DANUTA SZNAJDER
<< Malta, najdalej wysunięte na południe państwo europejskie, leży niespełna 300 km od wybrzeży Afryki. O ten tajemniczy skrawek lądu walczyło wiele narodów. Liczne ślady jego burzliwej historii zachowały się do naszych czasów. To właśnie w tym kraju odnaleziono jedne z najstarszych budowli na świecie – kamienne świątynie, które zachwycają rozmachem i intrygują zarówno turystów, jak i badaczy, wciąż nieznających ich przeznaczenia. >>

Skąpany w słońcu i otulony szmaragdowozielonymi wodami Morza Śródziemnego archipelag Wysp Maltańskich był świadkiem wielu ważnych wydarzeń. W 60 r. n.e. do jego brzegów przybił św. Paweł, który zaszczepił wśród tutejszych mieszkańców chrześcijaństwo. 1505 lat później kawalerowie maltańscy stawili tu czoła osmańskiemu sułtanowi Sulejmanowi Wspaniałemu (1494–1566). Wzniesione przez nich potężne fortyfikacje i zabudowania przetrwały do dziś. Dla tego zakonu rycerskiego pracował przez trzy lata słynny włoski malarz barokowy Michelangelo Merisi da Caravaggio (1571–1610), który schronił się na gościnnej Malcie po ucieczce z Rzymu.
Maltańskie rękodzieło artystyczne, smaczne dania, doskonałe wina i barwne fiesty należą do największych atrakcji wysp. Jeśli dodamy do tego jeszcze inne ich zalety: piękne krajobrazy, wyjątkowy klimat, słoneczne plaże, rozbudowaną bazę noclegową i infrastrukturę turystyczną oraz wygodne połączenia lotnicze z portami w całej Europie, otrzymamy wymarzone miejsce na urlop dla każdego.

 

KLIMAT I PRZYRODA
Malta znajduje się w śródziemnomorskiej strefie klimatycznej, co oznacza łagodne zimy oraz gorące lata z lekkim wiatrem sirocco. Średnia temperatura powietrza waha się od 11,5°C (grudzień–luty) do 27,3°C (maj–październik). W lipcowe i sierpniowe dni przyda nam się tutaj butelka wody, okulary przeciwsłoneczne oraz dobry krem z wysokim filtrem UV i kapelusz, które ochronią nas przed poparzeniami i przegrzaniem. Opady (głównie w porze zimowej) bywają niespodziewane i gwałtowne. Warto nosić więc ze sobą lekką nieprzemakalną kurtkę. Od połowy stycznia do połowy marca zdarzają się silne i chłodne wiatry. Wilgotność powietrza sięga wtedy do 81 proc. Na ten krótki okres trzeba zaopatrzyć się w ciepłą odzież.
Sezon turystyczny na archipelagu trwa przez cały rok. Od maja do września odwiedzają go głównie amatorzy morskich i słonecznych kąpieli. Pora jesienno-zimowa sprzyja pieszym i rowerowym wycieczkom wśród maltańskich klifów i łąk, pokrywających się zielonymi kobiercami. To dobry czas również dla tych, którzy nie lubią wakacyjnego zgiełku.
Na Malcie, Gozo i Comino rośliny nie przechodzą w stan wegetacji. Jedynie w najgorętsze tygodnie lata część z nich wysycha z braku wody. W tym rejonie spotkamy ponad 1000 różnych gatunków flory, także endemicznych, oraz takich przedstawicieli fauny, jak małe ssaki (myszy, jeże, króliki), jaszczurki, kameleony, bardzo rzadko występujące i niegroźne dla człowieka węże, owady oraz ptaki. Podczas snorkelingu lub nurkowania przyjrzymy się bliżej równie interesującemu królestwu morskiemu.

 

HANDEL I WIARA
Niezmiernie gościnni i otwarci Maltańczycy chętnie wskazują drogę zagubionym turystom i wdają się z nimi w rozmowy. Aby się z nimi dogadać wystarczy znajomość kilku słów w języku angielskim bądź włoskim. Jak przystało na południowców, tutejsi wyspiarze są żywiołowi, dużo gestykulują, przekrzykują się wzajemnie i zawzięcie dyskutują o polityce, sporcie i każdym innym temacie. Kochają dobre jedzenie, wino i wieczorne grillowanie nad brzegiem morza, który latem oświetlony pochodniami tętni życiem do późnej nocy. Najwyższą wartość dla mieszkańców Malty stanowią rodzina i wiara katolicka (98 proc. populacji kraju to katolicy). W żadnym wypadku nie wolno też przerywać im świętego czasu popołudniowej sjesty.
Maltańczycy lubią się również targować. Przekonamy się o tym w wiosce rybackiej Marsaxlokk słynącej z niedzielnego targowiska nad zatoką, gdzie sprzedaje się świeże ryby i owoce morza prosto z kutra, warzywa czy wyroby rękodzielnicze, m.in. serwetki z koronki klockowej i wiele innych. W kontaktach z handlarzami warto stosować się do pewnych zasad: najpierw musimy do właściciela stoiska niezobowiązująco zagadać, potem pochwalić jego towar i na koniec uważać, żeby nie dać sobie wcisnąć więcej rzeczy, niż zamierzaliśmy od niego kupić. Samo nabrzeże zdobi mnóstwo kolorowych łodzi rybackich zwanych luzzu, których konstrukcja sięga prawdopodobnie czasów fenickich. Prezentują się one szczególnie pięknie na pamiątkowych zdjęciach.
Kultywowanie tradycji religijnych to dla mieszkańców tego kraju nieodłączny element życia. Od wczesnego lata do jesieni co weekend fajerwerki rozświetlają niebo nad kolejnymi przyozdobionymi girlandami miastami obchodzącymi święto swojego patrona. Uroczystości uświetniają procesje uliczne, muzyka i śpiewy. Wyjątkowo barwny pochód przechodzi w Wielki Piątek ulicami miejscowości Paola. Kroczą w nim starotestamentowi prorocy, żołnierze rzymscy, Poncjusz Piłat, Barabasz i inne postacie biblijne oraz mężczyźni niosący na swoich barkach potężne konstrukcje przedstawiające sceny z historii o ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa.

