TOMASZ ŁUKASZEWICZ

<< Na tegorocznych XXII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi słoweńscy sportowcy prezentowali się w strojach z elementami koloru zielonego. Podobnie było 2 lata wcześniej podczas letniej olimpiady w Londynie. I mimo iż nie ma tej zieleni na fladze Słowenii, każdy, kto choć raz zawitał w jej gościnne progi, wie, co zainspirowało projektantów… >>

 

I feel sLOVEnia to oficjalne hasło promocyjne tego malutkiego kraju wciśniętego między Włochy, Austrię, Węgry i Chorwację. Niemal 66 proc. jego powierzchni zajmują lasy, a 37 proc. jego obszaru (354 jednostki, w tym jeden park narodowy) znajduje się pod ochroną w ramach programu Natura 2000. Słoweńcy cenią sobie bardzo aktywny styl życia, do którego zachęcają odwiedzających ich turystów. Warunki w Słowenii zdecydowanie sprzyjają tego rodzaju odpoczynkowi, a to ze względu na ok. 10 tys. km szlaków turystycznych, ponad 80 stoków narciarskich, rzeki dostarczające wspaniałych wrażeń, źródła termalne i morze. Wszystko to w państwie, którego terytorium (ok. 20 tys. km²) można porównać do średniej wielkości polskiego województwa. Przejazd samochodem od podnóży Alp nad wybrzeże adriatyckie nie zajmie więcej niż 2–3 godz. Po drodze spotkamy wiele pięknych i zabytkowych miast i miasteczek, z niepowtarzalną Lublaną na czele. Polacy niesłusznie postrzegają ten kraj jako tranzytowy w trakcie podróży na południe, na plaże Dalmacji. Warto zatrzymać się w nim na dłużej, bo ma mnóstwo do zaoferowania. – Słowenia jest dla mnie kwintesencją Europy Środkowej. Jest w niej wszystko, co w Europie Środkowej kocham, czyli krajobrazy całkowicie madziarskie, płaska puszta, pusta – mówiąc poprawnie po węgiersku, wspaniałe góry, krajobrazy alpejskie, Śródziemnomorze. To jest właśnie wszystko to, co kocha Claudio Magris, a za nim ja – powiedział przed kilku laty Robert Makłowicz podczas promocji słoweńskiej kuchni w Gdańsku. Nic dodać, nic ująć.
Od wieków krzyżowały się w tym miejscu szlaki wiodące z zachodu na wschód oraz z północy na południe. Mieszankę wpływów włoskich, niemieckich (Habsburgowie), węgierskich i południowosłowiańskich zaobserwujemy dziś w lokalnej architekturze i kulturze oraz kulinariach i obyczajowości Słoweńców. Chociaż funkcję języka urzędowego pełni w państwie słoweński, wyróżnia się w nim też obszary dwujęzyczne: Primorska (z drugim językiem urzędowym – włoskim) oraz Prekmurje (z drugim językiem urzędowym – węgierskim). W Styrii i Karyntii można poczuć się niemal jak w Austrii, na południu zaś usłyszymy dialekty przypominające chorwacki. W samym centrum Słowenii leży jej stolica – Lublana (z populacją ponad 280 tys. mieszkańców), świętująca w tym roku 2000 urodziny rzymskiej osady Emony, na której powstała. Oprócz niej na zainteresowanie zasługują również m.in. Maribor – Europejska Stolica Kultury 2012 (wraz z portugalskim Guimarães), Koper – największy słoweński port, Piran – adriatycka perła kraju, Postojna – szczycąca się pobliskim słynnym średniowiecznym zamkiem wmurowanym w skały (Predjamski grad) oraz potężną jaskinią (Postojnska jama), Bled (Blejsko jezero) i Bohinj (Bohinjsko jezero) – niezmiernie malownicze górskie miejscowości z uroczymi jeziorami, Planica – goszcząca co roku finał Pucharu Świata w skokach narciarskich, a także zabytkowe Kranj i Celje. Warto zaznaczyć, że drugie co do wielkości miasto Słowenii, Maribor, zamieszkuje jedynie 95 tys. ludzi. Jednak to właśnie specyficzna tutejsza skala stanowi o uroku tej pięknej krainy.

