JERZY MOSKAŁA

<< Choć Sardynia to druga co do wielkości wyspa Morza Śródziemnego, pozostaje dla turystów z Polski mniej znanym kierunkiem niż jej większa sąsiadka Sycylia, hiszpańskie Baleary, greckie archipelagi czy wreszcie Cypr i Malta. Wpłynęły na to m.in. jej opinia dość drogiego miejsca oraz koszty podróży na nią – samolotem albo promem. Dzięki temu jednak ten skalisty ląd leżący u wybrzeży Włoch otacza w oczach Polaków pewna aura tajemniczości, a dziś po uruchomieniu bezpośrednich połączeń obsługiwanych przez tanie linie lotnicze oraz przelotów czarterowych możemy wyruszyć na odkrywanie tego fascynującego zakątka Europy w każdej chwili. >>

Ze względu na swoją wielką różnorodność włoska Sardynia stanowi doskonały pomysł na urlop. Znajdziemy tu wysokie góry, żyzne niziny, szerokie piaszczyste plaże, urocze zatoki, klify, jaskinie, półwyspy i wysepki oraz malownicze laguny. Obok terenów typowo pasterskich natkniemy się na pola uprawne, duże ośrodki miejskie (Cagliari czy Sassari) i nowoczesne kurorty na słynnym Szmaragdowym Wybrzeżu (Costa Smeralda) czy w okolicach miasteczka Domus de Maria na południu wyspy. Poza tym nie wolno nam – oczywiście – zapomnieć o licznych zabytkach wielu kultur: nuragijskiej, kartagińskiej, rzymskiej, bizantyjskiej, genueńskiej, pizańskiej czy wreszcie aragońskiej. Turyści mogą uprawiać tutaj różnego rodzaju sporty, wypoczywać w promieniach ciepłego śródziemnomorskiego słońca, zwiedzać nietknięte ludzką ręką obszary naturalnej roślinności w trzech parkach narodowych – Archipelagu La Maddalena, Asinary oraz Zatoki Orosei i Gennargentu (o łącznej powierzchni ok. 100 tys. ha), czy też podziwiać spektakularne widoki na góry wpadające wprost do morza.
Sami Sardyńczycy potrafią zadziwić przyjezdnych swoimi bogatymi tradycjami, doskonałą kuchnią i wybornym winem, jakich na próżno by szukać we Włoszech kontynentalnych. Podczas mojej pierwszej wizyty w tych stronach wszystko wprawiało mnie w zdumienie: porządek i czystość sardyńskich miasteczek (turystów odwiedzających wcześniej Neapol ten ład na pewno zaskoczy), niezwykła jakość żywności, i to zarówno tej sprzedawanej na przydrożnych straganach, jak i w tawernach dla miejscowych, niesamowite kolory krajobrazów, w tym wyjątkowo intensywna zieleń wzgórz i dolin, tak niespotykana w lecie na innych śródziemnomorskich wyspach, oraz niski koszt podstawowych usług turystycznych. Otóż wbrew powszechnym opiniom Sardynia, a szczególnie jej południowo-zachodnia część, jest przystępna cenowo dla przybyszów rozporządzających tak większym, jak i mniejszym budżetem.

SKARBY PRZESZŁOŚCI
Sardyńską kulturę przez tysiące lat budowało wiele ludów. Jedne z najstarszych świadectw zasiedlenia wyspy pochodzą z okresu od ok. 1800 r. do II w. p.n.e. i wiążą się rozwojem tajemniczej cywilizacji nuragijskiej. Kartagińczycy zaczęli przybywać do tutejszych brzegów od VI stulecia p.n.e. Interesowały ich głównie cenne kruszce, dlatego budowali faktorie i kopalnie rud cynku, ołowiu, żelaza, miedzi, antymonu, srebra i boksytów, a także wydobywali alabaster. Później Sardynią władali Rzymianie, Wandalowie, Bizantyjczycy, zaś od XI w. zwierzchność nad Cagliari i dużą częścią ziem przejęła Piza. To właśnie Toskańczycy wznieśli w XIII stuleciu w dzisiejszej stolicy regionu dzielnicę Castello na szczycie wzgórza. Od trzeciej dekady XIV w. rządzili tym lądem Aragończycy, a następnie Hiszpanie, dopiero od 1720 r., gdy rozpoczęło się panowanie dynastii sabaudzkiej, wyspa wraz z Sabaudią i Piemontem weszła w skład Królestwa Sardynii, które stało się głównym ośrodkiem zjednoczenia Włoch w latach 60. XIX w.
Ślady obecności wszystkich tych narodów znajdziemy tutaj do dzisiaj. Cywilizacja nuragijska pozostawiła po sobie nuragi – wieże z dużych bloków kamiennych, często rzeźbionych, wokół których powstawały zespoły mniejszych zabudowań. To jedyne tego rodzaju budowle w basenie Morza Śródziemnego. Rozsiane są na terenie całej Sardynii, a na szczególną uwagę wśród nich zasługują kompleksy Su Nuraxi koło Barumini (wpisany w 1997 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO), Nuraghe Losa obok miejscowości Abbasanta czy Nuraghe Arrubiu niedaleko Orroli.

FOT. FOTOTECA ENIT

Nuraghe Losa z XV–XIII w. p.n.e. w pobliżu miasteczka Abbasanta


Z czasów kartagińskich, rzymskich i bizantyjskich zachowały się nekropolie, amfiteatry (np. w Cagliari) czy świątynie chrześcijańskie, wznoszone na planie krzyża bizantyjskiego. Do najciekawszych zabytków z tych okresów należą, poza Cagliari, cmentarze i kościoły w Norze (stolicy wyspy za panowania Rzymian) czy Sant’Antioco. Architektura średniowieczna naznaczona jest wpływami toskańskimi (m.in. zabudowania wspomnianego Castello z Katedrą św. Marii w Cagliari) oraz hiszpańskimi (tzw. gotyk kataloński, głównie do obejrzenia w stołecznych kościołach i 40-tysięcznym mieście Alghero, nazywanym Barceloneta, czyli „małą Barceloną”).

