ALEKSANDRA SOROCZYŃSKA

 

<< Cannes to miasto, które kojarzy się z przepychem, gwiazdami i odbywającym się zwykle w maju prestiżowym festiwalem filmowym. Tylko 15 min. jazdy samochodem dzieli je od Monte Carlo, gdzie niemal w tym samym czasie rozgrywa się wyścig Formuły 1 Grand Prix de Monaco. Turyści planujący odwiedzić Riwierę Francuską stają czasem przed nie lada dylematem, gdy muszą dokonać wyboru między jej pięknymi kurortami. Zwłaszcza że ekskluzywne Cannes i Monako stanowią jedynie część bogatego wachlarza atrakcji południowo-wschodniego wybrzeża Francji. >>

W latach 30. XX w. na plażach Lazurowego Wybrzeża (Côte d'Azur) wypoczywali głównie arystokraci i koronowane głowy, którzy przybywali tu przede wszystkim zimą z Wielkiej Brytanii, a nawet z Rosji. Liczbę ówczesnych turystów szacuje się na 300 tys. rocznie. Wcześniej miejsce to odkryli artyści. Ściągali w te strony pod koniec XIX w. ze względu na doskonałe światło, krajobrazy i klimat. Claude Monet, Auguste Renoir, Pablo Picasso, Marc Chagall, Henri Matisse, Jean Cocteau, Fernand Léger, Alberto Giacometti zarówno czerpali z bogactwa regionu, jak i jednocześnie wywierali wpływ na jego kulturę.

Dziś na Lazurowe Wybrzeże każdego roku przyjeżdża ponad 10 mln turystów, w tym prawie milion to uczestnicy rejsów, a 400 tys. – osoby biorące udział w kongresach. Prawdziwe tłumy pojawiają się latem. Wtedy też tutejsze kurorty okupują głównie Brytyjczycy, Niemcy i Duńczycy. Jednak ta część Francji to nie tylko słynne Nicea i Cannes, lecz także maleńkie miasteczka z zabytkami i muzeami oraz fascynująca górzysta Korsyka.

 

Piesze wycieczki i urok średniowiecza

W centrum Saint-Paul-de-Vence obowiązuje jedynie ruch pieszy. Miejscowy plac okupują wielbiciele gry w bule, czyli pétanque (gra towarzyska polegająca na rzucaniu metalowymi kulami). Warto stąd rozpocząć spacer wąskimi uliczkami tego średniowiecznego miasteczka otoczonego blankami, wznoszącego się malowniczo na stromej skale. Na uwagę zasługuje w nim Kolegiata Nawrócenia św. Pawła (La Collégiale de la Conversion-de-Saint-Paul) – kościół z XIII w. Niedaleko znajduje się muzeum sztuki współczesnej Fundacji Maeght (Fondation Maeght). Jego zwiedzanie rozpoczyna się zazwyczaj w ogrodzie. Zobaczymy w nim labirynt Joana Miró i Ferrà, rzeźby Alberta Giacomettiego czy mozaikę Georges’a Braque’a.

Zaledwie 5 km dalej leży kolejna miejscowość związana z wielkimi artystami – Vence. Pod koniec swojego życia malarz Henri Matisse zaprojektował i wykonał dekoracje tutejszej Kaplicy Różańca (Chapelle du Rosaire), a wśród nich witraże, drogę krzyżową i ołtarz. Wędrówkę najlepiej zacząć od Bramy Peyra (Porte du Peyra), która prowadzi do starej części miasta. Tu znajduje się zamkowa wieża z XII w. Na głównym placu w letnie dni mieszkańcy i turyści szukają ochłody przy fontannie. Ulicami de l'Évêché i Cahours dojdziemy do Katedry, która skrywa pewien skarb. Baptysterium zdobi mozaika autorstwa Marca Chagalla. Vence słusznie uważa się też za średniowieczną perłę Lazurowego Wybrzeża. Jego władze dbają o historyczne zabudowania z tamtych czasów, dlatego dziś możemy podziwiać w nim wiele odnowionych zabytków

 

Picasso i morze

Do Antibes przyciąga większość turystów Fort Carré, imponująca budowla z XVI w. Wielbiciele sztuki nie powinni ominąć Zamku Grimaldich (Château Grimaldi), w którym funkcjonuje Muzeum Picassa (Musée Picasso). Powstało ono tu nieprzypadkowo. Sławny kubista przebywał w mieście dłuższy czas (przez kilka tygodni) wprawdzie tylko raz, ale była to niezmiernie owocna wizyta. Początkowo w budynku działała placówka dokumentująca życie greckiego Antipolis (tak w starożytności nazywało się Antibes), założona przez pewnego nauczyciela greki i łaciny, który w ten sposób ocalił zamek od popadnięcia w ruinę. Pewnego razu polski fotografik i rzeźbiarz Michał Smajewski (Michel Sima) poprosił Picassa o przekazanie muzeum jednej ze swoich prac. Malarz wyjawił mu, że zawsze marzył o posiadaniu dużej przestrzeni do malowania. Artysta urządził więc w komnatach zamkowych w październiku 1946 r. swoje atelier, a Smajewski uwieczniał na fotografiach postępy prac. Z Château Grimaldi roztacza się niezwykły widok na pływające w oddali jachty, kierujące się na przylądek Antibes (cap d’Antibes). Naprawdę trudno oderwać od nich wzrok.

