34651030336 fa80c82240 k

Ścisły rezerwat przyrody Tsingy de Bemaraha

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

EWA JERMAKOWICZ

www.ruszwpodroz.pl

 

Parki narodowe z niespotykanymi formacjami skalnymi, skaczące lemury, olbrzymie baobaby, zielone pola ryżowe, lasy równikowe, sawanny i pustynie – to wszystko znajdziemy na Madagaskarze, czwartej pod względem wielkości wyspie świata. Nieoficjalny status ósmego kontynentu zyskała ona dzięki ogromnej bioróżnorodności i występującym na niej niezwykłym gatunkom roślin i zwierząt. To nieodkryty jeszcze przez tłumy turystów raj dla miłośników natury, słońca i kuchni łączącej w sobie elementy pochodzące z Azji Południowo-Wschodniej, Afryki, Indii, Chin i Europy.

 

Położona na Oceanie Indyjskim u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki wyspa zajmuje obszar nieco większy niż Francja metropolitarna (ma ok. 587 tys. km² powierzchni), a ze względu na fakt, że przez miliony lat pozostawała w izolacji, jest unikatowa w skali świata. Aż ok. 90 proc. roślin i zwierząt tu występujących nie znajdziemy nigdzie indziej na naszym globie. Do tej niesamowitej różnorodności przyrodniczej trzeba dodać piękne i zróżnicowane krajobrazy – po pokonaniu niecałych 300 km można przenieść się z terenów pustynnych do wilgotnych lasów deszczowych.

 

Madagaskar to świetne miejsce na urlop marzeń, choć podróżowanie po nim wymaga wytrwałości i cierpliwości i jest przygodą samą w sobie. Przed wyjazdem do tego kraju należy się więc nieco lepiej przygotować niż w przypadku innych, bardziej popularnych rejonów świata. Warto jednak podjąć ten trud, bo z pewnością nie ma drugiego takiego zakątka na ziemi.

 

HISTORIA I WĄTEK POLSKI

 

Według jednej z teorii pierwsi ludzie przybyli na Madagaskar przypuszczalnie między IV w. p.n.e. a I w. n.e. z Archipelagu Malajskiego. Wcześni osadnicy głównie wycinali i wypalali lasy, aby uzyskać tereny pod uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Takie działania i polowania przyczyniły się do wyginięcia niektórych gatunków zamieszkujących wówczas wyspę: olbrzymich lemurów (Archaeoindris) i foss (Cryptoprocta spelea) czy hipopotamów malgaskich.

 

W VII stuleciu na Madagaskar przybyli Arabowie omańscy, którzy utworzyli tu kolonie handlowe. Niedługo później z Afryki Wschodniej dotarli przedstawiciele grupy Bantu. Przywieźli oni ze sobą zebu – gatunek udomowionego bydła, którego mięso do dzisiaj jest podstawą diety miejscowych. Same zwierzęta wykorzystuje się także jako pociągowe w rejonach wiejskich. Z czasem na wyspę zaczęli przybywać kolejni Arabowie, Persowie oraz Hindusi i Chińczycy. Każda z tych grup miała istotny wkład w życie kulturalne Madagaskaru. Wpływy wielu kultur i wierzeń można tutaj dostrzec do dziś. Również w wyglądzie mieszkańców kraju da się zauważyć cechy charakterystyczne dla ludzi z innych zakątków świata.

 

Portugalczycy byli prawdopodobnie pierwszymi Europejczykami, którzy trafili na wyspę (kapitan Diogo Dias przybił do jej brzegów w sierpniu 1500 r.). Początkowo traktowali ją jako przystanek w drodze do Indii, ale wraz ze wzrostem wpływów francuskich wyspiarze stali się źródłem taniej siły roboczej i – niestety – niewolnikami, których w XVII i XVIII w. wywozili stąd także piraci.

