ALEKSANDRA PAKIEŁA

 

Budapeszt jest miastem tętniącym życiem, pełnym ciekawych miejsc, przepięknych pomników, mostów i zabytków, łączącym w sobie bogatą przeszłość i dynamiczną teraźniejszość. Stolica Węgier kojarzy się przede wszystkim z monumentalnym gmachem Parlamentu (Országház), ruinami rzymskimi – Aquincum, neogotyckim Kościołem Macieja (Mátyás templom), Zamkiem Królewskim (Budavári Palota) czy chętnie odwiedzanym przez turystów Węgierskim Muzeum Narodowym (Magyar Nemzeti Múzeum). Ta urocza metropolia oferuje jednak zdecydowanie więcej atrakcji. Warto je odkryć choćby teraz, podczas ciepłej i słonecznej węgierskiej jesieni…

 

Budapeszt jest niezmiernie interesującym kierunkiem turystycznym, nawet jeśli znamy go już doskonale, to stale potrafi nas zaskakiwać czymś nowym. Ta „perła Dunaju” za każdym razem jest inna, zmienia się bez przerwy, przygotowując dla swoich mieszkańców i gości z całego świata mnóstwo niespodzianek. Jeśli wybieramy się do stolicy Węgier jesienią, warto odwiedzić oryginalne miejscowe muzea, jak np. Dom Terroru(Terror Háza) czy uznawany za jeden z siedmiu podziemnych cudów świata Labirynt pod Zamkiem Królewskim(Budavári Labirintus). Koniecznie trzeba też wziąć udział w licznych festiwalach albo zapomnieć o otaczającym nas świecie w słynnych od wieków budapeszteńskich kąpieliskach termalnych.

W węgierskiej metropolii cały czas coś się dzieje, przez okrągły rok oferuje ona bogaty program ciekawych imprez o międzynarodowym znaczeniu. Nic więc dziwnego, że Budapeszt przyjęło się nazywać „Festiwalowym Miastem”. I tak np. zaraz po zakończeniu wakacji, w pierwszej połowie września, na Wzgórzu Zamkowym w Budzie odbywa się znany w całej Europie coroczny Festiwal Wina (Budavári Borfesztivál). W dniach od 8 do 17 października w ramach słynnego Budapeszteńskiego Festiwalu Jesiennego(Budapesti Őszi Fesztivál)poświęconego sztuce współczesnej można podziwiać występy wielu grup muzycznych, tanecznych, wystawy fotografii czy projekcje filmowe. Nemzeti Vágta, czyli Galop Narodowy, jest wydarzeniem, które z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom koni. Jego pierwszą edycję zorganizowano w 2008 r., a tegoroczną zaplanowano na 14–18 września. To stosunkowo młoda impreza, monumentalna rekonstrukcja ponad 1000-letniej węgierskiej historii i tradycji. Ma ona przybliżyć zarówno mieszkańcom Budapesztu, jak i gościom z całego świata, dawną świetność sławnej madziarskiej jazdy. W ubiegłym roku wzięło w niej udział aż 380 koni. Punktem kulminacyjnym programu jest narodowa gonitwa, w której walczą o zwycięstwo reprezentanci węgierskich miast i wiosek. Odbywa się ona w niedzielę wieczorem na placu Bohaterów (Hősök tere). W 2010 r. wygrał Zsolt Gajdos z miejscowości Demecser i zabrał ze sobą do domu tzw. Miecz Galopu (Kard Vágta) oraz główną nagrodę w wysokości 20 mln forintów, czyli ponad 300 tys. złotych. Finałowy dzień Nemzeti Vágta przyciągnął ponad 100 tys. widzów, z czego ok. 15 proc. stanowili zagraniczni turyści. Jak więc widać, wrzesień i październik w stolicy Węgier są wypełnione atrakcyjnymi imprezami. Niezależnie od tego, kiedy przyjedziemy do Budapesztu, na pewno nie będziemy się w nim nudzić…

 

PAŁAC CUDÓW – TU KAŻDY MOŻE ZOSTAĆ ODKRYWCĄ
Za jednego z najbardziej znanych węgierskich popularyzatorów nauki uważa się Józsefa Övegesa (1895–1979). Marzył on o powstaniu takiego budynku, w którym goście mogliby obserwować niesamowite zjawiska przyrodnicze, przeprowadzać eksperymenty i być bliżej nauki... Nadał temu miejscu nazwę Pałacu Cudów (Csodák Palotája).

Początki urzeczywistniania jego wizji sięgają 1993 r. Pałac Cudów pozwala dzisiaj każdemu chociaż na chwilę poczuć się jak prawdziwy naukowiec i odkrywca. Jest to pierwsza placówka w Europie Środkowej ze specjalną ekspozycją, na którą składają się różnego rodzaju gry i zabawy logiczne, eksperymenty fizyczne, chemiczne, matematyczne czy mechaniczne. Poprzez rozrywkę tłumaczone są tutaj skomplikowane zjawiska. Pałac Cudów to interaktywna wystawa naukowa oferująca w sposób przystępny, zabawny i widowiskowy możliwość zapoznania się z prawami natury, dziwami fizyki i zdumiewającym światem, jaki nas otacza. Wizyta w tym oryginalnym miejscu dostarczy niezapomnianych wrażeń nie tylko dzieciom, ale i całej rodzinie. Spacer po Księżycu, odpoczynek na łóżku fakira, przejażdżka samochodem o kwadratowych kołach… – to tylko kilka przykładów nieprawdopodobnych atrakcji, jakie czekają tutaj na zwiedzających.

Rozległy Park Milenijny (Millenáris Park), na którego terenie znajduje się Pałac Cudów, to nowoczesny kompleks z salami wystawowymi, teatrem, galeriami i kawiarniami. Dawne budynki przemysłowe zostały tu przekształcone w areny ważnych imprez kulturalnych, edukacyjnych i naukowych. Otacza je doskonale utrzymany malowniczy park z jeziorami, niezmiernie popularny wśród rodzin z małymi dziećmi. Millenáris to cudowne miejsce na piknik i na odpoczynek od zgiełku wielkiego miasta albo na posłuchanie koncertu czy obejrzenie przedstawienia. Program wydarzeń kulturalnych, niezależnie od pory roku, jest tu niezmiernie bogaty.