BARWNE TRADYCJE
Równie interesujące jak zabytkowe obiekty są lokalne zwyczaje, które Sardyńczycy kultywują po dziś dzień. Najlepszym momentem do ich obserwacji będzie niewątpliwie okres karnawału. Wtedy to na całej wyspie odbywają się tradycyjne parady. W miasteczku Mamoiada w pochodzie biorą udział tzw. Mamuthones i Issohadores: ci pierwsi noszą czarne drewniane maski i strój z owczej wełny z dzwonkami, a drudzy ubierają się w czerwoną bluzę i przepaskę na biodra, również przyozdobione dzwonkami z brązu i miedzi, i niosą sa sohà, rodzaj lassa z trzciny. W ten sposób świętuje się tu zwycięstwo chłopów z górzystego regionu Barbagia (Issohadores) nad saraceńskimi najeźdźcami. Niezmiernie ciekawie i kolorowo wygląda również Sartiglia – rodzaj turnieju rycerskiego, odbywającego się w Oristano w ostatnią niedzielę karnawału oraz w Tłusty Czwartek. Każdego roku wydarzenie to przyciąga tysiące ludzi, którzy gromadzą się wzdłuż linii zaznaczonej ziemią i słomą na głównych ulicach miasta, aby kibicować rycerzom w trakcie wyścigu konnego. W tym miejscu warto też nadmienić, że podobne atrakcje czekają na nas 6 i 7 lipca podczas tzw. Ardii w Sedilo. Barwne uroczystości karnawałowe organizuje się także m.in. w Samugheo, gdzie charakterystyczny element stanowią odniesienia do starodawnego kultu Dionizosa, oraz w miejscowościach Tempio Pausania, Ulassai czy Bosa (Karrasegare). W tej ostatniej rolę symbolu umierającego karnawału odgrywa ogromna lalka Giolzi wypchana sianem i szmatami (palona następnie na stosie w Tłusty Czwartek). Dla odmiany mieszkańcy Ovoddy odziani w stare ubrania, z twarzami uczernionymi sadzą wylegają na ulice, żeby raczyć się winem, kiełbasą, serami i pączkami. Wieczorem nadchodzi czas procesu tyrana Dona Conte, wyobrażanego przez wielką i przerażająco brzydką kukłę, która kończy swój żywot w płomieniach.

FOT. GIANFRANCO CASU/ARCHIVE FOUNDATION SA SARTIGLIA ONLUS

Sartiglia odbywająca się w Oristano pochodzi z okresu średniowiecza


Ciekawie wyglądają również obchody Wielkiego Tygodnia (Settimana Santa). Najbogatsze i najbardziej spektakularne ceremonie możemy podziwiać w Cagliari, Alghero, Iglesias czy Castelsardo. W licznych zwyczajach wielkanocnych z łatwością dostrzeżemy wpływy tradycji hiszpańskiej. Miejscowe procesje oraz inne rytuały przypominają te charakterystyczne dla Katalonii. W stolicy wyspy i w mieście Iglesias w kościołach wystawia się nenniris – naczynia z zasianą pszenicą i jęczmieniem. Kiełkujące rośliny są symbolem zmartwychwstania. Obyczaj ten ma swoje korzenie w micie o Adonisie obecnym w kulturze greckiej.
Co roku 14 sierpnia w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w czasie festiwalu Discesa dei Candelieri (Faradda di li Candareri) mieszkańcy Sassari odnawiają ślubowanie, które ich przodkowie złożyli w XVI w., aby zakończyć epidemię dżumy. Przedstawiciele cechów rzemieślniczych niosą w pochodzie 10 dużych świeczników (niektóre z nich to ponad 6-metrowe drewniane walce, ważące nawet powyżej 300 kg i ozdobione kolorowymi jedwabnymi wstążkami). Uczestnicy procesji poruszają się tanecznym krokiem przy akompaniamencie fletów i bębnów za Lu cabu carriaggiu („przodownikiem niosących świece”). To naprawdę niesamowite widowisko. Nic więc dziwnego, że w 2013 r. wpisano je na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

NAD BRZEGIEM MORZA
Wielbicielom pięknej opalenizny Sardynia oferuje olbrzymią różnorodność plaż: od w pełni wyposażonych w odpowiednią infrastrukturę turystyczną do zupełnie dzikich. Ta wyspa jest chyba jednym z ostatnich zakątków w Europie, w którym nie tylko poza sezonem, ale również w okresie jego szczytu, znajdziemy takie fragmenty wybrzeża, gdzie poczujemy się całkiem samotnie. Na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim kilka atrakcyjnych punktów wzdłuż sardyńskiej linii brzegowej. Należą do nich m.in. plaże Poetto w Cagliari (najpopularniejsza w stolicy, znakomicie zagospodarowana i zabezpieczona), rozległa Maria Pia w Alghero (z piaskiem w odcieniach od białego do różowego, oblewana lazurowymi wodami i wypełniona małymi barami z napojami i kanapkami), Cala Luna blisko Orosei (pokryta drobnym piaskiem i żwirkiem, położona w cieniu przepięknego klifu) czy Monte Cogoni w miejscowości Chia koło Domus de Maria (otoczona malowniczymi wzgórzami). Tak naprawdę jednak wybór mamy tutaj tak ogromny, że każdy może odnaleźć swoje ulubione miejsce na kąpiele słoneczne i morskie. Na mnie niesamowite wrażenie zrobił kilkukilometrowy szeroki pas czystego piaszczystego brzegu niedaleko Buggerru – San Nicolao (San Nicolò). Góry dochodzą tu do samego morza w kolorze intensywnego turkusu. Gdy odwiedzałem ten uroczy zakątek w sezonie, spotkałem w nim zaledwie ok. 50 osób.
Poruszając temat plażowania na Sardynii, trzeba koniecznie wspomnieć o modnym Szmaragdowym Wybrzeżu (Costa Smeralda). To najbardziej luksusowy rejon wyspy, który narodził się dla turystyki w latach 60. XX w. dzięki staraniom księcia Agi Chana IV, przywódcy ismailickich nizarytów. Serce tego znanego dzisiaj ośrodka żeglarstwa i sportów wodnych stanowi Porto Cervo, w którym cumują najwspanialsze prywatne łodzie, a latem odbywają się światowej klasy imprezy sportowe. Każdego roku zjeżdżają do niego znani politycy, biznesmeni, aktorzy, sportowcy i inne osobistości. Przechadzka tutejszym nabrzeżem z eleganckimi sklepami po jednej i jachtami po drugiej stronie da nam najpełniej odczuć ekskluzywny charakter tego kurortu. Linia brzegowa w tej okolicy wyróżnia się granitowymi klifami i uroczymi zatoczkami z przejrzystą wodą. To znakomita okolica do nurkowania oraz wypoczynku, ale przede wszystkim na wszelkiego rodzaju wycieczki morskie.

