JOANNA CZUPRYNA

                                                                                   FOT. GERMAN NATIONAL TOURIST BOARD/KLAUS UND DIRK LEHNARTZ

<< Berlin ze swoją wyjątkową historią i unikalnymi zabytkami od lat stanowi magnes dla turystów z całego świata i systematycznie przyciąga ich coraz więcej. Plan na 2015 r., zakładający przekroczenie sprzedaży 20 mln noclegów rocznie, został ku zdziwieniu ekspertów i radości władz miasta osiągnięty już trzy lata temu. Ze wzrastającego zainteresowania niemiecką metropolią korzysta również Poczdam, jej elegancki sąsiad, którego malownicze położenie zwróciło przed wiekami uwagę członków rodziny panującej z dynastii Hohenzollernów. Dzięki pobudowanym przez nich pałacom otoczonym pięknymi ogrodami słusznie zasłużył on sobie na miano „Wersalu Północy”. Sama Brandenburgia, której jest stolicą, zachwyci natomiast entuzjastów turystyki aktywnej. >>

W Berlinie żyje obecnie ponad 3,5 mln ludności. To prawdziwa europejska metropolia i jedno z największych miast na kontynencie. Leży w samym środku kraju związkowego Brandenburgia. Stolicy Republiki Federalnej Niemiec przysługują jednak prawa autonomicznej jednostki administracyjnej. Pobliski Poczdam uchodzi za ważny ośrodek naukowy – działają tu wyższe uczelnie i instytuty badawcze oraz mieszkają studenci.

 

Planując podróże, czasem zapominamy o naszych najbliższych sąsiadach, a często już tuż za naszą granicą czekają miejsca warte zobaczenia i poznania. W tym wydaniu magazynu All Inclusive chciałabym zaprosić Czytelników do Niemiec, a dokładniej do tętniącego życiem miasta nad Sprewą i jego malowniczej okolicy.

 

Podzielone miasto

Berlin nie pozostawia nikogo obojętnym – można go albo pokochać, albo znienawidzić. Jego centrum nie przypomina tradycyjnego rynku z ratuszem i główną świątynią w sąsiedztwie. Przybiera ono raczej formę rozległego śródmieścia, rozciągniętego pomiędzy dwoma dawnymi ośrodkami życia społecznego: Alexanderplatz (placem Aleksandra) z Fernsehturm (Wieżą Telewizyjną – 368 m wysokości) i Rotes Rathaus (Czerwonym Ratuszem) po wschodniej stronie miasta oraz okolicami dworca kolejowego Berlin Zoologischer Garten, zwanego Bahnhof Zoo (Dworcem Zoo), i bulwarem Kurfürstendamm na zachodzie. To skutek powojennego podziału Berlina na dwa niemal odrębnie funkcjonujące organizmy. Proces scalania, który rozpoczął się po upadku muru berlińskiego w 1989 r., trwa do dzisiaj i najlepiej zauważalny jest w rejonie dawnej granicy. Wokół Brandenburger Tor (Bramy Brandenburskiej) i gmachu Reichstagu(Reichstagsgebäude) czy na Potsdamer Platz (placu Poczdamskim) wyrastają nowe dzielnice z zabudową i infrastrukturą godnymi stolicy na miarę XXI w.

 

Historyczne serce Berlina

Centralny punkt miasta przez wieki wyznaczał potężny gmach Berliner Stadtschloss (Berlińskiego Zamku Miejskiego), którego dobrze zachowane ruiny nie przystawały do powojennej rzeczywistości i zostały wysadzone w 1950 r. Dzisiaj w tym miejscu znajdziemy olbrzymi plac budowy. Do 2019 r. berliński pałac królewski ma się odrodzić na nowo. Jego fasada będzie wierną kopią historycznego poprzednika, a nowoczesne wnętrza zapełnią muzealne kolekcje, biblioteki i zbiory uniwersyteckie. Zainteresowanym tą wielką inwestycją rąbka tajemnicy uchyla pobliski pawilon informacyjny (Humboldt-Box) o nieco futurystycznym wyglądzie. Es ist geradezu lächerlich, was zur Zeit in dieser Stadt aufgestellt wird (To właściwie śmieszne, co postawili obecnie w tym mieście) – można by powtórzyć za dziennikarzem i pisarzem Kurtem Tucholskim (1890–1935), który tymi słowami skomentował niegdyś pierwszą elektryczną sygnalizację świetlną w niemieckiej stolicy, zainstalowaną w 1924 r. na placu Poczdamskim (obecnie stoi tutaj jej kopia). Niebieska metaliczna konstrukcja o nieregularnym kształcie prezentuje się w otoczeniu historycznych zabytków nieco kuriozalnie. Z jej tarasu widokowego rozpościera się jednak widok na najważniejsze budowle w okolicy. Niemal na wyciągnięcie ręki wznosi się majestatyczna Berliner Dom (Katedra Berlińska), w której podziemiach kryją się grobowce rodziny Hohenzollernów, dynastii panującej na tych ziemiach przez blisko 500 lat (do 1918 r.). Obok świątyni znajduje się kompleks Museumsinsel (Wyspa Muzeów) z najstarszym obiektem muzealnym w mieście – Altes Museum (Starym Muzeum zbudowanym w latach 1825–1830), zaprojektowanym przez pruskiego architekta doby klasycyzmu Karola Fryderyka Schinkla (1781–1841). Kolejne gmachy mieszczą starożytne eksponaty z popiersiem królowej Nefretete (Neues Museum – Nowe Muzeum) i Wielkim Ołtarzem Zeusa (Pergamonmuseum – Muzeum Pergamońskie) na czele, obrazy niemieckich romantyków i francuskich impresjonistów (Alte Nationalgalerie – Stara Galeria Narodowa) i kolekcje rzeźby, sztuki bizantyjskiej oraz monet i medali (Bode-Museum – Muzeum Bodego). Od Wyspy Muzeów w kierunku zachodnim wiedzie XVII-wieczna aleja Unter den Linden (Pod Lipami). Powstały przy niej ważne państwowe budynki, zbrojownia (dzisiaj Deutsches Historisches Museum – Niemieckie Muzeum Historyczne), Neue Wache (Nowy Odwach – miejsce pamięci ofiar wojen i tyranii), Humboldt-Universität zu Berlin (Uniwersytet Humboldta w Berlinie), Staatsbibliothek zu Berlin (Biblioteka Państwowa w Berlinie) czy Staatsoper (Opera Państowa). Zwieńczeniem arterii jest widoczna w oddali Brama Brandenburska, na której jeszcze w XIX w. kończyło się miasto.