 

W czasie kiedy Francja starała się wzmocnić swoją pozycję na Madagaskarze, na jego południowo-wschodnie wybrzeże przybył Maurycy August Beniowski (1746–1786). Uciekł z rosyjskiej niewoli, do której został wzięty za udział w konfederacji barskiej (1768–1772). Z Kamczatki wydostał się okrętem Św. Piotr i Paweł i dotarł nim do Makau. Po sprzedaniu statku na pokładzie francuskiej jednostki dopłynął do Fort-Dauphin(dziś Tôlanaro) położonego na południu Madagaskaru. Na wyspę wrócił z polecenia króla Ludwika XV (1710–1774) kilka lat później, w 1774 r. Stosując nierzadko drakońskie metody, podporządkował sobie miejscową ludność. W październiku 1776 r. Beniowski został obwołany przez nią królem Madagaskaru. Przez 10 lat zabiegał we Francji i Stanach Zjednoczonych o stworzenie własnego królestwa. Plan ten jednak się nie powiódł. Beniowski zginął w maju 1786 r. podczas ataku oddziału francuskiej ekspedycji wojskowej.

 

W historii Madagaskaru epizod polski pojawił się po raz drugi na krótko przed II wojną światową. Kraj ten był wówczas brany pod uwagę przez Francję jako możliwy cel przesiedlenia europejskich Żydów. Polska zaczęła zabiegać o przejęcie kolonii. W niektórych źródłach znaleźć można informację, że pomysł przekazania wyspy Polakom wyszedł ze strony francuskiej. Ostatecznie, ze względu na wybuch II wojny światowej, negocjacje zostały wstrzymane.

 

Od przełomu XIX i XX stulecia na Madagaskarze rozwijały się ruchy wyzwoleńcze, nasilone po 1945 r. i w końcu w 1960 r. kolonia uzyskała niepodległość od Francji. Od tego czasu w kraju doszło do czterech zamachów stanu spowodowanych kryzysem gospodarczym i konfliktami etnicznymi. Ostatni z nich wydarzył się w 2009 r. W jego następstwie na Madagaskarze zmalał poziom bezpieczeństwa. W ostatnich latach sytuacja uległa jednak zdecydowanej poprawie.

 

TABU I KULT ZMARŁYCH

 

W wyniku tych wszystkich zawirowań historycznych wyspa stała się prawdziwym tyglem kulturowym. W kraju oficjalnie uznanych jest 18 grup etnicznych, choć według antropologów istnieje ich 19. Każda ma własne tradycje i wierzenia. Językami urzędowymi są malgaski i francuski.

 

W życiu Malgaszy dużą rolę odgrywa kult zmarłych. Wielu z nich całe życie odkłada na godny, zgodny ze zwyczajem pochówek. Żyją w małych domach, często w kilka pokoleń, ale stawiają ogromne, bogate grobowce. Nagrobki poszczególnych grup etnicznych różnią się wielkością, kształtem i wykonaniem. Przykładowo Mahafaly wznoszą betonowe konstrukcje z oknami, zdobieniami i rzeźbami zwanymi aloalo przedstawiającymi głównie ludzi, ptaki, zebu i inne zwierzęta, używają też zwierzęcych czaszek i szkieletów. Sakalawa ozdabiają groby figurkami nawiązującymi do sfery seksu. Z kolei na południu wyspy można podziwiać nagrobki w kształcie statków czy samolotów, prezentujące niezrealizowane marzenia zmarłego.

 

Kolejnym istotnym elementem malgaskiej kultury są fady, czyli tabu. Każda z grup etnicznych ma swoje zakazy kulturowe, często wzajemnie się wykluczające. Malgasze nierzadko próbują jednak obejść te zasady. Jeśli w jednej społeczności nie wolno zabijać konkretnego gatunku lemura, a w innej spożywać jego mięsa, przedstawiciele tej drugiej mogą upolowane przez siebie zwierzęta sprzedać ludziom, u których obowiązuje tabu na uśmiercanie tych stworzeń. Gdy fady przeszkadzają w pracy zarobkowej, np. zabraniają podróżowania w konkretny dzień tygodnia albo wchodzenia do lasu turystom, można odprawić rytuał i dogadać się z duchami przodków, aby na pewien okres zawiesić zakaz.