WŚRÓD WYSOKICH FAL
Miłośnicy aktywnego spędzania czasu też nie powinni się na Sardynii nudzić. W regionie Gallura, leżącym w jej północno-wschodniej części, powstała infrastruktura turystyczna zapewniająca najlepsze warunki do uprawiania różnorodnych sportów wodnych. Szkoły nurkowania organizują wyprawy po kryształowo czystym Morzu Tyrreńskim, podczas których wśród granitowych skał i koralowców spotkamy m.in. graniki wielkie, barakudy czy delfiny. Wielbiciele wind- i kitesurfingu ściągają do Porto Pollo koło miejscowości Palau, a także do Santa Teresa Gallura, gdzie korzystają z północno-zachodniego wiatru wiejącego przez cały rok. Z kolei w południowo-zachodnim rejonie wyspy w przesmyku między niewielką Sant’Antioco (niemal 110 km² powierzchni) a Sardynią, na wysokości przylądka Punta Trettu, lokalne ukształtowanie terenu tworzy efekt tzw. tuby powietrznej, która pozwala wind- i kitesurferom znacznie zwiększyć prędkość na falach. Działają tu liczne bazy sportów wodnych, np. polska Sky High w Porto Botte obok miasteczka Giba (założona w 2010 r.).
Warunki naturalne Gallury świetnie sprawdzają się również przy uprawianiu surfcastingu, czyli połowu ryb metodą zarzucania przynęty z plaży daleko w morze. Uważa się go za jedną z najcięższych i wymagających największych umiejętności technik wędkarskich, także ze względu na różne utrudnienia, np. łowienie w zimie, w nocy czy przy silnym wietrze. Sport ten zyskuje sobie coraz większą popularność wśród amatorów zarówno wędkarstwa, jak i morskich przygód.

PIESZO I NA ROWERZE
Na Sardynii znajduje się też wiele rejonów wspinaczkowych. W Masua w nadmorskich wapiennych klifach wydrążono szyby nieczynnej już kopalni Porto Flavia. Miejscową atrakcją są również uformowane przez wodę i wiatr placca a gocce, tj. wymycia o ostrych krawędziach. Obok 30 szlaków sportowych – o stopniach trudności pomiędzy 6a a 7a – poprowadzono tutaj 5 wielowyciągowych dróg startujących znad morza o poziomach do 6b+. We wspomnianej nie funkcjonującej kopalni organizuje się wspinaczki lub łatwiejszy rodzaj zwiedzania, czyli oprowadzanie pod opieką górników. W południowo-zachodniej części wyspy w Domusnovas turyści eksplorują okolice wokół Jaskini św. Jana (Grotta di San Giovanni), naturalnego tunelu o długości prawie kilometra łączącego dwie doliny. Na wschodnim wybrzeżu natomiast (w środkowej jego części) entuzjaści tego typu aktywności wspinają się koło miejscowości Cala Gonone w pobliżu miasta Dorgali (ok. 500 bardzo różnorodnych dróg). Z kolei amatorzy wędrówek przemierzą Sardynię wzdłuż i wszerz po najróżniejszych trasach: od łatwych i krótkich po długie i wymagające lepszej kondycji. Stosunkowo prosty i przy tym niezmiernie malowniczy jest np. szlak pieszy Sedda ar Baccas–Gorroppu (długość 12 km, różnica poziomów ponad 200 m, czas pokonania ok. 3 godz.) w Parku Narodowym Zatoki Orosei i Gennargentu (Parco Nazionale del Golfo di Orosei e del Gennargentu). Na terenie tego chronionego obszaru mamy szansę spotkać takie zwierzęta jak kuny leśne, łasice, muflony, daniele, lisy, a nawet dziki. Polacy upodobali sobie szczególnie trekkingi po wyspie. Ten rodzaj wypraw pozwala na zwiedzanie całego regionu we własnym tempie od jednego punktu noclegowego do kolejnego.

FOT. UFFICIO STAMPA DELLA REGIONE AUTONOMA DELLA SARDEGNA

Dawna osada górnicza Masua koło Porto Flavia to dziś znane kąpielisko


Poza tym na Sardynii króluje także kolarstwo, przede wszystkim szosowe. Rowerzyści opanowali wnętrze lądu i na każdym kroku napotkamy tu obecnie zarówno amatorów, jak i zawodowców, mknących zapamiętale przed siebie. Co ważne, miejscowi kierowcy respektują prawa uczestników ruchu jeżdżących rowerami, więc ten sposób poruszania się uznaje się za bardzo bezpieczny. Od 1958 r. organizuje się na wyspie w lutym niemal każdego roku Giro di Sardegna, czyli Wyścig dookoła Sardynii, który przyciąga tłumy kibiców.

NA TALERZU
Zupełnie odmienną kwestię stanowi sardyńska kuchnia – i ta tradycyjna, i nowsza. W tej drugiej ważną rolę odgrywają owoce morza: ośmiornice, langusty, kraby, kalmary, małże, oraz różne gatunki ryb, w tym sardynki. Ośmiorniczki z grilla w sosie pomidorowym, mimo swojej prostoty, są wyjątkowo pyszne i uważam je za najlepsze danie, jakie zdarzyło mi się jeść poza domem. Na stołach na Sardynii często pojawiają się pikantne zupy rybne burrida alla cagliaritana i cassòla. Natomiast w Cagliari, Tortolì, Sant’Antioco, Oristano czy Carloforte istnieje zwyczaj suszenia solonej rybiej ikry w gonadach. Przysmak ten nazywa się bottarga. Charakteryzuje się on przyjemnie ostrym rybnym smakiem. Dodaje się go do potraw z makaronem lub sałatek, a sztandarowego spaghetti alla bottarga każdy powinien spróbować chociaż raz.
Tradycyjna sardyńska sztuka kulinarna różni się jednak od tej nowoczesnej, najczęściej przeniesionej z kontynentalnych Włoch lub inspirowanej stylem międzynarodowym. Za jej podstawę służy kuchnia wiejska, pochodząca z położonych w centralnej części wyspy wzgórz czy terenów ściśle rolniczych. Składają się na nią pieczone mięsa, kiełbasy, salami i ostry ser z owczego mleka pecorino sardo (ok. 50 proc. włoskiego sera pecorino produkuje się na Sardynii). Daniem typowym dla górzystego regionu Barbagia jest porceddu, prosię opiekane kilka godzin na rożnie na polanach aromatycznego drewna. Niekiedy przyrządza się tak też jagnię lub koźlę. Obecnie niezwykle rzadko stosuje się tradycyjną metodę przygotowywania carraxiu, która polega na pieczeniu zagrzebanego w żarze i obłożonego gałązkami jałowca, drzewa oliwnego i rozmarynu mięsa w wykopanej w ziemi jamie pod rozpalonym ogniskiem.
Poza tym w sardyńskim menu prym wiodą przede wszystkim spaghetti i maccheroni (makarony), podobne do pierożków ravioli culurgionis oraz rodzaj klusek gnocchi o nazwie malloreddus, potrawy przypominające włoską kuchnię kontynentalną.