 

KAWALEROWIE MALTAŃSCY I VALLETTA
Rycerski Zakon Szpitalników św. Jana (znany jako joannici) jest jedną z najstarszych suwerennych instytucji zachodniej cywilizacji. Powstał oficjalnie w Jerozolimie w 1113 r. ze świeckiego bractwa przy Szpitalu św. Jana Chrzciciela. Na Malcie rycerze zakonni znaleźli się za sprawą cesarza rzymskiego Karola V Habsburga w 1530 r. Bronili Maltańczyków przed korsarzami, którzy nieustannie łupili wyspę i uprowadzali ludność. W 1565 r. wsławili się bohaterską walką z wojskami osmańskimi sułtana Sulejmana Wspaniałego.
Joannici uchodzili za doskonałych budowniczych i architektów. W czasie oblężenia tureckiego ich siedziba Birgu została zniszczona, więc wielki mistrz Jean Parisot de La Valette (1494–1568) zdecydował o wzniesieniu nowej w pobliżu Fortu Saint Elmo (Fortu św. Elma). Nazwano ją na jego cześć Vallettą, a zaprojektował ją Francesco Laparelli (1521–1570). To pełniące obecnie funkcję stolicy miasto zachowało do dziś charakter średniowiecznej twierdzy. W wielu zabytkowych budowlach mieszczą się teraz interesujące muzea.
Symbol potęgi zakonu stanowi Pałac Wielkich Mistrzów. Korytarze udekorowano w nim freskami przedstawiającymi sceny z historii zgromadzenia, ze ścian spoglądają podobizny przełożonych, a sale wyłożono marmurowymi posadzkami. Na miłośników sztuki i militariów czekają natomiast arcydzieła snycerzy i ogromna kolekcja broni.
Do najbardziej spektakularnych miejsc w Valletcie zalicza się Konkatedrę św. Jana. Zbudowana w latach 1573–1577 jako główna świątynia joannitów, z zewnątrz nie wyróżnia się niczym specjalnym. Jej surowa bryła nie zapowiada tego, co zobaczymy w środku. Po wejściu do wnętrza przepych barokowego wystroju wręcz przytłacza. W kościele znajduje się jedno z najsłynniejszych dzieł Caravaggia – Ścięcie św. Jana Chrzciciela (1608 r.). Spoczywają w nim także przedstawiciele najznamienitszych rodzin szlacheckich z XVI i XVII w. Inskrypcje na marmurowych płytach opisują ich losy i mężne czyny.

Valletta i zatoka Grand Harbour


W niedzielne przedpołudnia w Forcie św. Elma odbywa się pokaz historyczny z udziałem gwardii. Ubrani w barwne stroje z XVI stulecia mężczyźni z halabardami i muszkietami odgrywają sceny z życia fortu, zbiórki, ćwiczenia i potyczki z najeźdźcami. Z kolei w Górnych Ogrodach Barrakka (Upper Barrakka Gardens) tuż przed godz. 12.00 rozbrzmiewa salwa armatnia. Z tego punktu roztacza się zapierający dech w piersiach widok na całą zatokę Grand Harbour (Wielki Port) i przeciwległy brzeg z malowniczymi Trzema Miastami: Cospicuą (Bormlą), Birgu (Vittoriosą) i Sengleą (Islą).

 

MDINA I OKOLICE
O bogactwie kawalerów maltańskich świadczy też Mdina. W tym maleńkim miasteczku czas się zatrzymał. Jego okazałe mury obronne powstawały przez wieki. Ich budowę rozpoczęli Fenicjanie, po nich Rzymianie, kontynuowali ją Bizantyjczycy, Arabowie i Normanowie, a dokończyli joannici. Już sam spacer po wąskich mdińskich uliczkach przynosi niezwykłe doznania. Po drodze możemy podziwiać kolorowe balkony, dostojne drzwi z mosiężnymi kołatkami, misterne fasady budynków i wieżyczki kościołów. Warto przyjrzeć się tutaj bliżej zwłaszcza Vilhena Palace – Muzeum Historii Naturalnej, a także Palazzo Falson (Pałacowi Falson) – jednemu z najstarszych obiektów w Mdinie, którego dzieje zaczynają się w XIII stuleciu. Z Bastion Square (placu Bastionu) rozpościera się rozległa panorama środkowej Malty.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/WILLIAM ATTARD MCCARTHY

Mdina, dawna stolica Malty, leży malowniczo na wzgórzu


Obecnie zakon na mocy umowy z rządem znów korzysta z górnej części położonego w Birgu Fort Saint Angelo (Fortu św. Anioła), który należał do niego od 1530 r. do zajęcia wyspy przez Napoleona w 1798 r. Charakterystyczna flaga z białym krzyżem maltańskim na czerwonym tle powiewa na jego szczycie jak dawniej.
Do przylegającego do Mdiny Rabatu turyści zaglądają, aby obejrzeć Katakumby św. Pawła i św. Agaty – późnorzymski kompleks podziemnych cmentarzy, używanych do IV w. n.e. (to najstarsze dowody obecności chrześcijan w tym rejonie), a także Domvs Romana – rekonstrukcję autentycznej willi rzymskiej, którą odtworzono z użyciem oryginalnych i doskonale zachowanych fragmentów budowli. Zarówno na Malcie, jak i na Gozo odkryjemy również pozostałości starożytnej cywilizacji sprzed ponad 7000 lat. W świetnym stanie dotrwały do współczesnych czasów np. kompleks megalitycznych świątyń Ġgantija czy Hypogeum Ħal Saflieni, gdzie odnaleziono słynną figurkę Śpiącej Wenus (wystawioną w National Museum of Archaeology – Narodowym Muzeum Archeologii w Valletcie).

