów natury znalazł się w 1981 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Poza tym w 1975 r. rząd Australii objął to miejsce ochroną Parku Morskiego Wielkiej Rafy Barierowej (Great Barrier Reef Marine Park), w którym w disnejowskim filmie animowanym Gdzie jest Nemo? mieszkała tytułowa rybka błazenek.

 

Wokół bezludnych wysp – Poor Knights, Nowa Zelandia

                                                                                                            FOT. TOURISM, NEW ZELAND

Okazuje się, że Nowa Zelandia przyciąga swym pięknem nie tylko wielbicieli popularnej trylogii Władca  Pierścieni – adaptacji dzieła J. R. R. Tolkiena według Petera Jacksona, ale także licznych amatorów podwodnych tajemnic. Niezwykłych doznań dostarczają nurkowania wokół Poor Knights – bezludnego dziś archipelagu, oddalonego godzinę rejsu statkiem od wschodnich wybrzeży Wyspy Północnej. W okolicznym lesie wodorostów, charakterystycznym raczej dla wód chłodnych, odkryjemy gatunki roślin i zwierząt z ciepłych akwenów. Dlatego też ten niepowtarzalny zakątek antypodów okrzyknięty został najpiękniejszym nurkowiskiem zimnowodnym świata. 

Zabawa z płaszczką – Kajmany

Opisując najwspanialsze miejsca nurkowe na ziemi, trudno pominąć położone na Morzu Karaibskim, odkryte przez samego Krzysztofa Kolumba, Kajmany. Miejscowe legendy mówią o niejednym skarbie ukrytym na wyspach oraz karawelach pełnych złota, które przed wiekami rozbiły się o tutejsze rafy. Przez cały rok przyjeżdżają tu liczni turyści z całego świata.

Najczęściej odwiedzane miejsca na Małym Kajmanie to Grundy’s Wall, Lea’s Lookout, Randy’s Gazebo czy Jackson’s Wall. Pod powierzchnią wody czeka na nas wielobarwna kraina fiołkowych gorgonii, żółtych gąbek i różowych koralowców. Można tu spotkać także rekiny rafowe, mureny, stada barakud i wielkich tarponów, żółwie, rogatnice, papugoryby, pokolce, langusty, ogromne płaszczki oraz setki innych morskich zwierząt. Ta różnorodność przyprawia niemal o zawrót głowy.

 Na Wielkim Kajmanie w Stingray City na głębokości zaledwie kilku metrów rezydują ławice olbrzymich, często dwumetrowych ogończy (z rzędu płaszczek orleniokształtnych). Przyzwyczajone do turystów oczekują nie tylko należytego poczęstunku, ale przede wszystkim wspólnej zabawy, podczas której nierzadko starają się zdjąć z nurka elementy wyposażenia. Dlatego używanie fajek jest tu raczej niewskazane.

 Pasjonaci przygód koniecznie powinni odwiedzić leżące na białym piaszczystym dnie przy Małym Kajmanie wraki statków Oro Verde i Soto Trader. Poza tym warto zanurkować także do zatopionej w okolicznych wodach pięknej rzeźby syrenki.

 

Oko w oko z langustą – Los Roques, Wenezuela

Niezapomnianych wrażeń dostarcza również nurkowanie na należącym do Wenezueli rajskim archipelagu Los Roques. Składa się on z ponad 300 koralowych wysp i wysepek, które zamykają wody Morza Karaibskiego na kształt wielkiego malowniczego jeziora. To właśnie ten region upodobały sobie szczególnie langusty. Miłośnicy podwodnych przygód mogą podziwiać je tutaj z bliska. W 1972 r. został utworzony Park Narodowy Archipelag Los Roques (Parque Nacional Archipiélago de Los Roques). Turystom udostępnia się w jego obrębie takie wspaniałe miejsca nurkowe, jak np. koralowe wyspy Noronquí, Francisquí, Madrisquí i Dos Mosquises, czy też podwodne ściany koralowców Boca de Cote. Odważniejsi eksploratorzy morskich głębin mogą odwiedzić także Cavernas de Las Salinas – jaskinie z rekinami i skorupiakami. Park Narodowy Archipelag Los Roques szczyci się jednymi z najbardziej różnorodnych i najlepiej zachowanych raf koralowych na Morzu Karaibskim.  