 

Cytrynowy raj

Bilet z Nicei do Mentony (Menton), miejscowości słynącej z cytryn, kosztuje tylko 1 euro. W centrum kurortu, nazywanego la perle de la France („perłą Francji”), znajduje się barokowa Bazylika św. Michała Archanioła (Basilique Saint-Michel-Archange), do której prowadzi urocza wąska ulica Długa – Rue Longue. Pełniła ona rolę głównej arterii do XVII w. Stamtąd najlepiej zejść do bastionu, w którym w listopadzie 2011 r. otwarto Muzeum Jeana Cocteau (Musée Jean-Cocteau). Prezentuje ono kolekcję będącą własnością amerykańskiego biznesmena Séverina Wundermana.

FOT. ATOUT FRANCE/CEDRIC HELSLY

Mentona – dekoracje na Święto Cytryny

 

Mentona od połowy XV w. stała się bardzo ważnym producentem cytryn w Europie. Od 1934 r. (w lutym lub marcu) obchodzi się w niej oficjalnie święto tych owoców, nazywane Fête du Citron. Wcześniej, bowiem od 1929 r., w tym czasie urządzano jedynie wystawę drzewek cytrynowych w ogrodach Hotelu Riviera. Obecnie jest to wielka karnawałowa feta, w trakcie której organizuje się m.in. defilady wozów z okazami tych roślin i różnymi wspaniałymi konstrukcjami wznoszonymi z cytryn. Towarzyszą im również prezentacje regionalnych strojów i muzyki, koncerty, targi rękodzieła ludowego oraz inne ekspozycje związane z tradycjami Mentony. Niezmiernie widowiskowe Święto Cytryny przyciąga pod koniec zimy tłumy turystów z całego świata.

 

Piękno samo w sobie

Z Lazurowego Wybrzeża można wybrać się dalej na południe, czyli na Korsykę. Najprościej dotrzeć do jej brzegów promem. Statki wyruszają z Marsylii, Tulonu i Nicei i dopływają zazwyczaj do portów w Ajaccio, Bastii, Calvi, L’Île-Rousse, Porto-Vecchio oraz Propriano. Podróż trwa od kilku do kilkunastu godzin.

Korsyka, zwana też Wyspą Piękna (île de Beauté), jest zarazem zachwycająca i nieprzystępna. Otaczają ją piaszczyste i żwirowe plaże oraz przylądki zapierające dech w piersiach, a pokrywają gęste lasy kasztanowca i wypełniają malownicze wioski i miasteczka. Aby odkryć jej prawdziwy charakter, trzeba zagubić się gdzieś na wiejskich drogach, wijących się wśród formacji roślinnej zwanej makia, która porasta ponad 20 proc. powierzchni tego niewielkiego lądu na Morzu Śródziemnym. Napoleon pisał na Elbie, że od czasu do czasu wyczuwa na niej zapach tych korsykańskich wonnych i wiecznie zielonych zarośli. Podczas podróżowania po wyspie uważajmy jednak na krowy, owce, świnie czy kozy leżące niekiedy pośrodku traktów.

FOT. ATOUT FRANCE/FABRICE MILOCHAU

Plaża Tamaricciu niedaleko Porto-Vecchio na południu Korsyki

 

Najlepszy miesiąc na wyprawę na Korsykę stanowi – moim zdaniem – wrzesień. Po pierwsze, temperatury są wtedy niższe, znośniejsze, a pogoda nie zawodzi. Po drugie, przyjeżdża na nią wówczas mniej turystów, co oznacza spadek cen. Wyspę najwygodniej zwiedzać wypożyczonym samochodem.

 

Na podbój północy

W północnej części Korsyki głęboko w morze wcina się półwysep i przylądek Cap Corse (nazywany przez Korsykańczyków Capicorsu) z miastem Bastia i pięknym portem w wiosce Erbalunga koło Brando. Tutejsze urokliwe wybrzeże znaczą wieże wybudowane przez Genueńczyków w XVI w. Spośród 85 z nich wiele nie zostało odrestaurowanych. Jedną z najbardziej malowniczych stanowi ta w wiosce Nonza, położona na wzgórzu, na wysokości 150 m nad plażą pokrytą czarnymi kamieniami. We wrześniu warto odwiedzić też winnice w Patrimonio, słynące z najlepszych win na wyspie (zwłaszcza słodkich muskatów), bowiem wtedy zaczyna się tutaj winobranie i mamy szansę z bliska przyjrzeć się procesowi produkcji tego szlachetnego trunku.

Niedaleko znajduje się także port Saint-Florent, wyglądający niczym kadr wyjęty z pocztówek z Lazurowego Wybrzeża. Na uroczą panoramę składają się w nim liczne zacumowane łodzie i charakterystyczne domki z fasadami naruszonymi przez sól morską i wiatr. Stąd na piechotę dostaniemy się do Katedry Nebbio (Cathédrale de Nebbio), wzniesionej z wapienia w pierwszej połowie XII w. Obecnie nie odprawia się w niej już mszy. Została gruntownie odrestaurowana pod koniec XIX stulecia. Niestety, lokalne władze nie starają się o dofinansowanie na odnowienie świątyni. Ścieżkę, którą dochodzi się do kościoła, otaczają grobowce i mauzolea. To widok typowy dla Korsyki, gdyż bogate rodziny nie chcą chować swoich bliskich na cmentarzach komunalnych. Często, zwłaszcza w północnej części wyspy, groby umieszczone są jeden obok drugiego, wzdłuż głównej drogi.