 

Czasami tabu ma swoje korzenie w historii lub legendach. Żyjący w okolicach miasta Antsiranana (Diego-Suarez) lud Antankarana (Antakarana) musiał chronić się w przeszłości w jaskiniach przed grupą Merina. Szczątki jego przodków znajdują się ponoć do dzisiaj w korytarzach tych grot. Merina nie mogą więc wchodzić do jaskiń Parku Narodowego Ankarana. Antambahoaka wierzą, że bliźnięta (kanamba) przynoszą nieszczęście rodzinie. Według legendy kiedy w jednej z wiosek wybuchł pożar, matka bliźniąt próbowała uratować życie obojga swoich dzieci, zamiast jedno z nich poświęcić, przez co zginęła w płomieniach. Do niedawna zdarzało się, że w przypadku bliźniaczej ciąży jedno z niemowląt zabijało się od razu po urodzeniu lub porzucało w lesie. Obecnie jednak w zdecydowanej większości oddaje się je do sierocińców. Rodziny chcące zachować przy sobie również drugie z bliźniąt muszą opuścić wioskę.

 

Wielkie zróżnicowanie kulturowe Madagaskaru sprawia, że turyście trudno jest się dobrze przygotować do wyjazdu. Jak w przypadku każdej podróży warto jednak poświęcić trochę czasu i zaznajomić się z najważniejszymi zwyczajami, aby uniknąć postawienia kogoś w niezręcznej sytuacji i móc łatwiej nawiązywać przyjazne relacje z miejscowymi.

 

Masonjoany

Tabàky – malgaski naturalny kosmetyk

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

ARKA NOEGO

 

Gospodarka rolna na wyspie nie zmieniła się zbyt wiele od czasów pierwszych osadników. Ze względu na nieefektywne metody upraw i wyjałowienie ziemi wypala się coraz więcej lasów, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na żywność. To z kolei przyczynia się do zmian klimatu, które nie sprzyjają rozwojowi rolnictwa. Najbardziej cierpi na tym wszystkim przyroda i – niestety – co chwilę możemy usłyszeć, że kolejne endemiczne gatunki roślin i zwierząt stają się zagrożone wyginięciem.

 

Madagaskar dzięki swojemu odizolowaniu od innych kontynentów i panującym na jego obszarze warunkom klimatycznym jest prawdziwą arką Noego. Na wyspie, w przeciwieństwie do wielu innych miejsc na świecie, turystyka nie stanowi głównego zagrożenia dla przyrody, zapewne dlatego, że nadal zbytnio się nie rozwinęła. Warto tu więc przyjechać, żeby podziwiać piękno dziewiczej natury, zanim będzie za późno.

 

Lemury, z których Madagaskar słynie, przetrwały na nim dzięki brakowi konkurencji ze strony lepiej przystosowanych małp i relatywnie małej liczbie naturalnych wrogów. Do tych ostatnich zaliczają się niektóre ptaki drapieżne i fossa, największy na wyspie ssak mięsożerny, sam również zagrożony wyginięciem. Wokół lemurów powstało wiele fady. Do dzisiaj niektóre grupy etniczne wierzą, że czarny aj-aj (palczak madagaskarski) przynosi nieszczęście, a wygrzewający się w promieniach słonecznych wari, rozkładający szeroko ramiona, modli się do boga-słońca.

 

Na usłyszenie tych wyjątkowych zwierząt ma się największe szanse, jeśli odwiedzi się któryś z parków narodowych wcześnie rano lub przed zmierzchem. Lemury porozumiewają się ze sobą za pomocą dźwięków, a głos niektórych z nich rozchodzi się nawet w promieniu 3 km, co pomaga w tropieniu. Te odgłosy przypominają czasem pieśni wielorybów, śmiejące się dzieci, a nawet policyjną syrenę. Do lemurokształtnych należy kilkadziesiąt gatunków małpiatek. Osobniki osiągające najmniejsze rozmiary (mikruski malutkie) ważą tylko ok. 30 g i prowadzą nocny tryb życia. Większe lemury są aktywne za dnia, ale zwykle kryją się w koronach drzew w godzinach południowych ze względu na upał.