 

Spotkanie z rekinem wielorybim – Apo Reef, Filipiny

Obowiązkowym punktem wyprawy na Filipiny jest Park Naturalny Rafy Apo (Apo Reef Natural Park), położony u zachodnich wybrzeży wyspy Mindoro. Dzieli się on na dwie laguny: północną i południową, gdzie organizuje się nurkowania zarówno dzienne, jak i nocne. Pod wodą można tu podziwiać ponad 500 najróżniejszych gatunków zwierząt i roślin: od delikatnych ślimaków nagoskrzelnych i koników morskich po potężne rekiny wielorybie.

Jedną z głównych atrakcji Apo Reef stanowią pozostałości po zaciekłych walkach Japończyków z Amerykanami podczas II wojny światowej. Miłośnicy wraków z pewnością powinni zwiedzić 152-metrowy japoński frachtowiec o wdzięcznej nazwie Kyokuzan Maru, zanurzony nieopodal wyspy Coron.

 

Nurkowanie w studni – Great Blue Hole, Belize 

Na wspomnianym już półwyspie Jukatan, oblewanym od wschodu przez turkusowe wody Morza Karaibskiego, leży Belize. Jego wybrzeże otacza niezwykłej urody świat podwodny. W odległości 70 km w głąb morza od Belize City, dawnej stolicy kraju, pośrodku słynnego atolu Lighthouse Reef znajduje się legendarna studnia – Great Blue Hole (Wielka Błękitna Dziura). W rzeczywistości jest to wapienny lej krasowy, który powstał poprzez zapadnięcie się stropu jaskini w czasie ostatniej epoki lodowcowej. Pionowe ściany opadają na głębokość mniej więcej 35 m, jednak widoczność w tym miejscu dochodzi nawet do 60 m. Za tym odcinkiem studnia rozszerza się i tworzy ogromną salę z wielkimi stalaktytami. Niektóre z nich mają długość aż 15 m. Dno sali znajduje się na głębokości 125 m i dotarli do niego tylko nieliczni śmiałkowie. Dzięki dużej przejrzystości wody mniej doświadczeni nurkowie mogą uprawiać wokół pierścienia rafy wyrosłej na brzegach Great Blue Hole snorkeling, czyli pływanie z fajką i maską.

 

Śladami wielkich diugoni – Marsa Alam, Egipt

Jednym z najpopularniejszych miejsc odwiedzanych przez osoby nurkujące lub te, które dopiero chcą rozpocząć przygodę z nurkowaniem, jest niewątpliwie Egipt. Mieszkańcy Europy mogą do niego dotrzeć szybko i za stosunkowo niewielkie pieniądze. Morze Czerwone przyciąga nie tylko ze względu na sprzyjający klimat i doskonałą temperaturę wody, ale przede wszystkim dzięki wielkiemu bogactwu życia podwodnego. Nurkowie ściągają tutaj na spotkanie z uroczym napoleonem (wargaczem garbogłowym), posępną skrzydlicą czy przebiegłą barakudą. W Marsa Alam w południowo-wschodnim Egipcie natrafimy zaś także na słynne diugonie (czasem mylone z krowami morskimi – gatunkiem wytępionym w XVIII w.), a przy odrobinie szczęścia również na delfiny. Najpopularniejszymi miejscami wśród miłośników podwodnych przygód są tu m.in. Abu Ghusoon, Marsa El Foukery, Marsa Samadai i Marsa Shagra (dostępne z brzegu) oraz dziewicza rafa Elphinstone, Habili Nakari, zatoka Marsa Abu Dabab i Sharm Abu Dabab (nurkowania z łodzi). Średnia temperatura wody waha się od 21 (w styczniu) do 29°C (w sierpniu).          

FOT. CAYMAN ISLANDS, DEPARTAMENT OF TOURISM

Poza tym spragnieni wrażeń turyści, oprócz przepięknej fauny i flory Morza Czerwonego, a także kwitnącej w październiku rafy koralowej, mogą podczas safari nurkowego zwiedzić też ciekawe wraki statków. Wśród nich uwagę zwraca zatopiony w 1991 r. i leżący na głębokości od 10 do 30 m w okolicach Safagi (Safadży) duży prom pasażerski Salem Express, który na swoim ponad 100-metrowym pokładzie przewoził kilkuset pielgrzymów wracających z Mekki (głównie Egipcjan).

