Pokój w Hotelu Aubrecht Country Spa Resort nad jeziorem Szczytno

14

© HOTEL AUBRECHT COUNTRY SPA RESORT

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL


Moda, wbrew pozorom, nie dotyczy tylko sfery ubrań bądź fryzur. Od zawsze zmianom stylu w sztuce towarzyszyło dostosowanie architektury i wnętrz do nowych kierunków. Chyba najlepiej widać to zjawisko na wciąż przebudowywanych w ciągu lat swojego istnienia obiektach, takich jak zamki, pałace, dwory, kamienice, kościoły czy klasztory. Choć z naszej perspektywy wyjątkowo ważne wydaje się zachowanie dawnych romańskich lub gotyckich budowli, ich właściciele i zarządcy często decydowali się na udoskonalenia zgodne z duchem czasu. I dziś wielu z nas odnosi się zresztą z ciekawością do nowych tendencji i chętnie wykorzystuje je we własnym otoczeniu. Nie biorą się przecież one znikąd, lecz zazwyczaj są odpowiedzią na zapotrzebowanie ludzi i w pewnej mierze odzwierciedlają różne procesy zachodzące w społeczeństwie.


Dziś, w dobie globalizacji, za przyczyną szybko rozwijających się technologii i błyskawicznego obiegu informacji mody zmieniają się w mgnieniu oka. W zaskakujących proporcjach mieszają się ze sobą style z całego świata, pomysły projektantów, nawiązania do epok w sztuce, realizacje całkowicie przemyślane i zupełnie przypadkowe. Przy aranżacji wnętrz najczęściej najważniejszym kryterium wyboru bywa funkcjonalność i dostosowanie do określonej grupy odbiorców. Nie inaczej jest m.in. w obiektach noclegowych. Pomieszczenia hotelowe i ich wyposażenie muszą z powodzeniem odgrywać swoją rolę, a jednocześnie dostarczać doznań estetycznych. Goście powinni się czuć i komfortowo, i przyjemnie. Dodatkowo każdy wystrój przekazuje tak naprawdę obserwatorowi i użytkownikowi komunikat – sielskie pensjonaty przekonują, aby zrelaksować się w nich jak w domu, przestronne, oszklone sale konferencyjne zapewniają o swoim profesjonalizmie, eleganckie hole są wizytówką usług na wysokim poziomie. Wygląd wnętrz ma więc ogromne znaczenie, szczególnie w niektórych branżach.


Nie jest łatwo śledzić nowe trendy w wyposażeniu hoteli, zwłaszcza w czasach tak szybkich zmian i ogromnej popularności mediów społecznościowych, w których nowinki obiegają świat z szybkością naciśnięcia przycisku na klawiaturze komputera lub smartfona. Mimo to spróbujemy przedstawić niektóre aktualne rozwiązania wprowadzane do obiektów, gdzie stawia się na podążanie za tendencjami designerskimi i technologicznymi.


MEBLE DO SPANIA


W wezgłowiu modelu Pilar zamontowano panel z oświetleniem LED

Pilar LED M01 B004 rendering
© A.R.M. RÓŻAŃSCY S.C./WWW.POPROSTULOZKA.COM.PL

Niewątpliwie najważniejszy mebel w pokoju hotelowym stanowi łóżko. Goście chcą często przede wszystkim wypocząć i wyspać się po podróży albo dniu wypełnionym zajęciami. W tym przypadku obowiązują zazwyczaj pewne standardy. Łóżka pojedyncze z reguły mają wymiar 90 x 200 m, a podwójne – co najmniej 160 x 200 m (w rozmiarze king size – 200 x 200 m). W luksusowych apartamentach można spodziewać się olbrzymich łóż o niestandardowych rozmiarach. Od lat dużą popularnością cieszą się ramy z wezgłowiami, również tymi przymocowanymi na stałe do ściany. To rozwiązanie korzystne zarówno z punktu widzenia gościa, jak i dla utrzymania czystości w pokoju. Z jednej strony pozwala na przyjęcie wygodnej pozycji siedzącej (np. przy czytaniu książki czy oglądaniu telewizji), z drugiej – zapobiega brudzeniu się ścian. Większy komfort zapewniają wezgłowia tapicerowane, które dodają także pomieszczeniu przytulności. Ciekawym pomysłem są łóżka pokryte w całości tapicerką i z już zamontowanym zagłówkiem. Takie meble oferuje m.in. rodzinna firma A.R.M. Różańscy s.c. z siedzibą w podwarszawskim Majdanie (gmina Wiązowna). Szczególnie nowatorsko prezentują się modele o zakrzywionej linii oparcia – projekt zyskuje wtedy spójną sylwetkę o nieco opływowym kształcie. Niezmiennie elegancji nadaje też pikowany panel przywodzący na myśl fotele i kanapy z dawnych salonów. Pokrycia łóżek tapicerowanych produkcji A.R.M. Różańscy wykonano ze skóry syntetycznej, chętnie używanej do obijania mebli ze względu na jej liczne zalety. Obecnie w procesie technologicznym można uzyskać tak wysoką jakość tego materiału, że do złudzenia przypomina swoją fakturą skórę naturalną, a w przeciwieństwie do niej jest znacznie bardziej odporny na odkształcenia, działanie promieni słonecznych czy środków chemicznych. Dzięki takim właściwościom nie odbarwia się, łatwo się czyści i niemal nie wymaga pielęgnacji (skórzane obicia natomiast z czasem stają się szorstkie i ulegają przesuszeniu, trzeba więc nawilżać je odpowiednimi preparatami). To szczególnie ważne również z powodów praktycznych – pokoje hotelowe są często sprzątane i muszą być szybko gotowe na przyjęcie nowych gości. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że skóry sztuczne mogą być farbowane na każdy kolor i przyjmować rozmaite faktury, dlatego wybór bywa tu bardzo szeroki. Popularne rozwiązanie stanowi też montowanie w wezgłowiu paneli z oświetleniem ledowym. Taki akcent nadaje łóżkom nowoczesny, a czasem wręcz trochę futurystyczny charakter, a jednocześnie dzięki jednolitym obudowom miękko rozpraszającym światło diody LED przyjemnie ocieplają wnętrze. Z mody nie wyszły również – oczywiście – meble z litego drewna, jednak wykorzystuje się je zwykle w aranżacjach pokojów o określonym stylu, np. nawiązującym do materiałów naturalnych bądź inspirowanym wystrojami dawnych rezydencji i apartamentów.