 

PLANETARIUM, CZYLI PODRÓŻ W KOSMOS
Jak połączyć dobrą zabawę z nauką? Wystarczy wybrać się do Planetarium w Budapeszcie (TIT Budapesti Planetárium) mieszczącego się na terenie parku Népliget (parku Ludowego). Do 2010 r. znane było ono jako Teatr Laserów (LézerSzínház). Organizowano tutaj wówczas przede wszystkim pokazy typu „światło i dźwięk” do muzyki m.in. Mike’a Oldfielda, Pink Floyd, Queen, Led Zeppelin, Genesis, Jeana Michela-Jarre’a, Depeche Mode, U2, Dire Straits, Vangelisa, The Beatles, Michaela Jacksona, Madonny czy Mozarta i Bacha. Dzisiaj w Planetarium możemy podziwiać instalacje, prezentacje i filmy w technice 3D poświęcone Wielkiemu Wybuchowi, powstaniu Wszechświata, życiu pozaziemskiemu i Gwieździe Betlejemskiej.

Każdy program dostosowany jest tutaj do odpowiedniej grupy wiekowej. Bogaty wybór filmów zapewnia rozrywkę dla całej rodziny. Jaki stosunek mają naukowcy do kalendarza Majów i do teorii na temat końca świata w 2012 r.? Czy na Marsie istnieje życie? Jak umierają gwiazdy? Na tego typu pytania (i na wiele innych) możemy znaleźć odpowiedzi, oglądając wybrane filmy i prezentacje w budapeszteńskim Planetarium.

 

ZASŁUŻONA SŁAWA WZGÓRZA GELLERTA
Moc atrakcji znajdziemy na wznoszącym się na wysokość 235 m n.p.m. malowniczym Wzgórzu Gellerta (Gellért-hegy), na którym stoją dwie potężne budowle – Cytadela (Citadella) i Statua Wolności (Szabadság-szobor). Niegdyś miejsce to cieszyło się złą sławą wśród mieszkańców Budapesztu. Podobno na górze odbywały się zloty czarownic, w co wierzono w XVII i XVIII w. Obecnie Wzgórze Gellerta jest jedną z głównych atrakcji turystycznych węgierskiej metropolii, obowiązkowym punktem programu dla miłośników fotografii, ponieważ rozciąga się stąd zapierająca dech w piersiach panorama na całe miasto i przepływający przez nie Dunaj. Z kolei amatorów astronomii przyciąga tutaj Obserwatorium Urania (Uránia Csillagvizsgáló). Wejście do niego kosztuje 300 forintów, czyli niecałe 5 złotych. Nieważne, czy patrzymy ze szczytu góry w dół, na uroczy Budapeszt, czy też wznosimy nasze oczy ku niebu, obserwując przez lunety i zabytkowy 90-letni teleskop Kosmos – widoki ze Wzgórza Gellerta są zawsze cudowne.

Po upadku węgierskiej Wiosny Ludów (powstania narodowego z lat 1848–1849, które miało doprowadzić do wyzwolenia kraju spod panowania austriackiego) z rozkazu cesarza Franciszka Józefa I wzniesiono tu groźnie wyglądającą Cytadelę. Miała ona przypominać budapeszteńczykom o przegranej rewolucji, a 60 dział wycelowanych z niej w centrum miasta – pełnić rolę straszaka i wybić z głowy Madziarom ich niepodległościowe dążenia. Wojska cesarskie stacjonowały tutaj do 1897 r. Dwa lata później Cytadelę przekazano władzom Budapesztu, które przekształciły ją w obiekt cywilny. Jak się miało okazać w niedalekiej przyszłości, w XX w., twierdzę tę wykorzystano jeszcze dwukrotnie do celów militarnych. Pod koniec II wojny światowej, w 1945 r., wojska niemieckie broniły się stąd przed atakującymi od strony Pesztu oddziałami Armii Czerwonej. W 1956 r., podczas rewolucji węgierskiej, radzieckie czołgi stojące na Wzgórzu Gellerta prowadziły ostrzał stolicy Węgier. Na początku lat 60. ubiegłego stulecia pojawił się pomysł rozebrania dawnej austriackiej Cytadeli, ale w 1967 r. zdecydowano ostatecznie o jej zachowaniu i przekształceniu w atrakcję turystyczną. Dzisiaj nikt tego nie żałuje, gdyż mury tej twierdzy przyciągają tłumy gości z całego świata chcących podziwiać stąd wspaniałe widoki na całą „perłę Dunaju”.

Obecnie na terenie Cytadeli mieści się panoramiczna restauracja Citadella, muzea oraz niewielki 1-gwiazdkowy hotel Citadella. Istnieje również plan stworzenia w tym miejscu nowoczesnej wieży widokowej – Budapest Eye (Budapest Szeme), która ma stać się jednym z głównych symboli miasta.Osoby zainteresowane historią Węgier mogą się zapoznać tutaj z ciekawymi wystawami. Są wśród nich ekspozycje zdjęć pt. Węgierscy święci (w panoramicznej galerii hotelu Citadella) czy Budapest Anno 1850–1945 (na północnych murach fortecy). Wielką atrakcją budapeszteńskiej Cytadeli jest bunkier, w którym znajduje się Muzeum Figur Woskowych. Zbudowano go podczas II wojny światowej w samym centrum twierdzy. Posiada on trzy piętra i ma aż 17 pomieszczeń o łącznej powierzchni 750 m2. W muzeum możemy podziwiać interesującą ekspozycję poświęconą historycznym wydarzeniom z okresu II wojny światowej. Wszystko zaprezentowano tutaj – oczywiście – za pomocą wosku. W bunkrze mieści się także fascynująca wystawa pt. Oblężenie Budapesztu w 1944 r. (Budapest ostroma 1944).