 

LUBLANA – „MAŁY WIEDEŃ”
Słoweńska stolica ze względu na swoją architekturę, parki i atmosferę w niej panującą nazywana bywa „małym Wiedniem”. Ten niepowtarzalny klimat odczujemy zwłaszcza na nabrzeżach rzeki Lublanicy, które spinają urokliwe mosty: główny tzw. Potrójny Most – Tromostovje, łączący plac France Prešerena – Prešernov trg (upamiętniający słoweńskiego poetę romantycznego, autora hymnu państwowego Zdravljica) z rynkiem, Smoczy – Zmajski, strzeżony przez rzeźby zielonych smoków – symbol Lublany, czy też najmłodszy Rzeźników – Mesarski, na którym stoją brązowe statuy postaci z mitologii greckiej i judeochrześcijańskiej.

FOT. SLOVENIA.INFO/TOMO JESENIČNIK

Stolica Słowenii leży u stóp średniowiecznego Zamku Lublańskiego

 

Tutejsze kawiarenki, bary i restauracje tętnią życiem do późnej nocy. Nad wszystkim góruje Ljubljanski grad (Zamek Lublański). Na jego dziedzińcu odbywają się koncerty muzyki kameralnej, plenerowe pokazy filmowe, wystawy i kongresy. To jeden z najlepszych punktów widokowych do podziwiania wspaniałej panoramy miasta. Drugim jest niegdyś najwyższy lublański budynek, 70-metrowy Nebotičnik („Drapacz Chmur”). Z kawiarni na jego tarasie dostrzeżemy nawet szczyty Alp. W samym centrum stolicy znajduje się ogromna przestrzeń rekreacyjna – Park Tivoli z alejkami, fontannami i zamkiem (Grad Tivoli). Wielbiciele architektury z przyjemnością wybiorą się natomiast na spacer śladami dzieł architekta Jože Plečnika (1872–1957), który zaprojektował wiele tutejszych budowli wzniesionych na początku XX w. w stylu wiedeńskiej secesji. Do obiektów jego autorstwa należą wspomniany już Potrójny Most, a także m.in. gmach Biblioteki Narodowej i Uniwersyteckiej, Scena Letnia Križanke, Centralny Cmentarz Žale czy zabudowania rynku. Warto wspomnieć, że Plečnik tworzył też w Wiedniu, Belgradzie oraz Pradze (Hradczany).
Odwiedzający miasto mogą wziąć udział w licznych cyklicznych wydarzeniach organizowanych w plenerze, takich jak Junij v Ljubljani („Czerwiec w Lublanie”), Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych Ana Desetnica, Międzynarodowy Letni Festiwal Trnfest, Emonska promenada („Promenada Emony”), Srednjeveški dnevi („Dni Średniowiecza”), Lublański Międzynarodowy Festiwal Filmowy LIFFe lub Noči v Stari Ljubljani („Noce na Lublańskim Starym Mieście”). W grudniu odbywa się tutaj coroczny jarmark świąteczny oraz seria imprez pod nazwą „Grudzień w Lublanie”. Scena Letnia Križanke każdego roku gości Lublański Festiwal Jazzowy. Wielbicielom muzyki alternatywnej z pewnością spodoba się Avtonomni kulturni center Metelkova mesto, czyli Autonomiczne centrum kultury Metelkova (założone w poaustriackich koszarach), z pubami i klubami otwartymi do późnej nocy. Także w tym rejonie w dawnym budynku wojskowego więzienia działa Hostel Celica z kratami zamiast drzwi. Nocleg w celi to nie lada przeżycie! Ogromną zaletę stolicy stanowi również jej położenie w samym sercu Słowenii, dzięki któremu doskonale nadaje się na bazę wypadową do wycieczek do pozostałych zakątków kraju.

 