 

NAUKA I ODPOCZYNEK
Przez 164 lata (do uzyskania niepodległości w 1964 r.) archipelag Wysp Maltańskich stanowił część brytyjskiego mocarstwa. Współcześnie uważa się go za jeden z najbardziej przyjaznych rejonów dla ludzi, którzy chcą się nauczyć angielskiego, będącego językiem urzędowym kraju (obok maltańskiego). Na wyspach Malta, Gozo i Comino mówią nim wszyscy: obsługa hotelowa, kelnerzy w restauracjach, przechodnie na ulicach. Miejscowe szkoły językowe specjalizują się w organizowaniu pobytów dla osób z wielu stron świata, w różnym wieku i na każdym poziomie zaawansowania. Oferują kursy prowadzone przez znakomicie przygotowaną kadrę (w większości native speakerów) z użyciem dobrze opracowanych materiałów i uzupełnione bogatymi zajęciami pozalekcyjnymi. Studenci zostają zakwaterowani w hotelach, apartamentach lub domach prywatnych i mają możliwość spędzania ze sobą wolnego czasu. Jak powszechnie wiadomo, najłatwiej da się nauczyć języka obcego w praktyce, używając go niemal 24 godziny na dobę. Dlatego też mnóstwo osób z całego globu uczestniczy w kursach angielskiego na Malcie.  

 

NURKOWANIE I ŻEGLARSTWO
Morze Śródziemne wokół Malty, Gozo i Comino kryje wiele bardzo atrakcyjnych miejsc dla nurków. Pasjonatów podwodnych przygód kuszą m.in. zatopione statki z II wojny światowej, celowo umieszczone na dnie wraki, jaskinie, bajeczny świat fauny morskiej, rafa koralowa oraz wyjątkowo przejrzysta (do 30 m) i ciepła woda. Liczne centra nurkowe umożliwiają zdobycie kolejnych stopni umiejętności, począwszy od podstawowego PADI Open Water Diver aż do profesjonalnego PADI Divemaster. Bez problemu zbierzemy także w okolicy doświadczonych towarzyszy na wyprawę oraz wynajmiemy łódź.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/TED ATTARD

Skalne Lazurowe Okno u brzegów Gozo w zatoce Dwejra


Uznanie wśród miłośników nurkowania zdobyła sobie zwłaszcza zatoka Dwejra na Gozo. Głębokość pobliskiej studni Blue Hole (Błękitna Dziura) sięga 55 m. Tuż obok formacji skalnej Azure Window (Lazurowego Okna) z fantastycznego naturalnego basenu przepłyniemy podwodnym korytarzem w stronę otwartego morza.
U maltańskich brzegów cumują też często amatorzy jachtingu i żeglarstwa. Z doskonale wyposażonych przystani korzysta wielu obcokrajowców, którzy przechowują w nich swoje jachty i katamarany. Wystarczy przejść się do mariny w Portomaso lub Msidzie, aby się o tym przekonać. Dla zainteresowanych prowadzi się kursy z certyfikatem RYA (Royal Yachting Association) na wszystkich poziomach. Na wybrzeżu działa także wiele wypożyczalni jachtów, łodzi motorowych czy skuterów wodnych.

 

TURYSTYKA PIESZA I ROWEROWA
Malownicze widoki, nieduże odległości, łagodne wzniesienia i wiele atrakcyjnych przystanków po drodze zachęcają do tego, aby archipelag zwiedzać pieszo. Należy jednak wziąć pod uwagę tutejsze warunki klimatyczne, zwłaszcza wysokie temperatury w sezonie letnim. W skład niezbędnego ekwipunku piechura wchodzą butelka wody, przekąska, dobre okulary przeciwsłoneczne i czapka chroniąca przed słońcem. Wskazane jest też używanie kosmetyków z wysokim filtrem UV, żeby uniknąć ewentualnych poparzeń. Dla tak przygotowanych osób wycieczki po uroczych Wyspach Maltańskich staną się ogromną przyjemnością. Szlaki zostały bardzo dobrze opisane w przewodnikach dostępnych w punktach informacji turystycznej lub internecie. Mimo to warto zabrać ze sobą mapę. Odległość pomiędzy najdalej wysuniętymi punktami na Malcie z północy na południe wynosi ok. 27 km, zaś ze wschodu na zachód – zaledwie 14 km. Na Gozo to odpowiednio 7 i 14 km. Wszystkie trasy nadają się do zwykłych wędrówek pieszych, marszów nordic walking lub wspaniałych wycieczek rowerowych. Większość pokonamy również małym samochodem.