FOT. GERMAN NATIONAL TOURIST BOARD/JOCHEN KEUTE

Niemieckie Muzeum Historyczne

 

            Dzisiejszy Berlin cechuje niezmierna różnorodność. W 1920 r. poszerzono jego granice o kilka odrębnych miejscowości. Mimo iż obecnie funkcjonują jako berlińskie dzielnice czy osiedla, zachowały swoje własne centra, wykształcone nierzadko w ciągu kilku setek lat. Tysiące obcokrajowców uczyniło ze stolicy Niemiec prawdziwą wielokulturową metropolię. Widać to już nie tylko po sklepach i wyśmienitych restauracjach, ale i całych poddzielnicach, jak Kreuzberg czy Wedding. Nieliczne średniowieczne zabytki czy XVIII-wieczne pałace pruskich książąt sąsiadują z nowoczesnymi gmachami dzielnicy rządowej czy ponad 100-metrowymi biurowcami. Mimo śmiałych planów rodzimych i obcych architektów, symbole takie, jak Brama Brandenburska czy przebudowana siedziba Bundestagu (izby parlamentu niemieckiego) – budynek Reichstagu, nie zostały przytłoczone przez współczesne projekty. Warto zawitać nad Sprewę właśnie po to, aby zobaczyć tę udaną koegzystencję nowoczesności z przeszłością.

 

Mariaż koszar i rezydencji

Z Berlina do Poczdamu, stolicy kraju związkowego (niem. das Land) Brandenburgia, dojedziemy bezpośrednio kolejką miejską w 40 min. Możemy również zatrzymać się po drodze w Wannsee, willowym osiedlu położonym na peryferiach, i liniowym autobusem dotrzeć do granicy między miastami. Wyznacza ją przerzucony nad Hawelą Glienicker Brücke (most Glienicke), który zapisał się w historii jako „most szpiegów”. W okresie zimnej wojny trzykrotnie dokonywano tu wymiany pojmanych agentów, działających na rzecz Stanów Zjednoczonych i krajów bloku wschodniego. W czerwcu 1985 r. był wśród nich m.in. polski oficer wywiadu Marian Zacharski, który podczas pobytu w USA zdobył informacje dotyczące dokumentacji technicznej wojskowego wyposażenia.

Z przeprawy w ciągu 20 min. dojdziemy do dworku Cecilienhof, ostatniego spośród wielu pałaców Hohenzollernów. Wzniesiono go dla następcy tronu księcia Wilhelma i jego żony Cecylii na początku XX w. Położona na uboczu rezydencja, niezniszczona w czasie wojny, stała się w lipcu i sierpniu 1945 r. miejscem obrad polityków zwycięskich państw (Józefa Stalina, Harry’ego Trumana i Winstona Churchilla). Głównych uczestników konferencji poczdamskiej zakwaterowano jednak w innej części miasta – Neubabelsberg. To właśnie tutaj należy szukać istniejących do dzisiaj willi, w których mieszkali przywódcy USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR (Truman-Villa, Churchill-Villa, czyli Villa Urbig, Stalin-Villa, czyli Villa Herpich).

Architekturę Poczdamu ukształtowały przede wszystkim funkcje garnizonu i rezydencji, które spełniał przez lata. W jego granicach znajdują się trzy wielkie kompleksy pałacowo-parkowe, wpisane w 1990 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Najstarszym i najczęściej odwiedzanym z nich jest Park Sanssouci z rokokowym pałacem o tej samej nazwie (co po francusku oznacza „beztroski”), wzniesionym według szkiców pruskiego króla Fryderyka II Wielkiego (1712–1786). Neuen Garten (Nowy Ogród) z Marmorpalais (Pałacem Marmurowym) oraz neogotycki Schloss Babelsberg (Zamek Babelsberg) to kolejne urzeczywistnione fantazje władców Prus, które można podziwiać do dzisiaj. Militarny charakter miasta podkreślają dawne XIX-wieczne budynki koszar, obecnie zamienione na mieszkania, biura i hale sportowe, oraz trzy z istniejących niegdyś pięciu poczdamskich bram miejskich.

