MARIUSZ KAPCZYŃSKI
redaktor naczelny portalu Vinisfera.pl

 

<< Wielu Polaków podkreśla, że na Węgrzech czuje się bardzo dobrze i swojsko. Lubią w tym kraju wypoczywać, zwiedzać jego zabytki i raczyć się przysmakami tutejszej kuchni. Ojczyzna naszych bratanków kojarzy się im z papryką, gulaszem, salami, palinką, czardaszem, basenami termalnymi oraz… znakomitym winem. To właśnie ten szlachetny trunek posłuży nam tym razem za przewodnika. >>

Z roku na rok enoturystyka, tak w Europie, jak i na świecie, zdobywa sobie coraz więcej oddanych wielbicieli. Do najpopularniejszych kierunków należą rejony, w których tradycje winiarskie posiadają długą historię. Trudno się temu dziwić, ponieważ miłośnicy wina interesują się zarówno paletą jego smaków i aromatów, jak i procesami, które doprowadziły do wykształcenia się konkretnej kompozycji, a te trwają często wiele lat. Węgry stanowią idealne pole do takich poszukiwań.
Chciałbym przedstawić Państwu kilka najciekawszych węgierskich obszarów uprawy winnych krzewów. Mam nadzieję, że ten krótki opis zachęci Was, Drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive, do wizyty w gościnnym kraju Madziarów.

 

KRÓL WIN TOKAJ
Region winiarski Pogórza Tokajskiego (Tokaj-hegyaljai borvidék), znany Polakom i chętnie przez nich odwiedzany, uwodzi spokojem, łagodnym krajobrazem oraz – oczywiście – słynnymi na cały świat białymi winami. Wśród odmian wiedzie w nim prym furmint, a oprócz niego popularnością cieszą się też hárslevelű, sárga muskotály czy zéta. Wyjątkowe położenie w otoczeniu Gór Zemplińskich (Zempléni-hegység) i dwóch rzek – Bodrogu i Cisy oraz panujący tu mikroklimat sprawia, że w lokalnych winnicach rozwija się szlachetna pleśń – grzyb Botrytis cinerea. To dzięki niej winogrona lekko podsychają i zamykają pod skórką słodki aromatyczny miąższ, który staje się bazą do produkcji znakomitego gatunku aszú. Wino to na przestrzeni wieków doceniali europejscy władcy. Słynne stały się słowa króla Francji Ludwika XIV (1638–1715) na jego temat: vinum regum, rex vinorum („wino królów, król win”). Sentencję tę do dziś umieszcza się na etykietach butelek. Warto przekonać się osobiście o jakości tutejszych trunków i urządzić sobie wycieczkę po winnicach. Najlepiej przyjechać na którąś z miejscowych imprez, np. Tokaj-hegyaljai Szüreti Napok – Dni Winobrania Pogórza Tokajskiego, organizowane już po zbiorach jesienią (w tym roku w dniach od 2 do 4 października), albo festiwal Bor, mámor… Bénye w Erdőbénye, odbywający się w połowie sierpnia (najbliższa jego edycja od 13 do 16 sierpnia 2015 r.). Urozmaicają je degustacje, spotkania z winiarzami, warsztaty i bogaty program kulinarny.

FOT. TOKAJ.COM

Tereny słynnej winnicy Tokaj-Hétszőlő


     Można także zwiedzać winnice samodzielnie (po wcześniejszym zapowiedzeniu się). Warto zajrzeć m.in. do nowoczesnego producenta Disznókő. Budynki na jego plantacji winorośli zaprojektował znany węgierski architekt Dezső Ekler (ur. w 1953 r.). Z pobliskiego wzniesienia rozciąga się panorama całej malowniczej okolicy. Disznókő zaprasza również do otwartych piwnic i restauracji. Smakoszom w tym regionie polecam poza tym złożyć wizytę w miejscowości Tolcsva. Przy ulicy Lajosa Kossutha 14 (Kossuth Lajos utca 14), osiadły na Pogórzu Tokajskim Francuz Pascal Leeman prowadzi tutaj kameralną knajpkę Ős Kaján z wyśmienitym, a zarazem niebanalnym menu. Dla chętnych przygotowano też przytulne pokoje gościnne.