 

SZTUKA KULINARNA I WINO
Kuchnia maltańska wykształciła się z mieszanki śródziemnomorskich stylów. Tradycyjne dania przygotowuje się w oparciu o świeże produkty dostępne w danej porze roku. Polecam spróbować przede wszystkim pastizzi (półfrancuskie ciastko z nadzieniem twarogowym lub pastą z grochu), ryby koryfena (lampuka) z grilla, fenkaty – potrawy z królika i spaghetti, uważanej za nieoficjalne danie narodowe. Warto skusić się również na aljottę – zupę z kawałkami ryby, na bazie przecieru pomidorowego, z czosnkiem, ziołami i ryżem, czy Ħobż biż-żejt – chleb maczany w oliwie z sałatką z tuńczyka, cebuli, czosnku, pomidorów i kaparów. Dla orzeźwienia najlepiej wypić chłodny napój Kinnie.
Żaden śródziemnomorski posiłek nie jest kompletny bez odpowiedniego wina. Te maltańskie, choć mało znane w Polsce, zdobywają liczne wyróżnienia na międzynarodowych konkursach. Na Malcie i Gozo uprawia się szlachetne szczepy winorośli Cabernet sauvignon, Merlot, Syrah, Grenache, Sauvignon blanc, Chardonnay, Carignan, Chenin blanc i Muscat, a także miejscowe Ġellewża i Ghirghentina, z których produkuje się znakomite trunki o wyrafinowanym smaku. Rodzime winnice, np. Emmanuel Delicata Winemaker, Marnisi Estate, Marsovin Cellars lub Montekristo Estates, zapraszają na degustacje swoich wyśmienitych produktów. We wrześniu na obu wyspach odbywają się festiwale wina.

 

RODZINNE WAKACJE I PLENERY FILMOWE
Na Malcie wypoczną też rodziny z dziećmi. Do gustu przypadną im niewątpliwie piaszczyste lub równe kamieniste wybrzeże. Latem woda osiąga temperaturę nawet do 28°C, a samo morze wydaje się prawie gładkie, co stwarza idealne warunki dla najmłodszych. Na większych plażach można wypożyczyć leżaki i parasole. Za najładniejsze uchodzą Golden Bay, Mellieha Bay, Paradise Bay i Balluta Bay. Nie wolno – oczywiście – zapominać o podstawowych zasadach bezpiecznego opalania: nasze pociechy powinniśmy nasmarować kremem z filtrem UV 50, a ich głowy chronić czapkami. Zaleca się także nie wygrzewać się na słońcu w godz. 11.00–15.00.
Dzieci uwielbiają kompleks basenowy Splash & Fun Water Park w Baħar iċ-Ċagħaq (otwarty w tym roku od 17 maja), przylegający do Mediterraneo Marine Park, w którym odbywają się m.in. pokazy papug i uchatek oraz sesje pływania z delfinami. Atrakcją będzie też dla nich na pewno wycieczka do The Limestone Heritage Park and Gardens w Siġġiewi, gdzie audiowizualne prezentacje przedstawiają historię i kulturę regionu. Wizyta w fabryce klocków Playmobil (Playmobil FunPark) w Ħal Far również zapadnie im na długo w pamięci. Poza tym do wyboru mamy jeszcze rejs statkiem do szmaragdowej cieśniny Blue Lagoon (Błękitna Laguna) między wyspami Comino i Cominotto albo wyprawę dookoła Malty piętrowym autobusem.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/YUJI TERAI

Na Błękitną Lagunę koło Comino dostaniemy się tylko łodzią


Piękno archipelagu doceniają nie tylko turyści, lecz także znani reżyserzy. Kręcono na nim m.in. sceny do filmów Aleksander, Asterix i Obelix: Misja Kleopatra, Hrabia Monte Christo, Starcie tytanów, Gladiator czy Troja. Trzeba przyznać, że niezmiernie fotogeniczne maltańskie krajobrazy oczarowują przybyszów z taką mocą, że często pragną oni zostać wśród nich choć chwilę dłużej.

Artykuły wybrane losowo

Bali – perła Indonezji

Balijki w bogato zdobionych kostiumach w trakcie tańca legong

Photo Balinese - Kopia

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

MARTINA ZAWADZKA

http://lovelajf.pl/

 

Bali od stuleci przyciąga turystów i podróżników z całego świata. Odwiedzają oni wyspę ze względu na jej wielowiekową kulturę, zapierające dech w piersiach krajobrazy i egzotyczną przyrodę. Pragną osobiście przekonać się, czy wszystko, co słyszeli na jej temat, jest prawdą. Po kilku dniach od przybycia na miejsce wiedzą już, że na Bali czeka ich dużo więcej. W tym niezwykłym zakątku ziemi mieszkają przecież przyjaźni, uśmiechnięci ludzie i od samego początku daje się wyczuć panującą w nim specyficzną atmosferę duchowości. Większość obcokrajowców w chwili wylotu zdaje sobie sprawę, iż nie była tu po raz ostatni i na pewno wróci odkrywać kolejne sekrety tego fascynującego lądu.

 

Tworzące piękne tarasy pola ryżowe nawadniane systemem przelewowym

rice flields Bali Mkhail Tsyganov

 

© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE/MKHAIL TSYGANOV

 

Indonezja leży na 17 508 wyspach, z których w przybliżeniu jedna trzecia – ok. 6 tys. – pozostaje stale zamieszkana. Zdecydowanie najpopularniejsza jest Bali, wchodząca w skład archipelagu Małych Wysp Sundajskich, położonego na granicy Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Znajduje się ona między znacznie większą od siebie Jawą (dzieli je cieśnina Bali) a nieco mniejszą Lombok (odseparowane są cieśniną Lombok). Stolicę prowincji stanowi 850-tysięczne miasto Denpasar, w linii prostej oddalone od Warszawy o ok. 11 tys. km. Bali ma powierzchnię zaledwie 5780 km2 (razem z sąsiednimi wysepkami Nusa Penida, Nusa Lembongan czy Nusa Ceningan), czyli trochę mniej niż połowa województwa świętokrzyskiego, jednego z najmniejszych w naszym kraju. Maksymalna długość wyspy z północy na południe wynosi mniej więcej 112 km, a szerokość – jakieś 153 km.