Z portu w Saint-Florant dopłyniemy na piaszczystą plażę Saleccia, która sąsiaduje z pustynnym regionem Les Agriates (Désert des Agriates). Wody ją oblewające są krystalicznie czyste. Przeszkadzać mogą nam czasem tylko licznie występujące w tym rejonie mewy. Na zachód od regionu leży malownicza wioska Sant'Antonino, gdzie budynki sprawiają wrażenie przyklejonych jeden do drugiego. Popołudniami jej wąskie uliczki wyludniają się ze względu na sjestę. Wczesnym wieczorem mieszkańcy miejscowości spotykają się na placu na partyjkę pétanque. Stąd blisko już do wioski rzemieślników Pigna, słynącej z domków z niebieskimi okiennicami.

 

Duch Krzysztofa Kolumba

Calvi to rzymskie miasto pełne historii. Można je podziwiać z potężnej cytadeli wznoszącej się na wzgórzu. To tu późniejszy słynny angielski admirał Horatio Nelson stracił oko podczas oblężenia miejscowości przez brytyjską flotę w lipcu 1794 r. Mieszkańcy twierdzą, że to w Calvi, a nie w Genui urodził się między 25 sierpnia a 31 października 1451 r. Krzysztof Kolumb. W tym czasie Korsyką władali właśnie Genueńczycy. Trudno jednak dowieść prawdziwości tej tezy. Mimo to na jednym z domów znajdziemy stosowną tablicę pamiątkową.

FOT. ATOUT FRANCE/R-CAST

Cytadela i port w zabytkowym korsykańskim mieście Calvi

 

Z Calvi warto wyruszyć na całodzienną wycieczkę do Rezerwatu Naturalnego Scandola (Réserve Naturelle de Scandola). Z pokładu stateczku będziemy mieć świetny widok na znane z Prowansji calanques, czyli granitowe i bazaltowe dolinki skąpane w nieprawdopodobnie niebieskiej wodzie. W trakcie podziwiania wspaniałej korsykańskiej przyrody udajmy się na obiad do wioski Girolata, która liczy zaledwie 50 mieszkańców. Stoi w niej jedna z genueńskich wież. Niestety, wciąż nie została odrestaurowana, dlatego obejrzymy ją wyłącznie z zewnątrz. Tym, którzy chcieliby jednak zajrzeć do środka takiej budowli, polecam wyprawę do pobliskiej miejscowości Porto. Miłośnicy mocnych wrażeń powinni z niej udać się do wioski Galéria. Droga wiedzie serpentynami niemal nad samymi przepaściami. To z pewnością jedna z najbardziej imponujących tras na Korsyce, a może i w całej Francji. Na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci.

FOT. ATOUT FRANCE/R-CAST

Rezerwat Naturalny Scandola – od 1983 r. objęty ochroną UNESCo

 

Na południe

Południe Korsyki zachwyca nie mniej niż północ. Jednym z najpiękniejszych miejsc jest w tym regionie Bonifacio – miasto częściowo zbudowane na klifie wapiennym, zwrócone w stronę pobliskiej Sardynii. Na jego spokojne zwiedzanie powinniśmy przeznaczyć minimum dwa dni. Pierwszego z nich wybierzmy się na spacer po uliczkach i parkach, cmentarzu morskim oraz do niepowtarzalnych Schodów Króla Aragonii (L’Escalier du Roi d'Aragon) na południowo-zachodnim krańcu Cytadeli (Citadelle). Mają one 187 stopni i – jak głosi legenda – zostały zbudowane przez Aragończyków w czasie oblężenia w 1420 r. Od czerwca do września, przy sprzyjającej pogodzie, gdy nie ma silnych wiatrów i sztormu, udostępnia się je turystom. Drugiego dnia przejdźmy się w okolicę portu, gdzie będziemy mogli podziwiać malarzy przy pracy. Niezwykłych wrażeń dostarczy też wyprawa stateczkiem na Wyspy Lavezzi (Îles Lavezzi) i Cavallo (Île de Cavallo), które położone są między Bonifacio i Sardynią. Podczas powrotu do miasta nie sposób nie zauważyć wspaniałych willi nad brzegiem morza. Należą one m.in. do Zinedine Zidane’a, Gérarda Depardieu, Bernarda Kouchnera, księżnej Karoliny Hanowerskiej z Monako czy Alaina Prosta.

 

Zdobywcy Korsyki

Na koniec wspomnę jeszcze o mitycznym wręcz i trudnym szlaku pieszym GR 20 (180 km długości). Mówi się, że ponad połowa śmiałków, którzy nim ruszają, rezygnuje przed końcem wędrówki. Najwytrwalsi, przemierzając korsykańskie przełęcze i płaskowyże, mają okazję poznać bardziej niedostępne rejony wyspy. Nawet jeśli na końcu nogi odmawiają już im posłuszeństwa, z satysfakcją przyznają, że była to dla nich wyprawa życia.

Oficjalne przewodniki dzielą trasę na 15 etapów, co przekłada się na 15 dni wędrówki. Jednak rekordzista pokonał GR 20 w zaledwie 33 godz.! To dość znaczny wyczyn, ponieważ trzeba tu zabrać ze sobą cały niezbędny ekwipunek, w tym namiot, gdyż schroniska nie zapewniają zbyt wielu miejsc noclegowych. Po drodze można ewentualnie natknąć się na pasterzy i kupić od nich kozi ser. Szlak przemierza się z północy na południe (z Calenzany do Conki) lub z południa na północ. Wielu piechurów decyduje się na zakończenie swojej niemal 200-kilometrowej wyprawy na pięknych plażach Porto-Vecchio, gdzie odpoczywają po jej trudach. Ze względu na ruch turystyczny i temperatury najlepszymi miesiącami na tę niezapomnianą wędrówkę po korsykańskich górskich szlakach będą maj i sierpień albo wrzesień i październik. Należy się nastawić na 5 do 11 godz. marszu dziennie. Jednym z powodów, dla których turyści rezygnują z ukończenia trasy, bywa dość często zbyt duża waga plecaka. Dlatego polecam spakować się rozsądnie. Szczególnie że przejście całego szlaku GR 20 daje niesamowite zadowolenie z siebie.