 

W STOLICY REGIONU I WOKÓŁ NIEJ
W tej części Węgier trzeba koniecznie odwiedzić zarówno takie klasyczne już winnice jak Patricius Borház, Château Dereszla, Füleky Pincészet Tokaj, Gróf Degenfeld Szőlőbirtok czy Sauska Tokaj, jak i te niewielkie, mniej popularne, a w nich porozmawiać z winiarzami, spróbować z nimi wina, poczuć chłód piwnic wykutych w tufowej skale i zobaczyć pokrywającą ściany niezwykłą, gęstą czarną pleśń (grzyb Cladosporium cellare). Ja zainteresowanym rekomenduję np. Sajgó Pincészet we wspomnianej wsi Tolcsva.
     Turyści najczęściej jako bazę wypadową do wypraw po okolicy wybierają 5-tysięczne miasteczko Tokaj. Dziś życie toczy się w nim dość wolno i spokojnie, ale kiedyś stanowiło ono wyraziste i prężnie rozwijające się centrum regionu (obecnie nadal uchodzi za jego stolicę) – to tu mieli swoje składy kupcy, stąd rzekami transportowano wino. Spacer po uroczych tokajskich uliczkach wśród sklepików z pamiątkami to sama przyjemność. Obowiązkowym punktem na liście turystycznych atrakcji są XV-wieczne Piwnice Rakoczego (Rákóczi Pince), największe w rejonie (ich korytarze mają razem 1,5 km), należące w przeszłości do królów i książąt węgierskich. Łatwo je znaleźć, bo stoi przed nimi charakterystyczny pomnik Bachusa z fontanną. Niedaleko placu Kossutha (Kossuth tér), przy ulicy Gábora Bethlena 7 (Bethlen Gábor utca 7), w dawnym domu greckich handlarzy winem, działa obecnie Muzeum Tokajskie (Tokaji Múzeum). Nie jest ono zbyt nowoczesne, ale zebrano w nim m.in. narzędzia winiarskie, dokumenty i wszelkie archiwa dotyczące tokajskiego trunku. Trzeba jednak pamiętać, że oprócz Tokaju ta część kraju ma do zaoferowania znacznie więcej. Winiarnie w miejscowościach Mád, Tarcal, Sárospatak czy Tolcsva to prawdziwy raj dla miłośników enoturystyki.

 

NA WULKANICZNYCH ZBOCZACH SOMLÓ
Somló to najmniejszy węgierski region winiarski, jednocześnie zupełnie unikatowy. Pośrodku płaskowyżu wznosi się tu nagle wulkaniczna góra, której zbocza porastają krzewy winorośli, nadające niesamowitego uroku krajobrazowi. Miejsce to nie jest popularne pod względem turystycznym, właściwie trafiają do niego przede wszystkim pasjonaci, lubiący odwiedzać małe winnice i próbować lokalnych niezwykłych wyrobów. W tej okolicy powstają głównie wina białe, w czterech najważniejszych odmianach: olaszrizling, furmint, hárslevelű oraz lokalnym juhfark. Cechują je wyjątkowe mineralne aromaty. Legenda głosi, że królowie cenili sobie tutejsze trunki, bo ich picie zapewniało im potomka płci męskiej.

  FOT. SOMLÓÉRT NONPROFIT KFT.

