Artykuły wybrane losowo

„Sisi tuna enda Uganda”, czyli jedziemy do Ugandy!

ROBERT GONDEK „GERBER“

www.stronagerbera.pl

<< Tajemnicza i dla wielu egzotyczna Uganda nie należy jak na razie do najpopularniejszych kierunków turystycznych na Czarnym Lądzie. Swoim gościom ma jednak niezmiernie wiele do zaoferowania i pod względem atrakcji nie ustępuje słynniejszym sąsiadom – Kenii czy Tanzanii. Niestabilna sytuacja w tym wschodnioafrykańskim kraju przez wiele lat skutecznie odstraszała turystów. Dziś prowadzone przez ugandyjskie władze statystyki pokazują, że od 2006 do 2010 r. liczba odwiedzających 10 tutejszych parków narodowych (m.in. Park Narodowy Królowej Elżbiety – Queen Elizabeth National Park, Nieprzenikniony Park Narodowy Bwindi – Bwindi Impenetrable National Park, Park Narodowy Doliny Kidepo – Kidepo Valley National Park, czy Park Narodowy Kibale – Kibale National Park) zwiększyła się wyraźnie – ze 109 tys. do 190 tys. osób. Miejscowa przyroda przyciąga przede wszystkim bogactwem dzikiej fauny – zobaczymy tu np. szympansy i bardzo rzadkie goryle górskie. Oprócz tego warto polecić także wędrówkę po masywie Rwenzori (Rwenzori Mountains), rafting po burzliwych wodach Nilu Wiktorii w Parku Narodowym Wodospadów Murchisona (Murchison Falls National Park) oraz wyprawę nad największe w Afryce Jezioro Wiktorii. >>

Więcej…

Przygoda na Zanzibarze

Mariusz Kozak-Zagozda

 

Archipelag Zanzibar składa się z trzech dużych wysp – Ungui (Zanzibaru), Pemby i Mafii, a także kilkudziesięciu mniejszych wysepek. Pierwsza z nich od wieków przyciągała poszukiwaczy przygód, odkrywców i podróżników. Skąd się wzięła jej egzotyczna nazwa, dokładnie nie wiadomo. Najczęściej powtarzane turystom wyjaśnienie mówi, że pochodzi od słowa „zendż” („zenj”) oznaczającego czarnoskórych mieszkańców Afryki Wschodniej oraz arabskiego i perskiego określenia lądu lub wybrzeża oddanego w cząstce „-bar”. Ten toponim podobno wymyślili Arabowie, którzy w I w. n.e. przypłynęli w te strony na drewnianych łodziach żaglowych „dau” („dhow”).

Więcej…

Mongolia – podróż po nieskończoności

ALICJA ŁUKOWSKA


<< „Rozsuwało się zamek namiotu albo otwierało drzwi jurty i zaraz za progiem zaczynało się coś w rodzaju nieskończoności” – opowiada o podróży po Mongolii Andrzej Stasiuk w eseju „Poziomo” wydanym na łamach „Tygodnika Powszechnego” w 2011 r. W jego kontynuacji pt. „Na zachód” pisał, że mongolski step to „przestrzeń, która nie stawia oporu”. Właśnie aby zobaczyć te rozległe, puste i niekończące się obszary, jedzie się do tego kraju. Przebywanie na ogromnym, nieograniczanym przez nic terenie, oddychanie pełną piersią wonnym stepowym powietrzem i wpatrywanie się w daleki, niezasłonięty żadnymi przeszkodami horyzont to niezwykłe doświadczenia dla mieszkańców gęsto zaludnionej, zabudowanej i obsadzonej drzewami Europy. >>

Więcej…