Zatem słoneczne Lazurowe Wybrzeże czy dzika Korsyka? Wybór należy tylko do nas. Żaden z tych dwóch przepięknych zakątków Francji na pewno jednak nie rozczaruje nawet najbardziej wybrednych turystów.


 

Artykuły wybrane losowo

MAGIA WIELKIEGO BŁĘKITU – 7 KONTYNENTÓW

DAREK SEPIOŁO

 

Głębiny mórz i oceanów przyciągają ciszą i zjawiskowym pięknem, kto raz uległ ich urokowi wie, że wielki błękit działa jak magnes. Wystarczy odpowiednio na niego spojrzeć, a roztoczy przed nami widoki, które chciałoby się oglądać w nieskończoność.

Dla większości nurków pierwsze chwile pod wodą to zwykle fascynacja niezmiernie bujnym i kolorowym światem raf. Filipiny, Indonezja i Malezja leżą w samym środku koralowego trójkąta, czyli obszaru największego rozkwitu podwodnego życia. Właśnie tam zaczyna się nasza fascynująca podróż po 7 kontynentach. Centralny rejon Filipin, jakim jest archipelag Visayas, to mało znany turystom zakątek Azji. Przybywają tutaj właściwie jedynie miłośnicy nurkowania z całego świata. Visayas oferuje im ciągnące się po horyzont ogrody koralowe, a także spotkanie z jednym z najrzadszych gatunków rekina – kosogonem. Malezyjska wyspa Sipadan została wpisana na listę podwodnych skarbów przez samego Jacquesa Cousteau. Od prawie 20 lat jest uznawana za jedno z najpiękniejszych miejsc do nurkowania. Sąsiadująca z Malezją Indonezja słynie z unikalnego w skali światowej ekosystemu, który powstał w cieśninie Lembeh. Takiej różnorodności przedziwnych podwodnych stworzeń nie ma nigdzie indziej na naszej planecie.

Więcej…

Słowackie perły – góry i gorące źródła

ROBERT PAWEŁEK

 

Aby posiedzieć w naturalnym gorącym jacuzzi, nie musimy wybierać się aż do Vichy czy Baden-Baden. Termalny raj leży tuż za miedzą – na Słowacji. Natura hojnie obdarowała ten niewielki kraj, w którym doliczono się około 1300 gorących źródeł z wodą mineralną. U naszych południowych sąsiadów mamy do wyboru 23 uzdrowiska wyposażone w aquaparki, kąpieliska, termy i hotelowe SPA. Niektórzy żartują więc, że słowackie morze znajduje się pod ziemią. Słowacja to jednak nie tylko gorące źródła, ale także piękne góry z nowoczesnymi ośrodkami narciarskimi, które co roku poszerzają swoją ofertę i rozbudowują infrastrukturę. Ten kraj jest prawdziwym rajem dla miłośników białego szaleństwa. Mogą oni tutaj przeżyć zimą niezapomnianą przygodę – połączyć jazdę na nartach z relaksem w wodach termalnych.

Więcej…

Urlop w słonecznej Toskanii

ALEKSANDRA SEGHI

www.aleksandraseghi.com

 

<< Po zimie, która na jeden dzień pojawiła się w Pistoi, innych toskańskich miastach i na Elbie i spowodowała, że zamknięto nawet szkoły, region szykuje się do wiosny. Temperatury podskoczyły do 16°C. W powietrzu wyczuwa się nadchodzące ciepłe dni. Toskania budzi się do życia. >>

 

W Toskanii można zatrzymać się na wypoczynek w urokliwej wiejskiej willi

© VISIT TUSCANY/KINZICA SORRENTI SMT TUSCANY

 

 

W barze, przy cappuccino z dużą pianką, ludzie zaczynają rozmawiać o wycieczkach i wypoczynku. Nie tylko turyści zagraniczni czy Włosi z dalszych części kraju wybierają się na wyprawy po Toskanii. Również sami Toskańczycy lubią wyskoczyć gdzieś niedaleko na weekend i skorzystać z cudownego klimatu tego regionu. Nie brakuje w nim w końcu niczego. Dlatego warto wcześniej zaplanować, jak spędzimy tutaj czas.

Toskania rozciąga się wzdłuż Morza Liguryjskiego i Tyrreńskiego. Jej terytorium znaczą też zbocza Apeninów Północnych z najwyższym szczytem Monte Cimone (2165 m n.p.m.). W granicach tego regionu administracyjnego Włoch znajdują się poza tym m.in. Wyspy Toskańskie z Elbą na czele.

 

PRAWDZIWA SIELANKA

Na początek należy się zastanowić, gdzie zatrzymać się na noc. Jednymi z najprzyjemniejszych miejsc noclegowych w Toskanii są obiekty agroturystyczne. Usytuowane zazwyczaj w malowniczych okolicach i z dala od zgiełku miast idealnie nadają się dla osób marzących o błogim odpoczynku. Wokół nich rozpościerają się naturalne krajobrazy, czasem otaczają je zielone wzgórza lub winnice czy gaje oliwne. Nikt nie zakłóca spokoju wczasowiczom, a w letnie noce słychać tylko cykanie świerszczy. Nie wiem dlaczego, ale w takich miejscach niebo jest prawie zawsze gwieździste. Żeby się zrelaksować, wystarczy położyć się na leżaku i wpatrywać w te miliony świateł nad naszymi głowami.