 

CZUWANIE NAD PAMIĘCIĄ OFIAR TERRORU
Węgierska metropolia ma mnóstwo wspaniałych niespodzianek dla miłośników zabytków i historii. Wystarczy tylko zejść z malowniczego Wzgórza Gellerta, z potężnych murów Cytadeli i udać się na spacer piękną aleją Andrássyego (Andrássy út), żeby natrafić na kolejną wielką atrakcję Budapesztu – słynny Terror Háza, czyli Dom Terroru. Te niezmiernie interesujące muzeum poświęcono ofiarom totalitaryzmu na Węgrzech, zbrodniom komunistycznym i nazistowskim oraz bohaterom rewolucji z 1956 r. Miejsce na tego typu placówkę zostało wybrane nieprzypadkowo. Otóż w latach 1937–1944 w budynku tym znajdowała się siedziba, a następnie także więzienie faszystowskiego, antykomunistycznego i antysemickiego ugrupowania Strzałokrzyżowców (Nyilaskereszteses Párt). Po zakończeniu II wojny światowej urzędowała tutaj do 1956 r. stalinowska policja polityczna ÁVH (Államvédelmi Hatóság), odpowiednik naszego Urzędu Bezpieczeństwa (UB). Warto wspomnieć, że jedna z obecnych wystaw czasowych w Domu Terroru poświęcona jest zbrodni katyńskiej i nosi nazwę Katyń – Ludobójstwo, Polityka i Moralność. Można ją oglądać na 3. piętrze muzeum. W tym niezwykłym miejscu, jak chyba nigdzie indziej na świecie, w niezmiernie dobitny sposób pokazano podobieństwo dwóch zbrodniczych systemów totalitarnych: nazizmu i stalinizmu. Jedno jest pewne – wizyta w Terror Háza nikogo nie pozostawi obojętnym…

 

BUDAPESZTEŃSKI PODZIEMNY CUD
Węgierska metropolia może się pochwalić unikalnym w skali światowej naturalnym systemem jaskiń, jaki znajduje się pod Zamkiem Królewskim. Jest to niepowtarzalne miejsce – zarówno ze względu na genezę swojego powstania, jak i samą historię. Przez setki tysięcy lat tutejsze gorące źródła drążyły skały, tworząc rozległe podziemne groty. Mieszkańcy Wzgórza Zamkowego dosyć szybko odkryli to wspaniałe dzieło natury i rozpoczęli jego użytkowanie, powiększanie i przebudowę. W ten sposób pod Zamkiem Królewskim w Budapeszcie (Budavári Palota)powstał niesamowity 10-kilometrowy, głęboki na 10–15 metrów, system połączonych ze sobą jaskiń, piwnic (w tym z wybornymi węgierskimi winami!) i wijących się tuneli. Po wybuchu II wojny światowej władze miasta uznały, że mógłby on służyć jako schron przeciwlotniczy na wypadek bombardowania. Następnie ówczesny burmistrz Budapesztu – Károly Szendy – zarządził pod koniec 1939 r. stworzenie w tym miejscu szpitala wojskowego, który był niezmiernie nowoczesny na swoje czasy. Uruchomiono go w lutym 1944 r. Zapewniał on ochronę przeciwlotniczą i doskonałą opiekę lekarską. W tzw. Szpitalu w Skale (Sziklakórház) w okresie oblężenia Budapesztu (od 29 grudnia 1944 r. do 13 lutego 1945 r.) przebywało jednocześnie aż 650–700 rannych. Po wojnie zamknięto go, a na początku lat 50. XX w. całemu miejscu nadano klauzulę „ściśle tajne” (aż do 2002 r.). Szpital w Skale otworzono ponownie w październiku 1956 r., podczas rewolucji węgierskiej, dla rannych cywilów i żołnierzy. W latach 1958–1962 został on powiększony do dzisiejszych rozmiarów i zbudowano w nim ogromny, tajny schron przeciwatomowy. W 2007 r. z inicjatywy Instytutu i Muzeum Wojskowości dawny szpital został zrekonstruowany. Otwarto go oficjalnie dla publiczności w marcu 2008 r. i nadano mu nazwę „Szpital w Skale – tajny szpital wojskowy i bunkier przeciwatomowy”. Obecnie można w nim podziwiać ciekawe stałe ekspozycje. Poświęcone są one m.in. historii szpitala podczas oblężenia Budapesztu w latach 1944–1945 oraz w okresie rewolucji z 1956 r., niemieckiej komendzie i poczcie, które działały tutaj w 1945 r., schronowi przeciwatomowemu i obronie cywilnej w czasie zimnej wojny oraz sprzętowi medycznemu używanemu w tym miejscu w latach 1944–1980. Ten niegdyś ściśle tajny obiekt przyciąga dzisiaj wielu turystów z całego świata. Już sama jego nazwa – Szpital w Skale – budzi wielkie zainteresowanie podróżników…

Inną niepowtarzalną atrakcją systemu jaskiń, położoną tuż obok, jest Labirynt pod Zamkiem Królewskim(Budavári Labirintus). Ten fascynujący, podziemny świat co roku przyciąga uwagę tysięcy osób odwiedzających Budapeszt. Podczas jego modernizacji, którą przeprowadzono w latach 1996–1997, przywrócono przedwojenny wygląd piwnic i korytarzy oraz przygotowano tajemniczą, magiczną ekspozycję opowiadającą historię Madziarów – od prehistorii (tzw. Labirynt Prehistorii), poprzez takie wydarzenia, jak np. najazd Hunów czy chrzest Węgier, aż po wyobrażenia o przyszłości kraju (Labirynt Inny Świat). Delikatny wystrój tworzą tutaj kryształy gipsowe oraz rzadko spotykane w Europie nacieki w formie bąbelków (przypominające kalafior bądź winogrona). Na zwiedzanie tego wspaniałego labiryntu warto zdecydować się po godzinie 18.00, gdy gasną wszystkie światła, a turyści otrzymują lampki oliwne, które delikatnie oświetlają eksponaty i dodają całej wyprawie atmosfery tajemniczości…

W celu uczczenia przewodnictwa Węgier w Radzie Unii Europejskiej (w I połowie 2011 r.) w Labiryncie pod Wzgórzem Zamkowym został stworzony nowy nocny program. Na zwiedzających czekają interesujące 40-minutowe Wędrówki z Wielkimi Osobistościami Europy (np. Lisztem, Beethovenem, Mozartem, Shakespearem, Pascalem, Bachem, Dantem, Goethem, Dostojewskim, Vivaldim, Kafką, Sofoklesem itd.). W II połowie 2011 r. prezydencję w Unii Europejskiej objęła po Węgrzech Polska i w związku z tym miłośnicy budapeszteńskiego labiryntu mogli głosować na Facebooku na polskiego artystę, z którym chcieliby pospacerować nocą po systemie jaskiń pod Zamkiem Królewskim. W wyniku konkursu do Wędrówek z Wielkimi Osobistościami Europy dołączył Fryderyk Chopin. Niestety, od 29 lipca br. Labirynt pod Zamkiem Królewskim (Budavári Labirintus) jest czasowo zamknięty. Warto więc obserwować jego stronę internetową www.labirintus.com, żeby – będąc w węgierskiej metropolii – nie przegapić okazji odkrycia tej wielkiej, niezmiernie klimatycznej, podziemnej atrakcji Budapesztu.