 

Aby dostać się z Polski do tej części Indonezji, trzeba przekroczyć linię równika. Ze względu na położenie geograficzne przez cały rok panuje tutaj stabilny klimat. Przewodniki turystyczne ostrzegają przed występującą w tym regionie porą deszczową, która trwa zwykle od października do kwietnia. Jednak z doświadczenia wiem, że sytuacja nie wygląda wówczas tak źle. Deszcz i burze pojawiają się głównie wieczorem bądź w nocy, rzadko w ciągu dnia, ale nawet jeśli pada, wciąż jest ciepło. Średnia roczna temperatura powietrza na wybrzeżu wynosi 28°C, w głębi lądu osiąga wartość 26°C, a wyżej w górach – 23°C. Dlatego można wybrać się tu praktycznie zawsze.

 

INNY ŚWIAT

 

Ta perła Indonezji wyróżnia się na tle reszty kraju. W przeciwieństwie do innych wysp, na których żyją głównie wyznawcy islamu, dominującą religię w tym rejonie stanowi hinduizm w odmianie balijskiej. Nie znaczy to jednak, że nie spotkamy w nim muzułmanów (ponad 13 proc. tutejszej ludności) czy chrześcijan (niemal 2 proc. Balijczyków). Miejscowi traktują się nawzajem z szacunkiem. Dużą przyjemność sprawia obserwowanie, jak bardzo tolerancyjne społeczeństwo tworzą. Podczas mojej podróży dookoła świata miałam szansę przez kilka tygodni mieszkać u tradycyjnej rodziny z Bali. Ketut i jego żona Puspa wyznawali właśnie hinduizm balijski. To najpopularniejsza odmiana tej religii na wyspie. Łączy w sobie również elementy buddyzmu i animistycznych wierzeń lokalnych.

 

Balijczycy uważają, że każdego z nich od urodzenia obciążają trzy długi (Tri Rna), które muszą spłacić w trakcie swojego życia. Pierwszym z nich jest Dewa Rna (dług życia). Należy za niego wynagrodzić bogu Sang Hyang Widhi Wasa, który stworzył człowieka. Drugi dług to Pitra Rna (dług miłości i oddania). Za niego trzeba uczynić zadość swoim przodkom. Trzeci – Rsi Rna (oznaczający nabytą mądrość) – spłaca się kapłanom. Większość obrzędów i ceremonii religijnych na Bali dotyczy realizacji tych zobowiązań. Balijczycy liczą, iż bogowie i zmarli krewni uznają ich starania po śmierci.

 

Poza tym dla mieszkańców wyspy bardzo ważna jest karma. Wierzą, że wszystko, co człowiek daje innym, zarówno dobro, jak i zło, wraca do niego z podwojoną siłą, czyli czyny mają wpływ na nasze życie. Jeśli więc siejemy nienawiść, możemy być pewni, iż prędzej czy później takie działanie wyda plony i to, na co pracowaliśmy, zostanie zniszczone.

 

Oprócz tego Balijczycy wierzą w dobre i złe bóstwa. Znajduje się tu kilkadziesiąt tysięcy różnych miejsc kultu. Mimo iż ta liczba wydaje się ogromna jak na tak niewielką wyspę, mieszkańcy praktykują swoją religię nie tylko w ich pobliżu. Sfera sacrum obejmuje znacznie więcej, co dostrzega się na każdym kroku.

 

W BALIJSKIM DOMU

 

Przygotowywanie ofiarnych koszyków

offiar

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

Podczas gościny u balijskiej rodziny miałam możliwość przyjrzeć się z bliska niektórym obrzędom oraz oddawaniu czci siłom przyrody i bogom. Niezmiernie dużą rolę odgrywają tutaj także kult przodków i wiara w demony. Puspa (podobnie jak większość kobiet na Bali) codziennie przygotowywała ofiarę złożoną z pięknych kwiatów, ryżu, świeżych owoców i pachnących kadzideł umieszczonych w małym koszyczku z liści palmowych. Jest to bardzo ważny rytuał. Czasem dorzuca się też drobne monety i papierosy. Cudownie przyozdobione kolorowe dary składane są w różnych intencjach zarówno dobrym, jak i złym bóstwom. Ofiarne koszyczki można zobaczyć prawie na każdym ulicznym rogu, chodnikach, przy domach i sklepach, a nawet na plażach.

 

Pewnego dnia Puspa i Ketut obudzili mnie z samego rana i poprosili, żebym wyprowadziła swój skuter, ponieważ chcieliby poświęcić pojazdy. Aby to zrobić, najpierw należało przyozdobić je kwiatami i ofiarami. Podeszli do tego niesamowicie poważnie. Powiedzieli, że po poświęceniu nie będą musieli się o mnie martwić, gdy wybiorę się gdzieś samodzielnie skuterem, bo nie zagrozi mi już żadne niebezpieczeństwo. Obrzęd wraz z przygotowaniami trwał mniej więcej godzinę. Na początek wspólnie pokroiliśmy owoce, przycięliśmy kwiaty i wykonaliśmy koszyczki z liści palmy, a następnie udekorowaliśmy nimi zaparkowane na podjeździe pojazdy. Po kilku minutach ich samochód i mój skuter przypominały przystrojone na święta Bożego Narodzenia choinki. Wtedy przyszedł czas na modlitwę. Poprowadziła ją najstarsza osoba z obecnych, czyli ojciec Puspy. Wszyscy, włącznie ze mną, byliśmy ubrani w tradycyjne koronkowe koszule i długie spódnice, a biodra przepasaliśmy sarongiem (chustą zasłaniającą nogi), który miał nas chronić przed demonami wychodzącymi z wnętrza ziemi. Ceremonia odbywała się na werandzie domu moich gospodarzy. Przed nią stały zaparkowane pojazdy, a w powietrzu unosił się zapach kadzideł. Siedzieliśmy ze skrzyżowanymi nogami i rękoma złożonymi na wysokości klatki piersiowej. Ojciec Puspy powtarzał słowa modlitwy, którą co jakiś czas przerywał, aby zadzwonić małym dzwonkiem, gdy my oddawaliśmy pokłon.