 

Kolejne zwierzęta, z których znany jest Madagaskar, a które najlepiej wypatrywać po zmierzchu, to kameleony. Czasem przy parkach narodowych zamykanych po zapadnięciu zmroku przewodnicy organizują spacery wzdłuż granic. Wypatrzenie tych kolorowych gadów bywa jednak niełatwe, bo doskonale się maskują. Wbrew powszechnemu poglądowi nie dostosowują koloru skóry do otoczenia, a zmieniają go m.in. w reakcji na zagrożenie i gdy chcą wysłać innym konkretny komunikat. Najłatwiej się o tym przekonać, gdy w nocy oświetli się kameleona latarką.

 

Choć wiele tutejszych endemicznych zwierząt można również obserwować w niewoli – w zoo i prywatnych parkach na terenie całego kraju – to tropienie tych, które żyją na wolności, sprawia zdecydowanie więcej radości i na takie poznawanie przyrody na Madagaskarze warto się zdecydować. Mimo iż natura bywa nieprzewidywalna, to tak naprawdę przy odrobinie cierpliwości i szczęścia niemal zawsze udaje się trafić na tropione stworzenia. Wybierając ten sposób zwiedzania wyspy, pokazujemy także jej mieszkańcom, że doceniamy niezwykłe piękno ich ojczyzny. Może dzięki zyskom, jakie przynosi zainteresowanie turystów, miejscowi zdecydowanie chętniej będą dbać o dziką przyrodę, zamiast niszczyć ją na potrzeby rolnictwa.

 

Lemur

Wari czarno-biały żywi się na ogół owocami

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

NAJPIĘKNIEJSZE PARKI

 

Atrakcji na Madagaskarze jest tak wiele, że nie sposób zobaczyć wszystkiego podczas jednego wyjazdu. Ze względu na ogromną różnorodność parków narodowych, mnóstwo dróg niemal stworzonych dla miłośników off-roadu, aż 4828 km linii brzegowej i setki okolicznych wysepek trudno ograniczyć się wyłącznie do jednego regionu.

 

Amatorzy błogiego wypoczynku na plaży i nurkowania najpiękniejsze miejsca znajdą dla siebie w okolicy zachodniego wybrzeża. Na północnym zachodzie leży wyspa Nosy Be – największa (oprócz głównej) z należących do kraju i jednocześnie najlepiej przystosowana do potrzeb turystów. Na gości czekają resorty o wysokim standardzie. Można na niej skorzystać z ofert jednodniowych wycieczek po malowniczej okolicy, uprawiać snorkeling i nurkować w pobliskich wodach, wspinać się na wzniesienia, odwiedzić plantacje przypraw, rośliny ylang-ylang, z której kwiatów powstaje aromatyczny olejek ilangowy (używany do produkcji perfum), czy trzciny cukrowej. Atrakcji wystarczy nawet na dwa tygodnie, które da się spędzić, nie docierając na sam Madagaskar.

 

Poza tym u południowo-zachodnich wybrzeży wyspy znajduje się jedna z największych raf koralowych świata. Ciągnie się przez ponad 450 km, a prawdopodobnie najciekawszy jej fragment leży pomiędzy punktami na wysokości miejscowości Andavadoaka i Itampolo. To tutaj działają pracownicy organizacji pozarządowych utrzymujący rafę w doskonałym stanie. Zapaleni nurkowie powinni szczególnie zainteresować się podwodną „katedrą” w okolicach wiosek Ifaty i Mangily koło miasta Toliara (Tuléar). Trzeba jednak pamiętać, że na Madagaskarze infrastruktura do obsługi nurkujących nie charakteryzuje się tak wysokim poziomem jak w innych rejonach świata, a najbliższa komora dekompresyjna znajduje się na francuskiej wyspie Reunion, oddalonej o niecałe 2 godz. lotu ze stołecznej Antananarywy.