MARIBOR – STOLICA KULTURY
Największy ośrodek słoweńskiej Styrii (Štajerska) upodobali sobie szczególnie studenci. Maribor konkuruje z Lublaną w różnych dziedzinach, także na polu kultury. To właśnie on miał zaszczyt nosić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2012 r. Co roku na przełomie czerwca i lipca organizuje się tu największą muzyczną imprezę pod gołym niebem w Słowenii – Festival Lent. Amatorzy sportów zimowych i aktywnego wypoczynku chętnie wybiorą się na pewno w okolice pobliskiego łańcucha górskiego Pohorje, gdzie rozgrywają się zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim kobiet w slalomie i slalomie gigancie zwane Zlata lisica (Złoty lis). Za ciekawostkę turystyczną uchodzi też najstarsza winorośl na świecie, licząca ok. 440 lat Stara trta rosnąca przy domu na ulicy Vojašniškiej. Wśród mariborskich zabytków wzrok przyciągają zwłaszcza franciszkańska Bazylika Matki Boskiej Miłosiernej, Katedra św. Jana Chrzciciela czy budynek Uniwersytetu, a także Lent – historyczna dzielnica położona nad rzeką Drawą wraz ze zbudowanym na początku XX w. Starym Mostem. Podczas pobytu w mieście warto wspiąć się na wzgórze Kalvarija (375 m n.p.m.), skąd rozpościera się rozległy widok ze Stadionem Ljudski vrt na pierwszym planie.
30 km od Mariboru znajduje się urokliwy Ptuj. Co roku odbywa się w nim ludowy pochód karnawałowy Kurentovanje, w trakcie którego Kurent – stwór o owczym futrze, przepasany dzwonkami i ozdobiony kolorowymi wstążkami, odpędza zimę. Kto trafi tu poza karnawałem, też z pewnością będzie zadowolony. Zabytkowe centrum historyczne wręcz zaprasza do tego, aby odpocząć w jego leniwej atmosferze starego miasteczka, a ptujski zamek (Grad Ptuj) to świetne miejsce do podziwiania przepięknej okolicy z góry.

 

NAD ADRIATYKIEM
Słoweńskie wybrzeże liczy nieco ponad 46 km długości. Choć wydaje się to niewiele w porównaniu z adriatyckimi brzegami Chorwacji, ta część półwyspu Istria posiada wszelkie cechy regionu idealnego do wakacyjnego wypoczynku. Na tym dwujęzycznym obszarze znaczącą mniejszością są Włosi. Rolę stolicy odgrywa portowy ośrodek Koper (wł. Capodistria) z zabytkowym Starym Miastem i wieżą widokową. Jednak za prawdziwą perłę tej części Słowenii uważa się miasteczko Piran. Swoją zabudową przypomina nieco Wenecję. Na centralnym pirańskim placu Giuseppe Tartiniego (Tartinijev trg), wyłożonym wypolerowanymi marmurowymi płytami, stoi pomnik tego XVIII-wiecznego włoskiego kompozytora i skrzypka. Podczas długich letnich wieczorów miejscowa młodzież ugania się tutaj za piłką, a turyści wypoczywają na ławeczkach po trudach upalnego dnia. Nad miejscowością góruje Kościół św. Jerzego z charakterystyczną wieżą. Najdalej wysunięty na zachód punkt Piranu stanowi latarnia morska, zbudowana na cyplu, gdzie starożytni palili ogniska, aby wskazać drogę statkom płynącym w kierunku Triestu. Do najciekawszych obiektów należy XV-wieczny dom Benečanka – Wenecjanka, doskonały przykład architektury wenecko-gotyckiej. Na parterze mieści się mały sklepik Piranske Soline, w którym kupimy m.in. czekoladę nadziewaną… solą morską. Z portu wyruszają statki na wycieczki po Zatoce Pirańskiej (można dopłynąć do pobliskiej osady Sečovlje i zwiedzić muzeum saliny). Poza tym w Piranie działają też centra nurkowe. Usatysfakcjonowani powinni poczuć się w tym miasteczku także miłośnicy kuchni śródziemnomorskiej. Grillowane kalmary z oliwą i czosnkiem, podane ze świeżym pieczywem i popite szprycerem (białe wino z wodą gazowaną), smakują nad Adriatykiem niepowtarzalnie. Na deser koniecznie trzeba skusić się na lody, polecam te u Albańczyków na Prešernovym nabrežju. Kilka kilometrów na południe od Piranu leży Portorož, „słoweński Sopot”, pełen luksusowych hoteli, kasyn, dyskotek, wyśmienitych kawiarni i restauracji oraz centrów spa & wellness, w połowie drogi do Kopru zaś – Izola, której uliczki bywają tak wąskie, że przeciwległe domy dzieli odległość rozpiętości ludzkich ramion.