               
Do ramy należy poza tym dobrać materac (na rynku dostępne są głównie sprężynowe, piankowe i lateksowe). Dużym zainteresowaniem cieszy się obecnie model zapewniający podparcie siedmiu odcinków ciała, podzielony na siedem odpowiadających im stref twardości (głowy, barków, kręgów lędźwiowych, miednicy, ud, łydek i stóp). Produkuje się go w różnych odmianach, m.in. ze sprężynami kieszeniowymi jak Ortopedico 7 Stref z oferty A.R.M. Różańscy. Świetną propozycję stanowią także materace z tzw. pianki visco, czyli pianki wysoko elastycznej, które uginają się pod wpływem ciepła. Dzięki tym właściwościom wydają się one niezmiernie miękkie i przyjemnie otulają ciało, a jednocześnie zmniejszenie nacisku poprawia krążenie, co pozwala z kolei odpocząć naszym mięśniom. Gdy wstaniemy z łóżka, materiał po chwili powraca do swojego pierwotnego kształtu.


STANOWISKO PRACY


Zestaw mebli gabinetowych linii Maestro od Mikomax Smart Office

Maestro Mikomax Smart Office
© MIKOMAX SMART OFFICE

Gośćmi hotelów często bywają uczestnicy konferencji, kongresów i spotkań biznesowych. Z tego względu w pokojach pojawiają się też meble do pracy. W ich przypadku zazwyczaj dominuje nowoczesny design charakteryzujący się prostotą formy, brakiem przeładowania i znaczną funkcjonalnością. W takim zestawieniu dobrze współgrają ze sobą drewno i metal w odcieniu srebra. Wiele osób korzysta dziś z laptopów, dlatego narzędzie pracy może zabrać ze sobą niemal wszędzie. Hotelowe biurka powinny więc zapewniać swobodę ruchów, ale nie przytłaczać zbyt dużą powierzchnią. Dodatkowo dzięki lekkim konstrukcjom wnętrza wydają się bardziej przestronne.

               
Na polskim rynku interesujące systemy mebli biurowych oferuje Mikomax Smart Office z siedzibą w Łodzi. Ta rodzinna firma z 25-letnim doświadczeniem ma na swoim koncie realizacje projektów dla klientów polskich i zagranicznych, takich jak AstraZeneca (międzynarodowy koncern farmaceutyczny), Marks & Spencer (biuro w Londynie w Wielkiej Brytanii), poznańska Biblioteka Raczyńskich, wrocławski oddział przedsiębiorstwa ubezpieczeniowego XL Catlin czy Sąd Okręgowy w Poznaniu. Proponowane przez nią rozwiązania są przede wszystkim funkcjonalne, dopasowane do zadań, jakie będą spełniać jako miejsca spotkań, relaksu bądź pracy indywidualnej lub grupowej. Tym rolom podporządkowana jest nowoczesna forma, często ascetyczna i czysta (np. meble gabinetowe Maestro), a czasami bardziej elegancka, inspirowana zaokrąglonymi liniami stylu art déco (meble gabinetowe Tess). Projekty firmy wpisują się również we wciąż modny trend futurystyczny czy stanowią znakomite uzupełnienie industrialnych wystrojów wnętrz. Takie aranżacje sprawdzają się także w różnego typu salach konferencyjnych i szkoleniowych, które znajdują się w wielu hotelach, nie tylko nastawionych głównie na klienta biznesowego. Tu też najbardziej przyjazne dla użytkowników okazują się przestrzenie zorganizowane zgodnie z priorytetem funkcjonalności. Szczególnie pomysłowe rozwiązanie to składane stoły Flipper, wyposażone w kółka i dające się łączyć w dowolnych konfiguracjach w zależności od rodzaju prezentowanych materiałów, typu szkolenia, wielkości pomieszczenia czy liczby uczestników. Interesującym akcentem są elementy w żywych kolorach, nadające charakteru, ale nie przytłaczające i rozpraszające. W projektach Mikomax Smart Office wyraźnie widać całkiem słuszne przekonanie, że wygląd miejsca pracy i jego dostosowanie do potrzeb korzystających z nich osób ma ogromne znaczenie dla efektywności wykonywanych zadań.


SYSTEMY KLIMATYZACYJNE

Bardzo istotna w hotelu jest cykliczna wymiana powietrza. Zapewniają ją systemy klimatyzacji i wentylacji. Ze względu na komfort gości muszą być one ciche. Oprócz tego powinny płynnie regulować temperaturę powietrza i nie powodować przeciągów. Do standardowego wyposażenia pokojów coraz częściej należy ścienny sterownik, dzięki któremu można zmieniać ustawienia według indywidualnych potrzeb. Zazwyczaj stosuje się instalacje bazujące na połączeniu agregatu wody lodowej i poszczególnych klimakonwektorów w pomieszczeniach albo system VRV, w którym jedna jednostka zewnętrzna współpracuje z wieloma klimatyzatorami (jednostkami wewnętrznymi). Najkorzystniej wypadają urządzenia dające zsynchronizować się z tzw. BMS (Building Management System – systemem zarządzania budynkiem), ponieważ pozwalają efektywnie i oszczędnie zarządzać obiektem. Z tradycyjnymi rozwiązaniami z powodzeniem konkurują nowsze wersje klimatyzacji, np. belki i stropy chłodzące. Mają one sporo zalet, m.in. są ciche i nie wywołują ciągów powietrza o zwiększonej prędkości, utrzymują równy poziom temperatury w różnych punktach pomieszczenia, nie trzeba w ich przypadku budować instalacji odprowadzania skroplin, wpływają na obniżenie zużycia energii elektrycznej oraz nie wymagają specjalnej zabudowy, bo nie zajmują dużo miejsca. Nie wymienia się w nich też filtrów ani żadnych elementów ruchomych. Belki chłodzące dzieli się na pasywne (przez które przepływa powietrze z pomieszczenia) i aktywne (korzystające ze świeżego powietrza z zewnątrz).

               
Kompleksowe rozwiązanie wentylacyjno-grzewczo-chłodzące stanowią centrale z rewersyjną pompą ciepła, również sterowane zdalnie. Umożliwiają rezygnację z zewnętrznych agregatów skraplających i wody lodowej. Są energooszczędne – wykorzystują jako energię tzw. ciepło odpadowe.