Najwyżej usytuowane winnice w Somló


     Spokojny region Somló nie posiada bogatej infrastruktury turystycznej. Do jednych z jego największych wytwórców należy firma Tornai, prowadząca również hotel i restaurację. Także inni winiarze oferują przyjezdnym pokoje lub domy gościnne (m.in. Fazekas Borpince, Spiegelberg Borpince lub Kolonics Pincészet). Odpoczynek w takim sielskim otoczeniu każdemu pozwoli odetchnąć od codziennych spraw.
     Pod koniec lipca 2012 r. w Somlóvásárhely, po południowej stronie wzgórza Somló, w połowie drogi na szczyt, otwarto mały sklep winiarski Somlói Borok Boltja posiadający szeroki wybór regionalnych produktów (ponad 150 rodzajów!). Zamówimy w nim też wino na kieliszki i zjemy posiłek. Dla klientów udostępniono także parking. Przedsięwzięcie to zasługuje na uwagę dlatego, że jest to bodaj jedyne miejsce w Somló, gdzie można kupić trunki z małych, niemal niedostępnych winiarni. Jego właścicielka Éva Cartwright przygotowuje dla chętnych specjalną degustację win, kontaktuje ich z winiarzami, a nawet pomaga znaleźć nocleg. Z tarasu sklepowego rozpościera się natomiast wspaniały widok na winnice.
     Zaciszne Somló ma swój niepowtarzalny, magnetyczny urok. Warto zatrzymać się tutaj choć na chwilę. Ja sam staram się to robić co najmniej raz w roku.

 

SMAK „EGERSKIEJ BYCZEJ KRWI”
Kolejny ważny punkt na winiarskiej mapie Węgier stanowi 55-tysięczne miasto Eger. Za najważniejszy  gatunek czerwonego wina uchodzi tu – oczywiście – egri bikavér („egerska bycza krew”), choć miejscowi winiarze od kilku lat intensywnie promują również jego biały odpowiednik – egri csillag („egerska gwiazda”, „gwiazda Egeru”). Dekady temu zalewające polski rynek tanie wersje „egerskiej byczej krwi” – niestety – mocno nadszarpnęły reputację tego trunku w oczach Polaków. Aby przekonać się, jak krzywdząca była ta opinia, trzeba wstąpić do kilku dobrych węgierskich winiarni.
     Większość turystów po przyjechaniu do miasta trafia do Szépasszony-völgy, czyli Doliny Pięknej Pani, gdzie znajdują się liczne piwnice z winem i gospody, a na każdym kroku usłyszymy cygańską muzykę na żywo. To tutaj ściągają największe tłumy, dlatego w poszukiwaniu bardziej autentycznych doznań lepiej chyba udać się gdzie indziej, np. odwiedzić Józsefa Simona, prawdziwego winiarza-sybarytę. Degustacje w jego piwnicach są już legendarne i potrafią trwać naprawdę długo: najpierw gospodarz zaprasza na próbowanie trunków prosto z beczek, a później donosi gościom nowe roczniki i butelki z eksperymentalnymi kompozycjami. Z kolei w Egerszalók (niedaleko Egeru) warto wstąpić do nowoczesnego i zadbanego lokalu przedsiębiorstwa St. Andrea Szőlőbirtok és Pincészet, gdzie spotkamy sympatycznego enologa Györgyego Lőrincza. Rozmowa z nim pozwala naprawdę pogłębić wiedzę o egerskim winiarstwie. Na trasie enoturysty nie powinno też zabraknąć Bolyki Pincészet és Szőlőbirtok. Wykuta w litej skale winiarnia święci w ostatnich latach prawdziwe tryumfy. Wielkie wrażenie robią w niej zwłaszcza dwa potężne skalne bloki, które kilka lat temu oderwały się od ścian wzgórza i zniszczyły zbiorniki z winem. Poza tym polecam odwiedzić także piwnice Vilmosa Thummerera, Lajosa Gála, Tibora Gála czy te należące do Demeter Pincészet.
     Najważniejszą imprezą winiarską w regionie jest odbywające się w pierwszej połowie lipca Święto Egerskiej Byczej Krwi (Egri Bikavér Ünnep). Festiwal organizowany zazwyczaj na głównym placu miasta – placu Istvána Dobó (Dobó István tér) ze względu na ładniejsze otoczenie i większą powierzchnię terenu został ostatnio przeniesiony do Ogrodu Arcybiskupiego (Érsekkert). Trwa on cztery dni, wypełnione degustacjami wina i specjałów lokalnej kuchni oraz koncertami, a wszystko to w fantastycznej wręcz atmosferze. Jego najbliższa edycja odbędzie się w dniach 9–12 lipca 2015 r.
     Sam niezmiernie zabytkowy Eger stanowi niemałą atrakcję dla turystów. Blisko wspomnianego placu Istvána Dobó znajdują się XIII-wieczny Zamek Egerski (Egri vár), piękny barokowy Kościół Minorytów czy neoklasycystyczna Bazylika. Wzrok przyciąga też smukły minaret – pozostałość po dawnym meczecie. Mierzy on 40 m, a na jego szczyt prowadzi 97 stopni. To najdalej na północ wysunięta budowla świadcząca o dominacji tureckiej na tych ziemiach w XVI i XVII w. Nie wolno zapomnieć, że Eger i jego okolice są znane z kąpielisk termalnych. Podczas wizyty w nich można się wspaniale zrelaksować w basenach z wodą o temperaturze ok. 40°C. Pierwsze termy zbudowali tu właśnie Turcy. Kiedy po degustacjach i zwiedzaniu poczujecie się głodni, zajrzyjcie do, moim zdaniem, najlepszej restauracji w mieście Macok Bisztró-Borbár. Za jej prawdziwe atuty uważam sezonowe menu, staranną selekcję win i świetną obsługę. Obok funkcjonuje także dobry hotel – Imola Hotel Udvarház.  