Portowe miasto Koper na półwyspie Istria nad Adriatykiem


Jadąc na wybrzeże z Lublany, obowiązkowo musimy zajrzeć na dłużej do kilku miejscowości. Pierwszą z nich jest Postojna. Jedna z jej niepowtarzalnych atrakcji to Predjamski grad (Zamek Predjamski) w pobliskiej wsi Predjama, częściowo wykuty w skale. Jego historia sięga czasów średniowiecza. W XV w. mieszkał w nim legendarny rycerz rozbójnik Erazm Lueger (Luegger), słoweński Janosik lub Robin Hood, który poparł króla Węgier Macieja Korwina w jego konflikcie z cesarzem Fryderykiem III Habsburgiem, czym ściągnął sobie na głowę wojska cesarskie. Zamek długo opierał się oblężeniu, ponieważ wydrążonymi wewnątrz góry przejściami dostarczano załodze żywność i wodę. Dzielny obrońca został – niestety – zdradzony przez sługę i zginął od kuli armatniej w chwili, gdy przebywał w wychodku. 10 km od skalnej twierdzy znajduje się słynna Postojnska jama (Jaskinia Postojna) z siecią podziemnych korytarzy i sal liczącą ponad 20 km. Otwarto ją dla zwiedzających na początku XIX w. Znaczną część udostępnionej ok. 5,5-kilometrowej trasy pokonuje się kolejką elektryczną. W grocie żyje endemiczny gatunek ślepego płaza ogoniastego – odmieniec jaskiniowy (Proteus anguinus), zwany „ludzką rybką”.
Niedaleko stąd można też odwiedzić Škocjanske jame (Jaskinie Szkocjańskie) – kompleks pieczar krasowych wpisany w 1986 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Przepływa przez nie rzeka Reka, a pod wpływem erozji uformowały się w nich naturalne mosty, stopnie wodospadów i jedna z największych w Europie podziemnych hal. Na terenie Słowenii na płaskowyżu Kras odkryto dotychczas ponad 8 tys. jaskiń.

FOT. SLOVENIA.INFO/B. KLADNIK

Niezwykłe Jaskinie Szkocjańskie na terenie słoweńskiego Krasu


Organizacja UNESCO swoją ochroną objęła jeszcze 2 słoweńskie skarby. Pierwszym z nich są pozostałości prehistorycznych domów na palach na terenie regionu Ljubljansko barje (Lublańskie Bagno) – część ze 111 małych osad rozrzuconych po 6 krajach alpejskich. Archeologowie odnaleźli w tym rejonie najstarsze koło z osią. Jego wiek szacuje się na mniej więcej 5150 lat. Drugi obiekt z prestiżowej listy stanowi dawna kopalnia rud rtęci w Idriji. Żywe srebro wydobywano w niej od końca XV w. do lat 90. ubiegłego stulecia.
W pobliżu Jaskiń Szkocjańskich w Lipicy od 1580 r. hoduje się niewielkie, masywne białe konie lipicańskie. W tutejszej stadninie skorzystamy z lekcji jazdy konnej, odbędziemy przejażdżkę zaprzęgiem  i zwiedzimy przylegające do niej muzeum. We wsi powstało również pole golfowe. Lipicański koń – jeden z symboli państwa – widnieje na słoweńskiej monecie 20-centowej.

 

JEZIORA I ALPY
U wrót Triglavskiego Parku Narodowego, 50 km od Lublany, znajdziemy popularny ośrodek turystyczny Słowenii Bled, położony nad polodowcowym jeziorem (Blejsko jezero), usytuowanym na wysokości 475 m n.p.m. Od czasów międzywojnia, kiedy to powstało w nim wiele ekskluzywnych hoteli, malownicze miasteczko przyciągało znamienitych gości, m.in. jugosłowiańską rodzinę królewską czy przywódcę Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii Josipa Broza Tito. W lustrzaną taflę akwenu z monumentalnej skały spogląda Blejski grad (Zamek Bledski). W błękitnej toni odbija się także sylwetka samotnego barokowego kościółka z małej wysepki (Blejski otok), na którą dostaniemy się łódką. Z Bledu wyruszymy na wspinaczki górskie oraz spływy kajakowe i rafting na szmaragdowej rzece Soczy.
Nieco wyżej, bo 526 m n.p.m., u podnóży najwyższego szczytu Słowenii Triglavu (2864 m n.p.m.) w Alpach Julijskich, leży największe naturalne jezioro w kraju (3,3 km²) – Bohinjsko jezero z wodospadem Savica. Latem można zażywać w nim kąpieli i łowić ryby, pływać kajakiem, żeglować lub surfować, zimą zaś – pojeździć na łyżwach na jego zamarzniętych wodach. Warto wybrać się stąd na wycieczkę do malowniczej Doliny Triglavskich Jezior i… na wyprawę na sam Triglav. Wśród Słoweńców panuje przekonanie, że każdy z nich choć raz w życiu powinien zdobyć tę górę. Dlaczego więc nie miałby tego dokonać odwiedzający ich ojczyznę turysta?