 

MUZYKA I TANIEC

 

Mimo iż Bali jest niewielką wyspą, może poszczycić się niezmiernie barwną kulturą. To nieprawda, że tutejsze budowle i wytwory artystyczne mają tylko przyciągać turystów. Przejawy sztuki dostrzeżemy praktycznie wszędzie, a jej cel stanowi zadowolenie bogów. Już po opuszczeniu samolotu na lotnisku w Denpasar orientujemy się, iż znaleźliśmy się w zupełnie innej, magicznej części świata. Atmosferę duchowości wyczujemy również w domach, świątyniach, budynkach rządowych, biurach i hotelach.

 

Gdy po raz pierwszy usłyszałam balijską muzykę, byłam zachwycona! Jednak po kilku dniach słuchania jej w kółko, zaczęłam mieć wrażenie, że towarzyszy mi ciągle ten sam utwór… Na wyspie rozwinął się wyjątkowy styl muzyczny i taneczny, rozpoznawany na całym świecie, a zwany gamelanem. Utwory gra się na tradycyjnych metalofonach, gongach, ksylofonach i bębnach. Zespołów tego typu można posłuchać na Bali przy każdej okazji – podczas pokazów artystycznych, występów tancerzy czy rozmaitych uroczystości, np. weselnych.

 

Według statystyk na tej niewielkiej wyspie funkcjonują setki grup tanecznych wykonujących więcej niż 200 rodzajów tańca tradycyjnego. Oryginalny układ choreograficzny wykorzystuje głównie mowę ciała, mimikę i ruchy palców, nadgarstka, stóp, szyi, a nawet ust i oczu. Jeden z najstarszych gatunków (jego dzieje sięgają XV stulecia) nosi nazwę gambuh, charakteryzuje się wolnym rytmem i swoistym mistycyzmem. Bez wątpienia taniec u Balijczyków należy do sfery sacrum.

 

Ze względu na bardzo duże zainteresowanie tym elementem kultury wśród turystów, pokazy odbywają się niemal wszędzie. Tancerzy coraz częściej można podziwiać w restauracjach, hotelach, a nawet centrach handlowych. Żeby zapobiec profanacji w przypadku religijnych odmian tańca balijskiego, w 1992 r. lokalne władze podjęły decyzję o całkowitym zakazie prezentowania niektórych gatunków w nieodpowiednich dla ich charakteru miejscach.

 

KRAINA SPOKOJU I PIĘKNA

 

Jak większość mieszkańców Azji Balijczycy są ludźmi raczej niskimi, lecz o wielkich sercach i szczerym uśmiechu. W odróżnieniu od Europejczyków żyją zdecydowanie wolniej. Z przyjemnością można przyglądać się, jak celebrują czas spędzany z rodziną i jak ogromnym szacunkiem obdarzają osoby starsze. Zdają sobie sprawę z tego, że wszystko, co mają, zawdzięczają swoim przodkom i tego uczą swoje dzieci. I nie oznacza to wcale majątku, a dar życia. Balijczycy skupiają się na codziennych zajęciach, nie rozmyślają o przyszłości i nie snują długoterminowych planów. Oprócz pracy rytm kolejnych dni wyznaczają im religijne obrzędy i święta. Żyją w zgodzie z tradycją.

 

Podróż na Bali dostarcza mnóstwa wrażeń.Na wyspie działa bardzo dużo ośrodków oferujących zajęcia z jogi i sesje poświęcone nauce medytacji. Najwięcej znajduje się ich w ponad 30-tysięcznym mieście Ubud. Stanowi ono tutejsze centrum kulturalne, a także jest ważnym duchowym ośrodkiem regionu. Powinna do niego zawitać każda osoba szukająca odpowiedniego miejsca, aby móc skupić myśli i odnaleźć wewnętrzną harmonię. Bali to idealny zakątek na skoncentrowanie się na przywróceniu równowagi w swoim życiu.

 

Miłośnicy sportów wodnych też bez wątpienia nie będą się tu nudzić. W pobliżu plaż (np. w sąsiedztwie miasta Kuta) miejscowi oferują wypożyczenie nart wodnych, sprzętu surfingowego, windsurfingowego i łodzi do żeglowania. Balijskie wybrzeże cieszy się wielką popularnością wśród surferów, zarówno tych początkujących, jak i zaawansowanych. Co więcej, wiele osób uważa je za najpiękniejszą okolicę do nurkowania na świecie. Tutejsze rafy koralowe bywają określane mianem cudu natury. Ich niesamowicie bogatą faunę i niespotykane kształty można podziwiać m.in. w południowym rejonie Bali – Nusa Dua, koło wysepki Nusa Penida i plaży Sanur, niedaleko miejscowości Padang Bai (Padangbai) i Candi Dasa (Candidasa), rybackiej wioski Tulamben i zatoki Cemeluk (Jemeluk) oraz wysepki Menjangan i osady Pemuteran.

 

ATRAKCJE WYSPY

 

We wspomnianym mieście Ubud leży Ubud Monkey Forest. To park z hinduistycznymi świątyniami położony w wiosce Padangtegal i zamieszkany przez liczne makaki krabożerne. Przed jego odwiedzeniem warto zaopatrzyć się w banany. Dzięki takiej przynęcie małpy będą bardzo chętnie do nas podchodziły.