Rafy w rejonie Marsa Alam są nadal dziewicze, pełne życia i bardzo bogate w różnorodne stworzenia. Można tu nurkować nie tylko z legendarnymi diugoniami, ale zaraz przy brzegu z ogromnymi żółwiami morskimi (zielonymi i oliwkowymi) skubiącymi spokojnie trawy na dnie licznych zatok Morza Czerwonego. Marsa Alam słynie również z tzw. Dolphin House, czyli Domu Delfinów. Do tej pięknej rafy koralowej dociera się łodzią. Nurkowie spotkają tutaj stada przyjaznych delfinów.  

Mamy nadzieję, że ten krótki opis najwspanialszych atrakcji nurkowych na naszej planecie nie tylko zachęcił do wypraw niezdecydowanych, lecz także pomógł miłośnikom nurkowania zaplanować swoją kolejną podróż. Jednak ostrzegamy: kto raz zajrzy do tego magicznego podwodnego królestwa, zostawi w nim serce na zawsze.

 


 

Artykuły wybrane losowo

Prowansja – śródziemnomorski skarb

ALEKSANDRA SOROCZYŃSKA

 

                                                                                                              FOT. ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

<< Jeszcze nie tak dawno Prowansja była uznawana przez Francuzów za ojczyznę prowincjuszy. Z kolei obcokrajowcy postrzegali ten region jako istny raj, ale tylko dla bogaczy. Dziś turystów wciąż przybywa, a i sami mieszkańcy Francji uznali, że jest to miejsce godne uwagi i chętnie się tu osiedlają. >>

Ta historyczna kraina rozciąga się nad Morzem Śródziemnym, przy południowo-wschodniej granicy Republiki Francuskiej. Jej krajobraz kształtują z jednej strony Alpy, a z drugiej słoneczne Lazurowe Wybrzeże. Do najbardziej znanych miast na tym terenie zalicza się Niceę, Cannes, Tulon, Aix-en-Provence, Antibes, Saint-Tropez czy Marsylię. Ta ostatnia do końca 2013 r. będzie nosić zaszczytny tytuł Europejskiej Stolicy Kultury (razem ze słowackimi Koszycami).

Więcej…

Bali – perła Indonezji

Balijki w bogato zdobionych kostiumach w trakcie tańca legong

Photo Balinese - Kopia

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

MARTINA ZAWADZKA

http://lovelajf.pl/

 

Bali od stuleci przyciąga turystów i podróżników z całego świata. Odwiedzają oni wyspę ze względu na jej wielowiekową kulturę, zapierające dech w piersiach krajobrazy i egzotyczną przyrodę. Pragną osobiście przekonać się, czy wszystko, co słyszeli na jej temat, jest prawdą. Po kilku dniach od przybycia na miejsce wiedzą już, że na Bali czeka ich dużo więcej. W tym niezwykłym zakątku ziemi mieszkają przecież przyjaźni, uśmiechnięci ludzie i od samego początku daje się wyczuć panującą w nim specyficzną atmosferę duchowości. Większość obcokrajowców w chwili wylotu zdaje sobie sprawę, iż nie była tu po raz ostatni i na pewno wróci odkrywać kolejne sekrety tego fascynującego lądu.

 

Tworzące piękne tarasy pola ryżowe nawadniane systemem przelewowym

rice flields Bali Mkhail Tsyganov

 

© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/MKHAIL TSYGANOV

 

Indonezja leży na 17 508 wyspach, z których w przybliżeniu jedna trzecia – ok. 6 tys. – pozostaje stale zamieszkana. Zdecydowanie najpopularniejsza jest Bali, wchodząca w skład archipelagu Małych Wysp Sundajskich, położonego na granicy Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Znajduje się ona między znacznie większą od siebie Jawą (dzieli je cieśnina Bali) a nieco mniejszą Lombok (odseparowane są cieśniną Lombok). Stolicę prowincji stanowi 850-tysięczne miasto Denpasar, w linii prostej oddalone od Warszawy o ok. 11 tys. km. Bali ma powierzchnię zaledwie 5780 km2 (razem z sąsiednimi wysepkami Nusa Penida, Nusa Lembongan czy Nusa Ceningan), czyli trochę mniej niż połowa województwa świętokrzyskiego, jednego z najmniejszych w naszym kraju. Maksymalna długość wyspy z północy na południe wynosi mniej więcej 112 km, a szerokość – jakieś 153 km.