 

NIE MASZ WINA NAD WĘGRZYNA!
Odwiedzić Budapeszt i nie napić się wyśmienitego węgierskiego wina, to jak przyjechać do Paryża i nie zobaczyć Wieży Eiffla, być we Włoszech i nie zjeść pizzy czy spacerować po Sopocie i nie wejść na molo… Nie masz wina nad węgrzyna! – to powiedzenie znają chyba wszyscy polscy miłośnicy tego szlachetnego trunku. Madziarzy należą do światowej czołówki producentów wina, a wiele tutejszych marek znanych jest i cenionych na całym świecie – wystarczy wspomnieć tylko Tokaj aszú albo słynną czerwoną Egerską byczą krew (Egri bikavér).

Każdego roku od sierpnia do października wszystko na Węgrzech kręci się wokół wina. Liczne święta i festiwale zapraszają turystów do wspólnego winobrania, świętowania i picia. W kraju naszych bratanków nie brakuje interesujących szlaków wina, które dają możliwość przyjrzenia się z bliska kulturze uprawy winorośli oraz produkcji szlachetnego trunku. Oczywiście, zwiedzanie malowniczych winnic kończy się zawsze degustacją…

Produkty ze wszystkich 22 węgierskich regionów winiarskich można spróbować np. w Domu Węgierskich Win (Magyar Borok Háza). Jest to duża, 500-metrowa piwnica pod Zamkiem Królewskim w Budapeszcie. Znajduje się tu także duża sala wielofunkcyjna, mogąca pomieścić od 80 do 100 gości, gdzie odbywają się degustacje win, kursy sommelierskie oraz różne wystawy i koncerty.

W stolicy Węgier, na Wzgórzu Zamkowym w Budzie, organizowany jest od 20 lat słynny Festiwal Wina (Budavári Borfesztivál). W tym roku zaplanowano go na 7–11 września. Cieszy się on renomą jednego z najbardziej prestiżowych wydarzeń winiarskich w Europie. Dziesiątki tysięcy ludzi co roku przyjeżdżają do Budapesztu, żeby posłuchać o sposobach uprawy winorośli, produkcji wina oraz zwyczajach z nim związanych. Festiwalowi towarzyszą m.in. Uniwersytet Wina, targi, koncerty, występy folklorystyczne i pokazy tańca. Podczas tej 5-dniowej wielkiej imprezy zwiedzający mogą spróbować zarówno węgierskich win z najwyższej półki, jak również tych wytwarzanych za granicą. Gościem honorowym jubileuszowej, 20. edycji Budavári Borfesztivál wybrano Francję. Bilet na wybrany jeden dzień festiwalowy kosztuje 2500 forintów, czyli ok. 38 złotych, a wejściówka na całą imprezę – 7000 forintów (ok. 106 złotych).

Tym, którzy wolą mocniejsze trunki, z pewnością przypadnie do gustu coroczny Festiwal Palinki (Budapesti Pálinkafesztivál). W maju br. na Wzgórzu Zamkowym odbyła się jego 6. edycja. Węgierskie palinki, czyli tradycyjne wódki owocowe, produkowane są m.in. ze śliwek, brzoskwiń, gruszek, jabłek, moreli czy czereśni. Będąc w Budapeszcie, polecamy choć raz spróbować tego mocnego trunku. Najlepiej – naszym zdaniem – jest wybrać palinkę o smaku śliwkowym lub brzoskwiniowym. Możemy być pewni, że zarówno po Budavári Borfesztivál, jak i po Budapesti Pálinkafesztivál, będziemy mieć wspaniałe wspomnienia. Prawdziwą duszę Węgrów odkryjemy jedynie wtedy, kiedy poznamy ich narodowe trunki – wyborne wina i mocne palinki…

 

JEDYNA EUROPEJSKA STOLICA-UZDROWISKO
Jak więc widać, „perła Dunaju” oferuje nam degustacje win i palinek, zwiedzanie interesujących i oryginalnych muzeów, odkrywanie swoich podziemnych tajemnic czy udaną zabawę podczas rozmaitych festiwali… Czy życie może być jeszcze piękniejsze? Tak, jeśli zdecydujemy się dodatkowo na relaks w jednym ze znajdujących się w Budapeszcie słynnych kąpielisk.

            Węgierska metropolia nosi nazwę „Miasta SPA”, ponieważ znajduje się tutaj więcej wód termalnych i leczniczych gorących źródeł niż w jakiejkolwiek innej stolicy na świecie. Z ich dobrodziejstw korzystali już starożytni Rzymianie. Dopiero jednak okupacja turecka w XVI w. pozwoliła w pełni zabłysnąć miejscowym kąpieliskom. Specyfiką Budapesztu jest dzisiaj jego uzdrowiskowy charakter. W całym mieście występuje aż 118 gorących źródeł, które dostarczają dziennie 70 mln litrów wody termalnej o temperaturze od 21 do 78 st. C.

Do najbardziej znanych budapeszteńskich kąpielisk należą: Gellért, Király, Lukács, Rudas w Budzie oraz Széchenyi w Peszcie. To ostatnie (Széchenyi gyógyfürdő) uważa się za najpiękniejsze w stolicy Węgier. Mieści się ono na terenie popularnego, pełnego atrakcji, niezmiernie malowniczego Parku Miejskiego (Városliget). Z kolei Király gyógyfürdő to wspaniała łaźnia będąca pamiątką po okupacji tureckiej. Zbudowano ją w II połowie XVI w. Wznosi się nad nią kopuła z sześciokątnymi otworami mającymi stanowić źródło światła. Bez wątpienia jest to prawdziwa perełka pośród kąpielisk Budapesztu.

