IZABELA MISZCZAK

www.turcjawsandalach.pl

                                                                                                 FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI/ÝBRAHÝM ZAMAN
 << Turcja, kraj położony na półwyspie Azja Mniejsza, nazywanym też Anatolią, czyli Krainą Wschodzącego Słońca, oblewany wodami czterech mórz, to idealne miejsce zarówno na błogie wakacyjne lenistwo, jak i aktywny wypoczynek. Można tu podążać śladami dawnych cywilizacji i podziwiać niezwykłe krajobrazy z perspektywy łodzi kołyszącej się na błękitnych falach lub z balonu wznoszącego się o poranku nad przepiękną Kapadocją. >>

W większości wyżynne terytorium państwa otaczają wody mórz Czarnego, Marmara, Egejskiego i Śródziemnego. Linia brzegowa ma ponad 7 tys. km długości, a rozmieszczone wzdłuż niej kurorty są głównymi ośrodkami rozwijającej się dynamicznie turystyki. To one są najczęściej głównym celem letnich wyjazdów mieszkańców Europy.

 

Choć Turcja należy do najpopularniejszych wakacyjnych kierunków ostatnich lat, nadal nie przestaje zaskakiwać swoich gości. Mimo iż co roku odwiedzają ją tłumy turystów, wciąż pozostaje krajem potrafiącym zaciekawić. Zapewne to dlatego, że często kilka dni to za mało na prawdziwe poznanie niektórych miejsc, a ten fascynujący zakątek świata może pochwalić się naprawdę bogatą i sięgającą kilku tysięcy lat wstecz historią.

 

Miasto na pograniczu światów

Naszą przygodę w Turcji najlepiej zacząć w Stambule, nazywanym „okiem świata” czy też „miastem na dwóch kontynentach”. Na przestrzeni lat tę ogromną metropolię opisywano chyba na wszelkie możliwe sposoby. Wobec niej nikt nie pozostaje obojętny, bo już od pierwszego dnia robi ona na przybyszach ogromne wrażenie. Miasto to można pokochać albo równie szybko znienawidzić.

Trasę zwiedzania warto sobie zaplanować wcześniej – w znacznej mierze ułatwi nam to poznanie najważniejszych miejsc w tej rozległej aglomeracji. Lista obowiązkowych punktów obejmuje zabytki położone w sercu starego Stambułu, strefie wpisanej w 1985 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To właśnie tutaj znajduje się słynna Hagia Sophia, czyli Kościół Mądrości Bożej, wzniesiony w VI w. n.e., w XV w. przekształcony w meczet, a od 1934 r. – na polecenie pierwszego prezydenta Republiki Turcji Mustafy Kemala Atatürka (1881–1938) – pełniący funkcję muzeum. Dzieje tej monumentalnej świątyni stanowią doskonałą ilustrację burzliwej historii miasta. W jej sąsiedztwie stoi kolejna wspaniała stambulska budowla Meczet Sułtana Ahmeda, znany jako Błękitny Meczet. Nazwę tę zawdzięcza zdobiącym jego wnętrze 21 tys. niebieskich płytek fajansowych, wykonanych w XVII w. w manufakturach İzniku. Ukoronowaniem wycieczki śladami historii mogą być odwiedziny w dawnej rezydencji sułtanów – pałacu Topkapı Sarayı. Kompleks ten składa się z wielu pawilonów rozmieszczonych wokół czterech dziedzińców, tonących w zieleni drzew i kwiatów.

Tradycyjnie w dawnej stolicy Imperium Osmańskiego trzeba też wybrać się na zakupy na jeden z miejscowych bazarów. Najsłynniejszy z nich – Kapalı Çarşı (Kryty Bazar) – to obecnie bardziej atrakcja turystyczna niż prawdziwe targowisko. Dawną atmosferę tureckiego targu zachował jeszcze natomiast Mısır Çarşısı (Bazar Egipski), zlokalizowany przy Yeni Cami (Nowym Meczecie).

Stambuł posiada również bardziej współczesne oblicze. Aby się o tym przekonać, wystarczy udać się w okolice słynnego placu Taksim w sercu dzielnicy Beyoğlu, znanej dawniej jako Pera. Znajdują się tu jedne z najwspanialszych stambulskich hoteli: InterContinental Istanbul oraz The Ritz-Carlton Istanbul. Od placu odchodzi ulica İstiklâl pełna restauracji i barów, w których często posłuchamy muzyki na żywo. To najtłumniej odwiedzane wieczorami miejsce w tej tureckiej metropolii. W Beyoğlu działają również najciekawsze kluby stambulskie. Wśród nich wyróżniają się szczególnie te znajdujące się na dachach budynków. Wspaniałe widoki stanowią doskonałe tło dla zabawy do samego rana.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /GUNGOR OZSOY

Kościół Hagia Sophia w Stambule

 

Najlepszym sposobem na poznanie sporej części Stambułu jest wybranie się w rejs po Bosforze. Podczas wycieczki wzdłuż tej cieśniny, stanowiącej granicę pomiędzy Europą a Azją, można podziwiać dawne rezydencje z czasów osmańskich, w tym pałace Dolmabahçe, Küçüksu oraz Çırağan. Ten ostatni został odrestaurowany i przekształcony w luksusowy hotel Çırağan Palace Kempinski Istanbul. Na zawsze w naszej pamięci pozostanie z pewnością widok na położone po przeciwnych stronach Bosforu twierdze Rumeli Hisarı i Anadolu Hisarı. Ostatnim przystankiem podczas rejsu jest Anadolu Kavağı – wioska znana z wyśmienitych restauracji rybnych.