 

Aby dostać się z Polski do tej części Indonezji, trzeba przekroczyć linię równika. Ze względu na położenie geograficzne przez cały rok panuje tutaj stabilny klimat. Przewodniki turystyczne ostrzegają przed występującą w tym regionie porą deszczową, która trwa zwykle od października do kwietnia. Jednak z doświadczenia wiem, że sytuacja nie wygląda wówczas tak źle. Deszcz i burze pojawiają się głównie wieczorem bądź w nocy, rzadko w ciągu dnia, ale nawet jeśli pada, wciąż jest ciepło. Średnia roczna temperatura powietrza na wybrzeżu wynosi 28°C, w głębi lądu osiąga wartość 26°C, a wyżej w górach – 23°C. Dlatego można wybrać się tu praktycznie zawsze.

 

INNY ŚWIAT

 

Ta perła Indonezji wyróżnia się na tle reszty kraju. W przeciwieństwie do innych wysp, na których żyją głównie wyznawcy islamu, dominującą religię w tym rejonie stanowi hinduizm w odmianie balijskiej. Nie znaczy to jednak, że nie spotkamy w nim muzułmanów (ponad 13 proc. tutejszej ludności) czy chrześcijan (niemal 2 proc. Balijczyków). Miejscowi traktują się nawzajem z szacunkiem. Dużą przyjemność sprawia obserwowanie, jak bardzo tolerancyjne społeczeństwo tworzą. Podczas mojej podróży dookoła świata miałam szansę przez kilka tygodni mieszkać u tradycyjnej rodziny z Bali. Ketut i jego żona Puspa wyznawali właśnie hinduizm balijski. To najpopularniejsza odmiana tej religii na wyspie. Łączy w sobie również elementy buddyzmu i animistycznych wierzeń lokalnych.

 

Balijczycy uważają, że każdego z nich od urodzenia obciążają trzy długi (Tri Rna), które muszą spłacić w trakcie swojego życia. Pierwszym z nich jest Dewa Rna (dług życia). Należy za niego wynagrodzić bogu Sang Hyang Widhi Wasa, który stworzył człowieka. Drugi dług to Pitra Rna (dług miłości i oddania). Za niego trzeba uczynić zadość swoim przodkom. Trzeci – Rsi Rna (oznaczający nabytą mądrość) – spłaca się kapłanom. Większość obrzędów i ceremonii religijnych na Bali dotyczy realizacji tych zobowiązań. Balijczycy liczą, iż bogowie i zmarli krewni uznają ich starania po śmierci.

 

Poza tym dla mieszkańców wyspy bardzo ważna jest karma. Wierzą, że wszystko, co człowiek daje innym, zarówno dobro, jak i zło, wraca do niego z podwojoną siłą, czyli czyny mają wpływ na nasze życie. Jeśli więc siejemy nienawiść, możemy być pewni, iż prędzej czy później takie działanie wyda plony i to, na co pracowaliśmy, zostanie zniszczone.

 

Oprócz tego Balijczycy wierzą w dobre i złe bóstwa. Znajduje się tu kilkadziesiąt tysięcy różnych miejsc kultu. Mimo iż ta liczba wydaje się ogromna jak na tak niewielką wyspę, mieszkańcy praktykują swoją religię nie tylko w ich pobliżu. Sfera sacrum obejmuje znacznie więcej, co dostrzega się na każdym kroku.

 

W BALIJSKIM DOMU

 

Przygotowywanie ofiarnych koszyków

offiar

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

Podczas gościny u balijskiej rodziny miałam możliwość przyjrzeć się z bliska niektórym obrzędom oraz oddawaniu czci siłom przyrody i bogom. Niezmiernie dużą rolę odgrywają tutaj także kult przodków i wiara w demony. Puspa (podobnie jak większość kobiet na Bali) codziennie przygotowywała ofiarę złożoną z pięknych kwiatów, ryżu, świeżych owoców i pachnących kadzideł umieszczonych w małym koszyczku z liści palmowych. Jest to bardzo ważny rytuał. Czasem dorzuca się też drobne monety i papierosy. Cudownie przyozdobione kolorowe dary składane są w różnych intencjach zarówno dobrym, jak i złym bóstwom. Ofiarne koszyczki można zobaczyć prawie na każdym ulicznym rogu, chodnikach, przy domach i sklepach, a nawet na plażach.