                Coraz więcej obiektów agroturystycznych decyduje się na zakładanie basenów. Dzięki nim przyciągają przede wszystkim rodziny z dziećmi. Maluchy trudno wyciągnąć na całodniowe zwiedzanie miast turystycznych. Dlatego dobrym pomysłem jest spędzenie części dnia na poznawaniu okolicy, a reszty na odpoczynku nad basenem. Większość właścicieli tego rodzaju miejsc zajmuje się nie tylko wynajmem apartamentów czy pokoi, ale również rolnictwem. Prawie wszyscy uprawiają własne oliwki i winogrona, a niektórzy także warzywa i owoce. Jeśli mieszkają blisko lasu, zbierają też jagody lub jeżyny oraz grzyby, przyrządzane później na różne sposoby. Gospodarze nierzadko hodują również kozy czy owce. W gospodarstwach agroturystycznych często można wykupić posiłki na cały dzień. Same śniadania serwowane są w obiektach typu bed and breakfast (z pokojami do wynajęcia). Goście mogą liczyć na wspaniałe poranne uczty. Na stole nie brakuje domowych wypieków, takich jak crostata (tradycyjne włoskie kruche ciasto) z dżemem lub kremem orzechowym czy mięciutka ciambella (obwarzanek, babka w kształcie wieńca) ze świeżą ricottą. Niektórzy właściciele na życzenie przygotowują śniadanie na słono, na które składają się jaja na twardo lub jajecznica, wędliny, masło oraz sery. W obiektach agroturystycznych z apartamentami wynajmujący mogą przyrządzać jedzenie sami, gdyż kuchnie są w pełni wyposażone. Wśród sprzętów domowych znajduje się – oczywiście – włoska moka (kawiarka), niezbędna do zaparzenia prawdziwego, mocnego espresso. Gospodarze to zazwyczaj ludzie bardzo serdeczni. Często panuje u nich rodzinna atmosfera. Swoich gości z ochotą zapraszają na wspólnego grilla lub pieczenie pizzy. Z radością pokazują, czym zajmują się na co dzień. Poza tym chętnie odpowiadają na wszystkie pytania, pomagają w rozwiązywaniu problemów. Znakomicie znają także okolicę, więc potrafią powiedzieć, gdzie najlepiej pojechać i co warto zwiedzić. Są zatem zawsze do naszej dyspozycji.

 

ZABYTKOWE MIASTA

Kiedy mamy już wybrane miejsce do zakwaterowania, pozostaje nam szczegółowo zaplanować pobyt. Jeśli odwiedzamy Toskanię pierwszy raz, to – oczywiście – musimy udać się do Florencji, Sieny, Lukki czy Pizy. Tym dwóm ostatnim miastom wystarczy poświęcić jeden dzień. Do Lukki najlepiej wybrać się rano, aby spokojnie obejść centrum historyczne znajdujące się za starymi miejskimi murami. Warto rozważyć też wycieczkę rowerową. Po wspomnianych murach można chodzić, biegać albo jeździć na jednośladzie. Ich obwód wynosi ok. 4,25 km. W centrum znajdują się wypożyczalnie zarówno zwykłych rowerów, jak i tandemów. Udostępnia się je na godziny lub dni.

                Podczas wizyty w Lukce nie wolno zapomnieć zajrzeć do cukierni „Buccellato Taddeucci” (Piazza San Michele), gdzie sprzedaje się słynne buccellato, ciasto drożdżowe z rodzynkami i anyżem. W środku na ścianie wisi zdjęcie przedstawiające właścicieli z papieżem Janem Pawłem II, który dostał od nich właśnie ten specjał. Tuż obok lokalu, przy ulicy Santa Lucia znajduje się piekarnia oferująca schiacciatę (płaski toskański chlebek). Zawsze ustawia się do niej kolejka, ale warto odczekać swoje, żeby spróbować tego smakołyku.

                Z Lukki polecam udać się do Pizy. Mimo tłumu turystów da się w niej znaleźć miejsce postojowe na płatnym parkingu tuż przy placów Cudów (placu Katedralnym). Oprócz zwiedzenia Katedry i Baptysterium św. Jana Chrzciciela czy wejścia na Krzywą Wieżę warto przejść się uliczkami miasta, np. wzdłuż rzeki Arno. W tej okolicy właśnie wznosi się jeden z najmniejszych kościołów we Włoszech – Chiesa di Santa Maria della Spina. Został erygowany w 1230 r. i nazwany Chiesa di Santa Maria di Pontenovo, gdyż w jego pobliżu znajdował się most łączący dwie ulice: Sant’Antonio i Santa Maria. Jak podają źródła, od 1333 r. w gotyckiej świątyni był przechowywany cierń z korony Jezusa (wł. spina oznacza „cierń”, „kolec”). W XIX w. relikwię przeniesiono do Kościoła św. Klary (Chiesa di Santa Chiara).