SMAK WINNYCH GRON
Ten region Włoch, tak samo zresztą jak cały kraj, słynie z tradycji winiarskich, a z powodu swojego położenia na Morzu Śródziemnym z dala od kontynentu (ok. 190 km od Półwyspu Apenińskiego) jest on dość specyficzny. Początki historii uprawy winorośli na wyspie datuje się na ok. 2000 lat p.n.e. (jeszcze przed ukształtowaniem się cywilizacji nuragijskiej). Kolejni przybysze na przestrzeni setek lat zmieniali ją według własnych zwyczajów i upodobań. Swój wpływ zaznaczyli tutaj szczególnie Rzymianie (zmodyfikowali sposób uprawy winnej latorośli) oraz Hiszpanie, którzy wprowadzili nowe odmiany (np. Bovale di Spagna) oraz zreorganizowali produkcję wina na dużą skalę. Dziś występują na wyspie zarówno klasyczne śródziemnomorskie szczepy jak Moscato czy Malvasia, jak i cały szereg niespotykanych nigdzie indziej we Włoszech gatunków: Cannonau, Bovale Sardo, Nuragus, Girò, Monica, Semidano, Torbato, Cagnulari, Arvesiniadu, Carignano del Sulcis oraz Vernaccia di Oristano.  
Wśród 19 sardyńskich win oznaczonych w systemie DOC (Denominazione di Origine Controllata) prym wiodą białe Vermentino di Sardegna oraz jego lżejsza wersja Vermentino di Gallura (DOCG – Denominazione di Origine Controllata e Garantita). Cieszą się one wielką popularnością ze względu na swój ożywczy, owocowy smak, a schłodzone stanowią idealny trunek do gaszenia pragnienia podczas gorących dni. Serwuje się je również do posiłków. Czerwone szczepy najlepiej reprezentuje rubinowoczerwone, zmysłowo miękkie Cannonau di Sardegna o dość dużej zawartości alkoholu (ok. 12,5–13,5 proc.). Wyczuwa się w nim świeże aromaty owoców, mocne nuty leśnych jagód i ziół. To prawdziwa specjalność wyspy. Do niedawna ten gatunek winorośli uważano za lokalną wersję bardzo dobrze znanej z Hiszpanii odmiany Garnacha, jednak ostatnie porównawcze badania struktury DNA potwierdzają jego endemiczny charakter.
Do najstarszych rodzajów winnych krzewów uprawianych na Sardynii należy Monica. Ten szczep znajdziemy tu praktycznie wszędzie, chociaż najlepiej udaje się w winnicach położonych na silnie nasłonecznionych i średnio nachylonych zboczach. Wina z niego wytwarzane wyróżniają się lekkością, wyraźnym posmakiem jeżyn i wiśni oraz delikatnym aromatem migdałów i przypraw. Najbardziej charakterystycznym jednak z sardyńskich szlachetnych trunków jest Vernaccia di Oristano. Poddawane procesowi starzenia w małych beczkach przypomina sherry Amontillado, można je więc uznać za dowód hiszpańskich wpływów. Niezwykłą kompozycję smakową posiadają też inne wina dostępne na wyspie: Malvasia (np. Malvasia di Bosa – wino deserowe z prowincji Nuoro i Oristano) czy coraz rzadziej spotykane słodkie czerwone Girò i białe Nasco produkowane w okolicach Cagliari.

W OCZACH EUROPY
Warto się przyjrzeć także dwóm tutejszym kierunkom na rynku winiarskim, które reprezentują z jednej strony masowi wytwórcy win stołowych, a z drugiej firmy starające się wprowadzić nowe marki, konkurencyjne dla najlepszych produktów z Włoch kontynentalnych czy Francji. Sardynia stanowi jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej, gdzie kupimy wino nalewane z beczek czy tanków do własnych butelek. Na terenach wiejskich sprzedaje się w ten sposób trunki popularnych gatunków wytwarzanych na masową skalę, najczęściej przez lokalne spółdzielnie. Przed zakupem można je zdegustować, a ich cena bywa zazwyczaj niska (ok. 2 euro za 1 l). Wszystkim turystom polecam ten sposób poznawania Sardynii, ponieważ będzie on dla nich nie tylko świetną zabawą, ale pozwoli im też dowiedzieć się, co Sardyńczycy na prowincji piją na co dzień.
Producenci wina tacy jak Argiolas czy Vigne Surrau stawiają natomiast na wychodzenie ze swoimi markami na rynek europejski. Ta pierwsza firma pełnymi garściami czerpie z tradycji sardyńskiej – korzysta z wielu lokalnych szczepów, m.in. Monica, Carignano del Sulcis, Bovale Sardo. Podobną politykę przyjęło winiarskie przedsiębiorstwo Vigne Surrau łączące odmianę Cannonau z miejscowymi Carignano, Muristellu, ale również z popularnym na całym świecie Cabernet Sauvignon. W tym przypadku za butelkę zapłacimy mniej więcej 45–50 zł, co uważam za koszt jak najbardziej adekwatny do wysokiej jakości ich produktów.
Dzięki swoim bogatym winiarskim tradycjom oraz pysznej regionalnej kuchni Sardynia ma prawo wiązać spore nadzieje z rozwojem enoturystyki. Ten typ podróżowania po różnych krajach zyskuje sobie z roku na rok coraz większe grono zwolenników, którzy niewątpliwie w swoich wyprawach nie pominą tak odmiennej i charakterystycznej wyspy. Ja sam wracam tu, gdy tylko mogę. Za każdym razem odnajduję w tych stronach elementy kultury włoskiej, a spacery po plaży podczas pochmurnej i deszczowej pogody przypominają mi lato nad polskim wybrzeżem Bałtyku. Taka właśnie jest gościnna i pełna magii Sardynia: trochę swojska, a trochę obca.

Artykuły wybrane losowo

Z wizytą na południu Francji

 20159095

Modny kurort Saint-Tropez, widok z XVII-wiecznej cytadeli

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

ALEKSANDRA ŚWISTOW

www.pojechana.pl

                               

Francja kojarzy się wielu osobom głównie z winem i serami (wszak Francuzi sami się chwalą, że mają inny gatunek sera na każdy dzień roku, choć w rzeczywistości istnieje ich jeszcze więcej). Co ciekawe, ten kraj wciąż nie należy do tych najchętniej wybieranych przez Polaków na cel podróży. Wyjątek stanowi – oczywiście – Paryż, europejska stolica miłości, mody, kultury i wykwintnej kuchni, która cieszy się niezmiennie ogromną popularnością. Jednak we Francji jest znacznie więcej do zobaczenia niż tylko słynne miasto zakochanych.