W POKOJU

Interesującym i wcześniej nieco nietypowym wyposażeniem pokojów hotelowych jest ekspres do kawy. O ile przyzwyczailiśmy się do obecności czajników i zestawów herbat umieszczonych na stoliku na użytek gości, o tyle sprzęt do zaparzania aromatycznego czarnego napoju wydaje się ciągle nowością. Jego rozpowszechnienie umożliwił jednak postęp technologiczny. Stosowany w gastronomii, także w kawiarniach i barach w hotelu, ekspres tradycyjny, czyli kolbowy, wymaga obsługi wykwalifikowanego baristy. Oczywiście, wielu z nas może sobie pozwolić na zakup takiego urządzenia do domu i nauczyć się przygotowywać kawę z jego pomocą, ale ta umiejętność uchodzi raczej za rzadką. Dlatego nikogo nie dziwi popularność ekspresów automatycznych, idealnie nadających się do pokojów hotelowych właśnie. Korzystanie z nich jest proste, polega na wybraniu odpowiedniego przycisku, a przyrządza się w nich i espresso, i cappuccino, i latte macchiato. Większe modele ze stałym podłączeniem do wody to często nieodłączny element wyposażenia sal konferencyjnych lub śniadaniowych. Mniejsze wersje sprawdzą się w użytkowaniu indywidualnym. Wśród nich odrębną grupę stanowią urządzenia na kapsułki, chyba najłatwiejsze w obsłudze. Wystarczy wybrać konkretny rodzaj kawy z zestawu, załadować zamknięty hermetycznie pojemnik i ustawić program według wskazówek. Takie ekspresy są lekkie i mają ciekawy design, oferują je np. Nespresso i Dallmayr. Inne modele automatyczne produkuje firma Krups. Wyposażono je w młynek do ziaren, dyszę spieniającą do mleka i programy czyszczące. Swoim klasycznym wyglądem nawiązują do ekspresów kolbowych. Dzięki takiemu sprzętowi każdy gość może cieszyć się filiżanką doskonałej kawy z samego rana w zaciszu swojego pokoju.

               
Do standardowego już wyposażenia hotelowego należą natomiast telewizory. Modele przeznaczone do takich właśnie obiektów mają zaprogramowane specjalne opcje, m.in. blokowanie dostępu do niektórych funkcji, co zapobiega przypadkowemu rozstrajaniu, ustawianie planszy powitalnej, i charakteryzują się szczególnymi parametrami, jak wyjście na dodatkowy głośnik (np. w łazience), matryca przystosowana do dłuższej pracy w ciągu doby. Najnowsze urządzenia zapewniają wyjątkową jakość obrazu przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia energii. Dzieje się tak dzięki zastosowaniu technologii LED, czyli umieszczeniu w telewizorach LCD diod ledowych. Z jednej strony pozwala to na uzyskanie lepszego kontrastu, z drugiej umożliwia wyprodukowanie jeszcze cieńszych ekranów, prezentujących się w niemal niewidocznej obudowie niezmiernie elegancko. Goście mogą też do hotelowego sprzętu podłączać własne nośniki danych i odtwarzać z nich swoje pliki multimedialne, ustawić pobudkę lub automatyczne wyłączenie.


ELEMENTY DESIGNU

Wystrój wnętrz obiektów noclegowych również podlega zmieniającym się modom. Podporządkowany jest całościowej koncepcji hotelu, która determinuje wybór odpowiedniego wykończenia. W przypadku podłóg duże znaczenie ma ich wytrzymałość na zużycie i upływ czasu. Naturalne materiały, np. drewno, właściwie pielęgnowane w procesie starzenia otrzymują walor klasycznego, nieprzemijającego piękna. Współczesne metody impregnacji pozwalają je z kolei dłużej utrzymać w doskonałym stanie. Tworzywa sztuczne dzięki nowoczesnym technologiom są natomiast bardziej wytrzymałe, mogą być barwione na dowolne kolory, mieć różnorodne faktury i inne dodatkowe zalety (łatwość w czyszczeniu, dobre tłumienie dźwięków, właściwości bakteriostatyczne itp.). Oprócz tego potrafią idealnie naśladować materiały naturalne lub łączyć się z nimi w formie interesujących kompozycji. Nowym trendem w podłogach hotelowych jest zastosowanie posadzek typowo przemysłowych, czyli betonowych bądź żywicznych. Świetnie wpisują się one w założenia minimalistycznych aranżacji, łatwo utrzymać je w czystości i trudno uszkodzić. Pozwalają na pokrycie każdej, nawet rozległej płaszczyzny jednolitą, gładką warstwą bez przejść czy fug. Podłogi betonowe w połączeniu z innymi detalami (drewnem, szkłem, kamieniem, metalem) uwypuklają te elementy wystroju wnętrza, zwracają na nie uwagę patrzącego. Posadzki żywiczne to niemal nieograniczone możliwości kreowania przestrzeni – zatapia się w nich dowolne wzory, obrazy, zdjęcia bądź logo i napisy, da się je wykończyć matowo albo na wysoki połysk.

               
W wystroju wnętrz hotelowych nadal utrzymuje się eklektyzm i choć sama tendencja nie jest niczym nowym, to jej realizacja potrafi zaskoczyć. To zresztą jedna z zalet łączenia rozmaitych stylów pochodzących z różnych epok czy charakterystycznych dla odmiennych nurtów we wzornictwie. Takie komponowanie pozornie nieprzystających do siebie elementów uwypukla ich cechy, także te niewidoczne w klasycznych aranżacjach z ich użyciem. Za rozszerzenie tego eklektyzmu można uznać zestawianie ze sobą materiałów o innych fakturach, właściwościach i przeznaczeniu: zimnych w pierwszym odczuciu metali, szkła albo kamienia z ciepłym drewnem, tkaninami, miękkimi obiciami, eleganckiej skóry z surowością industrialnych pomieszczeń oświetlonych nietypowymi lampami kojarzącymi się z fabrycznymi halami, minimalistycznego wystroju z niezmiernie dekoracyjnymi detalami nawiązującymi do przepychu baroku. Uwagę skupiają wyjątkowe projekty oświetleniowe. Dużą popularnością cieszy się też design z lat 50. i 60. XX w. – fornirowane meble, fotele na cienkich nogach, krzesła z siedziskiem z jednego kawałka sklejki (inspirowane krzesłem mrówka słynnego duńskiego projektanta Arne Jacobsena), stoliki kawowe z trójkątnym blatem o zaokrąglonych rogach. Aranżacje wnętrz są także uzupełnieniem architektonicznego planu jak najbardziej harmonijnego wkomponowania obiektu w otoczenie, z którego czerpią kolorystykę i którego cechy starają się oddać. Nie tylko bryła budynku pasuje do charakteru konkretnego obszaru – nowoczesnych rejonów miasta, historycznej zabudowy bądź naturalnych krajobrazów. Nawiązuje do niego również wygląd pomieszczeń, zazwyczaj stanowiący wariację na zadany temat z zastosowaniem pewnych elementów z okolicy lub przyswajający zastane warunki do swoich potrzeb jak w przypadku budynków zabytkowych poddanych renowacji.