 

Baptysterium na obszernym placu Cudów w Pizie

© VISIT TUSCANY

 

WYPOCZYNEK NAD MORZEM

Z Pizy w mgnieniu oka dotrzemy nad samo morze. Nie ma nic wspanialszego od spaceru wzdłuż morskiego brzegu. Poza sezonem parkowanie jest darmowe. Parkometry zdejmuje się i pozostają po nich same słupki. W sezonie natomiast obowiązują taryfy godzinne, na pół dnia lub na cały dzień. Warto mieć przy sobie drobne pieniądze, gdyż parkometr nie przyjmuje banknotów czy kart płatniczych, a najbliższy bar bądź kiosk znajduje się często bardzo daleko i zapłacenie za postój może stanowić problem. Z Pizy szybko dostaniemy się do Mariny di Pisa lub Mariny di Vecchiano. Ta druga miejscowość szczyci się szerszą plażą. Niestety, poza sezonem wybrzeże bywa pokryte wszystkim, co zdołało wyrzucić morze. Dopiero tuż przed przybyciem wczasowiczów na plażach zaczynają się generalne porządki.

                Z Mariny di Vecchiano w niecałą godzinę dotrzemy pieszo do Torre del Lago (Torre del Lago Puccini). Miejscowość żyje zazwyczaj również poza sezonem. Działają w niej bary lub małe restauracyjki. Przy samym rondzie otwarty jest lokal gastronomiczny, w którym sprzedaje się pizzę na kawałki (pizza al taglio). Możemy wybrać ulubione smaki, a właścicielka pizzerii odgrzeje nam je w piecu.

                W sezonie wszystkie plaże są oblegane przez wczasowiczów. W takich miejscowościach jak Viareggio czy Lido di Camaiore (Camaiore) trudno o wolne miejsce. W tej pierwszej darmowa plaża jest bardzo mała (znajduje się tuż przy molo). Wielbicielom morskich i słonecznych kąpieli pozostaje opłacenie leżaka na płatnej plaży. Ceny są wysokie i zróżnicowane. Najlepiej rozejrzeć się po okolicy, aby móc wybrać najlepszą ofertę. Opłaty różnią się w zależności od tego, czy chcemy korzystać z plaży przez pół dnia, czy cały dzień.

Z Viareggio można przejść się deptakiem aż do samego Lido di Camaiore. W lato warto pamiętać o okularach przeciwsłonecznych, gdyż białe płyty chodnikowe tak mocno odbijają promienie słoneczne, że wręcz oślepiają. Poza tym trzeba koniecznie chronić głowę przed słońcem. W lipcu czy sierpniu temperatury są bardzo wysokie. Przy deptaku znajdują się bary, restauracje i sklepy odzieżowe największych włoskich stylistów. Należy pamiętać, że wymienione miasta odwiedzają chętnie celebryci. Dlatego działają w nich drogie sklepy i luksusowe hotele. W Viareggio mieszka m.in. Marcello Lippi, były trener włoskiej reprezentacji w piłce nożnej (w latach 2004–2006 i 2008–2010). Miasto słynie także z jednego z najważniejszych karnawałów we Włoszech, porównywanego do tego organizowanego w samym brazylijskim Rio de Janeiro. Platformy karnawałowe przygotowywane są przez cały rok w ogromnych halach na peryferiach Viareggio. Całe wydarzenie transmituje telewizja. W 2018 r. padł rekord popularności – organizator zabawy zarobił 2,352 mln euro, czyli o 1 mln euro więcej niż w 2014 r.

 

JACHTY I MARMUR

W Toskanii można również aktywnie spędzać czas na pływaniu jachtem. Na stronach internetowych znajdziemy informacje o wszystkich portach w regionie oraz wypożyczalniach łodzi. Do wyboru jest wynajęcie samej jednostki lub wraz z kapitanem. Ceny są bardzo zróżnicowane i dochodzą nawet do 1 tys. euro za osobę. W Toskanii funkcjonują liczne firmy specjalizujące się w organizacji wycieczek na morzu. W swojej ofercie mają rejsy jednodniowe, weekendowe czy tygodniowe. Poza tym można także wybrać się na pobliską Korsykę albo malownicze Wyspy Toskańskie (np. Elbę, Giglio albo Capraię). W internecie sprawdzimy też aktualną sytuację pogodową oraz kierunek i siłę wiatru.

Jeśli będziemy w okolicach wybrzeża, powinniśmy podjechać również do Carrary i Pietrasanty. Pierwsze miasto słynie z najlepszego i najpiękniejszego marmuru na świecie, który wydobywa się w tej okolicy od czasów Etrusków. To tu przyjeżdżał Michał Anioł, aby wybrać materiał do swoich rzeźb takich jak Pieta watykańska (1498–1500) czy Dawid (1501–1504). W Carrarze znajduje się wiele warsztatów obrabiających marmur. Działa w niej także Miejskie Muzeum Marmuru (Museo Civico del Marmo). Na turystów czeka tutaj jeszcze jedna atrakcja – zwiedzanie kamieniołomu wraz z przewodnikiem. Oferują je prywatne firmy, zajmujące się wydobywaniem marmuru. Wycieczkę po kopalni odkrywkowej należy zarezerwować z wyprzedzeniem, szczególnie w okresie letnim.              

                Pietrasanta bliska jest sercom Polaków, gdyż mieszkał w niej i pracował polski rzeźbiarz Igor Mitoraj (1944–2014). Swoje dzieła tworzył też w marmurze karraryjskim. W mieście znajdziemy wiele śladów po słynnym artyście. Niemalże na każdym kroku można tu natknąć się na jego rzeźby. Warto zajrzeć na miejski cmentarz i odwiedzić grób Igora Mitoraja – usytuowany jest tuż przy wejściu, po prawej stronie. Polecam przejść się po całej nekropolii i przyjrzeć się nagrobkom i rzeźbom. Cmentarz robi ogromne wrażenie, ponieważ pomniki na nim zostały wykonane w cennym białym marmurze karraryjskim.