Ciekawostką architektoniczną, a zarazem świadectwem obecności licznych obcokrajowców, mających udział w tworzeniu historii Poczdamu, są Holländisches Viertel (Dzielnica Holenderska), Russische Kolonie Alexandrowka (Rosyjska Kolonia Aleksandrowka) oraz osiedle tkaczy czeskich Weberviertel. Podobnie jak Berlin, stolica Brandenburgii stara się naprawiać błędne decyzje enerdowskich władz – przywraca blask fasadom wielu historycznych budynków i odbudowuje barokowy Stadtschloss (Pałac Miejski), do którego w 2014 r. planuje się wprowadzić parlament Brandenburgii Landtag.

FOT. GERMAN NATIONAL TOURIST BOARD/JOCHEN KEUTE

Pałac Cecilienhof w Poczdamie

 

Otwarte przestrzenie Brandenburgii

Ten powstały w 1990 r. nowy kraj związkowy Niemiec na pierwszy rzut oka może wydawać się nudny i monotonny. W jego krajobrazie dominują pola uprawne, akweny wodne i wieże kościelne małych miasteczek. Jednakże tutejszy niezniszczony przemysłem obszar, w większości nizinny lub pagórkowaty, z bogatą siecią jezior, rzek i kanałów, stanowi doskonałe miejsce do uprawiania wszelkich form turystyki aktywnej.

            Brandenburgia ma aż 7 tys. km oznakowanych ścieżek rowerowych łączących regionalne ciekawostki i warte odwiedzenia atrakcje. Unikatem w skali Europy jest Flaeming-Skate – 230-kilometrowa sieć wyasfaltowanych dróg do jazdy na rolkach czy rowerze w powiecie Teltow-Fläming, położonym na południowy zachód od Berlina. Korzystając z tych specjalnie przygotowanych tras, z miasta Luckenwalde do oddalonego o ok. 13 km Jüterbog dojedziemy w ciągu ponad 2 godz. Ta pierwsza miejscowość słynie m.in. z właściciela lokalnej fabryki papieru Hermanna Henschela, który zdegustowany mało higienicznym sposobem owijania żywności w zużyte gazety wynalazł w 1867 r. talerz kartonowy. Jüterbog zachwyci z kolei swoimi obwarowaniami, ceglanymi gotyckimi budowlami i najpiękniej usytuowanymi w całej Brandenburgii biblioteką oraz punktem informacji turystycznej, mieszczącymi się w dawnym kościele franciszkanów. To jednak tylko jedna z wielu propozycji wycieczkowych, które mogą tu wybrać miłośnicy aktywnego spędzania czasu.

FOT. GERMAN NATIONAL TOURIST BOARD/JOCHEN KNOBLOCH

Brandenburska Gänsetour (Trasa Gęsi)

 

            Podczas wizyty w brandenburskim landzie nie wolno nam także zapomnieć o rezerwacie biosfery UNESCO Biosphärenreservat Spreewald. Rzeka Sprewa rozgałęzia się tutaj na dziesiątki mniejszych kanałów, tworzących fascynującą sieć dróg wodnych o łącznej długości 970 km. Na wycieczkę kajakiem lub czółnem warto zabrać ze sobą nie tylko dobrą mapę, ale i specjały regionalnej kuchni, w której dominują kiszone i marynowane ogórki spreewaldzkie. Są one tematem przewodnim licznych lokalnych festynów, a specjalna, aż 260-kilometrowa, ścieżka rowerowaGurken-Radweg prowadzi przez tereny upraw tych warzyw i zaznajamia ze sposobem przygotowywania przetworów. Z kolei miejscowa manufaktura czekolady Confiserie Felicitas (w Hornow) sprzedaje miniaturowe ogórki z kakaowej masy w stylizowanych słoiczkach. Takiej popularności nie zdobyły jeszcze dwa inne brandenburskie przysmaki: truskawki i szparagi.

FOT. TOURISMUSVERBANO MECKLENBURG-VORPOMMERN

Pałac w Oranienburgu

 

            Hitem turystycznym Brandenburgii stał się kompleks Tropical Islands, otwarty w 2004 r. Ściągają do niego rzesze spragnionych ciepłego klimatu amatorów kąpieli. Pomysł, aby pod dachem wielkiej hali, wzniesionej pierwotnie do produkcji sterowców, umieścić fragment tropikalnego wybrzeża, znalazł również uznanie wśród Polaków. Podczas wizyty w Berlinie, Poczdamie, a czasem nawet stolicy sąsiedniego landu – saksońskim Dreźnie, tak organizują sobie plan dnia, żeby móc choć kilka godzin spędzić na piaszczystej plaży tego niezwykłego centrum rozrywki i wypoczynku. Polecam pójść za ich przykładem i zakończyć wycieczkę do stolicy Niemiec i jej okolic relaksem na tej wspaniałej tropikalnej wyspie.  