W metropolii i okolicy znajdziemy także ślady polskie. W dzielnicy Beyoğlu mieści się Muzeum Adama Mickiewicza – nasz wieszcz narodowy zmarł w zajmowanym przez nie budynku w 1855 r. W tej interesującej placówce zobaczymy symboliczną kryptę poety i obejrzymy ekspozycję, która powstała dzięki Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Drugi polski akcent stanowi wieś Polonezköy, leżąca na północny wschód od centrum Stambułu. W XIX w. osiedlili się tu zbiegli uczestnicy powstania listopadowego wraz ze swoimi rodzinami i na cześć księcia Adama Czartoryskiego nazwali miejscowość Adampolem.

 

Nad Morzem Egejskim

Po intensywnym zwiedzaniu miasta każdemu dobrze zrobi odpoczynek od jego zgiełku. Zrelaksować możemy się w jednej z licznych nadmorskich miejscowości wypoczynkowych, np. nad stosunkowo mało w Polsce znanym brzegiem Morza Egejskiego. Zachodnie wybrzeże Azji Mniejszej słynie z łagodnego klimatu, który już w czasach antycznych zyskał sobie miano najlepszego na świecie. Wysokie temperatury w środku lata obniżają wiejące od strony morza wiatry. Czynią one też z tego regionu prawdziwy raj dla miłośników sportów wodnych. Przekonamy się o tym w niewielkim kurorcie Çeşme. To cel wakacyjnych wyjazdów dla mieszkańców pobliskiego Izmiru – miejsce, które spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających. Centrum miasta stanowi przykład udanego połączenia tradycyjnej architektury ze współczesnymi udogodnieniami dla turystów. Tutejszą bogatą infrastrukturę wzbogacono także o nowoczesną marinę, która przyciąga żeglarzy z całego świata.

Okolice Çeşme słyną z pięknych plaż. Warto wyróżnić szczególnie Altınkum, czyli Złoty Piasek, i Pırlantę, popularną wśród kitesurferów ze względu na silne wiatry i dość płytkie wody w rozległej zatoce. Z kolei do pobliskiej miejscowości Alaçatı ściągają zachwyceni tutejszymi warunkami windsurferzy. Miłośnicy komfortowego wypoczynku mają do dyspozycji największy w regionie hotel Sheraton Çeşme Hotel, Resort & SPA.

 

Efez i golfowy raj

Leżąca również na wybrzeżu egejskim miejscowość Kuşadası jest doskonałym miejscem dla osób pragnących połączyć błogi relaks z odkrywaniem śladów dawnych cywilizacji. To największy w tej części basenu Morza Śródziemnego port, w którym cumują luksusowe statki wycieczkowe. Ich pasażerów przyciąga w te okolice m.in. wspaniale zachowane starożytne miasto Efez. Historia tych ziem nierozerwalnie wiąże się też z dziejami chrześcijaństwa: w pobliskim miasteczku Selçuk pochowano św. Jana Ewangelistę. Tu także ostatnie lata swojego życia spędziła matka Jezusa. Meryem Ana Evi (Dom Marii Dziewicy) na oddalonym o kilka kilometrów wzgórzu Coressus stanowi obecnie cel pielgrzymek dla tysięcy wiernych. Odwiedzili go trzej papieże: Paweł VI, Jan Paweł II oraz Benedykt XVI.

Wypoczynek w Kuşadası może stać się wspaniałą okazją do bliższego poznania tureckiej kuchni (słusznie uznawanej za jedną z najsmaczniejszych na świecie), gdyż nie brak tutaj restauracji na najwyższym poziomie. Podróżnicy gustujący w regionalnych potrawach powinni wybrać się do górskiej wioski Şirince. Jej mieszkańcy, potomkowie imigrantów z terenów Grecji, kultywują dawne zwyczaje swoich przodków. Produkują wyśmienite wina gronowe i owocowe oraz wytwarzają tradycyjnymi metodami oliwę z oliwek i kosmetyki na jej bazie.

Położone dalej na południu Bodrum, porównywane z francuskim Saint-Tropez, cieszy się zasłużenie opinią kurortu na najwyższym światowym poziomie. Dzięki wprowadzonym regulacjom prawnym udało się zachować jego wygląd niewielkiego miasteczka, a białe domki i ruiny kamiennych wiatraków rozsiane na tutejszym półwyspie przypominają widoki znane z wysp greckich. W górującym nad wybrzeżem Zamku św. Piotra – dawnej siedzibie zakonu rycerskiego joannitów – mieści się obecnie ciekawe Muzeum Archeologii Podwodnej.