 

20097929

Abbaye Notre-Dame de Sénanque otoczone polami kwitnącej lawendy

© ATOUT FRANCE/EMMANUEL VALENTIN

 

Gdy przychodzą pierwsze przymrozki zwiastujące zimę, wielu miłośników szaleństw na białym puchu zaczyna planować wyjazd na ośnieżone francuskie stoki Alp. Chamonix-Mont-Blanc z widokiem na najwyższy szczyt Europy czy region narciarski Trzy Doliny (Les Trois Vallées) to doskonały wybór na pierwsze rendez-vous z południem Francji. Warto rozwijać tę znajomość, gdyż ta część kraju naprawdę potrafi zauroczyć.

 

Do najciekawszych rejonów należą tutaj Alpy, Prowansja, Lazurowe Wybrzeże czy Oksytania. Właśnie je chciałabym tym razem Wam przybliżyć, drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive. Południe Francji można odwiedzić o każdej porze roku, bo zawsze prezentuje się niezmiernie atrakcyjnie.

 

 20101026163213-90eea71b

Katedra i górująca nad nią bazylika w Lyonie

© GALERIE LYON FRANCE/JULIA BIDAULT

 

WIDOK NA SZCZYTY

 

Najbardziej rozpoznawalną górą francuskich Alp jest Mont Blanc (4808,72 m n.p.m.). Wznosi się ona na granicy z Włochami, ale jej najwyższy wierzchołek znajduje się właśnie na terytorium Francji (przynajmniej tak twierdzą źródła francuskie). Śmiałkowie pragnący zdobyć ten najwyższy szczyt Europy zjeżdżają do położonej u jego podnóży urokliwej miejscowości Chamonix-Mont-Blanc przez cały rok. Nie trzeba być jednak znakomitym alpinistą, żeby przybyć w te strony i podziwiać słynny ośnieżony masyw. Z centrum miasteczka w 20 min. wjedziemy kolejką linową na szczyt Aiguille du Midi (3842 m n.p.m.), oddalony zaledwie 8 km od Mont Blanc, który widać stąd jak na dłoni. Można tu wystawić na próbę swoje nerwy i stanąć na szklanej platformie nad przepaścią oraz zjechać na nartach lub snowboardzie jedną z najpiękniejszych tras w Europie (a według niektórych osób nawet na świecie), wijącą się przez 20 km w Białej Dolinie (Vallée Blanche). Zbocza masywu najwyższej góry Alp pokrywają liczne lodowce. Największy z nich, Morze Lodu (Mer de Glace), ma ok. 7 km długości! Pod jego południowy kraniec, do stacji Montenvers (1913 m n.p.m.) od niemal 110 lat jeździ z Chamonix-Mont-Blanc kolej zębata (Chemin de fer du Montenvers). Tuż obok znajduje się wejście do jednej z lokalnych atrakcji – wykutej w Mer de Glace jaskini z lodowymi rzeźbami i korytarzami.

 

Jednak prawdziwą gratką dla miłośników białego szaleństwa jest we Francji obszar Trzy Doliny (Les Trois Vallées), położony w Sabaudii. Zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem łącznej długości tras dostępnych bez zdejmowania nart (według lokalnych wyliczeń wynosi ona ok. 600 km). Znajduje się tu również leżąca najwyżej w Europie stacja narciarska (Val Thorens – 2300 m n.p.m.). To właśnie dzięki usytuowaniu na dużej wysokości w okolicy najważniejszych stacji Trzech Dolin (są to Courchevel, Orelle, La Tania, Méribel, Les Menuires, Saint-Martin-de-Belleville i Brides-les-Bains) można korzystać z doskonałych warunków od połowy grudnia do końca kwietnia. W rejonie Val Thorens zdecydowana większość tras jest położona powyżej 2000 m n.p.m., a osiem przełęczy i szczytów – powyżej 3000 m n.p.m., dlatego poszusujemy tutaj nawet od połowy listopada do pierwszych dni maja. Co ważne, tereny narciarskie Les Trois Vallées są dostosowane do różnych poziomów zaawansowania. Początkujący narciarze mają duży wybór oślich łączek i łatwych stoków. Liczne szerokie, dobrze przygotowane trasy zadowolą średnio zaawansowanych. Najbardziej wymagający mogą spróbować swoich sił na trasach czarnych, wśród których największą sławą cieszy się Combe de Caron, rozpoczynająca się na wysokości 3200 m n.p.m. i zachwycająca wspaniałymi widokami.

 

Francuskie Alpy to jednak nie tylko kurorty narciarskie. Znajduje się tu także mnóstwo szlaków trekkingowych, poza tym panują świetne warunki do uprawiania wspinaczki, paralotniarstwa, speleologii, kanioningu, wędkarstwa, kolarstwa i jazdy konnej w malowniczych parkach krajobrazowych, takich jak Naturalny Park Regionalny Masywu Bauges (Parc naturel régional du Massif des Bauges), mający status geoparku UNESCO. Oprócz tego region urozmaicają przepiękne jeziora polodowcowe. Są idealne na wyprawy kajakowe i rejsy łodzią żaglową, można na nich uprawiać wakeboarding, kitesurfing i inne sporty wodne. Jednym z najczystszych w Europie jest jezioro Annecy (o powierzchni ponad 27,5 km2 i głębokości sięgającej miejscami nawet 82 m). W jego turkusowej wodzie odbijają się górskie szczyty, w tym Tournette (2351 m n.p.m.). Na północnym krańcu jeziora znajduje się urokliwe górskie miasto, które również zwie się Annecy. Ze względu na przepiękne centrum poprzecinane kanałami bywa ono nazywane alpejską Wenecją. Koniecznie należy w nim wejść do jednej z restauracji, aby spróbować lokalnych przysmaków: fondue, czyli sera roztopionego w białym winie, tartiflette – ziemniaków zapiekanych z boczkiem i alpejskim serem reblochon oraz opiekanych plastrów sera raclette podawanych z gotowanymi ziemniakami, szynką parmeńską, korniszonami i marynowanymi grzybami.