INNOWACYJNE PROJEKTY

Lobby Hotelu Almond z kamiennymi płytami z onyksu przy recepcji
LOBBY IMG 2207-HDR3 OK1 popr1
© HOTEL ALMOND BUSINESS & SPA

Przy okazji warto wspomnieć o nowych inwestycjach hotelowych w Polsce wpisujących się we współczesne trendy. Niedaleko brzegów Wisły w warszawskiej dzielnicy Wawer powstał hotel sieci DoubleTree by Hilton. Do dyspozycji gości oddano w nim 359 pokojów i apartamentów z bardzo wygodnymi łóżkami Sweet DreamsTM, indywidualnie sterowaną klimatyzacją, bezpłatnym bezprzewodowym i przewodowym dostępem do internetu czy dużymi telewizorami LCD LED, a także Salę Balową (o powierzchni prawie 2 tys. m²) idealną do organizowania bankietów i 20 sal konferencyjnych. W obiekcie działają „Restauracja Garden”, „Lobby Bar”, „Alchemy Bar”, „Zazen Entertainment Lounge” i „Spa Lounge”. Poza tym można skorzystać z oferty centrum spa i wellness oraz basenu z nisko zasoloną wodą, studia fitness i siłowni. Wnętrza charakteryzują się nowoczesną aranżacją z zastosowaniem ciekawych rozwiązań oświetleniowych i są utrzymane w eleganckiej kolorystyce beżów, brązów i szarości. Pierwszy w Polsce hotel sieci DoubleTree by Hilton otwarto jednak w Łodzi trzy lata temu (w 2013 r.), a najnowsza inwestycja zrealizowana pod tą marką – DoubleTree by Hilton Hotel Wroclaw (część kompleksu OVO Wrocław o futurystycznej opływowej bryle) – została oddana do użytku w sierpniu br. Znajduje się w niej 189 pokojów (w tym w wersji deluxe i executive) i apartamentów (wśród nich jeden prezydencki z widokiem na Park Słowackiego z Panoramą Racławicką), 7 sal konferencyjnych, 317-metrowa sala balowa, restauracja z patio („OVO Bar & Restaurant”) dostępna dla gości z zewnątrz i zaplecze konferencyjne na światowym poziomie.

               
Na uwagę zasługuje też z pewnością 4-gwiazdkowy Hotel Almond w Gdańsku, położony nad Motławą w dokładnie odtworzonych zabudowaniach fabryki marcepanu i kakao (objętych ochroną konserwatora zabytków) zaaranżowanych zgodnie z najnowszymi trendami. Można w nim przekonać się, jak harmonijnie łączą się ze sobą te dwa zupełnie odmienne style – proste wyposażenie w stonowanych kolorach idealnie współgra z surowością starych pomieszczeń zakładu produkcyjnego i ścianami z czerwonobrązowej cegły. W pokojach i apartamentach z indywidualnie sterowaną klimatyzacją, bezpłatnym bezprzewodowym dostępem do internetu i telewizją satelitarną umieszczono wygodne biurka do pracy. Po męczącym dniu goście mogą zrelaksować się w strefie spa i wellness (z sauną suchą, parową, jacuzzi i pięcioma gabinetami zabiegowymi) lub popływać w basenie z niechlorowaną wodą oczyszczaną roztworem koloidalnym srebra.


Intrygująco zapowiada się oprócz tego inna stołeczna inwestycja – hotel i centrum konferencyjne (otwarcie ma odbyć się pod koniec 2017 r.), projektowane w sercu Starej Pragi na terenie Warszawskiej Wytwórni Wódki Koneser, obecnie w Centrum Praskim Koneser. Plany zagospodarowania całego 5-hektarowego obszaru wyglądają naprawdę imponująco, a obejmują m.in. również powstanie lokali mieszkaniowych, biurowych i usługowych, barów i restauracji oraz Muzeum Polskiej Wódki. To świetny pomysł na rewitalizację tego rejonu Warszawy i przyciągnięcie do niego także gości zagranicznych. Projekt doskonale wpisuje się poza tym we współczesną tendencję wykorzystywania dawnych budynków fabrycznych i nadawania ich wnętrzom nowego wyglądu przy jednoczesnym zachowaniu najcharakterystyczniejszych cech tej już historycznej architektury. Otwarty w zabudowaniach byłej destylarni hotel będzie należał do marki Moxy (sieć Marriott International), która stawia na kreatywne rozwiązania i kieruje swoją ofertę do osób ceniących współczesne wzornictwo. Do dyspozycji gości zostanie oddanych 141 pokojów, podziemny parking i bar. Mają mieć oni też zapewniony dostęp do nowoczesnych technologii, szybkiego bezprzewodowego internetu i samoobsługowego serwisu cateringowego Grab&Go przez całą dobę. Ogromnym atutem Centrum Praskiego Koneser jest jego lokalizacja – dzięki istniejącym w pobliżu przystankom tramwajowym i autobusowym oraz stacji metra szybko dostaniemy się stąd na warszawskie klimatyczne Stare Miasto czy do Śródmieścia.


W Polsce wciąż wznoszone są kolejne obiekty hotelowe czerpiące inspiracje ze światowych trendów. Nasz rynek przyciąga inwestorów, dlatego co roku możemy przyglądać się, jak na mapie kraju pojawiają się interesujące realizacje zamysłów projektantów, trzymające bardzo wysoki poziom.