 

BADACSONY NAD WIELKIM JEZIOREM
W krajobrazie północnego brzegu jeziora Balaton (zbiornik ma 77 km długości i maksymalnie 14 km szerokości, żeby go objechać na rowerze, trzeba pokonać 195-kilometrową trasę) odznacza się charakterystyczna sylwetka powulkanicznej góry Badacsony z płaskim szczytem. Na jej bazaltowych zboczach krzewy winorośli rosną znakomicie, a miejscowe wina cechuje subtelny, mineralny smak. Nad Balatonem uprawia się przede wszystkim odmiany białe: olaszrizling, rajnai rizling, pinot gris (szürkebarát) czy typowo lokalną kéknyelű. W produktach tutejszych wytwórców można niemal przebierać, więc nawet spontaniczne wycieczki po tym rejonie zakończą się sukcesem. Jeśli jednak miałbym coś doradzić, to mój wybór padłby na winiarnię (i restaurację) bodaj najbardziej znanego w regionie winiarza Huby Szeremleya, prawdziwej legendy w swojej dziedzinie, jak również Villę Tolnay Szwajcara Philippa Osera i plantację Józsefa Laposy z Laposa Birtok.

FOT. MIDITOURIST/WWW.MIDITOURIST.HU

Widok na płaską górę Badacsony z miasteczka Badacsonytomaj


     Nad jeziorem nie brakuje małych restauracji i gospód oferujących wyjątkowe kulinarne doznania. Z myślą o turystach powstały tutejsze przystanie jachtowe, promenady, szlaki wycieczkowe i winiarskie. Wielbiciele pięknych krajobrazów powinni wejść na górę Badacsony (437,4 m n.p.m.). Na jej szczycie stoi wysoka na 18 m drewniana wieża, z której znakomicie widać całą okolicę. Rodziny z dziećmi będą się wyśmienicie bawić w parku wodnym Napfény Strand w Balatonlelle. Miłośnikom sielskich klimatów spodoba się półwysep Tihany z bajkową wioską o tej samej nazwie. Kilka kilometrów na zachód od wzgórza Badacsony leży inna, równie malownicza osada Szigliget, w której zwiedzimy piwnice oraz XIX-wieczny pałac słynnego węgierskiego rodu Esterházych (Eszterházych).
     Na spacer miejskimi uliczkami najlepiej udać się do urokliwej stolicy regionu 60-tysięcznego Veszprém lub 20-tysięcznego Keszthely słynącego z imponującego barokowego Pałacu Festeticsów. Kuracjusze tłumnie zjeżdżają natomiast do uzdrowiska Hévíz nad olbrzymie (ok. 4,4 ha powierzchni) ciepłe jezioro, którego wody mają właściwości lecznicze i osiągają temperaturę od 24°C zimą do 38°C latem.
     Turystów i miejscowych przyciągają w te strony również coroczne festyny winiarskie, chociażby organizowane w sierpniu Tygodnie Wina w Balatonfüred (Balatonfüredi Borhetek – w 2015 r. od 11 do 30 sierpnia). Na stoiskach w namiotach rozstawionych wzdłuż promenady można spróbować wielu rodzajów win oraz dań lokalnej kuchni (w tym obowiązkowej zupy rybnej halászlé). Z kolei jesienią po zbiorach w miasteczku Badacsonytomaj weźmiemy udział w święcie winobrania Badacsonyi Szüret (w tym roku od 11 do 13 września). Korzystaniu z tych wszystkich atrakcji sprzyja nad Balatonem znakomite zaplecze turystyczne. Znajdziemy tu zarówno dobrze wyposażone kempingi, przytulne pensjonaty, jak i komfortowe hotele, a degustacje regionalnych trunków połączymy z typowymi wakacyjnymi rozrywkami: orzeźwiającą kąpielą, żeglowaniem, wędkarstwem czy jazdą na rowerze.