 

W regionie Rodan-Alpy znajduje się też ponad 500-tysięczny Lyon, położony malowniczo nad Rodanem i Saoną. To jedno z najstarszych miast we Francji (założone przez Rzymian w 43 r. p.n.e. jako Lugdunum) szczyci się rozległym historycznym centrum, wpisanym w 1998 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Trzeba tu zdecydowanie zwiedzić romańsko-gotycką Katedrę św. Jana Chrzciciela, zobaczyć panoramę Lyonu rozpościerającą się ze schodów XIX-wiecznej Bazyliki Najświętszej Marii Panny z Fourvière, zgubić się w labiryntach przejść zwanych traboules i przespacerować po placu Terreaux (Place des Terreaux), na którym szczególną uwagę warto zwrócić na budynek Ratusza (Hôtel de Ville de Lyon). Miłośnicy nowoczesnej architektury muszą koniecznie odwiedzić powstałą na terenach poprzemysłowych dzielnicę La Confluence, a osoby lubiące sztukę – liczne galerie na ulicy Burdeau (rue Burdeau). W mieście spodoba się również amatorom wykwintnych kulinariów: znajduje się w nim sześć restauracji słynnego francuskiego szefa kuchni Paula Bocuse’a („Le Nord”, „Le Sud”, „L’Est”, L’Quest”, „Marguerite” i „Argenson”). Ci, którzy preferują tradycyjne dania, powinni zajrzeć do „Café Comptoir Abel” (lokalu gastronomicznego typu bouchon). Po zaspokojeniu głodu najlepiej wybrać się na drinka na jedną z barek zacumowanych wzdłuż brzegu Rodanu lub do baru „L’Antiquaire”, gdzie pracują najlepsi barmani we Francji.

 

SIELSKA KRAINA LAWENDY

 

Chociaż Alpy dochodzą aż do wybrzeża Morza Liguryjskiego, to nie z nimi kojarzy się Prowansja, a z ciągnącymi się po horyzont polami lawendy, winnicami i gajami oliwnymi, przytulnymi kamiennymi miasteczkami, w których wąskich uliczkach aż chce się zgubić, pachnącą ziołami kuchnią i pełnymi wrzawy targowiskami ze świeżymi warzywami, winami, wędlinami, serami, chrupiącymi wypiekami i wyrobami lokalnego rękodzieła artystycznego. Na tych ostatnich można spróbować pieczywa fougasse z rozmarynem, oliwek po prowansalsku i słynnego koziego sera z Banon owiniętego w liście kasztanowca, kupić pachnące lawendą mydła, białe naczynia ceramiczne w tradycyjne prowansalskie wzory i oliwę z Les Baux-de-Provence. Po udanych zakupach warto napić się szklaneczki anyżowego likieru pastis i wyruszyć na zwiedzanie niezmiernie urokliwej Prowansji.

 

Tutejsze miasteczka łączy sielankowa atmosfera niespiesznego celebrowania prostej codzienności. W każdym z nich czekają nas inne widoki i atrakcje. Nad miejscowością Sisteron, zwaną Bramą Prowansji, góruje monumentalna skała o spiczastych graniach (Rocher de la Baume), w którą wrosła okazała Cytadela Sisteron (Citadelle de Sisteron). W Orange, tzw. Mieście Książąt, można podziwiać doskonale zachowane pozostałości świetności imperium rzymskiego: Łuk Triumfalny z czasów panowania cesarza Oktawiana Augusta (27 r. p.n.e.–14 r. n.e.) i starożytny teatr z wykutą w zboczu wzgórza widownią na ponad 9 tys. osób. Roussillon to spokojne miasteczko w kolorze ochry położone na rdzawych wzniesieniach, których ziemia bogata jest w związki żelaza.

 

W leżącym nad Rodanem Arles, w charakterystycznym Żółtym Domu mieszkał i tworzył urzeczony prowansalskimi krajobrazami malarz Vincent van Gogh. To tu namalował swoje najsłynniejsze dzieła i stracił ucho. Nie jest to jedyna gratka dla wielbicieli sztuki w tym uroczym mieście – jak mówi legenda, na tutejszym cmentarzu Alyscamps spoczywa główny bohater Pieśni o Rolandzie, a sama nekropolia została opisana przez Dantego Alighieri w Boskiej komedii. W Arles znajdują się też ruiny antycznego teatru i doskonale zachowana rzymskaarena (Arènes d’Arles) wybudowana między 80 a 90 r., na której niegdyś odbywały się walki gladiatorów i wyścigi rydwanów oglądane przez nawet 25 tys. widzów, a dziś organizowane są walki byków. Za nie lada atrakcję okolicy uchodzi miasteczko L’Isle-sur-la-Sorgue zbudowane na wyspach i zwane prowansalską Wenecją, a słynące z handlu antykami. W pierwszą niedzielę sierpnia odbywa się tu coroczny pływający targ, podczas którego rzeka i kanały zapełniają się łódkami ze świeżymi warzywami i owocami, miodem lawendowym i innymi specjałami.

 

Podczas wizyty w Prowansji nie wolno ominąć Awinionu, dawnej siedziby papieży (w latach 1309–1377). Tutejszy Pałac Papieski (Palais des Papes) stojący w centrum otoczonej wysokimi murami historycznej części miasta to jedna z największych gotyckich budowli Europy. Kolejnym symbolem Awinionu i słynną atrakcją turystyczną jest częściowo zachowany XII-wieczny most św. Benedykta (pont Saint-Bénézet, znany również jako pont d’Avignon – most Awinioński), który podziwiać można np. z ogrodów papieskich. Zawsze pełne turystów miasto nabiera szczególnego charakteru w lipcu, kiedy odbywa się teatralny Festival d’Avignon, należący do najważniejszych wydarzeń tego rodzaju na świecie.

 

W tym rejonie Francji wartoteżodwiedzić zbudowaną na tarasach wykutych w wapiennej skale miejscowość Gordes z potężnym renesansowym zamkiem. Jednak to nie XVI-wieczna budowla stanowi tu największą atrakcję. Turystów przyciąga amfiteatralne położenie Gordes i zabudowa z jasnego kamienia, a także brukowane uliczki zachęcające do spacerów oraz fakt, że niedaleko leży najbardziej znany symbol Prowansji – Abbaye Notre-Dame de Sénanque, czyli założone w 1148 r. opactwo cysterskie otoczone polami lawendy.

 

Kolejnym słynnym kamiennym miasteczkiem położonym malowniczo na prowansalskich wzgórzach jest Bonnieux z przepięknymi rezydencjami z XVI, XVII i XVIII stulecia. Roztacza się stąd wspaniały widok na okolicę – dostrzec można Gordes, Roussillon i Mont Ventoux (1911 m n.p.m.), wietrzną górę, na której już 10 razy kończyły się etapy Tour de France. Choć wieją tu silne, nieprzyjemne wiatry (ich prędkość na szczycie często dochodzi do 100 km/godz., a notowano nawet wartości powyżej 300 km/godz.), warto się wybrać na Mont Ventoux, bo należy do tych niewielu miejsc, z których przy dobrej widoczności da się zobaczyć jednocześnie Morze Śródziemne, Alpy i Pireneje.