 

Mniej uczęszczane, odrobinę słabiej rozwinięte, ale równie piękne jest wschodnie wybrzeże. Do najbardziej wyjątkowych miejsc należy tu położony na północnym wschodzie Park Narodowy Masoala (Parc National Masoala). Rozciąga się on na półwyspie Masoala i pobliskiej wysepce Nosy Mangabe, które stanowią odrębny świat ze wszystkim, co najlepsze na Madagaskarze. Można poczuć się tutaj niemal jak na innej, całkowicie dziewiczej planecie. Do znajdującego się na półwyspie luksusowego ośrodka (Masoala Forest Lodge) jego gości przewozi się łodzią lub helikopterem z najbliżej położonej drogi, która kończy się kilkadziesiąt kilometrów od resortu. Na miejscu mają oni zapewnione wszystko, co potrzebne jest do spędzenia udanych wakacji, a oferta obejmuje również wycieczki po okolicy.

 

W głębi lądu nie wolno pominąć najpiękniejszych parków narodowych. Po odwiedzeniu każdego z nich będziemy chcieli wrócić na Madagaskar i zobaczyć jeszcze więcej. Jedynie kilka godzin jazdy na wschód od stolicy (ok. 150 km), Antananarywy, znajduje się miejscowość Andasibe sąsiadująca z popularnym Parkiem Narodowym Andasibe-Mantadia (składającym się z dwóch, oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów obszarów chronionych: Réserve Spéciale Analamazaotra i Parc National Mantadia). Dojazd do Andasibe jest znacznie łatwiejszy i nie wymaga samochodu z napędem na cztery koła, a niewielki rozmiar Rezerwatu Specjalnego Analamazaotra sprawia, że większość turystów kieruje się właśnie tutaj. W Mantadii z kolei trzeba poświęcić więcej czasu na tropienie dzikich zwierząt, ale można je podziwiać niemal w odosobnieniu, ponieważ dociera tu niewiele osób. Oba te miejsca znane są z dużej populacji największych indrisowatych zamieszkujących Madagaskar – indrisów krótkoogonowych. Najlepiej wypatrywać te lemury w godzinach wczesnoporannych, gdy las deszczowy nadal spowija mgła, a płaczliwe głosy tych stworzeń słychać z odległości wielu kilometrów. Poza indrisami krótkoogonowymi w tym regionie spotkać można m.in. palczaki madagaskarskie (aj-aj), awahi wełniste, wari czarno-białe, lemurie płowe i sifaki diademowe o wyjątkowo ciekawym umaszczeniu.

 

Najprawdopodobniej najpopularniejszym parkiem na Madagaskarze jest Ranomafana (Parc National Ranomafana), w którym wytyczono mnóstwo szlaków o zróżnicowanej trudności. Występuje w nim aż 13 gatunków lemurokształtnych, na czele z makim złotym. Szczególnie popularne są w tej okolicy nocne spacery na obrzeżach parku. To właśnie tutaj zobaczyć można jedne z najmniejszych lemurów nocnych i wiele gatunków kameleonów ukrytych na gałęziach i wśród liści drzew. Dobry miejscowy przewodnik w tym przypadku będzie nieocenioną pomocą.

 

W południowej części wyspy są co najmniej dwa parki, które koniecznie trzeba odwiedzić: Andringitra i Isalo. Dotarcie do pierwszego z nich wymaga cierpliwości, dobrego samochodu i odpowiedniej pogody. Nie zaleca się tu jazdy w porze deszczowej ze względu na warunki na trasie – drogi zostają wówczas rozmoczone przez wodę, a mosty przerzucone przez strumyki i rzeki bywają zalane. Park Narodowy Andringitra (Parc National Andringitra) jest chyba najlepszym miejscem na kilkudniowy trekking na Madagaskarze. Można w nim zdobyć drugi co do wysokości szczyt w kraju – Boby (Imarivolanitra, 2658 m n.p.m.), z którego roztaczają się przepiękne widoki na okolicę. Pokonanie najpopularniejszego szlaku zajmuje dwa dni i najlepiej wybrać się na niego pod opieką miejscowego przewodnika. Taka osoba zajmuje się również wyposażeniem turystów w namioty i zaopatrzeniem ich w prowiant. Dba też o to, aby uczestnicy trekkingu poznali najciekawsze atrakcje w tym rejonie.