 

Pewnego dnia Puspa i Ketut obudzili mnie z samego rana i poprosili, żebym wyprowadziła swój skuter, ponieważ chcieliby poświęcić pojazdy. Aby to zrobić, najpierw należało przyozdobić je kwiatami i ofiarami. Podeszli do tego niesamowicie poważnie. Powiedzieli, że po poświęceniu nie będą musieli się o mnie martwić, gdy wybiorę się gdzieś samodzielnie skuterem, bo nie zagrozi mi już żadne niebezpieczeństwo. Obrzęd wraz z przygotowaniami trwał mniej więcej godzinę. Na początek wspólnie pokroiliśmy owoce, przycięliśmy kwiaty i wykonaliśmy koszyczki z liści palmy, a następnie udekorowaliśmy nimi zaparkowane na podjeździe pojazdy. Po kilku minutach ich samochód i mój skuter przypominały przystrojone na święta Bożego Narodzenia choinki. Wtedy przyszedł czas na modlitwę. Poprowadziła ją najstarsza osoba z obecnych, czyli ojciec Puspy. Wszyscy, włącznie ze mną, byliśmy ubrani w tradycyjne koronkowe koszule i długie spódnice, a biodra przepasaliśmy sarongiem (chustą zasłaniającą nogi), który miał nas chronić przed demonami wychodzącymi z wnętrza ziemi. Ceremonia odbywała się na werandzie domu moich gospodarzy. Przed nią stały zaparkowane pojazdy, a w powietrzu unosił się zapach kadzideł. Siedzieliśmy ze skrzyżowanymi nogami i rękoma złożonymi na wysokości klatki piersiowej. Ojciec Puspy powtarzał słowa modlitwy, którą co jakiś czas przerywał, aby zadzwonić małym dzwonkiem, gdy my oddawaliśmy pokłon.

 

MUZYKA I TANIEC

 

Mimo iż Bali jest niewielką wyspą, może poszczycić się niezmiernie barwną kulturą. To nieprawda, że tutejsze budowle i wytwory artystyczne mają tylko przyciągać turystów. Przejawy sztuki dostrzeżemy praktycznie wszędzie, a jej cel stanowi zadowolenie bogów. Już po opuszczeniu samolotu na lotnisku w Denpasar orientujemy się, iż znaleźliśmy się w zupełnie innej, magicznej części świata. Atmosferę duchowości wyczujemy również w domach, świątyniach, budynkach rządowych, biurach i hotelach.

 

Gdy po raz pierwszy usłyszałam balijską muzykę, byłam zachwycona! Jednak po kilku dniach słuchania jej w kółko, zaczęłam mieć wrażenie, że towarzyszy mi ciągle ten sam utwór… Na wyspie rozwinął się wyjątkowy styl muzyczny i taneczny, rozpoznawany na całym świecie, a zwany gamelanem. Utwory gra się na tradycyjnych metalofonach, gongach, ksylofonach i bębnach. Zespołów tego typu można posłuchać na Bali przy każdej okazji – podczas pokazów artystycznych, występów tancerzy czy rozmaitych uroczystości, np. weselnych.

 

Według statystyk na tej niewielkiej wyspie funkcjonują setki grup tanecznych wykonujących więcej niż 200 rodzajów tańca tradycyjnego. Oryginalny układ choreograficzny wykorzystuje głównie mowę ciała, mimikę i ruchy palców, nadgarstka, stóp, szyi, a nawet ust i oczu. Jeden z najstarszych gatunków (jego dzieje sięgają XV stulecia) nosi nazwę gambuh, charakteryzuje się wolnym rytmem i swoistym mistycyzmem. Bez wątpienia taniec u Balijczyków należy do sfery sacrum.

 

Ze względu na bardzo duże zainteresowanie tym elementem kultury wśród turystów, pokazy odbywają się niemal wszędzie. Tancerzy coraz częściej można podziwiać w restauracjach, hotelach, a nawet centrach handlowych. Żeby zapobiec profanacji w przypadku religijnych odmian tańca balijskiego, w 1992 r. lokalne władze podjęły decyzję o całkowitym zakazie prezentowania niektórych gatunków w nieodpowiednich dla ich charakteru miejscach.

 

KRAINA SPOKOJU I PIĘKNA

 

Jak większość mieszkańców Azji Balijczycy są ludźmi raczej niskimi, lecz o wielkich sercach i szczerym uśmiechu. W odróżnieniu od Europejczyków żyją zdecydowanie wolniej. Z przyjemnością można przyglądać się, jak celebrują czas spędzany z rodziną i jak ogromnym szacunkiem obdarzają osoby starsze. Zdają sobie sprawę z tego, że wszystko, co mają, zawdzięczają swoim przodkom i tego uczą swoje dzieci. I nie oznacza to wcale majątku, a dar życia. Balijczycy skupiają się na codziennych zajęciach, nie rozmyślają o przyszłości i nie snują długoterminowych planów. Oprócz pracy rytm kolejnych dni wyznaczają im religijne obrzędy i święta. Żyją w zgodzie z tradycją.