                                                                                     

 

Artykuły wybrane losowo

Wśród turkusowych miast Uzbekistanu

fot_11.jpg

Błękitno-turkusowa fasada budynku w nekropolii Szach-i Zinda

© SŁAWEK JANAS/ODPRAWIENI.PL


Sławomir Janas

Magdalena Oczkowska-Janas

 www.odprawieni.pl

 

Bajkowe krajobrazy, egzotyczny klimat, miasta spowite błękitem, atmosfera jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, a do tego najsłodsze arbuzy i melony pod słońcem – tak wyobrażaliśmy sobie Uzbekistan, zanim go odwiedziliśmy. Te przewidywania w większości się sprawdziły, ale dziś możemy powiedzieć, że przed wyjazdem nasz obraz tego serca Azji Środkowej był niepełny. Trudno przecież tak naprawdę poznać jakiś region bez ruszania się z domu. Zapraszamy więc do zapoznania się z naszymi doświadczeniami z podróży do tej wyjątkowej azjatyckiej republiki.

Więcej…

Urlop w słonecznej Toskanii

ALEKSANDRA SEGHI

www.aleksandraseghi.com

 

<< Po zimie, która na jeden dzień pojawiła się w Pistoi, innych toskańskich miastach i na Elbie i spowodowała, że zamknięto nawet szkoły, region szykuje się do wiosny. Temperatury podskoczyły do 16°C. W powietrzu wyczuwa się nadchodzące ciepłe dni. Toskania budzi się do życia. >>

 

W Toskanii można zatrzymać się na wypoczynek w urokliwej wiejskiej willi

© VISIT TUSCANY/KINZICA SORRENTI SMT TUSCANY

 

 

W barze, przy cappuccino z dużą pianką, ludzie zaczynają rozmawiać o wycieczkach i wypoczynku. Nie tylko turyści zagraniczni czy Włosi z dalszych części kraju wybierają się na wyprawy po Toskanii. Również sami Toskańczycy lubią wyskoczyć gdzieś niedaleko na weekend i skorzystać z cudownego klimatu tego regionu. Nie brakuje w nim w końcu niczego. Dlatego warto wcześniej zaplanować, jak spędzimy tutaj czas.

Toskania rozciąga się wzdłuż Morza Liguryjskiego i Tyrreńskiego. Jej terytorium znaczą też zbocza Apeninów Północnych z najwyższym szczytem Monte Cimone (2165 m n.p.m.). W granicach tego regionu administracyjnego Włoch znajdują się poza tym m.in. Wyspy Toskańskie z Elbą na czele.

 

PRAWDZIWA SIELANKA

Na początek należy się zastanowić, gdzie zatrzymać się na noc. Jednymi z najprzyjemniejszych miejsc noclegowych w Toskanii są obiekty agroturystyczne. Usytuowane zazwyczaj w malowniczych okolicach i z dala od zgiełku miast idealnie nadają się dla osób marzących o błogim odpoczynku. Wokół nich rozpościerają się naturalne krajobrazy, czasem otaczają je zielone wzgórza lub winnice czy gaje oliwne. Nikt nie zakłóca spokoju wczasowiczom, a w letnie noce słychać tylko cykanie świerszczy. Nie wiem dlaczego, ale w takich miejscach niebo jest prawie zawsze gwieździste. Żeby się zrelaksować, wystarczy położyć się na leżaku i wpatrywać w te miliony świateł nad naszymi głowami.

                Coraz więcej obiektów agroturystycznych decyduje się na zakładanie basenów. Dzięki nim przyciągają przede wszystkim rodziny z dziećmi. Maluchy trudno wyciągnąć na całodniowe zwiedzanie miast turystycznych. Dlatego dobrym pomysłem jest spędzenie części dnia na poznawaniu okolicy, a reszty na odpoczynku nad basenem. Większość właścicieli tego rodzaju miejsc zajmuje się nie tylko wynajmem apartamentów czy pokoi, ale również rolnictwem. Prawie wszyscy uprawiają własne oliwki i winogrona, a niektórzy także warzywa i owoce. Jeśli mieszkają blisko lasu, zbierają też jagody lub jeżyny oraz grzyby, przyrządzane później na różne sposoby. Gospodarze nierzadko hodują również kozy czy owce. W gospodarstwach agroturystycznych często można wykupić posiłki na cały dzień. Same śniadania serwowane są w obiektach typu bed and breakfast (z pokojami do wynajęcia). Goście mogą liczyć na wspaniałe poranne uczty. Na stole nie brakuje domowych wypieków, takich jak crostata (tradycyjne włoskie kruche ciasto) z dżemem lub kremem orzechowym czy mięciutka ciambella (obwarzanek, babka w kształcie wieńca) ze świeżą ricottą. Niektórzy właściciele na życzenie przygotowują śniadanie na słono, na które składają się jaja na twardo lub jajecznica, wędliny, masło oraz sery. W obiektach agroturystycznych z apartamentami wynajmujący mogą przyrządzać jedzenie sami, gdyż kuchnie są w pełni wyposażone. Wśród sprzętów domowych znajduje się – oczywiście – włoska moka (kawiarka), niezbędna do zaparzenia prawdziwego, mocnego espresso. Gospodarze to zazwyczaj ludzie bardzo serdeczni. Często panuje u nich rodzinna atmosfera. Swoich gości z ochotą zapraszają na wspólnego grilla lub pieczenie pizzy. Z radością pokazują, czym zajmują się na co dzień. Poza tym chętnie odpowiadają na wszystkie pytania, pomagają w rozwiązywaniu problemów. Znakomicie znają także okolicę, więc potrafią powiedzieć, gdzie najlepiej pojechać i co warto zwiedzić. Są zatem zawsze do naszej dyspozycji.