Wiele ciekawych miejsc, przepięknych pomników i zabytków, a także ogromna liczba cyklicznych festiwali – to wszystko sprawia, że węgierska metropolia przyciąga niczym magnes tłumy turystów z całego świata o różnorodnych zainteresowaniach. Ta interesująca stolica, pełna przez okrągły rok licznych atrakcji, oferuje mnóstwo niespodzianek i wciąż nieodkrytych tajemnic. Warto się do niej wybrać jesienią, żeby odkryć choć kilka z nich…

 

Artykuły wybrane losowo

Kanada – niezapomniany zapach wolności

PIOTR TOMZA

 

Takiego połączenia zaawansowanego rozwoju cywilizacyjnego z surową i dziką przyrodą nie ma chyba w żadnym innym kraju na świecie. Choć może raczej należałoby powiedzieć: „w żadnych innych dwóch krajach”. Bo nazwa „Kanada” nie wszędzie brzmi jednakowo. Za to kraj, do którego odsyła, wszystkich zniewala swym pięknem.

Do tego, żeby Kanada definitywnie podzieliła się na dwie części, brakowało naprawdę niewiele i to całkiem niedawno… W 1995 r. w referendum zorganizowanym przez secesjonistów, domagających się niepodległości dla francuskojęzycznego Québecu, zwolennicy utrzymania jedności państwa zwyciężyli w stosunku zaledwie 50,6 do 49,4 proc. głosów. Kanada pozostała więc jednym krajem, co nie oznacza, że zniknęły wewnętrzne różnice.

Więcej…

Filipiny – kawałek nieba dla każdego

 

MAGDALENA BURDAK

www.1000krokow.pl

 

Filipiny są jak skrawek Ameryki Łacińskiej pośrodku Oceanu Spokojnego. To raj dla każdego, kto lubi beztroski wyspiarski luz, różnorodną przyrodę, przepiękny świat podwodny i ciekawą kulturę. Filipińczycy słyną ze swojej religijności i… niepunktualności. Na Filipinach czasu się nie mierzy. Zegarek warto zostawić w domu i dać się całkowicie pochłonąć niepowtarzalnej atmosferze tego niesamowitego kraju.

 

Na Archipelag Filipiński składa się 7107 wysp pochodzenia wulkanicznego, położonych w Azji Południowo-Wschodniej i otoczonych wodami Oceanu Spokojnego. Najczęściej dzieli się je na trzy regiony: Luzon – leżący na północy, z główną wyspą o tej samej nazwie i znajdującą się na niej stołeczną Manilą, Mindanao – usytuowany na południu, i Visayas – obejmujący centralne wyspy takie jak Cebu, Bohol czy Siquijor. Fascynującą tutejszą kulturę wzbogaciły wpływy zarówno hiszpańskie i malajskie, jak i chińskie i amerykańskie. Można je dostrzec m.in. w religii, zwyczajach, języku lub kuchni.

 

Filipiny leżą w strefie klimatu równikowego z wyraźnymi cechami monsunowego, co sprawia, że jest tu gorąco i wilgotno. Średnia temperatura w ciągu roku wynosi 27–28°C. Na archipelagu występuje ok. 13,5 tys. gatunków roślin, w tym 3,2 tys. rosnących jedynie na tutejszych wyspach, i wiele endemicznych gatunków zwierząt takich jak wyrak filipiński, wół mindorski, małpożer, kanczyl ciemny (filipiński), świnia wisajska, lotokot filipiński (kaguan), sambar kropkowany (jeleń Alfreda) czy krokodyl filipiński. Prawdziwe skarby Filipin czekają jednak pod wodą. W niewielu częściach świata można znaleźć tak ogromną różnorodność życia morskiego: przepiękne kolorowe rafy i 2,4 tys. gatunków ryb, a to wszystko ukryte w ciepłym i krystalicznie czystym oceanie. Do tego na dnie leżą również zatopione statki, które stanowią dodatkową atrakcję dla nurków. Z takich właśnie powodów ten kraj cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród osób nurkujących z butlą, jak i uprawiających jedynie snorkeling.

 

POGODNI WYSPIARZE

 

Filipińczycy są gościnni, uśmiechnięci i bardzo uczynni. Mówi się, że to jeden z najszczęśliwszych narodów na świecie. Mimo burzliwej historii i często powtarzających się katastrof naturalnych zachowali oni niezachwiany optymizm. W 1521 r. dotarł tu portugalski żeglarz Ferdynand Magellan i włączył archipelag do ziem podległych Hiszpanii. Kolonię założył w lutym 1565 r. hiszpański konkwistador Miguel López de Legazpi. Po 333 latach panowania Europejczyków na wyspach wybuchł bunt przeciwko kolonizatorom. W 1898 r. Filipiny zostały wciągnięte w konflikt pomiędzy USA a Hiszpanią, który dotyczył wpływów na Kubie. W jego efekcie i zgodnie z podpisanym pod koniec XIX w. traktatem paryskim zwierzchność nad archipelagiem przejęły Stany Zjednoczone. Te – niestety – nie zgodziły się na przekształcenie kolonii w niezależne państwo, co zmusiło Filipińczyków do kontynuowania walki o niepodległość, którą uzyskali dopiero w lipcu 1946 r. Po II wojnie światowej w kraju wybuchły protesty chłopów, ale zostały stłumione. Wybrany w 1965 r. prezydent Ferdinand Marcos wprowadził rządy dyktatorskie. Stały się one przyczyną strajków i licznych wystąpień niezadowolonych obywateli. Sytuacja w państwie ustabilizowała się w 1986 r., kiedy doszło do pokojowego przewrotu i zakończenia dyktatury. Obecnie Filipiny są jednym z szybciej rozwijających się krajów Azji, a rząd skupia się na tym, aby zapewnić spokój i bezpieczeństwo mieszkańcom.

 

bohol 04 highres

Wzgórza Czekoladowe na wyspie Bohol

© DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

NA TALERZU

 

Kadayawan Festival 2 

Filipińskie dzieci na Festiwalu Kadayawan w mieście Davao na Mindanao

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

Unikający konfliktów Filipińczycy uwielbiają karaoke, koszykówkę, festyny, walki kogutów i dobre jedzenie. Ich kuchnia czasami zaskakuje Europejczyków. Łatwo można w niej dostrzec wpływy zarówno hiszpańskie, jak i chińskie, a także malajskie, indonezyjskie, hinduskie i amerykańskie. Na stołach królują proste i niedrogie potrawy, na co duży wpływ ma panująca na Filipinach bieda. Nauczyła ona mieszkańców gotowania z dostępnych i tanich produktów.