Artykuły wybrane losowo

Nasze piękne tureckie wakacje

IZABELA MISZCZAK

www.turcjawsandalach.pl

                                                                                                 FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI/ÝBRAHÝM ZAMAN
 << Turcja, kraj położony na półwyspie Azja Mniejsza, nazywanym też Anatolią, czyli Krainą Wschodzącego Słońca, oblewany wodami czterech mórz, to idealne miejsce zarówno na błogie wakacyjne lenistwo, jak i aktywny wypoczynek. Można tu podążać śladami dawnych cywilizacji i podziwiać niezwykłe krajobrazy z perspektywy łodzi kołyszącej się na błękitnych falach lub z balonu wznoszącego się o poranku nad przepiękną Kapadocją. >>

W większości wyżynne terytorium państwa otaczają wody mórz Czarnego, Marmara, Egejskiego i Śródziemnego. Linia brzegowa ma ponad 7 tys. km długości, a rozmieszczone wzdłuż niej kurorty są głównymi ośrodkami rozwijającej się dynamicznie turystyki. To one są najczęściej głównym celem letnich wyjazdów mieszkańców Europy.

Więcej…

Kambodża śladami Lary Croft

MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK

www.myfengstyle.com

                                      

<< Kiedy Europejczyk słyszy o Kambodży, często przed oczami stają mu pola minowe i zasieki, a na myśl przychodzi bieda i śmierć setek tysięcy ludzi za krwawych rządów Czerwonych Khmerów. Za tą nazwą kryje się jednak przepiękny krajobrazowo kraj o niezwykłej kulturze, szczycący się wieloma wspaniałymi zabytkami, w tym słynnym kompleksem Angkor ze świątynią Ta Prohm, gdzie Lara Croft w filmie „Lara Croft: Tomb Raider” zwinnie przeskakiwała z jednej komnaty do drugiej. Większość osób nie ma pojęcia o tym, jak bardzo jest interesujący. Kambodża dopiero zaczyna zyskiwać popularność jako cel podróży. Dlatego warto ją odwiedzić, aby wyrobić sobie własną opinię. Najlepiej wyruszyć w drogę już teraz, póki jeszcze wszystkie magiczne zakątki nie zostały zadeptane przez tłumy turystów. Również i mnie przyciągnęła tu właśnie ciekawość. >>

 

Deptak Pub Street w mieście Siem Reap tętni życiem zwłaszcza po zmroku

© MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

Przekraczanie kambodżańskiej granicy już samo w sobie stanowi przygodę. Od turystów pobierane są odciski palców, fotografuje się także twarze przybywających. Obywateli Polski obowiązują wizy, ale można je bez problemu załatwić przy wjeździe do kraju. Trzeba być jednak przygotowanym na długie kolejki. My przyjechaliśmy do Kambodży z Tajlandii, przez tajlandzkie miasto graniczne Aranyapradet (Aranyaprathet). Sama przeprawa z urzędnikami może trwać wiele godzin albo… niecałą godzinę. Podobnie jak w większości krajów tak i tutaj odpowiednia suma pieniędzy otwiera każde drzwi. Nieoficjalna zasada każe wręczyć pewną kwotę obsłudze, aby przyspieszyć odprawę bagażu. Po przekazaniu datku pojawia się życzliwy człowiek z wozem drabiniastym, na który ładuje się walizki, żeby odebrać je już po właściwej stronie granicy. Nie mam pojęcia, czy ktoś w ogóle ogląda bagaże. Prawdopodobnie (sądząc po ilości czasu) nikt ich nie sprawdza, są przewożone wprost przez przejście. Słyszeliśmy za to opowieści o turystach, którzy chcieli oszczędzić na tej łapówce i spróbować przejść całą procedurę normalnie. Niewykluczone, że wciąż jeszcze czekają na wszystkie swoje walizki, torby czy plecaki…

Gdy wreszcie przekraczamy w Poipet (sąsiadującym z Aranyapradet) bramę z napisem Królestwo Kambodży, towarzyszy nam niezwykłe uczucie. Już sam wjazd zapowiada krainę piękna, tajemniczości i przygód. Przed nami otwiera swoje podwoje wspaniały kraj, z ciekawą, choć smutną, historią i życzliwymi, pracowitymi mieszkańcami.

 

KAMBODŻAŃSKA CODZIENNOŚĆ

Naszym celem był kompleks Angkor i okolice miasta Siem Reap (Siĕm Réab). Poza tym nastawiliśmy się na chłonięcie tutejszej atmosfery. Zdaję sobie sprawę, że nie widzieliśmy różnych innych ciekawych miejsc ani stolicy czy pozostałych miast, ale to, co zobaczyliśmy, i tak wystarczyło, aby Kambodża zapadła nam mocno w pamięć i na zawsze zamieszkała w naszych sercach. Przede wszystkim zwróciliśmy uwagę na ludzi: drobnych, ze zmęczonymi, ale nieraz pięknymi twarzami, bardzo uczynnych, wręcz usłużnych. Co ciekawe, nie spotkaliśmy osób żebrzących. Dostrzegaliśmy biedę panującą wokół, lecz też poczucie godności i zaradność mieszkańców. Zamiast usiąść na ulicy i żebrać każdy coś ze sobą niósł czy ciągnął: obwoźną garkuchnię, wyciskarkę soków lub towary do sprzedania. Potrawy przygotowywane na takich prowizorycznych stoiskach są niezmiernie smaczne i można je bezpiecznie jeść. Wybór jest bardzo szeroki – spróbujemy zarówno miejscowych specjałów, takich jak szaszłyki z larw, pająków i różnych owadów, jak i bardziej tradycyjnych zup lub pieczonych mięs i ryb. Gdziekolwiek trafiamy, zawsze staramy się zaznajomić z lokalną kuchnią, bo w ten sposób bliżej poznaje się dane miejsce.

                Lepiej też odwiedzać lokale, gdzie jadają Kambodżanie, niż te nastawione na turystów. Kuchnia kambodżańska jest zbliżona do tajskiej, wiele w niej słodkich smaków, ale również ostrych przypraw. Koniecznie trzeba spróbować miejscowych lodów zamrażanych na płycie i zwijanych w rulonik – niebo w gębie! Przeróżne soki świeżo wyciskane z tropikalnych owoców znakomicie gaszą pragnienie podczas upału. Jednak prawdziwym przebojem w gorące dni jest dobrze schłodzona woda kokosowa podawana w orzechu z wetkniętą słomką. Jeden taki napój wystarczy, aby się nieco orzeźwić i odzyskać siły. Sprzedawcy kokosów są niemal wszędzie, stoją praktycznie na każdym rogu ulicy, spotkamy ich nawet przy świątyniach kompleksu Angkor.