FOT. SLOVENIA.INFO/FRANCI FERJAN

Jezioro Bled i wysepka z barokowym Kościołem Wniebowzięcia NMP


W tej okolicy działają takie centra narciarskie jak Senožeta, Športni Center Triglav Pokljuka czy TC Soriška planina. W całych słoweńskich Alpach w zimowych miesiącach królują zresztą narty. Trudno się jednak temu dziwić, ponieważ panują tu warunki bardzo podobne do tych w pobliskich Włoszech czy Austrii. Zdaniem ekspertów 7 najlepszych ośrodków w Słowenii dla miłośników białego szaleństwa to: RTC Žičnice Kranjska Gora, Bovec Kanin, Vogel Ski Center, Smučarski Center Cerkno, RTC Krvavec, Rogla i Smučišče Mariborsko Pohorje. Wszystkie oferują doskonale przygotowane trasy zjazdowe zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych narciarzy.
Tuż pod granicą z Austrią, niedaleko Kranjskiej Gory, w uroczej dolinie górskiej Planica, wznosi się Letalnica (Velikanka), jedna z największych skoczni narciarskich na świecie. Obecnie jest ona w przebudowie. Od przyszłego sezonu jej wymiary zwiększą się z 215 do 225 m, co pozwoli na oddawanie skoków w granicach 260 m. To na niej co roku zawodnicy kończą zmagania w Pucharze Świata.


SŁOWEŃSKIE ZAMKI
Niemal każde miasto i miasteczko w Słowenii posiada zabytkowy zamek. Obok tych w Lublanie, Predjamie koło Postojny i Bledzie, warto wymienić jeszcze choćby Grad Otočec nieopodal miejscowości Novo Mesto znajdującej się na południowy wschód od stolicy. To jedyny tego typu obiekt na wodzie w całym kraju – zbudowano go na wyspie na rzece Krka. Uchodzi za zabytek kulturalny i został udostępniony zwiedzającym. Możemy tu również przenocować w 5-gwiazdkowym hotelu, odrestaurowanym w stylu gotycko-renesansowym. W Otočcu co roku odbywa się festiwal muzyczny Rock Otočec, którego początki sięgają 1976 r.
Inną godną polecenia historyczną budowlę, a w zasadzie jej ruiny, stanowi siedziba hrabiów cylejskich. Zamek w Celje, zwany Zamkiem Wysokim lub Starym Zamkiem, był w średniowieczu największą twierdzą na terenie Słowenii. Mieszkała w nim niegdyś córka polskiego króla Kazimierza III Wielkiego, Anna Kazimierzówna, zaślubiona z hrabią Wilhelmem von Cilli.

 

WINO I INNE SPECJAŁY    
Na koniec wypada jeszcze dodać parę słów o słoweńskich winach. Według zawartości cukru dzielimy je na słodkie, półsłodkie, półwytrawne, wytrawne oraz bardzo wytrawne (odpowiednio: sladko, polsladko, polsuho, suho oraz zelo suho). Pod względem jakości wyróżniamy: stołowe (namizno), wysokiej jakości (kakovostno) oraz najwyższej jakości (vrhunsko). Prawie 70 proc. krajowych szlachetnych trunków spełnia kryteria pozwalające je zaliczyć do dwóch ostatnich kategorii. Kosztują one zazwyczaj mniej niż jakościowo słabsze wyroby sprzedawane w Polsce. Oprócz win czerwonych, białych i różowych spotkamy tu mieszankę gron białych i czerwonych, której nazwa i metoda produkcji podlegają ochronie prawnej. Cviček, bo o nim mowa, ma dość niską zawartość alkoholu (od 8,5 do 10 proc.), lekko kwaskowy smak i podobno szczególne właściwości zdrowotne. Podczas wizyty w tych stronach warto spróbować takich gatunków jak Kraški teran, malvazija bądź refošk. Osobną grupę tworzą wina domowe (domača vina) – chyba najpopularniejsze wśród Słoweńców, dlatego jeśli tylko nadarzy się okazja, musimy koniecznie ich skosztować. Winorośl uprawia się w tym kraju w 3 regionach: Podravje, Posavje i Primorska.
Tradycja winiarstwa na terenach Słowenii sięga czasów antycznych. Dziś okazję do degustacji tego trunku i radosnej zabawy stanowią np. sierpniowe Dnevi poezije in vina (Dni Poezji i Wina), 11 listopada, czyli dzień św. Marcina – patrona właścicieli winnic, lub też każde winobranie, nazywane trgatev. Do tego tak ważnego dla Słoweńców elementu ich kultury nawiązuje w końcu sam tytuł słoweńskiego hymnu Zdravljica („Toast”).
Położenie kraju na granicy ścierania się wpływów wielu narodów odbiło się również w lokalnej kuchni – mieszance śródziemnomorskiej, alpejskiej, panońskiej i bałkańskiej sztuki kulinarnej. Do najcharakterystyczniejszych specjałów tej części Europy zalicza się prekmurską gibanicę (rodzaj wielowarstwowego ciasta), kiełbasę kranjską, kraški pršut (suszoną słoną szynkę), kremne rezine (bledzkie kremówki) i bučno olje (olej z pestek dyni, wytwarzany na naszym kontynencie jedynie w słoweńskiej i austriackiej Styrii). Wielbiciele bałkańskich smaków znajdą też tutaj to, z czego słyną sąsiednie kraje z półwyspu: čevapčići, burek oraz pljeskavicę.
Jeśli ktoś wciąż waha się, czy powinien odwiedzić czarującą zieloną Słowenię, niech przekona go opis z książki Andrzeja Stasiuka Jadąc do Babadag: „The green piece of Europe” musiał się podobać już na pierwszy rzut oka. Nie było w nim nic zbędnego. Spokojne wsie leżały na dnie dolin. Białe kościoły na wzgórzach czuwały nad ich pomyślnością. W miasteczkach habsburski barok kreślił na tle ciemnego nieba wyrafinowane kształty.