 

ZABYTKOWE MIASTA

Kiedy mamy już wybrane miejsce do zakwaterowania, pozostaje nam szczegółowo zaplanować pobyt. Jeśli odwiedzamy Toskanię pierwszy raz, to – oczywiście – musimy udać się do Florencji, Sieny, Lukki czy Pizy. Tym dwóm ostatnim miastom wystarczy poświęcić jeden dzień. Do Lukki najlepiej wybrać się rano, aby spokojnie obejść centrum historyczne znajdujące się za starymi miejskimi murami. Warto rozważyć też wycieczkę rowerową. Po wspomnianych murach można chodzić, biegać albo jeździć na jednośladzie. Ich obwód wynosi ok. 4,25 km. W centrum znajdują się wypożyczalnie zarówno zwykłych rowerów, jak i tandemów. Udostępnia się je na godziny lub dni.

                Podczas wizyty w Lukce nie wolno zapomnieć zajrzeć do cukierni „Buccellato Taddeucci” (Piazza San Michele), gdzie sprzedaje się słynne buccellato, ciasto drożdżowe z rodzynkami i anyżem. W środku na ścianie wisi zdjęcie przedstawiające właścicieli z papieżem Janem Pawłem II, który dostał od nich właśnie ten specjał. Tuż obok lokalu, przy ulicy Santa Lucia znajduje się piekarnia oferująca schiacciatę (płaski toskański chlebek). Zawsze ustawia się do niej kolejka, ale warto odczekać swoje, żeby spróbować tego smakołyku.

                Z Lukki polecam udać się do Pizy. Mimo tłumu turystów da się w niej znaleźć miejsce postojowe na płatnym parkingu tuż przy placów Cudów (placu Katedralnym). Oprócz zwiedzenia Katedry i Baptysterium św. Jana Chrzciciela czy wejścia na Krzywą Wieżę warto przejść się uliczkami miasta, np. wzdłuż rzeki Arno. W tej okolicy właśnie wznosi się jeden z najmniejszych kościołów we Włoszech – Chiesa di Santa Maria della Spina. Został erygowany w 1230 r. i nazwany Chiesa di Santa Maria di Pontenovo, gdyż w jego pobliżu znajdował się most łączący dwie ulice: Sant’Antonio i Santa Maria. Jak podają źródła, od 1333 r. w gotyckiej świątyni był przechowywany cierń z korony Jezusa (wł. spina oznacza „cierń”, „kolec”). W XIX w. relikwię przeniesiono do Kościoła św. Klary (Chiesa di Santa Chiara).

 

Baptysterium na obszernym placu Cudów w Pizie

© VISIT TUSCANY

 

WYPOCZYNEK NAD MORZEM

Z Pizy w mgnieniu oka dotrzemy nad samo morze. Nie ma nic wspanialszego od spaceru wzdłuż morskiego brzegu. Poza sezonem parkowanie jest darmowe. Parkometry zdejmuje się i pozostają po nich same słupki. W sezonie natomiast obowiązują taryfy godzinne, na pół dnia lub na cały dzień. Warto mieć przy sobie drobne pieniądze, gdyż parkometr nie przyjmuje banknotów czy kart płatniczych, a najbliższy bar bądź kiosk znajduje się często bardzo daleko i zapłacenie za postój może stanowić problem. Z Pizy szybko dostaniemy się do Mariny di Pisa lub Mariny di Vecchiano. Ta druga miejscowość szczyci się szerszą plażą. Niestety, poza sezonem wybrzeże bywa pokryte wszystkim, co zdołało wyrzucić morze. Dopiero tuż przed przybyciem wczasowiczów na plażach zaczynają się generalne porządki.

                Z Mariny di Vecchiano w niecałą godzinę dotrzemy pieszo do Torre del Lago (Torre del Lago Puccini). Miejscowość żyje zazwyczaj również poza sezonem. Działają w niej bary lub małe restauracyjki. Przy samym rondzie otwarty jest lokal gastronomiczny, w którym sprzedaje się pizzę na kawałki (pizza al taglio). Możemy wybrać ulubione smaki, a właścicielka pizzerii odgrzeje nam je w piecu.

                W sezonie wszystkie plaże są oblegane przez wczasowiczów. W takich miejscowościach jak Viareggio czy Lido di Camaiore (Camaiore) trudno o wolne miejsce. W tej pierwszej darmowa plaża jest bardzo mała (znajduje się tuż przy molo). Wielbicielom morskich i słonecznych kąpieli pozostaje opłacenie leżaka na płatnej plaży. Ceny są wysokie i zróżnicowane. Najlepiej rozejrzeć się po okolicy, aby móc wybrać najlepszą ofertę. Opłaty różnią się w zależności od tego, czy chcemy korzystać z plaży przez pół dnia, czy cały dzień.