Wody w okolicach Bodrum to najlepszy region w Turcji dla zapalonych odkrywców dna morskiego. Podczas nurkowania można podziwiać wspaniałe rafy koralowe, zwiedzać zatopione statki i szukać śladów dawnych cywilizacji. Dla zwolenników sportów lądowych Bodrum oferuje również wiele atrakcji. Znajduje się tu m.in. jeden z największych i najbardziej luksusowych tureckich ośrodków golfowych – Vita Park Golf Resort, z dwoma 18-dołkowymi polami (Milas i Halikarnas) oraz dwoma 9-dołkowymi. W poszukiwaniu noclegu warto oddalić się nieco od centrum kurortu, aby zatrzymać się w komfortowych hotelach zlokalizowanych w mniejszych miejscowościach na półwyspie Bodrum, takich jak Yalıkavak czy Türkbükü.

Dobrym sposobem na poznanie tureckiego wybrzeża jest też Mavi Yolculuk (Błękitny Rejs). Statki wyruszają z portów w Kuşadası, Bodrum i Marmaris, a trasa tradycyjnie kończy się w Antalyi. Podczas wycieczki pasażerowie mają okazję obejrzeć największe skarby tego regionu, w tym ruiny miast antycznej Licji, oraz rozkoszować się kąpielami morskimi w malowniczych zatoczkach.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI/ÝBRAHÝM ZAMAN Z kurortu marmaris nad morzem Egejskim szybko dopłyniemy na grecką wyspę Rodos

 

Starożytna historia i współczesny komfort

Gwarna Antalya stanowi główne miasto Riwiery Tureckiej, nazywanej również Turkusowym Wybrzeżem. Często niesłusznie traktuje się ją jedynie jako punkt przesiadkowy w podróży do położonych w pobliżu kurortów. Wbrew tym powszechnym zwyczajom turystów warto zatrzymać się tu na dłużej. Główną atrakcją Antalyi jest świetnie zachowana stara dzielnica Kaleiçi z czasów osmańskich i rzymskich. Na jej terenie powstało wiele klimatycznych hoteli butikowych. Turyści przyzwyczajeni do nowoczesnych udogodnień mogą wybierać spośród ośrodków wypoczynkowych znajdujących się przy największej plaży w mieście noszącej nazwę Lara.

Okolice Antalyi to nie lada gratka dla miłośników historii. Zainteresują ich na pewno ruiny antycznych miast Aspendos, Perge czy Termessos, a także jaskinia Karain. Grota ta była zamieszkiwana przez ludzi już w epoce paleolitu, o czym świadczą pozostawione przez nich przedmioty, szczątki zwierząt i malowidła ścienne.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /TEMSY GUNER

Teatr rzymski w Aspendos

 

Wśród pobliskich miejscowości wypoczynkowych wyróżnia się Belek, w którym funkcjonuje przeszło 30 wysokiej klasy hoteli. W tym ciągle rozwijającym się centrum golfowym w październiku 2012 r. (w Antalya Golf Club) odbył się największy w historii Turcji turniej golfa – Turkish Airlines World Golf Final. Niedaleko stąd znajduje się malowniczy wodospad Kurşunlu, nad którym można odpocząć wśród zieleni i posłuchać odgłosów ponad 100 gatunków ptaków.

Tętniąca dziś życiem Alanya w ciągu ostatnich 20 lat zmieniła się z niewielkiej miejscowości u stóp seldżuckiej cytadeli w raj dla amatorów plażowania. Dużą popularnością cieszą się tutejsze krótkie rejsy wycieczkowe. Podczas nich odwiedza się malownicze groty o uroczych nazwach. Na terenie miasta leżą też jedyne w Turcji ruiny stoczni z czasów seldżuckich, czyli sprzed prawie 800 lat. Turyści lubiący spędzać czas aktywnie mogą wybrać się na przejażdżkę samochodami terenowymi czy quadami po górach Taurus albo spróbować zmierzyć się z zimnymi górskimi potokami podczas spływu kajakiem lub pontonem na terenie Parku Narodowego Kanionu Köprülü.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /YZZET KERYBAR 

Fethiye (Telmessos) – grobowce skalne

 

Bajkowa Kapadocja

Turcja to jednak nie tylko Stambuł i słoneczne wybrzeże, lecz także m.in. „kraina pięknych koni”, czyli Kapadocja. Jej krajobrazy, porównywane do księżycowych, zostały ukształtowane przez działalność trzech wulkanów. Większość turystów dociera do tego cudownego regionu w ramach krótkich wycieczek fakultatywnych. Nie dają one szans na docenienie w pełni jego uroków i poznanie licznych tutejszych atrakcji. Szczególnie warte uwagi są niezwykłe podziemne miasta oraz muzeum na świeżym powietrzu w Göreme. Podczas pobytu w Kapadocji trzeba też koniecznie wznieść się w powietrze. Codziennie przed świtem niebo zapełnia się tu balonami, z których rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na fantastyczne formacje tufowe oświetlone promieniami wschodzącego słońca.