 

Uliczne stoisko z przysmakami – szaszłykami z larw, pająków i owadów

© MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

NA PROWINCJI

Jeśli zamierzamy przywieźć z naszej podróży pamiątki, pomyślmy o czymś niestandardowym. Warto zatrzymać się po drodze przy wiejskiej chacie i kupić świeży kambodżański ryż, prawie prosto z pola. Ma zupełnie inny aromat i smak niż ten ze sklepu. Można także przyjrzeć się, jak miejscowi robią cukierki z owoców palmy cukrowej (arengi pierzastej) i przy okazji zakupić trochę takich słodyczy. Przy domach często znajdują się stoły z wystawionymi na sprzedaż naczyniami i ozdobami wyplatanymi z liści palmy czy z trzciny. Mieszkańcy Kambodży w ten sposób zarabiają na życie i dzięki kupującym mogą stanąć na nogi i polepszyć swój byt. W wielu miejscach sprzedaje się też niezwykłą kambodżańską herbatę w różnych smakach i kolorach. Odwiedziliśmy jeden z takich prywatnych domów i gospodarze z radością pokazali nam jego wnętrze oraz nową, umieszczoną na zewnątrz „łazienkę”, gdzie z dumą wskazali na pompę wodną, stanowiącą luksus na prowincji. Dostęp do świeżej wody wciąż jest tu utrudniony. Po wielu latach wojny część brzegów rzek i pola są nadal zaminowane. Co roku wiele osób ginie od min przeciwpiechotnych podczas uprawiania ziemi lub czerpania wody. Swoje uprawy miejscowi podlewają często wodą przyniesioną z daleka, każda zwyczajna czynność bywa więc okupiona dużym trudem, ale nikt nie okazuje niezadowolenia czy zniechęcenia. Mieszkańcy kambodżańskiej wsi ciężko pracują i nie mają czasu na narzekanie. O dziwo, do życia są nastawieni optymistycznie i życzliwie odnoszą się do innych. To jest właśnie niesamowite w tym kraju. Wielu lokalnych przewodników wycieczek prowadzi wśród turystów zbiórki niewykorzystanych hotelowych kosmetyków czy jednorazowych szczoteczek do zębów i grzebieni. Potem te podarki jadą na wieś, a w zamian można otrzymać woreczek świeżego ryżu. Czyż to nie cudowna wymiana?

 

SMUTEK I RADOŚĆ

Aby lepiej zrozumieć Kambodżę, jej mieszkańców i ich problemy, warto udać się do Muzeum Min Lądowych w pobliżu miasta Siem Reap. Założył je Aki Ra, który jako dziecko został siłą wcielony do wojska Czerwonych Khmerów. Później walczył przeciwko nim, a po wojnie poświęcił się szukaniu i rozbrajaniu min. W muzeum można dowiedzieć się, jakiego ogromu cierpienia ten naród doświadczył w przeszłości i – niestety – znaleźć też akcent polski: granaty i miny produkowane w Polsce…

                Z tego miejsca wychodzi się przygnębionym, ale na szczęście potem niemal od razu wtapiamy się w różnokolorowy, optymistyczny i pracowity tłum w Siem Reap. To całkiem duże miasto (ok. 200-tysięczne) i stanowi wspaniałą bazę wypadową do kompleksów świątynnych. Znajdują się w nim przyjemne, a nawet eleganckie hotele, wiele sklepów (m.in. wielki sklep bezcłowy, świetnie zaopatrzony i z korzystnymi cenami), a także Pub Street – deptak słynący z bogatego nocnego życia, mnóstwa knajpek i ulicznych występów. To właśnie przy nim działa znany klub „Angkor What? Bar”, gdzie drinki serwowane są w… wiadrach.

                Pub Street najlepiej odwiedzić wieczorem, ponieważ wtedy otwierają się puby, restauracje, przeróżne kluby i sklepy. Wszystko rozbłyskuje kolorowymi światłami. Deptak zastawiony jest przenośnymi garkuchniami i rozmaitymi stoiskami, a wszędzie dookoła przelewa się rzeka ludzi mówiących w niezliczonych językach. Czasem turystę zaczepi właściciel tutejszej knajpki czy klubu i wręczy ulotkę z aktualnymi promocjami. Trochę dalej ktoś gra na jakimś instrumencie, magik pokazuje sprytne sztuczki. W innym miejscu znów skąpo ubrane hostessy zapraszają do klubu go-go. Na Pub Street zagraniczni goście spędzają wiele godzin, ani chwili się nie nudząc. Można tu wtopić się w wielobarwny tłum i płynąć łagodnie z punktu do punktu albo zasiąść w którejś z knajpek na tarasie i obserwować żywą rzekę z góry, sącząc jakiegoś drinka lub zajadając się lokalnym rarytasem. Nie trzeba się przejmować brakiem miejscowej waluty, ponieważ podstawowym środkiem płatniczym jest tutaj dolar amerykański, a ceny są bardzo przystępne.

 

W CIENIU ZABYTKÓW

W Siem Reap zatrzymaliśmy się w miejscu, które szczerze polecam – to Mémoire d’Angkor Boutique Hotel. Wnętrza wyglądają przepięknie, urządzono je ze smakiem, a obsługa staje na rzęsach, aby goście byli zadowoleni. Codziennie w pokoju pojawia się też taca z owocami i butelkowana woda. Picie tej ostatniej jest w Kambodży koniecznością. Należy pamiętać o tym, że lokalna woda nie nadaje się dla zagranicznych turystów. Miejscowi są przyzwyczajeni do specyficznej flory bakteryjnej i jakości tutejszej wody, przyjezdni po jej spożyciu mogą – niestety – cierpieć na nieprzyjemne dolegliwości. Co zaskakujące, bezprzewodowy internet działa w hotelach i pubach bardzo dobrze. Wynika to z tego, że infrastruktura sieci komunikacyjnych została w kraju zbudowana niedawno i zastosowane rozwiązania nadal uchodzą za w miarę nowoczesne.