 

WYBRZEŻE SKĄPANE SŁOŃCEM

 

Kojarzoną głównie z palmami, złotym piaskiem i luksusem Riwierę Francuską co roku odwiedza ponad 10 mln turystów. Senne miasteczka sąsiadują na niej z głośnymi kurortami, pełne przepychu wydarzenia filmowe odbywają się koło wprawiających w zadumę nad uciekającym czasem wystaw w galeriach sztuki i muzeach. Trekkingowe ścieżki prowadzą na punkty widokowe, z których z jednej strony podziwiać można zapraszające do wypoczynku plaże, z drugiej – ośnieżone alpejskie szczyty. Na przystaniach luksusowych jachtów słychać echa gwaru lokalnych bazarów, szampan leje się na zmianę z wodą sodową. Na Côte d’Azur każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

 

Stolicą Lazurowego Wybrzeża okrzyknięto położoną nad Zatoką Aniołów 350-tysięczną Niceę, gdzie słońce świeci 320 dni w roku. Symbolem miasta jest nadmorska Promenada Anglików (Promenade des Anglais), wzdłuż której ciągnie się kamienista plaża. Koniecznie należy w nim odwiedzić Muzeum Masséna(Musée Masséna), funkcjonujące w zabytkowej willi, i Muzeum Narodowe Marca Chagalla (Musée National Marc Chagall) otwarte przez samego artystę w 1973 r. Warto też udać się na słynny targ kwiatowo-warzywno-owocowy na Cours Saleya.

 

Zaledwie mniej więcej 30 km od Nicei leży jedno z najważniejszych miast światowej kinematografii – Cannes, goszczące w maju międzynarodowy filmowy Festival de Cannes. Co roku zgromadzona na Lazurowym Wybrzeżu publiczność ogląda nowe filmy. Przy pełnym przepychu bulwarze Croisette (Boulevard de la Croisette) stoją drogie luksusowe hotele: InterContinental Carlton Cannes, Grand Hyatt Cannes Hôtel Martinez i Hôtel Barrière Le Majestic Cannes, w których zatrzymują się największe gwiazdy Hollywoodu zjeżdżające nad Morze Śródziemne, aby pojawić się na czerwonym dywanie Pałacu Festiwali i Kongresów (Palais des Festivals et des Congrès de Cannes). Po drodze do Cannes warto zatrzymać się w Antibes i Juan-les-Pins, widowiskowo wrośniętych w nadmorskie skały.

 

Z kinem związane jest też inne miasto Riwiery Francuskiej, a mianowicie Saint-Tropez, znane głównie ze względu na komiczną postać żandarma granego przez legendarnego Louisa de Funèsa. To ulubiony letni kurort sław i bogaczy, z bajecznie kolorowymi fasadami domów zwróconymi do portu, w którym cumują luksusowe łodzie. Będzie idealnym miejscem na popołudniowy kieliszek szampana. W okolicach Saint-Tropez leżą dwie słynne piaszczyste plaże: Pampelonne i L’Escalet (obie usytuowane są w Ramatuelle).

 

Być na Lazurowym Wybrzeżu i nie odwiedzić 860-tysięcznej Marsylii byłoby dużym błędem, gdyż w tym malowniczo położonym kosmopolitycznym mieście znajduje się mnóstwo atrakcji. Należy do nich przepięknie zdobionaBazylika Najświętszej Marii Panny z La Garde (Basilique Notre-Dame-de-la-Garde)z drugiej połowy XIX w.,imponujące wielkością Opactwo św. Wiktora (AbbayeSaint-Victor) z zabytkowymi kryptami i liczne ogrody miejskie z kojącym widokiem na morze, m.in. Parc Valmeri Jardin des Vestiges, w którym zachowały się pozostałości antycznego portu. Po zwiedzaniu warto zajrzeć do pełnej tawern i restauracji starej dzielnicy portowej i spróbować lokalnych przysmaków, np. słynnej zupy rybnej bouillabaisse.

 

W SĄSIEDZTWIE HISZPANII

 

Regionem Francji wysuniętym najdalej na południe jest Oksytania, od południowego wschodu ograniczona przez Morze Śródziemne, nad którym leży ponad 200 km skąpanych w słońcu plaż. Wzdłuż granicy z Hiszpanią rozciągają się dla odmiany Pireneje. To z tej części kraju pochodzą znane na cały świat francuskie specjały, takie jak ostry ser owczy roquefort (z miasteczka Roquefort-sur-Soulzon), anchois de Collioure czy ostrygi z Bouzigues. Historyczna kraina Oksytania słynie także z winnic położonych w rejonie Corbières, Minervois i Cahors. Prawdziwi smakosze powinni też spróbować winiaku armagnac.

 

Funkcję stolicy regionu pełni 470-tysięczna Tuluza, nazywana Różowym Miastem ze względu na charakterystyczny kolor cegieł, z jakich powstała większość budynków w centrum. Choć jest czwartym pod względem liczby mieszkańców miastem we Francji i jednym z największych ośrodków akademickich w kraju, nie przytłacza wielkością. Na co dzień tętni życiem, zaprasza w progi przytulnych kawiarenek i gwarnych pubów. Do najważniejszych zabytków Tuluzy należy romańska Bazylika św. Saturnina (Basilique Saint-Sernin), będąca ważnym miejscem na szlaku pielgrzymkowym prowadzącym do Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji, i ogromny gotycki kościół przy klasztorze jakobinów (Couvent des Jacobins). Centralny punkt historycznej części miasta stanowi plac Kapitolu (place du Capitole), przy którym stoi Kapitol (Capitole), obecnie siedziba rady miejskiej i teatru (Théâtre du Capitole). Niektóre z sal są otwarte dla zwiedzających (m.in. wypełniona dziełami sztuki Salle des Illustres). Warto też odwiedzić Muzeum Augustianów (Musée des Augustins) we wnętrzach XIV-wiecznego klasztoru, a następnie spróbować tradycyjnego dania o nazwie cassoulet, przyrządzanego z białej fasoli i mięsa i pieczonego w glinianym naczyniu (cassole).

 

Niedaleko Tuluzy przepływa wpisany w 1996 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO Kanał Południowy (Canal du Midi) łączący rzekę Garonnę z Étang de Thau – akwenem nad Morzem Śródziemnym. Ma on długość 241 km. Wybudowano go w XVII stuleciu z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć inżynierii (w okolicy stanowiska archeologicznego Oppidum d’Ensérune przechodzi przez długi na 173 m tunel Malpas przebity pod wzgórzem, co było pierwszym tego typu rozwiązaniem w Europie). Dziś Canal du Midi pełni głównie funkcje rekreacyjne, a najlepiej można mu się przyjrzeć podczas rejsu komfortową barką turystyczną. Po drodze warto zatrzymywać się na degustacje serów i win oraz zwiedzanie malowniczych miast Oksytanii, takich jak słynne Carcassonne z przepięknym średniowiecznym centrum i potężnymi fortyfikacjami czy Muzeum Sztuk Pięknych (Musée des Beaux-Arts) z bogatymi zbiorami europejskiego malarstwa od XVII w. do dziś.