FOT. BIURO RADCY DS. KULTURY I INFORMACJI AMBASADY TURCJI /YZZET KERYBAR

Lot balonem nad Kapadocją

 

Aby przyjrzeć się z bliska kapadockim dolinom o tak pięknie brzmiących nazwach, jak np. Dolina Gołębi czy Dolina Róż, można wybrać się na trekking lub przejażdżkę konną. Z całą pewnością niezapomniane przeżycie stanowi również spędzenie nocy w jednym z miejscowych hoteli butikowych. Ich oryginalne pokoje zostały wykute w miękkich skałach tworzących pejzaż tej bajkowej krainy.  

Wizyta w Kapadocji może być zarówno wspaniałym zakończeniem, jak i obiecującym początkiem naszej podróży po Turcji. Pamiętajmy jednak o jednym: tylko od nas zależy, czy w pełni wykorzystamy okazję do poznania tego niezmiernie fascynującego kraju...


 

Artykuły wybrane losowo

Etiopia – ginący świat

KATARZYNA DUDEK

 

                                                                                                                 FOT. MAJKA SZURA/WWW.POLKATRAVEL.PL 

<< Etiopia to kraj, który pozostaje w sercu na zawsze, a podróżowanie po nim jest łatwiejsze niż myślimy. Powinni się o tym przekonać szczególnie ci, którzy nie odwiedzili jeszcze tzw. Rogu Afryki. Z pewnością będą zachwyceni bezcennymi skarbami dawnej Abisynii. >>

Podróżującym po Etiopii polecam wybór kompletnej trasy, tzn. zwiedzenie terenów północnych (do Aksum) połączone z wyprawą na południe (aż do granic słonego Jeziora Turkana, dawniej Jeziora Rudolfa). Ten program można wzbogacić o wycieczkę do położonego na wschodzie muzułmańskiego miasta Harar (Harer) oraz na plantacje kawy na zachodzie lub wymagający idealnego zdrowia wyjazd do Kotliny Danakilskiej (Afaru) – depresji w zapadlisku tektonicznym wchodzącym w skład Wielkich Rowów Afrykańskich. Dlaczego warto przemierzyć ten kraj wzdłuż i wszerz, żeby zobaczyć jak najwięcej miejsc? Otóż tempo zachodzących tu zmian jest tak duże, że trzeba się śpieszyć, aby zdążyć poznać prawdziwą afrykańską Etiopię. 

Więcej…

Czarująca różnorodność Indonezji

opracował

MICHAŁ DOMAŃSKI

Indonezja jest największym na świecie krajem wyspiarskim, który oferuje turystom z Polski moc atrakcji, m.in. słońce zimą, malownicze egzotyczne plaże, górskie trekkingi, wyprawy w głąb dziewiczej dżungli oraz wręcz wymarzone miejsca do uprawiania surfingu, raftingu, kanioningu, wędkarstwa morskiego, żeglarstwa, snorkelingu czy nurkowania. Można tu podziwiać cenne zabytki, delektować się wyśmienitą i różnorodną kuchnią oraz odkrywać wspaniałe kultury wyróżniające się kolorowymi strojami ludowymi, tradycyjnymi tańcami, oryginalnymi wierzeniami, fascynującymi świętami i tajemniczymi zwyczajami. Jest tu tak dużo do zobaczenia i przeżycia, że nawet jeśli będziemy wracać do Indonezji wiele razy, to nie grozi nam nuda. To doskonały kierunek turystyczny, idealny na udane wakacje nie tylko dla miłośników przygód i prawdziwych odkrywców, ale także dla rodzin z dziećmi, zakochanych par, nowożeńców oraz amatorów luksusowych hoteli SPA & Wellness. Specjalnie dla Państwa poprosiliśmy kilka osób, które znają dość dobrze Indonezję, o krótkie wypowiedzi na temat – ich zdaniem – najbardziej fascynujących i zniewalających miejsc w tym niezmiernie interesującym, olbrzymim i różnorodnym kraju, leżącym na ponad 17 tys. wysp. Zapraszamy więc teraz w magiczną podróż po niepowtarzalnym regionie świata stanowiącym pomost pomiędzy dwoma kontynentami – Azją i Australią…

Więcej…

Seszele – kokosowa kraina szczęścia

379 IMG1 Grande Soeur 10630x7102

Otoczona granitowymi skałami rajska plaża na wysepce Grande Soeur na Seszelach

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

MAGGIE ANKOWSKA

www.seszelerajnaziemi.com

 

Pewnego dnia dziwnym zbiegiem okoliczności miejsce, które do niedawna było dla mnie tylko kropką na mapie świata, tropikiem odległym i nieosiągalnym, stało się moim domem. Wylądowałam w zakazanym raju – wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że nie mam prawa tu być. Na Seszelach, archipelagu będącym częścią Grzbietu Maskareńskiego, do dziś żyje największa populacja żółwi olbrzymich na naszym globie. Większość wysp jest niezamieszkała, a ciszę mąci na nich tylko szum Oceanu Indyjskiego i wiatr szeleszczący wśród liści palm kokosowych…

 

W tym wyspiarskim państwie mieszka ponad 93 tys. ludzi. Dla porównania w samej Warszawie żyje ich niemal 19 razy tyle. Największa w archipelagu jest wyspa Mahé (157,3 km2) ze stolicą Victorią. Seszele, znajdujące się przez wiele lat w rękach Francuzów, a potem Brytyjczyków, uzyskały niepodległość w czerwcu 1976 r. Mimo iż ich mieszkańcy silnie utożsamiają się ze swoją kreolską kulturą i najchętniej posługują się seszelskim kreolskim, wpływy wcześniejszych kolonizatorów są bardzo wyraźne – do języków urzędowych należy również francuski i brytyjski, na ulicach obowiązuje ruch lewostronny, a w budynkach montuje się gniazdka z trzema otworami.