Z Viareggio można przejść się deptakiem aż do samego Lido di Camaiore. W lato warto pamiętać o okularach przeciwsłonecznych, gdyż białe płyty chodnikowe tak mocno odbijają promienie słoneczne, że wręcz oślepiają. Poza tym trzeba koniecznie chronić głowę przed słońcem. W lipcu czy sierpniu temperatury są bardzo wysokie. Przy deptaku znajdują się bary, restauracje i sklepy odzieżowe największych włoskich stylistów. Należy pamiętać, że wymienione miasta odwiedzają chętnie celebryci. Dlatego działają w nich drogie sklepy i luksusowe hotele. W Viareggio mieszka m.in. Marcello Lippi, były trener włoskiej reprezentacji w piłce nożnej (w latach 2004–2006 i 2008–2010). Miasto słynie także z jednego z najważniejszych karnawałów we Włoszech, porównywanego do tego organizowanego w samym brazylijskim Rio de Janeiro. Platformy karnawałowe przygotowywane są przez cały rok w ogromnych halach na peryferiach Viareggio. Całe wydarzenie transmituje telewizja. W 2018 r. padł rekord popularności – organizator zabawy zarobił 2,352 mln euro, czyli o 1 mln euro więcej niż w 2014 r.

 

JACHTY I MARMUR

W Toskanii można również aktywnie spędzać czas na pływaniu jachtem. Na stronach internetowych znajdziemy informacje o wszystkich portach w regionie oraz wypożyczalniach łodzi. Do wyboru jest wynajęcie samej jednostki lub wraz z kapitanem. Ceny są bardzo zróżnicowane i dochodzą nawet do 1 tys. euro za osobę. W Toskanii funkcjonują liczne firmy specjalizujące się w organizacji wycieczek na morzu. W swojej ofercie mają rejsy jednodniowe, weekendowe czy tygodniowe. Poza tym można także wybrać się na pobliską Korsykę albo malownicze Wyspy Toskańskie (np. Elbę, Giglio albo Capraię). W internecie sprawdzimy też aktualną sytuację pogodową oraz kierunek i siłę wiatru.

Jeśli będziemy w okolicach wybrzeża, powinniśmy podjechać również do Carrary i Pietrasanty. Pierwsze miasto słynie z najlepszego i najpiękniejszego marmuru na świecie, który wydobywa się w tej okolicy od czasów Etrusków. To tu przyjeżdżał Michał Anioł, aby wybrać materiał do swoich rzeźb takich jak Pieta watykańska (1498–1500) czy Dawid (1501–1504). W Carrarze znajduje się wiele warsztatów obrabiających marmur. Działa w niej także Miejskie Muzeum Marmuru (Museo Civico del Marmo). Na turystów czeka tutaj jeszcze jedna atrakcja – zwiedzanie kamieniołomu wraz z przewodnikiem. Oferują je prywatne firmy, zajmujące się wydobywaniem marmuru. Wycieczkę po kopalni odkrywkowej należy zarezerwować z wyprzedzeniem, szczególnie w okresie letnim.              

                Pietrasanta bliska jest sercom Polaków, gdyż mieszkał w niej i pracował polski rzeźbiarz Igor Mitoraj (1944–2014). Swoje dzieła tworzył też w marmurze karraryjskim. W mieście znajdziemy wiele śladów po słynnym artyście. Niemalże na każdym kroku można tu natknąć się na jego rzeźby. Warto zajrzeć na miejski cmentarz i odwiedzić grób Igora Mitoraja – usytuowany jest tuż przy wejściu, po prawej stronie. Polecam przejść się po całej nekropolii i przyjrzeć się nagrobkom i rzeźbom. Cmentarz robi ogromne wrażenie, ponieważ pomniki na nim zostały wykonane w cennym białym marmurze karraryjskim.

 

GÓRSKIE WĘDRÓWKI

Podczas pobytu w Toskanii można nie tylko zwiedzać jej miasta i miasteczka. Osoby lubiące aktywne wakacje powinny rozważyć wyprawy trekkingowe. Region pokrywają wzgórza, kręte drogi czy lasy. Wędrówkom towarzyszą wspaniałe widoki. Na terenach górskich wytyczono wiele szlaków. W księgarniach dostępne są ciekawe książki dotyczące tras spacerowych. Toskanię pieszo uwielbiają przemierzać nie tylko turyści, lecz także jej mieszkańcy. W weekendy miejscowi często wybierają się na wycieczki. W rejonie Pistoi wiele osób jeździ do miejscowości Doganaccia, gdzie zostawia auto i udaje się o własnych siłach nad jezioro Scaffaiolo. Wprawdzie znajduje się ono częściowo już na terytorium Emilii-Romanii, ale można się do niego dostać również od strony toskańskiej. Jezioro magazynuje wodę pochodzącą z opadów deszczu i stopniałego śniegu. Leży ono na wysokości 1775 m n.p.m. W okolicy rozciągają się lasy, w których rośnie bardzo dużo owoców. Tereny te słyną m.in. ze znakomitych jagód, wykorzystywanych przez miejscowych do produkcji dżemów i likierów. Koło Scaffaiolo znajduje się nieduże schronisko (istniejące już od 1878 r. Rifugio Duca degli Abruzzi, 1787 m n.p.m.), oblegane szczególnie w sezonie letnim. Można w nim zjeść gorący posiłek lub lody i wypić kawę. Nad samym jeziorem Toskańczycy i turyści chętnie urządzają pikniki z rodziną albo przyjaciółmi.