 

Podróż na Bali dostarcza mnóstwa wrażeń.Na wyspie działa bardzo dużo ośrodków oferujących zajęcia z jogi i sesje poświęcone nauce medytacji. Najwięcej znajduje się ich w ponad 30-tysięcznym mieście Ubud. Stanowi ono tutejsze centrum kulturalne, a także jest ważnym duchowym ośrodkiem regionu. Powinna do niego zawitać każda osoba szukająca odpowiedniego miejsca, aby móc skupić myśli i odnaleźć wewnętrzną harmonię. Bali to idealny zakątek na skoncentrowanie się na przywróceniu równowagi w swoim życiu.

 

Miłośnicy sportów wodnych też bez wątpienia nie będą się tu nudzić. W pobliżu plaż (np. w sąsiedztwie miasta Kuta) miejscowi oferują wypożyczenie nart wodnych, sprzętu surfingowego, windsurfingowego i łodzi do żeglowania. Balijskie wybrzeże cieszy się wielką popularnością wśród surferów, zarówno tych początkujących, jak i zaawansowanych. Co więcej, wiele osób uważa je za najpiękniejszą okolicę do nurkowania na świecie. Tutejsze rafy koralowe bywają określane mianem cudu natury. Ich niesamowicie bogatą faunę i niespotykane kształty można podziwiać m.in. w południowym rejonie Bali – Nusa Dua, koło wysepki Nusa Penida i plaży Sanur, niedaleko miejscowości Padang Bai (Padangbai) i Candi Dasa (Candidasa), rybackiej wioski Tulamben i zatoki Cemeluk (Jemeluk) oraz wysepki Menjangan i osady Pemuteran.

 

ATRAKCJE WYSPY

 

We wspomnianym mieście Ubud leży Ubud Monkey Forest. To park z hinduistycznymi świątyniami położony w wiosce Padangtegal i zamieszkany przez liczne makaki krabożerne. Przed jego odwiedzeniem warto zaopatrzyć się w banany. Dzięki takiej przynęcie małpy będą bardzo chętnie do nas podchodziły.

 

Miejscem godnym polecenia w pobliżu Ubud jest Satria Coffee Plantation (Satria Agrowisata).Podczas spaceru można tu obejrzeć nie tylko plantację wiecznie zielonych krzewów kawowca, ale również uprawy egotycznych owoców i przypraw. Za jedną z najlepszych i najdroższych kaw na świecie uchodzi kopi luwak. Powstaje ona w specyficzny sposób. Jagody kawowca stanowią pożywienie łaskuna muzanga (nazywanego cywetą, a lokalnie luwakiem). Ten drapieżny ssak z rodziny łaszowatych nie trawi jednak nasion, a jedynie miąższ. Wydalone ziarna, które zostały poddane działaniu enzymów w przewodzie pokarmowym, wybiera się z odchodów zwierzęcia, następnie suszy i pali. W Satria Coffee Plantation przyjrzymy się temu procesowi na własne oczy, a także spróbujemy tej pysznej kawy i innych indonezyjskich przysmaków.

 

Indonezja jest też trzecim największym producentem ryżu na świecie (po Chinach i Indiach). Ze względu na uprawianie różnych jego gatunków zbiory odbywają się co kilka miesięcy, a więc Balijczycy sadzą i zbierają plony przez okrągły rok.W centrum Bali nieodłączną częścią krajobrazu są zielone pola ryżowe. Pokrywają one wzgórza i tworzą piękne wielopoziomowe tarasy.

 

Egzotycznym i jednocześnie mistycznym przeżyciem będzie dla Europejczyków wizyta w Pura Tirta Empul, zwanej również Świątynią Świętej Wody. Pielgrzymi z całej wyspy przybywają do niej w celu oczyszczenia bądź uleczenia ciała i duszy. W odświętnych strojach zanurzają się w kamiennym basenie z fontannami. Po kolei podchodzą do każdej z nich i odmawiają modlitwy, po czym opłukują twarz i ciało tryskającą z otworu wodą. Ceremoniom towarzyszy zapach kadzideł unoszący się w powietrzu.