 

Choć dochody z turystyki stanowią niezmiernie istotną część budżetu państwa i miejscowi chętnie goszczą turystów, najważniejsze pozostaje dla nich zachowanie archipelagu w niezmienionym naturalnym stanie. Życie lokalnej ludności płynie spokojnym rytmem, a ruch turystyczny odbywa się jakby obok. Mieszkałam tutaj kilka lat, pracowałam z wyspiarzami i spędzałam z nimi czas wolny, ale pomimo moich największych starań i dużej otwartości na odmienną kulturę zawsze czułam się obca, choć zostałam zaakceptowana. Ta aura niedostępności otaczająca Seszelczyków sprawia, że człowiek z zewnątrz odnosi wrażenie, iż znalazł miejsce wyjątkowe, tylko dla wybranych – trafił do raju. Okolica zdaje się zresztą potwierdzać to przypuszczenie. Nawet na Mahé, najpopularniejszej z wysp, o każdej porze dnia możemy wybierać z minimum tuzina rajskich plaż, na których będziemy po prostu sami.

 

WYSPA ATRAKCJI

 

W ostatnich latach ruch turystyczny na Seszelach zwiększył się i dziś archipelag postrzegany jest jako idealne miejsce na romantyczny wyjazd dla zakochanych, ślub, podróż poślubną czy świętowanie okrągłych rocznic dla osób w związku. Trudno się temu dziwić. Już w momencie opuszczania samolotu można poczuć, że trafiło się w tropiki. Słodkie, lepkie, gorące powietrze o niepowtarzalnym zapachu otula twarz i zapowiada dalsze przyjemności. Droga z lotniska prowadzi krętym wybrzeżem pokrytym białym piaskiem i granitowymi skałami. Gdy wreszcie dotrze się do jednego z miejscowych wspaniałych hoteli, trudno oprzeć się urokowi pięknych prywatnych plaż i znakomicie zagospodarowanych ogrodów. Niejednemu turyście wydaje się, że cudowniej być już nie może. Dlatego też wielu z nich decyduje się nie opuszczać swojego hotelowego raju, ale zupełnie niesłusznie. Zapewniam, że warto poznać bliżej całe Seszele.

 

Ze wszystkich wysp archipelagu właściwie tylko trzy są zamieszkałe przez lokalną ludność – Mahé, Praslin i La Digue. Na kilku pozostałych znajdują się luksusowe ośrodki wczasowe i przebywają tu tylko bardzo majętni turyści i obsługa hotelowa.

 

Dla większości osób odwiedzających Seszele pierwszym przystankiem jest Mahé. Ponieważ to największa i najbardziej rozwinięta wyspa z całego regionu, czeka na niej najwięcej atrakcji. Możemy wykupić lot helikopterem, popłynąć na połów, pojeździć po wybrzeżu konno, wynająć skutery wodne, wybrać się na rejs łodzią i zatrzymywać po drodze na najdzikszych plażach. Dla amatorów pieszych wycieczek nie zabraknie szlaków trekkingowych. W środku tropikalnego lasu poszalejemy na tyrolce. Podwodne królestwo wokół Mahé przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym i doświadczonym nurkom. Chyba jedynym typowo turystycznym rejonem jest plaża Beau Vallon położona na północno-zachodnim brzegu wyspy. W jej okolicy znajdują się hotele, restauracje, promenada i uliczny bazar Labrin, na którym sprzedaje się typowo kreolskie jedzenie. Warto odwiedzić to miejsce w środę wieczorem, kiedy odbywa się festyn z kulinarnymi przysmakami. Seszelski rum Takamaka leje się wtedy strumieniami, a wokół rozbrzmiewa kreolska muzyka. Okoliczni mieszkańcy wylegają na ulice i można poczuć się wśród nich częścią tej lokalnej społeczności, która chętnie przyjmuje do swojego grona ludzi chcących poznać tutejszą kulturę.

 

Jeśli jednak wolimy zejść z utartych ścieżek i odkryć prawdziwe oblicze wyspy, proponuję wynająć samochód i objechać ją dookoła. Podczas takiej wycieczki trzeba zatrzymać się na plaży Anse Royale i po spacerze po ogrodzie przypraw spróbować dań seszelskiej kuchni. Na liście obowiązkowych przystanków nie powinno zabraknąć także Anse Takamaka. Ta jedna z najsłynniejszych plaż na Mahé ciągnie się przez 2 km. Warto zahaczyć też o plaże Anse Intendance i Port Launay.