Jednym z moich ulubionych rejonów trekkingowych są okolice Pomarance w prowincji Piza. Niedaleko miasteczka biegnie ścieżka, którą najpierw dotrzemy do opuszczonych term San Michele alle Formiche, a następnie do ruin opactwa celestynów z 1377 r. San Michele alle Formiche. Trasa jest łatwa i przyjemna. Przy termach znajduje się duży drewniany stół i ławy idealne na piknik.

                Trekking można uprawiać też wzdłuż Drogi Franków (Via Francigena). To historyczny transalpejski szlak komunikacyjny, ciągnący się od Canterbury w Anglii po Rzym. Kiedyś pielgrzymi podróżowali nim do grobu św. Piotra. Trasa liczy w sumie ok. 1610 km, przez Toskanię biegnie odcinek o długości 380 km. Szlak cieszy się obecnie dużą popularnością, szczególnie wśród ludzi młodych. Na stronie internetowej regionu (www.regione.toscana.it/via-francigena) znajduje się interaktywna mapa z zaznaczonymi poszczególnymi fragmentami trasy oraz ważnymi informacjami dotyczącymi np. noclegów i miejsc odpowiednich na posiłki. Niektóre fragmenty Drogi Franków pokrywa asfalt, na tych odcinkach jeżdżą również samochody. Kamienne trakty na szlaku można przemierzać pieszo, rowerem lub konno.

 

NA ROWERZE I NA KONIU

Toskania stanowi też świetny region do uprawiania sportów rowerowych. Zawodowi kolarze ćwiczą się w niej w pokonywaniu wzgórz. Na dwóch kółkach chętnie przemierzają ją także amatorzy. Na górskich drogach często zauważymy zorganizowane grupy cyklistów. Uczestnicy wycieczek są w różnym wieku. Podczas podróży po Toskanii przekonamy się, że sport ten uprawiają również starsi ludzie. Wysportowani mężczyźni często ścigają się z młodszymi, mało doświadczonymi rowerzystami. Jedna ze znanych tras wiedzie z Pistoi do San Baronto. Obowiązkowo trzeba sobie na niej zrobić przystanek przy źródle bijącym przy samej drodze. Po krótkim odpoczynku jedni zjeżdżają do pobliskiego miasteczka Lamporecchio, a inni zmierzają albo do Vinci, w którym urodził się 15 kwietnia 1452 r. Leonardo da Vinci, albo aż do Empoli. Grupy pasjonatów tego sportu częściej spotkamy w weekendy niż w ciągu tygodnia. Od poniedziałku do piątku na drogach trenuje więcej zawodowych kolarzy.

                Kolejnym pomysłem na aktywne spędzanie czasu w Toskanii jest jazda konna. W regionie nie brakuje stadnin, bo Toskańczycy lubią jeździectwo. Ten rodzaj sportu cieszy się zainteresowaniem nie tylko wśród dorosłych. W wielu obiektach prowadzi się też lekcje dla dzieci. Do 8. roku życia nasze pociechy mogą jeździć na kucach. Starsze dzieci wsiadają na duże konie. Przed odwiedzeniem stadniny warto dowiedzieć się, jaki styl jest w niej praktykowany (angielski czy westernowy). Wizytę umawia się zwykle z kilkudniowym wyprzedzeniem. W niektórych obiektach czasem istnieje możliwość wykupienia jednorazowej przejażdżki.

                W Toskanii działa stadnina prowadzona przez mieszane małżeństwo – Polkę i Włocha. Centro Ippico Pegaso znajduje się w Collesalvetti w prowincji Livorno. Specjalizuje się w jeździe amerykańskiej, inaczej westernowej (monta americana). Ze względu na to, że właściciele organizują wiele wyjazdów trekkingowych w teren, wizyta w ośrodku możliwa jest tylko po wcześniejszym uzgodnieniu. Zainteresowani mogą wykupić nocleg w pobliskim obiekcie agroturystycznym. Obecnie Agnieszka i Toni oferują przede wszystkim trekkingi konne w regionie Garfagnana w prowincji Lukka, nad morzem, na wzgórzach Livorno czy w okolicach Collesalvetti, a także na północy Włoch, np. w prowincji Trydent. Konie zawożone są w konkretne miejsce i stamtąd rozpoczyna się wyprawa. Takie wycieczki trwają nawet cztery dni. Oferta skierowana jest do osób powyżej 16. roku życia, które jeździły już wcześniej konno. Wyjazdy nad morze są zazwyczaj dwudniowe. Uczestnicy wyprawy nocują w dużym namiocie wojskowym ustawionym na terenie Parco dei Poggetti na wzgórzach powyżej Rosignano Marittimo w prowincji Livorno. Takie wycieczki stanowią niezapomniane przeżycie. Oprócz regularnie oferowanych trekkingów Agnieszka i Toni organizują indywidualnie zamawiane grupowe wyjazdy konne.