 

GÓRSKIE WĘDRÓWKI

Podczas pobytu w Toskanii można nie tylko zwiedzać jej miasta i miasteczka. Osoby lubiące aktywne wakacje powinny rozważyć wyprawy trekkingowe. Region pokrywają wzgórza, kręte drogi czy lasy. Wędrówkom towarzyszą wspaniałe widoki. Na terenach górskich wytyczono wiele szlaków. W księgarniach dostępne są ciekawe książki dotyczące tras spacerowych. Toskanię pieszo uwielbiają przemierzać nie tylko turyści, lecz także jej mieszkańcy. W weekendy miejscowi często wybierają się na wycieczki. W rejonie Pistoi wiele osób jeździ do miejscowości Doganaccia, gdzie zostawia auto i udaje się o własnych siłach nad jezioro Scaffaiolo. Wprawdzie znajduje się ono częściowo już na terytorium Emilii-Romanii, ale można się do niego dostać również od strony toskańskiej. Jezioro magazynuje wodę pochodzącą z opadów deszczu i stopniałego śniegu. Leży ono na wysokości 1775 m n.p.m. W okolicy rozciągają się lasy, w których rośnie bardzo dużo owoców. Tereny te słyną m.in. ze znakomitych jagód, wykorzystywanych przez miejscowych do produkcji dżemów i likierów. Koło Scaffaiolo znajduje się nieduże schronisko (istniejące już od 1878 r. Rifugio Duca degli Abruzzi, 1787 m n.p.m.), oblegane szczególnie w sezonie letnim. Można w nim zjeść gorący posiłek lub lody i wypić kawę. Nad samym jeziorem Toskańczycy i turyści chętnie urządzają pikniki z rodziną albo przyjaciółmi.

Jednym z moich ulubionych rejonów trekkingowych są okolice Pomarance w prowincji Piza. Niedaleko miasteczka biegnie ścieżka, którą najpierw dotrzemy do opuszczonych term San Michele alle Formiche, a następnie do ruin opactwa celestynów z 1377 r. San Michele alle Formiche. Trasa jest łatwa i przyjemna. Przy termach znajduje się duży drewniany stół i ławy idealne na piknik.

                Trekking można uprawiać też wzdłuż Drogi Franków (Via Francigena). To historyczny transalpejski szlak komunikacyjny, ciągnący się od Canterbury w Anglii po Rzym. Kiedyś pielgrzymi podróżowali nim do grobu św. Piotra. Trasa liczy w sumie ok. 1610 km, przez Toskanię biegnie odcinek o długości 380 km. Szlak cieszy się obecnie dużą popularnością, szczególnie wśród ludzi młodych. Na stronie internetowej regionu (www.regione.toscana.it/via-francigena) znajduje się interaktywna mapa z zaznaczonymi poszczególnymi fragmentami trasy oraz ważnymi informacjami dotyczącymi np. noclegów i miejsc odpowiednich na posiłki. Niektóre fragmenty Drogi Franków pokrywa asfalt, na tych odcinkach jeżdżą również samochody. Kamienne trakty na szlaku można przemierzać pieszo, rowerem lub konno.

 

NA ROWERZE I NA KONIU

Toskania stanowi też świetny region do uprawiania sportów rowerowych. Zawodowi kolarze ćwiczą się w niej w pokonywaniu wzgórz. Na dwóch kółkach chętnie przemierzają ją także amatorzy. Na górskich drogach często zauważymy zorganizowane grupy cyklistów. Uczestnicy wycieczek są w różnym wieku. Podczas podróży po Toskanii przekonamy się, że sport ten uprawiają również starsi ludzie. Wysportowani mężczyźni często ścigają się z młodszymi, mało doświadczonymi rowerzystami. Jedna ze znanych tras wiedzie z Pistoi do San Baronto. Obowiązkowo trzeba sobie na niej zrobić przystanek przy źródle bijącym przy samej drodze. Po krótkim odpoczynku jedni zjeżdżają do pobliskiego miasteczka Lamporecchio, a inni zmierzają albo do Vinci, w którym urodził się 15 kwietnia 1452 r. Leonardo da Vinci, albo aż do Empoli. Grupy pasjonatów tego sportu częściej spotkamy w weekendy niż w ciągu tygodnia. Od poniedziałku do piątku na drogach trenuje więcej zawodowych kolarzy.

                Kolejnym pomysłem na aktywne spędzanie czasu w Toskanii jest jazda konna. W regionie nie brakuje stadnin, bo Toskańczycy lubią jeździectwo. Ten rodzaj sportu cieszy się zainteresowaniem nie tylko wśród dorosłych. W wielu obiektach prowadzi się też lekcje dla dzieci. Do 8. roku życia nasze pociechy mogą jeździć na kucach. Starsze dzieci wsiadają na duże konie. Przed odwiedzeniem stadniny warto dowiedzieć się, jaki styl jest w niej praktykowany (angielski czy westernowy). Wizytę umawia się zwykle z kilkudniowym wyprzedzeniem. W niektórych obiektach czasem istnieje możliwość wykupienia jednorazowej przejażdżki.