 

W tym francuskim regionie na zainteresowanie zasługuje także Montpellier. Jego średniowieczne uliczki (rue de la Valfère, rue du Bras-de-Fer czy rue de l’Argenterie) urzekają turystów z całego świata. Jedną z największych atrakcji miasta jest Musée Fabre. Muzeum to szczyci się bogatą kolekcją obrazów malarzy francuskich, włoskich, hiszpańskich, flamandzkich i holenderskich z okresu od renesansu aż do czasów obecnych. W Montpellier znajduje się również bardzo interesujące centrum sztuki współczesnej La Panacée, w którym odbywają się liczne wystawy.

 

Nie można też zapomnieć o oksytańskim antycznym mieście i byłej rzymskiej kolonii (Colonia Nemausus), czyli Nîmes, zwanym francuskim Rzymem. Rzymianie zostawili w nim po sobie m.in. wzniesiony w drugiej połowie I w. amfiteatr na nawet 24 tys. widzów (Arènes de Nîmes) i świątynię Maison Carrée – obydwie budowle są dziś jednymi z najlepiej zachowanych zabytków starożytnych na całym świecie. Park (Jardins de la Fontaine) założony w XVIII stuleciu przy dawnym sanktuarium kryje takie skarby jak świątynia Diany i ponad 30-metrowa wieża Magne. Przez cały rok odbywają się tu liczne festiwale, koncerty, spektakle teatralne i rekonstrukcje historyczne. Ciekawostkę stanowi fakt, że Pont du Gard, rzymski akwedukt sprzed 2 tys. lat, uważany za jeden z najatrakcyjniejszych francuskich zabytków, został wybudowany po to, aby dostarczać wodę właśnie do Nîmes.

 

Oksytania to nie tylko niezmiernie urokliwe miasta o długiej historii. Zachwycają w niej również piękne krajobrazy i niezwykłe cuda natury. W podróż do środka Ziemi zabiera jaskinia Gouffre de Padirac w dolinie rzeki Dordogne. Ma aż 103 m głębokości i 35 m średnicy i jest uznawana za największą ciekawostkę geologiczną Francji. Jej pierwszego badacza, Édouarda-Alfreda Martela (1859–1938), uważa się za twórcę nowoczesnej speleologii. Do jaskini można dostać się schodami z 208 stopniami, windą lub... na linie. W środku czeka nas rejs po podziemnej rzece, która zamienia się w przepiękne jezioro. Potem przechodzi się do sali nazywanej Grand Dôme. To wielka podziemna katedra o wysokości 94 m, udekorowana wspaniałymi naturalnymi rzeźbami.

 

Dla odmiany przy samej granicy z Hiszpanią znajduje się Cirque de Gavarnie, czyli cyrk lodowcowy o średnicy ok. 6 km, który leży w Parku Narodowym Pirenejów (Parc National des Pyrénées). Na parkowym terenie nad rwącym strumieniem na wysokości mniej więcej 1500 m n.p.m. wnosi się też monumentalny kamienny most (Pont d’Espagne). Okolica doskonale nadaje się na piesze wędrówki, wspinaczkę, jazdę na rowerze czy loty na paralotni, a także do uprawiania wszelkich sportów zimowych, w tym wspinaczki po zamarzniętych wodospadach. Jak widać, pełne wspaniałych atrakcji południe Francji zaprasza o każdej porze roku.

 

 

 

CRTMP 0019893 MD - Gavarnie 

Szlak w okolicy Cirque de Gavarnie w Parku Narodowym Pirenejów

© CRT MIDI-PYRÉNÉES/PATRICE THEBAULT

 

W indonezyjskiej krainie rozmaitości

ANNA MARIA KRAJEWSKA

DAWID ZASTROŻNY

 

W różnorodności siła – to narodowe motto Indonezji wyjątkowo trafnie opisuje ten piękny kraj. Składa się na niego ponad 17,5 tys. wysp, z czego „jedynie” ok. 6 tys. jest zamieszkałych, 300 grup etnicznych, więcej niż pół tysiąca języków. To największe wyspiarskie państwo świata (mające powierzchnię ponad 1,9 mln km2) przyciąga turystów błękitem swoich wybrzeży, zielenią tropikalnych lasów, doskonałymi miejscami do nurkowania i tajemnicą groźnych wulkanów. Aż trudno w to uwierzyć, że te tysiące wysp u południowo-wschodnich krańców Azji, o zróżnicowanej geografii, historii, przyrodzie i tradycjach, należą do jednego kraju – Republiki Indonezji… Indonezyjczycy są niezwykle otwarci i tolerancyjni, bliska jest im postawa szacunku dla innych, dla różnorodności kulturowej. Nic więc dziwnego, że odwiedzający ich goście z całego świata czują się tutaj naprawdę dobrze i bezpiecznie.

Więcej…

KALEJDOSKOP KUBAŃSKI

MARCIN WESOŁY

 

<< Foldery biur podróży wypełniają zdjęcia kolorowych kubańskich domów, wypucowanych starych amerykańskich samochodów, uśmiechniętych par tańczących salsę i Kubańczyków kurzących cygara. Tak wygląda Kuba dewizowych turystów. Aby zobaczyć tę prawdziwą, trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie bać się wyjść jej naprzeciw. >>

Hiszpańscy osadnicy zbudowali niegdyś potęgę swojej kolonii na handlu cukrem, tytoniem i kawą, a także niewolnikami. Dziś Republika Kuby należy do najsłynniejszych państw komunistycznych na świecie, a brodatą twarz Fidela Castro rozpoznają niemal wszyscy. Jej główna wyspa jest jednocześnie największą w archipelagu Wielkich Antyli i na całych Karaibach. W stolicy kraju, znajdującej się nad Zatoką Meksykańską Hawanie, żyje obecnie ponad 2 mln mieszkańców.

Na hawańskim lotnisku podczas kontroli paszportowej podaję młodemu funkcjonariuszowi wymagane dokumenty. Ten odbiera je ode mnie i prosi, abym ustawił się do zdjęcia. Potem długo czekam, zanim wreszcie słyszę zbawienny odgłos przystawianego stempla.

Więcej…