 

Na zachód stąd leży Park Narodowy Isalo (Parc National Isalo), w którym także warto spędzić minimum jeden pełny dzień. Najdłuższa i najciekawsza trasa prowadzi do jego najpiękniejszych zakątków przez formacje z piaskowca, głębokie kaniony, oazy palmowe, sawannę i las deszczowy. W ciągu kilku godzin można tu poczuć się jak w podróży przez cały Madagaskar, a zachód słońca oglądany z jednego z okolicznych hoteli z widokiem na park zapiera dech w piersiach.

 

Podczas pobytu na tropikalnej Nosy Be najlepiej skupić się na poznawaniu północnej części kraju. W tym regionie pogoda w porze deszczowej bywa mniej przewidywalna niż na południu Madagaskaru i zdarza się, że z położonej w centrum lądu stolicy nie udaje się dotrzeć tutaj drogą lądową.

 

Najbardziej oddalonym od cywilizacji parkiem, dla odwiedzenia którego warto poświęcić każdą godzinę spędzoną na wyboistych drogach, jest Park Narodowy Marojejy (Parc National de Marojejy). Poza porą suchą można się do niego dostać jedynie samolotem (Air Madagascar lata z Antananarywy do Sambavy, skąd należy wziąć taksówkę lub wyruszyć wynajętym samochodem). Występujący tu rozległy las deszczowy to prawdziwa plątanina gałęzi, korzeni i gęstego listowia, poprzecinana wodospadami pojawiającymi się w najmniej spodziewanych miejscach. Przez park prowadzi tylko jedna trasa trekkingowa, przechodząca przez trzy bazy wiodące na szczyt masywu Marojejy (2132 m n.p.m.). Rejon ten zamieszkują sifaki jedwabiste (sifaki jedwabne) i 10 innych gatunków lemurów, 149 gatunków płazów i gadów (w tym gekony i kameleony) czy 118 gatunków ptaków.

 

Znacznie bardziej dostępne są parki narodowe Ankarana i Montagne d’Ambre, leżące na północny wschód od Nosy Be. Pierwszy z nich (Parc National Ankarana, Réserve Spéciale Ankarana) słynie przede wszystkim ze spektakularnych formacji skalnych zwanych tsingy. Sąsiadują one z gęstym wiecznie zielonym lasem tropikalnym. Park znany jest również z największej w Afryce sieci jaskiń (o łącznej długości ok. 100 km), które można zwiedzać z przewodnikiem. Na osoby lubiące atrakcje podwyższające im poziom adrenaliny czeka most zawieszony ponad koronami drzew.

 

Park Narodowy Montagne d’Ambre (Parc National Montagne d’Ambre) przyciąga turystów ogromną bioróżnorodnością, wieloma spektakularnymi wodospadami i jeziorami w kraterach. Ze względu na położenie na masywie wulkanicznym jest tu znacznie chłodniej niż w innych miejscach w regionie, dzięki czemu wycieczka do tego zakątka Madagaskaru może stanowić odpoczynek od wszechobecnych upałów. Warto jednak pamiętać, że w tym rejonie pada niemal codziennie, także w porze suchej, trzeba więc odpowiednio przygotować się na takie warunki przed wizytą.