Jednak najciekawsze i najcenniejsze w Kambodży są świątynie i dawne miasta. To prawdziwe perły architektury, ukryte głęboko w dżungli. Wśród nich znajduje się kompleks Angkor – kiedyś głośny i zatłoczony, dziś opuszczony i poprzerastany niezwykłymi drzewami i pnączami. Natura, zgodnie z odwiecznym prawem, zaczęła w nim powracać na swoje. Tutejsze budowle były niemym świadkiem historii i ludzkich dramatów. Z niewiadomych przyczyn mieszkańcy porzucili to miejsce, aby już nigdy do niego nie powrócić. Przez wieki świątynie okradano, później niszczyły je przechodzące tędy oddziały Czerwonych Khmerów. Historycy mówią, że gdyby materiały wybuchowe były bardziej dostępne, z pewnością cały kompleks zostałby wysadzony w powietrze, na zawsze grzebiąc pod gruzami ten fragment dziejów Kambodży. Na szczęście tak się nie stało, chociaż w wielu miejscach widać ślady po kulach. Dżungla i deszcze dokonały reszty zniszczeń. To, co ocalało, wciąż robi jednak ogromne wrażenie. Angkor został w 1992 r. wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i obecnie napędza rozwój turystyki w kraju. Sylwetka Angkor Wat (najbardziej znanej tutejszej świątyni) znajduje się nawet na fladze Kambodży.

 

Ruiny wspaniałej świątyni buddyjskiej Bajon

© MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

NAJCENNEJSZY SKARB

Angkor warto odwiedzić o świcie. Budowle oświetlają wtedy ciepłe promienie słońca. Wieże Angkor Wat odbijają się przepięknie w wodach stawu. Do kompleksu wchodzi się długim mostem. Z Siem Reap można tu dojechać wypożyczonym rowerem lub popularnym w Azji tuk-tukiem. Droga jest całkiem przyzwoita i dobrze oznaczona.

                Cały kompleks zajmuje dość rozległy teren, ale największe zainteresowanie wzbudza główna świątynia – Angkor Wat – do której prowadzą bardzo strome schody. U ich stóp strażnicy kontrolują strój wchodzących. Trzeba pamiętać, że obowiązuje tutaj zwyczaj zakrywania ramion, dekoltów i kolan u kobiet. Również mężczyźni nie wejdą w szortach. Należy także zapomnieć o klapkach (sandały nie będą źle widziane). Miejsce to nadal uchodzi za święte i wciąż składa się w nim ofiary, pali kadzidła i wznosi modły.

Podczas wędrówki po labiryncie komnat za każdym narożnikiem można odkryć coś ciekawego: ukryty w małej wnęce posąg Buddy z palącymi się przed nim kadzidełkami lub fragment dziedzińca z porozrzucanymi kawałkami murów dekorowanych pięknymi reliefami. Ściany zdobią płaskorzeźby przedstawiające boginie, bóstwa i tancerki w niezwykłych pozach. Tu też znajduje się jeden z największych skarbów Angkoru – kamienny relief mający ponad 900 m długości i prezentujący sceny z indyjskich eposów: Ramajany i Mahabharaty.

                Świątynię zaczęto budować w pierwszej połowie XII w., za panowania władcy Imperium Khmerskiego Surjawarmana II (1113–1150), i pierwotnie była poświęcona hinduistycznemu bogu Wisznu. Potem przez pewien czas służyła buddystom, aż w końcu przywrócono jej pierwotny charakter. Wiele osób uważa, że Angkor Wat jest najpiękniejszą budowlą sakralną świata. Oczywiście, to raczej kwestia gustu, ale niewątpliwie ta niepowtarzalna świątynia, tajemnicza i magiczna, potrafi zachwycić swoją surowością i majestatem.

 

MIASTO I FILMOWA SŁAWA

Innym wspaniałym i równie ciekawym obiektem w okolicy są pozostałości miasta Angkor Thom, ostatniej stolicy państwa Khmerów. Prowadzi do niej most i pięknie zdobiona Brama Południowa. Po obu stronach tego pierwszego umieszczono posągi strażników strzegących wjazdu do stolicy.

                Obecnie z dawnej świetności zostało już niewiele, ale u schyłku średniowiecza Angkor Thom było jednym z najludniejszych miast świata i miało mniej więcej 150 tys. mieszkańców. Właśnie tutaj znajduje się przepiękna świątynia buddyjska Bajon ze słynnymi wieżami ozdobionymi głowami Awalokiteśwary, za którego wcielenie uważał się król Imperium Khmerskiego Dżajawarman VII (panujący w latach 1181–1218). Spacer pośród krzyżujących się spojrzeń kamiennych twarzy z zastygłym delikatnym uśmiechem dostarcza niezapomnianych wrażeń.

                Z miasta zostały już tylko ruiny. Większość budynków jest zawalonych i poprzerastanych korzeniami drzew, ale cały ten obszar stanowi niesamowity labirynt, w którym czas się zatrzymał.

Niedaleko świątyni Bajon znajduje się Taras Słoni długi na niemal 350 m i wysoki na ok. 4 m. Jego mur pokrywają realistyczne płaskorzeźby słoni. Stąd oglądano parady wojskowe, zawody sportowe i widowiska. Podczas oficjalnych wizyt i audiencji taras zamieniał się w trybunę. Prawdopodobnie stanowił część pałacu królewskiego, ale sam pałac zachował się tylko w szczątkowym stanie. Pozostały z niego ruiny, rzeźby, piękne schody i fragmenty takich udogodnień jak łaźnia. Ponieważ dużo zabudowań było drewnianych, niestety, nie przetrwały do naszych czasów. Wciąż jednak wzrok przyciągają tu piękne zdobienia w formie kwiatów i ślady po fosie broniącej dostępu do pałacu.

                Kolejna świątynia, choć niewielka, jest niemal tak samo znana jak Angkor Wat. Nazywa się Ta Prohm i to właśnie w niej kręcono w 2000 r. słynne sceny do filmu Lara Croft: Tomb Raider z Angeliną Jolie w roli Lary Croft. Tropikalna roślinność rozsadza tutaj korzeniami każdy mur i podważa każdy kamień. Tak wygląda prawdziwa walka z naturą. Dżungla skutecznie sięga po swoją własność. Przy Ta Prohm zbiera się zazwyczaj wielu turystów i trzeba zaczekać w kolejce, aby móc ją uwiecznić na fotografii. Powstały na przełomie XII i XIII stulecia obiekt służył nie tylko jako świątynia. Znajdował się tu również buddyjski uniwersytet, biblioteka i świetnie zaopatrzony skarbiec. Przechowywano w nim podobno 5 t srebra, diamenty i tysiące drogocennych kamieni szlachetnych. Warto zejść z głównego szlaku i pochodzić wśród murów i rozrzuconych brył. Gdy uważnie się patrzy, można czasem wśród wijących się jak węże korzeni drzew odnaleźć twarz tancerki zdobiącą oderwany kawałek reliefu.