 

Do najstarszych świątyń na Bali należy XI-wieczna Pura Uluwatu (Pura Luhur Uluwatu). Wznosi się ona na 97-metrowym klifie, znajdującym się na południowym krańcu wyspy. Oprócz podziwiania samej budowli (niestety, turyści nie mogą wejść do środka) atrakcję w tej okolicy stanowi także spacer po przepięknym urwistym wybrzeżu.

 

Pierwszą świątynią, do której zabrali mnie Puspa i Ketut, była Pura Tanah Lot z XVI stulecia. Właśnie od niej polecono mi zacząć odkrywanie Bali i uważam, że to właściwy wybór. Miejsce kultu umieszczono tu na wspaniałej formacji skalnej, której osobliwy kształt wyrzeźbiły fale oceanu. Nazwa Tanah Lot oznacza po balijsku „Ziemię w morzu”. Jeżeli zdecydujemy się na odwiedziny w trakcie przypływu, to zobaczymy właśnie, jak całkowicie oddzielone od lądu skały oblewa z każdej strony woda. W pobliżu znajduje się poza tym słynna jaskinia węży morskich, które podobno chronią świątynię przed intruzami i złymi duchami. Warto też pamiętać, że w przypadku większości obiektów sakralnych przed wizytą na ich terenie trzeba zadbać o odpowiedni ubiór. Należy założyć ubranie zakrywające nogi albo osłonić je sarongiem, który można kupić przed wejściem.

 

W odległości niemal 2 km od świątyni Ulun Danu Bratan (Pura Ulun Danu Bratan) odkryłam miejsce, które skradło moje serce. Prawdopodobnie nie wspomina o nim żaden przewodnik, ale podczas pobytu w urokliwym rejonie miejscowości Bedugul bardzo polecam się tutaj wybrać. Mam na myśli majestatyczną bramę będącą kiedyś wejściem do pobliskiego miasta. Ciężko oddać słowami niecodzienny widok, jaki tworzy ona wraz z wznoszącymi się w tle malowniczymi zielonymi górami. W okolicy stoją wiejskie domy i leżą pola uprawne, a w środku tego sielskiego krajobrazu wyrasta samotny portal przypominający przejście do innego świata.

 

Istnieje mnóstwo powodów, aby odwiedzić Bali. Jednym z nich są bez wątpienia cudowne rajskie plaże. Najpiękniejsze i najbardziej zapadające w pamięć to według mnie Suluban, Padang Padang i Balangan.

 

OSOBLIWY SYSTEM

 

Pura Ulun Danu Bratan w górach nad jeziorem Bratan niedaleko Bedugul

15-photos-that-will-make-you-want-to-travel-to-indonesia

© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

 

W trakcie mojego pobytu gospodarze domu kilkakrotnie próbowali mi wyjaśnić, dlaczego większość koleżanek i kolegów Ketuta nosi takie samo imię i skąd pochodzi jego własne. Muszę przyznać, że miałam duży problem ze zrozumieniem zależności w tutejszym systemie nazywania dzieci stosowanym przez Balijczyków żyjących zgodnie z tradycją. Zasady dotyczą głównie potomków mężczyzn pochodzących z najliczniejszych rodzin i najniższej kasty bądź mężczyzn z wyższej kasty, którzy poślubili kobiety z kasty najniższej. Oprócz przynależności kastowej o imieniu decyduje również kolejność urodzin. Pierwsze dziecko powinno nazywać się Wayan (co pochodzi od słowa wayahan oznaczającego „starszy”), Gede (Duży) lub Putu, czyli Wnuk. Płeć dziecka nie zawsze ma znaczenie. Imię Putu częściej nadaje się dziewczynkom, Wayan i Gede natomiast – chłopcom. Nie jest to jednak regułą. W innych przypadkach te same imiona mogą nosić zarówno synowie, jak i córki. W celu rozróżnienia płci Balijczycy stosują odpowiednie przedrostki. Gdy mówi się o chłopcach, należy użyć „i”, np. I Putu, kiedy wspomina się o dziewczynce, wstawia się „ni”, jak w Ni Putu.