 

Do stolicy Seszeli – Victorii – dobrze wybrać się rano, aby zdążyć na najświeższe przysmaki z tutejszego targu rybnego, kupić przyprawy, owoce i warzywa. Jeśli jednak ryby aż tak nas nie interesują albo wolimy rozpocząć dzień od plażowania, możemy spokojnie odwiedzić to miejsce później, gdyż otwarte jest do popołudnia i rzadko kiedy brakuje tu towaru.

 

Miłośnicy lokalnej sztuki znajdą w mieście mnóstwo straganów i galerii oferujących wyroby seszelskich artystów. W położonej na piętrze restauracji „Marie-Antoinette” spróbujemy miejscowej kuchni i zasymilujemy się z tutejszą społecznością.

 

Prawie w samym centrum Victorii, w dzielnicy Mont Fleuri leży piękny ogród botaniczny, w którym można zobaczyć, a nawet nakarmić słynne żółwie olbrzymie. Te osobliwe zwierzęta są jedną z większych atrakcji w tym zakątku świata.

 

W SESZELSKICH GŁĘBINACH

 

Podwodny świat Seszeli to przede wszystkim mieniące się tysiącami kolorów i tętniące życiem rafy koralowe, ale nie tylko one. Do najpopularniejszych punktów nurkowych w okolicy należą także cztery wraki (Ennerdale, Twin Barges, Dredger i Aldebaran), które koniecznie trzeba zobaczyć. W ich pobliżu zawsze, bez względu na sezon czy pogodę, można spotkać licznych mieszkańców oceanicznego królestwa. Pod wodą z pewnością natkniemy się na skorpeny, szkaradnice, skrzydlice, olbrzymich rozmiarów homary czy rozdymki tygrysie, a oglądaniu tych niezwykłych stworzeń będzie towarzyszył lekki dreszczyk emocji związany ze zwiedzaniem wnętrz zatopionych statków.

 

Sprzyjające warunki pogodowe i stabilna temperatura utrzymująca się przez cały rok sprawiają, że na nurkowanie na Seszelach warto wybrać się właściwie zawsze, jednak są miesiące, w których eksploracja głębin bywa znacznie przyjemniejsza. Polecam szczególnie okres od stycznia do kwietnia. Wówczas woda jest najcieplejsza, a widoczność – najlepsza. Życie w oceanie rozkwita i zachwyca swoją różnorodnością. Deszcze nie padają prawie w ogóle, w związku z czym między kolejnymi zanurzeniami można przyjemnie odpocząć na łódce i wspaniale się opalić.

 

211 STB 14 Vallee De Mai 4961x3311

Rezerwat Naturalny Doliny Mai porastają endemiczne lodoicje seszelskie

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

Nie oznacza to jednak wcale, że nie powinno się nurkować w pozostałe miesiące, wręcz przeciwnie, nawet trzeba! Zwłaszcza jeśli chcielibyśmy popływać w towarzystwie rekinów wielorybich. Przybywają one w rejon archipelagu w okolicy września i października wraz z południowo-wschodnim monsunem, aby żywić się planktonem. Woda w tym czasie jest trochę chłodniejsza – ma ok. 24–26°C, ale 45-minutowa kąpiel w takiej temperaturze w odpowiednim stroju miło orzeźwia, a podziwianie tej największej ryby na ziemi dostarcza niezapomnianych wrażeń.

 

Nie trzeba być jednak doświadczonym nurkiem, aby odkrywać piękno oceanicznego świata Seszeli. Osoby początkujące znajdą tu wiele fantastycznych miejsc na płytkich wodach, gdzie pośród wspaniałej morskiej fauny i flory będą mogły podszlifować swoje nurkowe umiejętności.

 

Tym, którzy wolą zostać na powierzchni, a ryby chętniej widzą na swoim talerzu, również spodoba się na archipelagu. W regionie, gdzie taniej jest mieć małą łódkę niż samochód, ludzie często trudnią się połowami, a wiedza lokalnych rybaków bywaimponująca. Chętnie dzielą się nią ze wszystkimi zainteresowanymi w trakcie powszechnie organizowanych wypraw na pełne morze, podczas których trafiają się takie zdobycze jak barakudy, żaglice, tuńczyki, pelamidy, marliny błękitne czy samogłowy.

 

Wróćmy jednak na chwilę na ląd, bo i tutaj na Mahé na miłośników przygód czeka niejedno. Jeśli ktoś lubi bliski kontakt z naturą i górskie wędrówki, to na pewno się nie rozczaruje. Co prawda tutejsze góry nie są wysokie, więc wspinaczka w ich rejonie ma charakter bardziej turystyczny niż wyczynowy, ale istnieje kilka szlaków, których pokonanie w tym tropikalnym klimacie wymaga nieco wysiłku. Nagrodę dla wytrwałych stanowią satysfakcja i niepowtarzalne widoki. Najwyższym szczytem na wyspie jest Morne Seychellois (905 m n.p.m.) i choć wydaje się niewysoki, wyprawa na niego bywa niełatwa. Trzeba się dobrze napocić, aby dotrzeć do wierzchołka, ale naprawdę warto! Przy odpowiedniej pogodzie można stąd podziwiać zapierający dech w piersiach rozległy widok na Ocean Indyjski upstrzony gdzieniegdzie kawałkami zielonego, często nietkniętego ludzką ręką lądu.