 

NIEPOZORNY KLEJNOT

Mniej więcej 25 km od Angkor Wat i Angkor Thom znajduje się jeszcze jedna przepiękna świątynia, zwana Twierdzą Kobiet – Banteay Srei. Została ona wzniesiona w X w., jednak nie na polecenie khmerskich władców – jak te już wspomniane – a dwóch braminów i doradców królewskich. Jeśli ktoś widział misterne arabskie ornamenty wyrzeźbione w drewnie, od razu dostrzeże tę samą precyzję w wykonaniu tutejszych zdobień w kamieniu. Ta mała świątynia jest prawdziwą perełką. Zbudowano ją w większości z czerwonego piaskowca, co nadaje jej niezwykły wygląd. Szczególnie wspaniale prezentuje się o zachodzie słońca, gdy jego promienie nasycają czerwień ścian, a koronkowe reliefy pokrywające dosłownie każdy metr muru zachwycają bardziej niż w innych porach dnia. Całość stanowi ciekawą kompozycję przestrzenną – wiele bram występuje tutaj w szeregu. Ma się zatem wrażenie, jakby oglądało się widoki otoczone podwójną czy nawet potrójną ramą obrazu. W Banteay Srei uprawiano kult hinduistycznego boga Śiwy, ale dlaczego budowlę nazwano Twierdzą Kobiet (w innych źródłach – Cytadelą Kobiet lub Cytadelą Piękna), niestety, nie wiadomo. Być może nazwa ta nawiązuje do delikatnych, jakby utkanych kobiecą ręką wzorów na kamiennych ścianach…

                Na tyłach świątyni jest piękny staw otoczony bujną roślinnością. Zazwyczaj panuje nad nim cisza, bo nie docierają tu tłumy turystów skupionych głównie na bramach i komnatach po drugiej stronie. W tym cichym zakątku można więc w spokoju kontemplować magiczne piękno tego miejsca.

 

Kambodżańskie tancerki podczas wykonywania tradycyjnego tańca khmerskiego

©MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

WSKAZÓWKI DLA ZWIEDZAJĄCYCH

Podczas pobytu w okolicy poza zwiedzaniem świątyń warto wybrać się na organizowane w Siem Reap przedstawienia i pokazy dawnych tańców khmerskich. Polecam szczególnie „Restaurację Koulen”, w której podaje się wspaniałe potrawy lokalnej kuchni. Odbywają się w niej występy taneczne i prezentacje różnych miejscowych rytuałów. Takie pokazy najlepiej oglądać po wizycie w Angkor Wat i Angkor Thom oraz pozostałych wspomnianych obiektach. Wtedy ma się wrażenie, że apsary – przepiękne i zwinne indyjskie boginki zaklęte w reliefach na murach świątyń – ożywają na naszych oczach. Na moment zapomina się o codziennym życiu i zanurza w świecie magicznych ceremonii, bajecznie kolorowych strojów i poruszających się z ogromnym wdziękiem khmerskich tancerek. Na zakończenie można zrobić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie.

                Jaki okres jest najlepszy na zwiedzanie Kambodży? My podróżowaliśmy w porze deszczowej, w czerwcu. Deszcz padał raz dziennie, około południa, potem wychodziło słońce. Co kilka dni zdarzała się wieczorna ulewa trwająca mniej więcej godzinę lub dwie, ale nie przypominała opadów, jakie obserwujemy w Polsce. Z nieba spływała ściana wody, a ulice zamieniały się w rwące potoki. Sam deszcz nie stanowi problemu, bo można go gdzieś przeczekać. Dużo bardziej uciążliwa jest wysoka wilgotność powietrza powodująca, że po kilku krokach człowiek staje się cały mokry od potu. Osoby odwiedzające częściej tę część Azji twierdzą jednak, że pora sucha znacznie bardziej daje się we znaki, bo ze względu na upał ciężko zwiedzać cokolwiek. Dla nas istotny był fakt, że w porze deszczowej do Kambodży przyjeżdża mniej turystów i dzięki temu przyjemniej poznaje się ten kraj. Mniej jest kolejek i tłumów, a ceny bywają nieco niższe. Zamiast peleryn przeciwdeszczowych lepiej jednak zabrać ze sobą parasol, ponieważ przy wysokich temperaturach i wilgotności pod nieprzepuszczającym powietrza materiałem człowiek przemaka od… potu. Nie zaszkodzi też krem do opalania z filtrem i dobry środek odstraszający komary (przeznaczony do używania w warunkach tropikalnych). Tych ostatnich nie ma zbyt wiele i w okolicy głównych atrakcji Kambodży nie trzeba obawiać się zagrożenia chorobami przez nie przenoszonymi. Tak zaopatrzeni możemy śmiało ruszać na odkrywanie tego tajemniczego kraju.

 

Wydanien Lato 2018

Na tropie Pierzastego Węża w Meksyku

ANNA GRZEŚKOWIAK

 

<< Współczesny Meksyk zachwyca niczym mural malowany ręką mistrza Diego Rivery. Jest wyrazisty i pełen kontrastów, sensualny i konserwatywny jednocześnie. To tu jeździ najwięcej taksówek na świecie i tutaj spożywa się największe ilości coca-coli i napojów do niej podobnych. Meksykańskie wieczory pachną kolendrą i słodyczą owoców. Kraj ten bywa chaotyczny i czasem przyprawia o zawrót głowy. Nie bez powodu w języku polskim utarło się powiedzenie „Ale Meksyk!”, określające nieład i chaos. Nikt, kto przekroczy jego granice, nie pozostanie jednak na niego obojętnym. >>

Meksykańskie Stany Zjednoczone graniczą od północy ze Stanami Zjednoczonymi, a od południa z Gwatemalą i Belize. Z jednej strony oblewają je wody Pacyfiku, a z drugiej – Zatoki Meksykańskiej i Morza Karaibskiego. Ich teren na długo przed przybyciem Hiszpanów zamieszkiwały ludy budujące mniej lub bardziej rozwinięte cywilizacje.

O Meksyku można by pisać w nieskończoność. Tym razem jednak skupimy się tylko na dwóch jego regionach: stanie Guerrero i półwyspie Jukatan. Co je łączy? To właśnie tu znajdują się najpiękniejsze meksykańskie plaże i przyjeżdża najwięcej turystów do luksusowych kurortów cieszących się wielką sławą na całym świecie.

Więcej…