 

VILLÁNY KONTRA SZEKSZÁRD
Na samym południu kraju, w łagodniejszym i cieplejszym klimacie, powstają, zdaniem wielu Węgrów (i nie tylko ich), najlepsze węgierskie wina czerwone. O palmę pierwszeństwa rywalizują tu między sobą dwa ośrodki winiarskie: Villány i Szekszárd. Żeby ocenić, który z nich na nią zasługuje, trzeba je odwiedzić samemu.
     Szekszárd to niewielkie (35-tysięczne), ale czarujące miasto z deptakiem, muzeami, kąpieliskiem i winiarniami, które są najcenniejszymi skarbami tego miejsca. Warto spróbować w nich win z takich szczepów jak kékfrankos czy arcytrudnej w uprawie kadarki. Świetnie też radzą sobie tutaj cabernet sauvignon bądź cabernet franc. Nie wszyscy wiedzą, że Szekszárd ma prawo produkować najbardziej znany trunek Egeru, czyli „byczą krew”, której nadano własną nazwę szekszárdi bikavér.
     Standardy i trendy winiarskie wyznaczają w tym mieście winiarze tacy jak Zoltán Heimann, Tamás Dúzsi, Ferenc Takler, Péter Vida, Csaba Sebestyén lub Ferenc Vesztergombi. Przy wielu winiarniach funkcjonują restauracje i pensjonaty, więc znalezienie noclegu nie powinno sprawiać problemu. Co roku, w trzeci weekend września odbywają się tu Dni Winobrania w Szekszárd (Szekszárdi Szüreti Napok) z wielobarwnym pochodem oraz koncertami muzyki ludowej. To doskonała okazja, aby spotkać się z lokalnymi wytwórcami i spróbować ich wyrobów. Warto zaznaczyć, że jest to jednocześnie ciekawy festiwal artystyczny. W 2015 r. będzie on miał miejsce od 17 do 20 września.