 

Mahé, mimo iż jest wspaniała i różnorodna, stanowi jednak tylko część tropikalnego archipelagu. Jeśli ograniczymy się więc jedynie do pobytu na niej, nie będziemy w stanie poznać całego regionu. Choć nie sposób odwiedzić wszystkich wysp, są miejsca, których przegapić nie wolno…

 

W CIENIU PALM

 

Zwiedzanie powinniśmy zacząć od Praslin, mimo iż La Digue leży w podobnej odległości od Mahé. Na wyspę najlepiej dostać się porannym samolotem – lot dwupłatowcem prawie w kokpicie pilota dostarcza niesamowitych wrażeń, a przepiękny widok wschodzącego słońca i budzącego się do życia świata zostaje na długo w pamięci.

 

Praslin zachwyca swoimi restauracjami, barami i chyba jeszcze piękniejszymi plażami i ośrodkami wypoczynkowymi, z których nie chce się wychodzić. Jeżeli planujemy spędzić na Seszelach więcej czasu i mamy kilka wolnych dni do zagospodarowania, wizyta tu z pewnością nas nie rozczaruje. Wyspa ta charakteryzuje się stabilniejszą od Mahé pogodą, niewielkim ruchem samochodowym i licznymi połaciami pełnych życia tropikalnych lasów.

 

Odwiedziny na tutejszej przepięknej plaży Anse Lazio będą wspaniałym wstępem do późniejszego poznawania cudów La Digue. Oprócz tego na Praslin zobaczyć trzeba na pewno Rezerwat Naturalny Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) z ekosystemem stanowiącym pozostałość po pradawnych lasach palmowych, gdzie wykształciła się słynna endemiczna dla Seszeli palma kokosowa (lodoicja seszelska), lokalnie zwana coco de mer. W jej owocach o bardzo specyficznym kształcie kryje się największe nasienie świata roślinnego. Wyjątkowa lodoicja seszelska stała się symbolem tego wyspiarskiego kraju.

 

W tych niemalże niezmienionych od wieków lasach spotkać można wiele endemicznych gatunków ptaków i roślin. Podczas spaceru da się usłyszeć czarną papugę seszelską, koralczyka czerwonogłowego czy pustułkę seszelską. Niesamowite bogactwo fauny i flory, zachowane do dziś dzięki staraniom Seszelczyków, sprawia, że to miejsce przypomina świat sprzed rozwinięcia się cywilizacji człowieka, prehistoryczną krainę, w której rządzi tylko natura.

 

Jeśli z Praslin będziemy chcieli wybrać się na La Digue, zabierze nas na nią prom. Na 15 min. staniemy się małym poruszającym się punkcikiem na bezkresnym Oceanie Indyjskim. Gdy ze wszystkich stron otacza nas lazurowa woda, a na horyzoncie widać jedynie oddalającą się linię brzegową usianą palmami kokosowymi, trudno nie pomyśleć, jak mali jesteśmy w porównaniu z ogromem świata. I może niektórych myśl ta przeraża i skłania do rozważań prowadzących do kryzysu egzystencjalnego, ale ja w takim właśnie momencie czuję się wolna…

 

225 STB 7 Creole Buffet 4961x3311

Kuchnia seszelska charakteryzuje się niezmiernie bogatą mieszanką smaków

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

SMAK RAJU

 

La Digue to miejsce idealne. Na tej trzeciej co do wielkości zamieszkałej wyspie Seszeli główny środek transportu stanowi rower. Zaraz po wpłynięciu do portu przedsiębiorczy miejscowi próbują każdego z turystów wyposażyć w jednoślad. Nie należy, oczywiście, oczekiwać najnowocześniejszych modeli rowerów górsko-wyścigowych – większość z oferowanych pojazdów to raczej wysłużone i lekko zniszczone wehikuły, ale przecież nikt nie przyjeżdża się tu ścigać…

 

Na La Digue koniecznie trzeba odwiedzić dwie plaże: Anse Source d’Argent i L’Union Estate. Do obydwu prowadzą bardzo przyjemne, niewymagające specjalnej sprawności fizycznej trasy rowerowe. W Parku Union Estate możemy spotkać żółwie olbrzymie, zwiedzić plantacje wanilii, kokosów i ananasów. Po przemierzeniu tej okolicy w końcu dociera się do jednej z najczęściej fotografowanych plaż na świecie – Anse Source d’Argent. Biały, drobny piasek, nieskazitelnie czysta, turkusowa woda, kokosowe palmy i tak charakterystyczne dla Seszeli granitowe skały tworzą scenerię niczym z prawdziwego raju. Do tego wokół panuje niesamowita cisza nie zakłócana nawet szumem fal, bo ich tu prawie nie ma. Koniecznie należy zabrać ze sobą maskę do snorkelingu, chociaż nawet bez niej najprawdopodobniej będziemy mogli oglądać żółwie morskie podpływające do brzegu w towarzystwie najbardziej egzotycznych gatunków ryb na ziemi. Podczas spaceru wzdłuż plaży na południe podziwia się zapierające dech w piersiach widoki, które na zawsze pozostawiają w pamięci pewność, że byliśmy częścią czegoś wyjątkowego.