                W Toskanii działa stadnina prowadzona przez mieszane małżeństwo – Polkę i Włocha. Centro Ippico Pegaso znajduje się w Collesalvetti w prowincji Livorno. Specjalizuje się w jeździe amerykańskiej, inaczej westernowej (monta americana). Ze względu na to, że właściciele organizują wiele wyjazdów trekkingowych w teren, wizyta w ośrodku możliwa jest tylko po wcześniejszym uzgodnieniu. Zainteresowani mogą wykupić nocleg w pobliskim obiekcie agroturystycznym. Obecnie Agnieszka i Toni oferują przede wszystkim trekkingi konne w regionie Garfagnana w prowincji Lukka, nad morzem, na wzgórzach Livorno czy w okolicach Collesalvetti, a także na północy Włoch, np. w prowincji Trydent. Konie zawożone są w konkretne miejsce i stamtąd rozpoczyna się wyprawa. Takie wycieczki trwają nawet cztery dni. Oferta skierowana jest do osób powyżej 16. roku życia, które jeździły już wcześniej konno. Wyjazdy nad morze są zazwyczaj dwudniowe. Uczestnicy wyprawy nocują w dużym namiocie wojskowym ustawionym na terenie Parco dei Poggetti na wzgórzach powyżej Rosignano Marittimo w prowincji Livorno. Takie wycieczki stanowią niezapomniane przeżycie. Oprócz regularnie oferowanych trekkingów Agnieszka i Toni organizują indywidualnie zamawiane grupowe wyjazdy konne.

                Jeśli nie interesuje nas jeździectwo, ale lubimy konie, możemy wybrać się na tor Ippodromo Sesana do Montecatini Terme w prowincji Pistoia. Odbywają się tu widowiskowe wyścigi kłusowe dwukołowymi zaprzęgami o nazwie sulki. Konie biegną z maksymalną prędkością 55 km/godz. i pokonują dystans od 1,6 tys. do 2,4 tys. m. Podczas jednego biegu startuje co najwyżej 16 zawodników.

 

Wulkaniczna Capraia – trzecia co do wielkości w archipelagu Wysp Toskańskich

© VISIT TUSCANY

 

CHWILA RELAKSU

Po aktywnym spędzaniu czasu warto nieco odpocząć. W Toskanii można zrelaksować się w termach oraz ośrodkach spa i wellness. W regionie występują liczne gorące źródła. Wypływające spod ziemi wody osiągają temperaturę od 25 do 52°C. Jednym z najpiękniejszych miejsc na kąpiel są termy koło miejscowości Saturnia znajdującej się na nizinie Maremma w prowincji Grosseto. Naturalne baseny wypełniają wody o dużym stężeniu siarkowodoru i dwutlenku węgla. Z części term (Cascate del Mulino i Cascate del Gorello) można korzystać za darmo. Pozostały fragment należy do luksusowego hotelu – Terme di Saturnia Spa & Golf Resort, oferującego liczne zabiegi.

                Na kolejne źródła trafimy w Bagno Vignoni w prowincji Siena. W samym centrum miasteczka znajduje się duży zbiornik z parującą wodą. Nie wolno do niego wchodzić. Nogi można zanurzyć na obrzeżach Bagno Vignoni. Przez miejscowość biegną kanały, w których płynie gorąca (52°C), siarczana woda. W miasteczku funkcjonuje – oczywiście – płatny kompleks termalny, gdzie wykonuje się zabiegi estetyczne i lecznicze (zalecane w przypadku osteoporozy i artretyzmu).

                Niedaleko Bagno Vignoni znajdują się darmowe Terme di San Filippo (Bagni San Filippo), które są zawsze oblegane przez turystów. Warto odwiedzić je w lecie, mimo iż trudno wtedy o miejsce parkingowe. Wapienne zbiorniki robią duże wrażenie. Temperatura wody dochodzi do 48°C. Ludzie relaksują się tu godzinami, po prostu siedzą w basenach i rozmawiają ze znajomymi.

                Grotta Giusti w Monsummano Terme to dwa w jednym: łaźnie termalne i spa. W XIX w. postawiono w tym miejscu budynek, w którym znajduje się dziś luksusowy hotel. Temperatura lokalnych wód nie przekracza 35°C. Kąpiel w nich stymuluje mikrokrążenie i metabolizm komórkowy. Można tutaj również wykupić różnego rodzaju masaże, począwszy od indyjskich (ciepłymi olejkami), chińskiego i shiatsu, a skończywszy na masażu z peelingiem.

Wspomniana miejscowość Montecatini Terme słynie z czterech źródeł leczniczych: Regina, Tettuccio, Rinfresco i Leopoldina. Na bazie tych wód powstała seria kosmetyków Terme di Montecatini. W miejscowości oprócz dobroczynnych kąpieli termalnych można skorzystać z masaży (m.in. kamieniami wulkanicznymi), sauny, terapii błotnych, zabiegów rehabilitacyjnych, usług gabinetów kosmetycznych oraz programu ćwiczeń wyszczuplających.

                To – oczywiście – nie wszystkie toskańskie źródła termalne. Na zainteresowanie zasługują jeszcze np. Terme di Petrolio, Terme di Chianciano, ośrodki w Rapolano Terme i San Casciano dei Bagni (wszystkie w prowincji Siena), Terme di Sassetta w prowincji Livorno czy Terme San Giovanni w Portoferraio na wyspie Elba.

 

Basen termalny w eleganckim resorcie Grotta Giust

© ITALIAN HOSPITALITY COLLECTION

 

***

Ten ogromnie zróżnicowany region Włoch przyciąga tyloma atrakcjami, że jedna wyprawa w te strony to zdecydowanie za mało. Z Toskanią jest jak z pierwszą miłością – nigdy się jej nie zapomina. Wystarczy tylko raz przekroczyć jej granice, aby wciąż chcieć do niej wracać po więcej. Sama coś o tym wiem. Mieszkam tu już od 20 lat.

 

 

Wydanie Wiosna 2018