Artykuły wybrane losowo

Ale Meksyk!

ROBERT PAWEŁEK

 

  FOT. MEXICO TOURISM BOARD

<< W promieniach gorącego tropikalnego słońca podróżnicy wyruszają przez półwysep Jukatan śladami dawnej cywilizacji Majów. Gdzieś tutaj praktykowano tajemnicze obrzędy. Układ gwiazd i planet decydował o życiu tysięcy ludzi. Dziś wspaniałym piramidom schodkowym, zamiast ołtarzy ofiarnych, towarzyszą stragany z pamiątkami. W głębi dżungli kuszą nurków fascynujące podziemne jaskinie – cenoty. A na strudzonych wędrowców czekają miękkie złote piaski Riwiery Majów (Riviera Maya). Czy można sobie wyobrazić lepszą wyprawę? >>

 

Na pierwszy rzut oka półwysep Jukatan wydaje się płaski jak… tortilla. W zdecydowanej większości wznosi się zaledwie kilka metrów nad poziomem morza. Z lotu ptaka widać niewysokie lasy tropikalne i sawanny przecięte prostymi jak strzała drogami. W pasie nadmorskim królują namorzyny. Ten z pozoru mało urozmaicony widok nie zapowiada wielkich atrakcji, jakie tu na nas czekają...

Więcej…

Meksyk i trzeci ocean

MAGDALENA LASOCKA

<< Jeśli lubicie przygody i nowe doznania, na pewno nie będziecie zawiedzeni podróżą do Meksyku. Zwłaszcza jeżeli tak jak ja kochacie wodę i sporty wodne. W tym kraju czas płynie wolniej, zmysły odbierają więcej, słońce świeci jaśniej, a ludzie uśmiechają się radośniej. Jedyne ryzyko jest takie, że zakochacie się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia i zapragniecie pozostać w nim na zawsze. >>

Więcej…

Wyspy Zielonego Przylądka – ostatni raj na Atlantyku

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl


<< Ten niezasiedlony aż do przybycia Portugalczyków w drugiej połowie XV w. archipelag, należący dziś do Republiki Zielonego Przylądka (República de Cabo Verde), znany był niegdyś wśród żeglarzy z produkcji wspaniałego grogu robionego z trzciny cukrowej oraz handlu niewolnikami. Obecnie wciąż zachwyca niezwykłą naturą, przepięknymi plażami nad oceanem i jedyną w swoim rodzaju europejsko-afrykańską kulturą wyspiarską. To świetny kierunek nie tylko dla indywidualnych turystów, miłośników sportów wodnych, ale również na firmowe wyjazdy integracyjne i motywacyjne (tzw. incentive), spotkania biznesowe, kongresy czy konferencje. Odkryjmy zatem ostatni raj na Atlantyku! >>

Więcej…