FOT. VILLÁNY-SIKLÓSI BORÚT EGYESÜLET/WWW.WINEROUTE.HU

Festiwal Wina Czerwonego (Vörösbor Fesztivál) w Villány


     Szekszárd dzieli od Villány ok. 70 km. To najdalej na południe wysunięty region winiarski Węgier. Enoturyści muszą koniecznie zwiedzić pobliski urzekający urodą 150-tysięczny Pecz (Pécs), którego historia sięga czasów Cesarstwa Rzymskiego. Do jego najciekawszych zabytków zalicza się meczety, romańską Katedrę Świętych Apostołów Piotra i Pawła czy stare Piwnice Biskupie (Pécsi Püspöki Pincészet), oferujące degustację wina. Dobrą bazę wypadową stanowi też miejscowość Harkány z  niedrogimi noclegami.
     Szlachetne trunki z Villány są ekstraktywne, pełne aromatów i smaków. Dominują wina czerwone, wytwarzane z takich odmian jak kékoportó, kadarka, kékfrankos, merlot, cabernet franc czy cabernet sauvignon. Gatunki białe powstają ze szczepów olaszrizling, traminer, hárslevelű i chardonnay. Do tutejszych wartych wymienienia producentów należą na pewno József Bock, Zoltán Polgár, Attila Gere, Csaba Malatinszky oraz Béla Jekl.
     Jak widać, kraj naszych bratanków nie bez powodu uchodzi za idealny (w dodatku bliski nam!) zakątek świata do uprawiania enoturystyki. Oferuje nie tylko rozkosze podniebienia, lecz także wiele innych atrakcji. Zaprasza do swoich historycznych miast i sielskich wiosek położonych wśród zielonych wzgórz, zachęca do poznania kultury serdecznych Madziarów. Nie dajmy się więc dłużej prosić. Ruszajmy na Węgry!

Artykuły wybrane losowo

Tysiąc twarzy Chile

 

KAROLINA WUDNIAK

www.tropimyprzygody.pl

 

Nie zakochałam się w Chile miłością namiętną i porywającą. Nawet nie było to zauroczenie, ale raczej przelotna znajomość, która – ku mojemu zaskoczeniu – zamieniła się w przyjaźń. Okazało się, że to związek na lata. Ta przyjaźń nakazuje mi tęsknić za niezwykłymi ludźmi, których tu poznałam, i wrócić do niesamowitych miejsc, jakich nie zdążyłam jeszcze zobaczyć.

Więcej…

Podróż przez Mozambik

JERZY PAWLETA

 

Choć nie należy do największych państw Afryki, pod względem powierzchni nie może się z nim równać żaden europejski kraj oprócz Rosji (ma aż ponad 800 tys. km²). Turystów przyciąga szczególnie jego stolica – Maputo, gdzie powstały budynki zaprojektowane przez francuskiego inżyniera Gustawa Eiffla – znanego na całym świecie twórcy obiektów z żelaza i stali. Popularnością cieszy się też nieduża wyspa Mozambik, położona na Oceanie Indyjskim, na której portugalski żeglarz Vasco da Gama zbudował fortecę. Jeśli będziemy jednak postrzegać ten kraj jedynie przez pryzmat związków z Europejczykami, popełnimy duży błąd. Jego prawdziwa dusza jest na wskroś afrykańska, a wyczuć ją możemy wśród drewnianych nadmorskich chat pokrytych słomianymi dachami i w twarzach uśmiechniętych mozambickich kobiet ubranych w niezmiernie kolorowe stroje. Warto więc zdobyć się na odrobinę odwagi, aby poznać prawdziwy Mozambik.

 FOT. BENGUERRA LODGE

Więcej…

Wszystkie twarze Dubaju

Opera została otwarta 31 sierpnia br.Dubai-Opera-page-010
© DUBAI OPERA


KATARZYNA KAŁUŻA-NAWROT

MARCIN LEWANDOWSKI

www.meet-the-bidder.com

Według niektórych Dubaj wystarczy odwiedzić tylko raz w życiu, dlatego gdy zdecydowaliśmy się na ponowną podróż do tego miasta, założyliśmy, że obalimy ten mit. Tym razem nasza wycieczka zapowiadała się spokojniej. Myśleliśmy, że wiemy, czego się spodziewać. Wyszliśmy z samolotu i nie doznaliśmy szoku kulturowego ani termicznego. Rozejrzeliśmy się dookoła z zadowoleniem – poczuliśmy się tu jak w domu. Rozpoznawaliśmy ulice i prawie wszystkie budynki. Część z nich wywoływała jednak w nas konsternację. Nie byliśmy pewni, czy widzieliśmy je już w zeszłym roku. Mieliśmy wrażenie, że wszystkiego wokół jest więcej – zabudowań, ludzi, samochodów, restauracji, sklepów i... życia.

Więcej…