 

Podczas podróży po wyspach najczęściej trafia się na dania określane mianem adobo, które można uznać za filipiński specjał narodowy. Nazwę tę stosuje się zarówno w przypadku potrawy, jak i sposobu jej przyrządzania. Adobo to kawałki mięsa kurczaka bądź wieprzowiny, owoce morza lub warzywa gotowane w marynacie z octu, sosu sojowego, czosnku i czarnego pieprzu. Najpopularniejszą i dość kontrowersyjną przekąską uwielbianą przez Filipińczyków jest balut – ugotowany w jajku w skorupce kaczy embrion, często z zalążkiem dzioba, piór czy kości. Kilkunastodniowe zarodki kaczki uchodzą za przysmak i afrodyzjak. Niestety, obcokrajowcy raczej nie decydują się na ich degustację z uwagi na wygląd, konsystencję i zapach. Baluty najłatwiej kupić w nocy, gdyż sprzedawane są na ulicach i podawane z koszy, w których cały czas utrzymuje się wysoką temperaturę. Bardziej wybredni smakosze mogą spróbować popularnego na Filipinach deseru halo-halo. Stanowi on mieszankę lodów, mleka, słodkiej fasoli i owoców. Warto też napić się buko – soku ze świeżego kokosa.

 

 Makati by Night

Nowoczesne centrum biznesowe Manili po zmroku rozbłyska światłami

© DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

MIASTO KONTRASTÓW

 

Większość odwiedzających Archipelag Filipiński zaczyna swoją podróż od stolicy kraju – Manili, która znajduje się w południowej części wyspy Luzon. Gdyby chcieć opisać to miasto trzema słowami, byłyby to kontrast, hałas i chaos. Takie właśnie wywołuje pierwsze wrażenie. Duży wpływ ma na to fakt, że jest ono najgęściej zaludnioną metropolią świata (na 1 km² przypada tu aż ponad 71,2 tys. osób!). Tłumy ludzi, ogromny ruch samochodowy, hałas, feeria barw i zapachów sprawiają, że Manila bywa miejscem bardzo męczącym. Jeżeli jednak da się jej szansę, można odkryć prawdziwą perłę Orientu – przepiękne miasto, które zyskuje na uroku dzięki swoim licznym kontrastom.

 

Administracyjna stolica Filipin jest także najszybciej rozwijającym się ośrodkiem Azji Południowo-Wschodniej. Najlepiej oddają to nowoczesne obszary pełne biurowców, drapaczy chmur, ekskluzywnych hoteli i drogich sklepów. Jeśli jednak chce się poczuć kolonialny klimat, trzeba odwiedzić najstarszą część metropolii – Intramuros. Założyli ją Hiszpanie, którzy w czerwcu 1571 r. podbili Manilę. Można tutaj znaleźć piękne kamienice, zabytkowe kościoły czy historyczne pałace. W tym rejonie warto zajrzeć do muzeum Casa Manila, które stanowi kopię tradycyjnego kolonialnego domu.

 

TRUMNY I POLA RYŻOWE

 

W głębi wyspy Luzon, na północ od stolicy odkryjemy inny świat. W wysokich górach leżą małe miejscowości. Jedną z nich jest Sagada, gdzie czekają na nas przepiękne piesze trasy, małe pola ryżowe, ukryte w tropikalnym lesie wodospady i nieprzeniknione jaskinie. Ta nieznana kiedyś osada słynie z oryginalnego sposobu grzebania zmarłych, który polega na zawieszeniu trumny ze zwłokami na skale. Jak brzmi uzasadnienie tej tradycji? Otóż dusza ludzka musi być bliżej nieba, czuć powiew świeżego powietrza i ciepło promieni słońca. Tylko wtedy szczęśliwa odejdzie do raju. Do niektórych trumien przytwierdzone są krzesła. Oznaczają one, że zmarły odszedł w zaświaty w pozycji siedzącej. Na taki rodzaj pochówku pozwolić sobie mogą tylko rodowici i majętni mieszkańcy Sagady.

 

Miejscowość kryje jeszcze jeden skarb – przepiękne jaskinie Sumaguing i Lumiang. Wyprawa przez ich korytarze, wąskie szczeliny, podziemne jeziora, rzeki i ogromne komory jest jedną z niezapomnianych atrakcji całych Filipin. Pod Sagadą można oglądać przepiękny podziemny świat, który tworzą labirynty przejść oraz stalagmity i stalaktyty przypominające niebywałe, misternie rzeźbione figury. Dodatkowo uwagę turystów zwracają stosy drewnianych trumien ułożone u wejścia do Jaskini Pogrzebowej Lumiang (Lumiang Burial Cave).

 

Na południowy wschód stąd znajdują się miejscowości Banaue i Batad z tarasami ryżowymi, które są dumą grupy etnicznej Ifugao. Filipińczycy uważają je za ósmy cud świata. Tarasowe pola liczą sobie przeszło 2 tys. lat. Zostały zbudowane tylko pracą rąk ludzkich, bez użycia maszyn. Do dziś ryż uprawia się tu w tradycyjny sposób.

 

PODZIEMNA RZEKA

 

Większości osób Filipiny kojarzą się z przepięknymi plażami, białym piaskiem i kolorowymi rafami. Wszystko to znajdziemy właśnie na Palawanie. Wyspa ta leży w południowo-zachodniej części archipelagu. Niedaleko miejscowości Sabang usytuowany jest jeden z 7 Nowych Cudów Natury – Park Narodowy Rzeki Podziemnej Puerto Princesa. Tutejsza podziemna rzeka (Cabayugan) uchodzi za jedną z najdłuższych na świecie. Ciągnie się przez 8,2 km, z czego turyści zobaczyć mogą tylko pierwsze 1,5 km. Jaskinie krasowe zwiedza się małą łódką, sterowaną przez przewodnika. Pod ziemią panuje absolutna cisza i aby jej nie zakłócać, każdy z odwiedzających otrzymuje słuchawki z nagranym wcześniej opisem. Wszystko wokół spowija całkowity mrok, jedynej latarki używa przewodnik i to on oświetla najważniejsze do obejrzenia miejsca. Niezmącony spokój rzeki i jej ogrom robią niesamowite wrażenie. Z łatwością można się tutaj przekonać, jak wielka jest siła natury.