 

Drugi w kolejności potomek to Made (imię zostało prawdopodobnie utworzone od słowa madya, czyli „środek”, „średni”), Nengah (tengah oznacza „w środku”) albo Kade czy Kadek (wyraz adik określa „młodszego brata”). Na trzecie dziecko zazwyczaj woła się Nyoman bądź Komang (co wywodzi się według pewnych hipotez od anom – „młody”, „mały” lub uman – „koniec”, „odpoczynek”). Ostatniego, najmłodszego malca nazywa się Ketut (przypuszczalnie od kitut, czyli „ogon”). Widać więc, że w pewnym uproszczeniu imię danej osoby zależy od kasty, kolejności urodzin, a czasem także od rejonu, z którego pochodzi rodzina. Trzeba przyznać, iż ten system nie jest łatwy i można się w nim pogubić.

 

POZA CZASEM

 

Życie na Bali upływa w swoim tempie i to nie tylko dlatego, że niemal zawsze świeci tu słońce, a w okolicy są same piaszczyste plaże, ciepły ocean i wysokie palmy kokosowe. Gdy mieszkałam u Puspy i Ketuta, codziennie rano obserwowałam, jak przeglądali gazetę i sprawdzali, kiedy będzie pełnia księżyca i jakie święta przypadają w najbliższym czasie według ich rachuby. Balijczycy mają swój własny tradycyjny kalendarz, na który składają się dwa systemy: 210-dniowy Pawukon (6 miesięcy po 35 dni) i księżycowy Saka (12-miesięczny). W każdym roku współistnieje ze sobą 10 osobnych cykli. Na podstawie ich wzajemnych zależności określa się m.in. daty ceremonii religijnych odprawianych w świątyniach.

 

Czas zatrzymuje się na wyspie w Nowy Rok, zwany Nyepi (wypada w marcu, niekiedy w kwietniu – w 2017 r. w dniu 28 marca). Ulice pustoszeją, sklepy, banki, a nawet urzędy są zamknięte. Lotnisko w Denpasar nie funkcjonuje i nie sposób dostać się tutaj w jakikolwiek sposób. Nie wolno jeździć samochodami i nikt nawet nie myśli o tym, aby wsiąść na skuter. Co więcej, w tym dniu Balijczycy rezygnują również z używania elektryczności, rozpalania ognia i wszelkich aktywności. Okna w domach pozostają zasłonięte, nikt nie wychodzi na zewnątrz. Mieszkańcy Bali wierzą, że w tym czasie nad wyspą przelatują demony, dlatego starają się je przekonać, iż cała okolica jest wyludniona, aby nie dać im powodu do zatrzymania się.

              

Ten tzw. Dzień Ciszy przeznacza się na medytację, rozmyślanie i pogrążenie się w zadumie. Stanowi on okazję do oczyszczenia umysłu, osiągnięcia wewnętrznej równowagi i zebrania myśli. Pozwala oderwać się od rzeczywistości, odseparować od świata zewnętrznego po to, aby odnaleźć spokój w sobie. Bali jest zresztą przez cały rok znakomitym miejscem na odkrywanie samego siebie. Panująca na wyspie atmosfera sprzyja błogiemu relaksowi i skupieniu się na swoim wnętrzu. Warto zatrzymać się choć na chwilę w codziennym pędzie, żeby odwiedzić ten wyjątkowy zakątek Indonezji.

Finlandia, czyli zimowa ucieczka przed pluchą

Adam Stępień

 

                                                                                                             FOT. VISIT FINLAND AND MEDIA BANK

<< Prawdziwa zima już za pasem. Niektórzy zastanawiają się, jak się przed nią schować, ale tym, którym śnieg i mróz niestraszne, proponuję ucieczkę przed pluchą i szarością środkowoeuropejskiej aury, czyli wyprawę do Finlandii, a przede wszystkim fińskiej Laponii. Jeziora i rzeki skute lodem, zaśnieżone wzgórza i sauny opalane drewnem powinny skusić niejednego podróżnika, szczególnie że przy okazji można odwiedzić Świętego Mikołaja, pojeździć na biegówkach, zjeść stek z renifera, zapoznać się z najnowszymi trendami wzornictwa przemysłowego czy poczytać opowieści o Muminkach… >>

Republika Finlandii to państwo stosunkowo nowe na mapie Europy (istnieje od grudnia 1917 r.), choć sami Finowie żyli na tych terenach przez wieki, najpierw pod panowaniem szwedzkim, a później – rosyjskim. Mimo dość dużej powierzchni – 338 tys. km², kraj ten zalicza się do najsłabiej zaludnionych na kontynencie (ok. 18 osób na 1 km²). Każdego roku staje się jednak coraz bardziej popularnym kierunkiem podróży, w tym także Polaków.

Więcej…