 

Miejscem godnym polecenia w pobliżu Ubud jest Satria Coffee Plantation (Satria Agrowisata).Podczas spaceru można tu obejrzeć nie tylko plantację wiecznie zielonych krzewów kawowca, ale również uprawy egotycznych owoców i przypraw. Za jedną z najlepszych i najdroższych kaw na świecie uchodzi kopi luwak. Powstaje ona w specyficzny sposób. Jagody kawowca stanowią pożywienie łaskuna muzanga (nazywanego cywetą, a lokalnie luwakiem). Ten drapieżny ssak z rodziny łaszowatych nie trawi jednak nasion, a jedynie miąższ. Wydalone ziarna, które zostały poddane działaniu enzymów w przewodzie pokarmowym, wybiera się z odchodów zwierzęcia, następnie suszy i pali. W Satria Coffee Plantation przyjrzymy się temu procesowi na własne oczy, a także spróbujemy tej pysznej kawy i innych indonezyjskich przysmaków.

 

Indonezja jest też trzecim największym producentem ryżu na świecie (po Chinach i Indiach). Ze względu na uprawianie różnych jego gatunków zbiory odbywają się co kilka miesięcy, a więc Balijczycy sadzą i zbierają plony przez okrągły rok.W centrum Bali nieodłączną częścią krajobrazu są zielone pola ryżowe. Pokrywają one wzgórza i tworzą piękne wielopoziomowe tarasy.

 

Egzotycznym i jednocześnie mistycznym przeżyciem będzie dla Europejczyków wizyta w Pura Tirta Empul, zwanej również Świątynią Świętej Wody. Pielgrzymi z całej wyspy przybywają do niej w celu oczyszczenia bądź uleczenia ciała i duszy. W odświętnych strojach zanurzają się w kamiennym basenie z fontannami. Po kolei podchodzą do każdej z nich i odmawiają modlitwy, po czym opłukują twarz i ciało tryskającą z otworu wodą. Ceremoniom towarzyszy zapach kadzideł unoszący się w powietrzu.

 

Do najstarszych świątyń na Bali należy XI-wieczna Pura Uluwatu (Pura Luhur Uluwatu). Wznosi się ona na 97-metrowym klifie, znajdującym się na południowym krańcu wyspy. Oprócz podziwiania samej budowli (niestety, turyści nie mogą wejść do środka) atrakcję w tej okolicy stanowi także spacer po przepięknym urwistym wybrzeżu.

 

Pierwszą świątynią, do której zabrali mnie Puspa i Ketut, była Pura Tanah Lot z XVI stulecia. Właśnie od niej polecono mi zacząć odkrywanie Bali i uważam, że to właściwy wybór. Miejsce kultu umieszczono tu na wspaniałej formacji skalnej, której osobliwy kształt wyrzeźbiły fale oceanu. Nazwa Tanah Lot oznacza po balijsku „Ziemię w morzu”. Jeżeli zdecydujemy się na odwiedziny w trakcie przypływu, to zobaczymy właśnie, jak całkowicie oddzielone od lądu skały oblewa z każdej strony woda. W pobliżu znajduje się poza tym słynna jaskinia węży morskich, które podobno chronią świątynię przed intruzami i złymi duchami. Warto też pamiętać, że w przypadku większości obiektów sakralnych przed wizytą na ich terenie trzeba zadbać o odpowiedni ubiór. Należy założyć ubranie zakrywające nogi albo osłonić je sarongiem, który można kupić przed wejściem.

 

W odległości niemal 2 km od świątyni Ulun Danu Bratan (Pura Ulun Danu Bratan) odkryłam miejsce, które skradło moje serce. Prawdopodobnie nie wspomina o nim żaden przewodnik, ale podczas pobytu w urokliwym rejonie miejscowości Bedugul bardzo polecam się tutaj wybrać. Mam na myśli majestatyczną bramę będącą kiedyś wejściem do pobliskiego miasta. Ciężko oddać słowami niecodzienny widok, jaki tworzy ona wraz z wznoszącymi się w tle malowniczymi zielonymi górami. W okolicy stoją wiejskie domy i leżą pola uprawne, a w środku tego sielskiego krajobrazu wyrasta samotny portal przypominający przejście do innego świata.

 

Istnieje mnóstwo powodów, aby odwiedzić Bali. Jednym z nich są bez wątpienia cudowne rajskie plaże. Najpiękniejsze i najbardziej zapadające w pamięć to według mnie Suluban, Padang Padang i Balangan.

 

OSOBLIWY SYSTEM

 

Pura Ulun Danu Bratan w górach nad jeziorem Bratan niedaleko Bedugul

15-photos-that-will-make-you-want-to-travel-to-indonesia

© VISIT INDONESIA TOURISM OFFICE

 

W trakcie mojego pobytu gospodarze domu kilkakrotnie próbowali mi wyjaśnić, dlaczego większość koleżanek i kolegów Ketuta nosi takie samo imię i skąd pochodzi jego własne. Muszę przyznać, że miałam duży problem ze zrozumieniem zależności w tutejszym systemie nazywania dzieci stosowanym przez Balijczyków żyjących zgodnie z tradycją. Zasady dotyczą głównie potomków mężczyzn pochodzących z najliczniejszych rodzin i najniższej kasty bądź mężczyzn z wyższej kasty, którzy poślubili kobiety z kasty najniższej. Oprócz przynależności kastowej o imieniu decyduje również kolejność urodzin. Pierwsze dziecko powinno nazywać się Wayan (co pochodzi od słowa wayahan oznaczającego „starszy”), Gede (Duży) lub Putu, czyli Wnuk. Płeć dziecka nie zawsze ma znaczenie. Imię Putu częściej nadaje się dziewczynkom, Wayan i Gede natomiast – chłopcom. Nie jest to jednak regułą. W innych przypadkach te same imiona mogą nosić zarówno synowie, jak i córki. W celu rozróżnienia płci Balijczycy stosują odpowiednie przedrostki. Gdy mówi się o chłopcach, należy użyć „i”, np. I Putu, kiedy wspomina się o dziewczynce, wstawia się „ni”, jak w Ni Putu.