 

Z WYSPY NA WYSPĘ

 

Każdy, kto kiedykolwiek zawita na Filipiny, spotka się z określeniem island hopping. Zwrot ten oznacza zwiedzanie pobliskich małych, nierzadko niezamieszkanych, wysepek, plaż i raf połączone z pływaniem i snorkelingiem. Najpopularniejszy na Palawanie rejon na taką wycieczkę znajduje się w północnej jego części, w okolicy miasta El Nido, zwanego Niebem na Ziemi. Leży tu archipelag Bacuit składający się z 45 niewielkich wysp, które skrywają niesamowite i przepiękne plaże, zatoczki, laguny i jaskinie. W trakcie całodniowej wyprawy tradycyjną filipińską łodzią banca mamy okazję zobaczyć niedostępne brzegi pokryte śnieżnobiałym piaskiem, ponurkować w poszukiwaniu żółwi, obejrzeć niezmiernie kolorową rafę czy popływać kajakiem pomiędzy dzikimi i bezludnymi skrawkami lądu. W El Nido oferuje się cztery wycieczki (oznaczone kolejno literami A, B, C i D), różniące się umieszczonymi w programie miejscami.

 

Do najczęściej odwiedzanych wysepek należy Miniloc, otoczona przepięknymi lagunami – Big Lagoon, Small Lagoon i Secret Lagoon. Aby zobaczyć tę ostatnią, trzeba przecisnąć się przez wąskie przejście ukryte pod olbrzymim wapiennym klifem zanurzonym w wodzie. Helicopter Island swoim kształtem przypomina z kolei mały śmigłowiec. Na Sekretną Plażę (Secret Beach) na Matinloc trafia się przez skalny otwór. Większość z wysp archipelagu Bacuit to ogromne wapienne skały wyrastające pionowo z wody, pokryte bujną zielenią i niewielkimi plażami. Jeżeli jednak ktoś chciałby znaleźć rajski zakątek, ale woli pozostać na Palawanie, powinien w El Nido wypożyczyć skuter i udać się w stronę północnego krańca lądu. Leżą tutaj dzikie plaże, do których trudno dojechać samochodem, takie jak Nacpan Beach. Ma ona 4 km długości i przy odrobinie szczęścia będziemy na niej jedynymi turystami. Usypany ze śnieżnobiałego piasku brzeg oblewa krystalicznie czysta, turkusowa woda, palmy uginają się od kokosów, a nieliczne skromne bary zapraszają do odpoczynku w wygodnym hamaku.

 El Nido Resorts Apulit

El Nido Resorts Apulit Island

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

W SERCU ARCHIPELAGU

 

Centralną częścią Filipin jest region Visayas. To właśnie na jedną z jego wysp (Limasawę) w marcu 1521 r. przypłynęła ekspedycja Ferdynanda Magellana. Hiszpanie przywieźli ze sobą figurkę Dzieciątka Jezus (Santo Niño) i chrześcijaństwo. Na Cebu, w mieście o tej samej nazwie wbito krzyż (Cruz de Magallanes) i ochrzczono pierwszych mieszkańców archipelagu. Ferdynand Magellan zginął jednak 27 kwietnia 1521 r. na sąsiedniej Mactan w walce z wojownikami miejscowego wodza Lapu-Lapu. Kilkadziesiąt lat później do wysp Visayas przybiła kolejna wyprawa z Hiszpanii. Na jej czele stał Miguel López de Legazpi, któremu udało się wprowadzić chrześcijaństwo i ustanowić pierwszą stolicę kolonii hiszpańskich w Azji. Tak właśnie w Cebu, dziś najstarszym założonym przez Hiszpanów mieście na archipelagu (jako Villa de San Miguel w dniu 27 kwietnia 1565 r.), narodził się kraj znany dzisiaj jako Filipiny.

 

W tym największym, ponad 920-tysięcznym ośrodku miejskim regionu Visayas warto poszukać pozostałości po kolonizatorach. W Bazylice Dzieciątka Jezus (Basílica del Santo Niño, najstarszym kościele katolickim na Filipinach, wzniesionym w 1565 r.) można zobaczyć cudowną figurkę Santo Niño. To właśnie w miejscu, w którym stoi świątynia, Ferdynand Magellan ochrzcił pierwszych wyspiarzy. W małym i niepozornym budynku kaplicy nieopodal bazyliki znajduje się krzyż postawiony przez portugalskiego żeglarza, a właściwie jego zachowane fragmenty umieszczone w drewnianej konstrukcji nowego krzyża.

 

Na Cebu ciekawie spędzimy czas również poza stolicą prowincji. W okolicy miasta Moalboal i pobliskiej wysepki Pescador (po hiszpańsku Rybak) można obserwować ogromne ławice sardynek. Niedaleko pod wodą kryją się jedne z piękniejszych filipińskich raf. Znakomitym miejscem na wypoczynek są dwie plaże – Panagsama i Biała (White Beach). Osoby lubiące aktywne wyprawy powinny wybrać się na wycieczkę pod któryś z licznych wodospadów, np. Kawasan Falls. 

 

Cebu słynie też z innej, dość kontrowersyjnej atrakcji. W pobliżu miasta Oslob można spotkać rekiny wielorybie, które przyciągają codziennie rzesze turystów. Ekolodzy jednak regularnie zwracają uwagę, że zbyt duża ingerencja w naturalne środowisko tych największych na świecie ryb wpływa negatywnie na ich populację.

 

SPOTKANIE Z REKINAMI

 

Na Filipinach mamy niesamowitą okazję zobaczyć na własne oczy rekiny wielorybie. Te całkowicie niegroźne dla ludzi ryby żywią się planktonem i prowadzą migracyjny tryb życia. Przebywają codziennie wiele kilometrów. W poszukiwaniu pożywienia pojawiają się w okolicy wspomnianego Oslob. Lokalni rybacy, którzy czyszczą w morzu swoje sieci, zauważyli, że rekiny przypływają, aby najeść się resztkami z połowów. Sytuację postanowiono więc wykorzystać i ze spotkań z tymi fascynującymi stworzeniami zrobić atrakcję turystyczną. Niestety, karmione codziennie ogromne ryby nauczyły się łatwego zdobywania pokarmu i porzuciły swój migracyjny tryb życia, zaburzając tym samym ekosystem. Popularność tego miejsca sprawia, że turystów i łodzi jest coraz więcej, a rekiny narażone są na zranienie i negatywne skutki zbyt bliskiego kontaktu z człowiekiem.