 

Choć dzięki otaczającemu nas pięknu na chwilę zapomnimy o głodzie, oprócz nasycenia ducha ważny jest też pokarm dla ciała. Usytuowana tuż przy plaży restauracja, której nie sposób ominąć w drodze powrotnej, serwuje przysmaki kuchni kreolskiej, opartej głównie na rybach i owocach morza.

 

Potrawy z Seszeli są świeże i naturalne. W tutejszej aromatycznej, dość pikantnej kuchni wykorzystuje się głównie produkty lokalne. Miłośnicy owoców morza będą zachwyceni – na początek powinni spróbować tradycyjnej sałatki z ośmiornicy, a po niej ryby po kreolsku. Rybołówstwo jest jednym z głównych zajęć na archipelagu, więc różnorakich świeżych ryb, wyławianych praktycznie co godzinę, nie brakuje nigdy, a miejscowi osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w ich przygotowywaniu. Niemal do każdego posiłku podaje się sałatkę z mango i papai. Wyśmienicie komponuje się ona z dość pikantnymi przyprawami, w szczególności ze słynnym kreolskim sosem curry, z którym serwuje się praktycznie wszystko: kurczaka, ryby, wieprzowinę, a dla odważniejszych – lokalny przysmak, czyli nietoperza!

 

Na Seszelach warto też spróbować charakterystycznego dla wysp pacyficznych owocu chlebowca właściwego – rośnie na drzewie i wygląda jak owoc, ale ma konsystencję świeżego chleba i smakuje podobnie do pieczonych ziemniaków. Ci, którzy nie lubią kulinarnych eksperymentów, mogą zamówić po prostu hamburgera i frytki.

 

Najedzeni, opaleni i wypoczęci wyruszymy w drogę powrotną do portu, aby zdążyć przed zachodem słońca. Należy pamiętać, że Seszele leżą na równiku, więc dzień i noc mają porównywalną długość przez cały rok (mniej więcej 12 godz.). Słońce zachodzi ok. godz. 18.30. Zachód oglądany z pokładu statku płynącego przez ocean wygląda po prostu bajecznie…

 

324 IMG24 Anse Source dArgent 4288x2848

Zjawiskowa plaża Anse Source d’Argent na La Digue

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

OSOBLIWY CUD NATURY

 

Rozpieszczeni i może nawet chwilowo nasyceni ostatnimi wrażeniami nie dajmy się zwieść, że widzieliśmy już wszystko. Najdalej na północ w archipelagu leży niewielka koralowa wyspa o powierzchni ok. 1 km2, przez wielu uważana za najpiękniejszą na świecie. To prawdziwy raj dla ornitologów, miejsce, w którym w niezmąconym spokoju żółwie morskie (zielone i szylkretowe) składają jaja.

 

Od maja do października miliony ptaków przylatują na Bird Island zakładać gniazda. Przez cały rok wyspę zasiedla przynajmniej 20 ich gatunków. Nieustannie rozbrzmiewające ptasie odgłosy nie dają zapomnieć o tym, kto rządzi na tym skrawku lądu.

 

Na Bird Island znajduje się jeden ośrodek (z 24 bungalowami), zbudowany i prowadzony w jak największej zgodzie z naturą. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc wycieczkę na wyspę trzeba zaplanować odpowiednio wcześniej. Choć koszt pobytu może nie należy do najniższych, jest warty każdej złotówki, a większość pieniędzy zostawianych przez turystów przeznacza się na ochronę tego niezaprzeczalnego cudu przyrody.

 

Nie da się na paru stronach przedstawić całego bogactwa Seszeli, jak również nie sposób w kilka czy kilkanaście dni zwiedzić ich całych. Po każdej wyprawie na archipelag pozostaje niedosyt. Nawet po kilku latach spędzonych na wyspach wciąż będzie nam mało. Stawałam na najwyższych szczytach kontynentów, przemierzałam przerażające ciszą pustynie, skakałam z samolotów, nurkowałam w niedosięgłych głębinach oceanów – robiłam to wszystko, bo szukałam ekstremalnych doznań.

 

Seszele też są ekstremalne, w swoim pięknie, ciszy i osamotnieniu. Leżą pośrodku niczego. To miejsce tak cudowne, że niemal nierealne, odcięte od problemów, z którymi boryka się reszta świata. Tu królową jest natura, a największą wartością – czas spędzany na jej łonie w towarzystwie najbliższych, w cieniu kokosowych palm i przy szklaneczce Takamaki… Na Seszelach człowiek zaczyna rozumieć, że to właśnie ten poszukiwany przez wszystkich raj, beztroska kraina szczęścia.