 

Drugi w kolejności potomek to Made (imię zostało prawdopodobnie utworzone od słowa madya, czyli „środek”, „średni”), Nengah (tengah oznacza „w środku”) albo Kade czy Kadek (wyraz adik określa „młodszego brata”). Na trzecie dziecko zazwyczaj woła się Nyoman bądź Komang (co wywodzi się według pewnych hipotez od anom – „młody”, „mały” lub uman – „koniec”, „odpoczynek”). Ostatniego, najmłodszego malca nazywa się Ketut (przypuszczalnie od kitut, czyli „ogon”). Widać więc, że w pewnym uproszczeniu imię danej osoby zależy od kasty, kolejności urodzin, a czasem także od rejonu, z którego pochodzi rodzina. Trzeba przyznać, iż ten system nie jest łatwy i można się w nim pogubić.

 

POZA CZASEM

 

Życie na Bali upływa w swoim tempie i to nie tylko dlatego, że niemal zawsze świeci tu słońce, a w okolicy są same piaszczyste plaże, ciepły ocean i wysokie palmy kokosowe. Gdy mieszkałam u Puspy i Ketuta, codziennie rano obserwowałam, jak przeglądali gazetę i sprawdzali, kiedy będzie pełnia księżyca i jakie święta przypadają w najbliższym czasie według ich rachuby. Balijczycy mają swój własny tradycyjny kalendarz, na który składają się dwa systemy: 210-dniowy Pawukon (6 miesięcy po 35 dni) i księżycowy Saka (12-miesięczny). W każdym roku współistnieje ze sobą 10 osobnych cykli. Na podstawie ich wzajemnych zależności określa się m.in. daty ceremonii religijnych odprawianych w świątyniach.

 

Czas zatrzymuje się na wyspie w Nowy Rok, zwany Nyepi (wypada w marcu, niekiedy w kwietniu – w 2017 r. w dniu 28 marca). Ulice pustoszeją, sklepy, banki, a nawet urzędy są zamknięte. Lotnisko w Denpasar nie funkcjonuje i nie sposób dostać się tutaj w jakikolwiek sposób. Nie wolno jeździć samochodami i nikt nawet nie myśli o tym, aby wsiąść na skuter. Co więcej, w tym dniu Balijczycy rezygnują również z używania elektryczności, rozpalania ognia i wszelkich aktywności. Okna w domach pozostają zasłonięte, nikt nie wychodzi na zewnątrz. Mieszkańcy Bali wierzą, że w tym czasie nad wyspą przelatują demony, dlatego starają się je przekonać, iż cała okolica jest wyludniona, aby nie dać im powodu do zatrzymania się.

              

Ten tzw. Dzień Ciszy przeznacza się na medytację, rozmyślanie i pogrążenie się w zadumie. Stanowi on okazję do oczyszczenia umysłu, osiągnięcia wewnętrznej równowagi i zebrania myśli. Pozwala oderwać się od rzeczywistości, odseparować od świata zewnętrznego po to, aby odnaleźć spokój w sobie. Bali jest zresztą przez cały rok znakomitym miejscem na odkrywanie samego siebie. Panująca na wyspie atmosfera sprzyja błogiemu relaksowi i skupieniu się na swoim wnętrzu. Warto zatrzymać się choć na chwilę w codziennym pędzie, żeby odwiedzić ten wyjątkowy zakątek Indonezji.

Saksonia – Niemcy mniej znane

590.jpg

Panorama historycznego centrum Drezna oglądana od strony Łaby

©TOURISMUS MARKETING GESELLSCHAFT SACHSEN MBH (TMGS)/ ANJA UPMEIER

JULITA CZECHOWICZ


Gdyby spytać Bawarczyka o to, z czym kojarzą mu się Saksonia i Saksończycy, pewnie uśmiechnąłby się z lekkim lekceważeniem i powiedział, że z dialektem. Rzeczywiście, Niemcy uważają dialekt saksoński za trudny w odbiorze, ale niewielu wie, iż to tą odmianą językową posłużył się w XVI w. Marcin Luter w swoim tłumaczeniu Biblii, pod wpływem którego wykształcił się później standardowy język niemiecki („Hochdeutsch”). Jednak wystarczy raz odwiedzić Saksonię, aby przekonać się, że jest miejscem jedynym w swoim rodzaju.

Więcej…

Pięć odsłon Wysp Jońskich

Ionia_islands_Corfu_Old_town_photo_M_Mitzithropoulos.jpg

Często odwiedzane przez celebrytów urocze Fiskardo na Kefalinii

©GREEK NATIONAL TOURISM ORGANISATION/M. MITZITHROPOULOS


Pięć odsłon Wysp Jońskich

Agnieszka Zawistowska


Piękne plaże otoczone turkusową wodą, doskonałe lokalne potrawy i niezliczone legendy rozbudzające wyobraźnię – to wszystko oferują urokliwe Wyspy Jońskie. Jednak na tym archipelagu położonym na Morzu Jońskim na zachód od wybrzeży Półwyspu Bałkańskiego (w tym Peloponezu) czeka nas znacznie więcej atrakcji. Aby się o tym przekonać, wystarczy zaledwie parę godzin lotu z Polski.

Więcej…