 

Na Filipinach te niesamowite zwierzęta można spotkać także w rejonach, gdzie ludzie nie ingerują tak mocno w środowisko naturalne, m.in. w okolicy wyspy Pamilacan na morzu Bohol (Mindanao). Tutejsi rybacy, kiedyś polujący na rekiny, dziś oferują wyprawy, na których wypatruje się tych olbrzymów i delfinów. Największe na świecie ryby spotyka się również koło rybackiej miejscowości Donsol, znajdującej się w południowej części Luzonu.

 

KRAINA UŚMIECHU

 

Podczas pobytu na Filipinach nie wolno ominąć wyspy Bohol. To niewątpliwie wizytówka kraju – reprezentuje wszystkie jego wspaniałości, przyciąga niepowtarzalnymi atrakcjami i pięknymi plażami. Te ostatnie najłatwiej znaleźć na czarującej wysepce Panglao, połączonej z Bohol dwoma mostami. Turyści lubiący malownicze kurorty i restauracje z lokalnym jedzeniem powinni odwiedzić słynną plażę Alona. Osobom ceniącym sobie spokój spodoba się raczej popularna wśród miejscowych Dumaluan. W tej części Bohol warto zdecydować się na rejs na małe, urokliwe wysepki, np. Pamilacan z lasami koralowców i podwodnym sanktuarium żółwi morskich czy Balicasag, w okolicy której można spotkać delfiny i rekiny wielorybie.

 

Ciekawym sposobem na spędzenie czasu jest też wycieczka rzeką Loboc (Loay). W jej rejonie kręcono sceny do filmu Czas Apokalipsy Francisa Forda Coppoli. Podczas rejsu podziwia się cudowne widoki i delektuje lokalnymi daniami, a to wszystko przy filipińskiej muzyce na żywo. Amatorów mocnych wrażeń Bohol przyciąga wspaniałymi parkami przygód, w których można zjechać na linie zawieszonej nad tropikalnym lasem, wspinać się po skałach, eksplorować jaskinie lub spłynąć rwącą rzeką.

 

NIETYPOWE WZGÓRZA

 

Większość osób przybywa jednak na Bohol, aby zobaczyć wyjątkowy cud natury, jakim są Wzgórza Czekoladowe. Składa się na nie ok. 1270 wapiennych pagórków o wysokości od 30 do 120 m. Wzniesienia zaskakują prawie idealnie stożkowatym kształtem i do dzisiaj naukowcy nie ustalili ich pochodzenia. Filipińczycy wierzą, że powstały za sprawą olbrzymów. Jedna z legend mówi o tym, że pagórki utworzyły ogromne łzy wylane przez giganta Arogo płaczącego nad utraconą miłością. Według innej opowieści to głazy, którymi rzucali w siebie olbrzymi. Co ciekawe, nazwa tego miejsca pochodzi od koloru traw porastających wzniesienia – w porze suchej stają się one ciemnobrązowe. Jednak Wzgórza Czekoladowe równie pięknie prezentują się w kolorze zielonym.

 

POD OSŁONĄ NOCY

 

Innym symbolem wyspy Bohol jest maleńkie stworzenie, które większość ludzi myli z małpką. Mowa tu o wyraku filipińskim. Wyrakowate są ssakami naczelnymi i prowadzą nocny tryb życia. Wyróżniają je ogromne oczy i kończyny zakończone cieniutkimi palcami. Większość dnia przesypiają z jednym zamkniętym okiem, przytulone do gałęzi drzew. Mimo iż wyraki filipińskie uznano za gatunek o podwyższonym ryzyku wyginięcia, ich populacja nadal drastycznie maleje. Sprawy nie ułatwia fakt, że samica rodzi tylko dwa młode w ciągu całego roku. Na Bohol można zobaczyć te niezwykłe stworzenia z bliska. Odpowiednim do tego miejscem jest ośrodek w miasteczku Corella należący do Philippine Tarsier Foundation, w którym zwierzęta przebywają w naturalnym środowisku i pod opieką wolontariuszy.

 

ZACZAROWANY LĄD

 

Na Filipinach leży jeszcze jedna wyjątkowa wyspa, słynąca z magicznej mocy. Filipińczycy starają się ją omijać, gdyż boją się duchów i mieszkających tu szamanów. Siquijor, bo tak się nazywa, można objechać na skuterze w jeden dzień. W tutejszych lasach i górach znajdują się prawdziwe skarby: jeziora z wodospadami, tajemnicze jaskinie, malowniczo położone punkty widokowe i… szamani. Tych ostatnich wcale nie tak łatwo spotkać. Choć przestali trudnić się czarną magią i zajmują się dziś raczej uzdrawianiem, to w miejscowych budzą ogromny respekt.

 

Siquijor z pewnością spodoba się wielbicielom przepięknych widoków. Mówi się, że to właśnie tutaj można oglądać najpiękniejsze zachody słońca na Filipinach. W trakcie zwiedzania trzeba koniecznie wybrać się pod Balete Tree w Campalanas, uważane za najstarsze drzewo na wyspie (ponoć ponad 400-letnie), spod którego korzeni wytryska źródło. Według miejscowych w jego wnętrzu mieszkają duchy. Szamani wykonują w pobliżu drzewa swoje obrzędy. W tej okolicy można skorzystać z naturalnego peelingu stóp w basenie z małymi rybkami.

 

Podczas wizyty na Siquijor warto też zjechać z głównej drogi i poszukać ukrytych plaż i wodospadów. Przy odrobinie szczęścia trafi się na Kagusuan. Tę przepiękną i niedostępną plażę urozmaicają olbrzymie głazy wyrzucone przez morze. Najprawdopodobniej nie spotkamy tu żywej duszy.

 

WYSPIARSKA HISZPANIA, czyli recepta na wakacje pełne wrażeń

WOJCIECH KUDER

 

Hiszpańskie wyspy to kraina słońca, wiecznej wiosny i niebiańskich plaż, wina o nieskazitelnym smaku i wyśmienitych potraw opartych na owocach morza i rybach, aromatycznych przyprawach oraz warzywach. Są one prawdziwym rajem dla turystów, żeglarzy i golfistów, ojczyzną słodkich pomarańczy, jak również ludzi, którzy swoim optymizmem i radością życia potrafią zarazić każdego. To także wymarzone miejsce dla plażowiczów i miłośników nurkowania, amatorów górskiej wspinaczki oraz spragnionych wrażeń wędkarzy. Hiszpańskie wyspy przyciągają wszystkich tych, którzy kochają beztroski wypoczynek oraz szaloną zabawę.

Więcej…