                Jeśli nie interesuje nas jeździectwo, ale lubimy konie, możemy wybrać się na tor Ippodromo Sesana do Montecatini Terme w prowincji Pistoia. Odbywają się tu widowiskowe wyścigi kłusowe dwukołowymi zaprzęgami o nazwie sulki. Konie biegną z maksymalną prędkością 55 km/godz. i pokonują dystans od 1,6 tys. do 2,4 tys. m. Podczas jednego biegu startuje co najwyżej 16 zawodników.

 

Wulkaniczna Capraia – trzecia co do wielkości w archipelagu Wysp Toskańskich

© VISIT TUSCANY

 

CHWILA RELAKSU

Po aktywnym spędzaniu czasu warto nieco odpocząć. W Toskanii można zrelaksować się w termach oraz ośrodkach spa i wellness. W regionie występują liczne gorące źródła. Wypływające spod ziemi wody osiągają temperaturę od 25 do 52°C. Jednym z najpiękniejszych miejsc na kąpiel są termy koło miejscowości Saturnia znajdującej się na nizinie Maremma w prowincji Grosseto. Naturalne baseny wypełniają wody o dużym stężeniu siarkowodoru i dwutlenku węgla. Z części term (Cascate del Mulino i Cascate del Gorello) można korzystać za darmo. Pozostały fragment należy do luksusowego hotelu – Terme di Saturnia Spa & Golf Resort, oferującego liczne zabiegi.

                Na kolejne źródła trafimy w Bagno Vignoni w prowincji Siena. W samym centrum miasteczka znajduje się duży zbiornik z parującą wodą. Nie wolno do niego wchodzić. Nogi można zanurzyć na obrzeżach Bagno Vignoni. Przez miejscowość biegną kanały, w których płynie gorąca (52°C), siarczana woda. W miasteczku funkcjonuje – oczywiście – płatny kompleks termalny, gdzie wykonuje się zabiegi estetyczne i lecznicze (zalecane w przypadku osteoporozy i artretyzmu).

                Niedaleko Bagno Vignoni znajdują się darmowe Terme di San Filippo (Bagni San Filippo), które są zawsze oblegane przez turystów. Warto odwiedzić je w lecie, mimo iż trudno wtedy o miejsce parkingowe. Wapienne zbiorniki robią duże wrażenie. Temperatura wody dochodzi do 48°C. Ludzie relaksują się tu godzinami, po prostu siedzą w basenach i rozmawiają ze znajomymi.

                Grotta Giusti w Monsummano Terme to dwa w jednym: łaźnie termalne i spa. W XIX w. postawiono w tym miejscu budynek, w którym znajduje się dziś luksusowy hotel. Temperatura lokalnych wód nie przekracza 35°C. Kąpiel w nich stymuluje mikrokrążenie i metabolizm komórkowy. Można tutaj również wykupić różnego rodzaju masaże, począwszy od indyjskich (ciepłymi olejkami), chińskiego i shiatsu, a skończywszy na masażu z peelingiem.

Wspomniana miejscowość Montecatini Terme słynie z czterech źródeł leczniczych: Regina, Tettuccio, Rinfresco i Leopoldina. Na bazie tych wód powstała seria kosmetyków Terme di Montecatini. W miejscowości oprócz dobroczynnych kąpieli termalnych można skorzystać z masaży (m.in. kamieniami wulkanicznymi), sauny, terapii błotnych, zabiegów rehabilitacyjnych, usług gabinetów kosmetycznych oraz programu ćwiczeń wyszczuplających.

                To – oczywiście – nie wszystkie toskańskie źródła termalne. Na zainteresowanie zasługują jeszcze np. Terme di Petrolio, Terme di Chianciano, ośrodki w Rapolano Terme i San Casciano dei Bagni (wszystkie w prowincji Siena), Terme di Sassetta w prowincji Livorno czy Terme San Giovanni w Portoferraio na wyspie Elba.

 

Basen termalny w eleganckim resorcie Grotta Giust

© ITALIAN HOSPITALITY COLLECTION

 

***

Ten ogromnie zróżnicowany region Włoch przyciąga tyloma atrakcjami, że jedna wyprawa w te strony to zdecydowanie za mało. Z Toskanią jest jak z pierwszą miłością – nigdy się jej nie zapomina. Wystarczy tylko raz przekroczyć jej granice, aby wciąż chcieć do niej wracać po więcej. Sama coś o tym wiem. Mieszkam tu już od 20 lat.

 

 

Wydanie Wiosna 2018

 

 

 

 

Magia pełnej tajemnic Sardynii

JERZY MOSKAŁA

<< Choć Sardynia to druga co do wielkości wyspa Morza Śródziemnego, pozostaje dla turystów z Polski mniej znanym kierunkiem niż jej większa sąsiadka Sycylia, hiszpańskie Baleary, greckie archipelagi czy wreszcie Cypr i Malta. Wpłynęły na to m.in. jej opinia dość drogiego miejsca oraz koszty podróży na nią – samolotem albo promem. Dzięki temu jednak ten skalisty ląd leżący u wybrzeży Włoch otacza w oczach Polaków pewna aura tajemniczości, a dziś po uruchomieniu bezpośrednich połączeń obsługiwanych przez tanie linie lotnicze oraz przelotów czarterowych możemy wyruszyć na odkrywanie tego fascynującego zakątka Europy w każdej chwili. >>

Więcej…