 

Reine de lIsalo - Queen of Isalo

Formacja skalna Królowa Isalo przypomina profil siedzącej kobiety w koronie

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Na koniec zostawiłam jeszcze kilka praktycznych uwag. Osoby chcące podróżować po wyspie, powinny zdecydować się na wynajęcie samochodu z doświadczonym kierowcą, który jest zazwyczaj doskonałym przewodnikiem. Większość tutejszych wypożyczalni ze względu na bardzo zły stan dróg nie zgadza się na wynajem auta bez kierowcy. Przy planowaniu trasy należy zostawić sobie wystarczającą ilość czasu na przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi atrakcjami i pamiętać o tym, żeby nie jeździć po zmroku. Polecam również z rezerwą podchodzić do narodowego przewoźnika Air Madagascar. Został on co prawda usunięty z listy linii lotniczych objętych zakazem operowania na terytorium Unii Europejskiej, ale przy wykupywaniu oferowanego przez niego lotu trzeba liczyć się z możliwością nawet kilkudniowych opóźnień, odwołania kursu i braku rekompensaty za noclegi czy utracone rezerwacje.

 

Niebezpiecznie bywa głównie w stołecznej Antananarywie i większych miastach. Jednak jeśli zachowamy podstawowe zasady bezpieczeństwa (nie będziemy wybierać się samotnie w nieznane rejony po zapadnięciu zmierzchu i zostawiać bagażu bez nadzoru itp.), nic złego nie powinno nam się przydarzyć. Madagaskar jest naprawdę wymarzonym miejscem na podróż i chce się do niego wracać wielokrotnie.

 

Artykuły wybrane losowo

Na drogach Turkmenistanu i Uzbekistanu

WIOLETTA HUTNIK

WOJCIECH ILKIEWICZ

www.wojtektravel.pl


Podczas podróży po Azji Środkowej możemy wyruszyć w drogę wzdłuż kojarzącego się z magią Dalekiego Wschodu Jedwabnego Szlaku, ze zdumieniem odetchnąć z ulgą w białym mieście na pustkowiu, udać się na poszukiwania znikającego morza czy zajrzeć do niesamowitej ognistej dziury w ziemi, przypominającej piekło w miniaturze, albo poczuć się jak bohater powieści „Proces” Franza Kafki, gdy przyjdzie nam czasami zmierzyć się z biurokratyczną machiną. W tej suchej i gorącej krainie nic nie jest oczywiste. Na każdym kroku dostrzeżemy mnóstwo zadziwiających miraży.

Więcej…

Rajskie wyspy Indonezji

 Prambanan temple

Hinduistyczny kompleks Prambanan na Jawie

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

MAJA KAŹMIERCZAK-BARTHEL

www.TRAVELINGROCKHOPPER.COM

 

Według mnie Indonezja słynie z licznych wulkanów, tradycyjnego dania „nasi goreng”, orangutanów z Sumatry i Borneo oraz waranów z Komodo. Choć każdy z moich przykładów da się uzasadnić, większość osób kojarzy ją jednak z rajską Bali. Czy właśnie ta wyspa najlepiej reprezentuje cały kraj? Zdecydowanie nie i… trochę tak.

 

Indonezja leży w Azji Południowo-Wschodniej i częściowo Oceanii. To największe wyspiarskie państwo na świecie (o powierzchni ponad 1,9 mln km²). Swoimi granicami obejmuje 17 508 wysp, z czego mniej więcej 6 tys. pozostaje zamieszkanych. Ten rozległy kraj oddziela Pacyfik od Oceanu Indyjskiego.

 

Przy tak dużym wyborze naprawdę trudno zdecydować, gdzie zawitać podczas podróży po Indonezji. Mnóstwo jej wysp kusi turystów obietnicą rajskich wakacji. W tym ogromie znajduje się wiele prawdziwych perełek.

 

KRAINA BOGÓW

 

Bali z jednej strony jawi się jako turystyczny eden, egzotyczna kraina o wyjątkowej kulturze, z cudowną przyrodą, piaszczystymi plażami i idealną pogodą. Z drugiej strony wiele osób mówi, że wyspa jest przereklamowana, zatłoczona czy wręcz niewarta odwiedzenia, ponieważ w Indonezji znajduje się mnóstwo ciekawszych miejsc. Obie te opinie są słuszne. Na Bali funkcjonują rewelacyjne resorty, ale także kiepskiej jakości hotele. Rozwinęła się tu interesująca kultura i balijska odmiana hinduizmu, przetrwał odrębny język (balijski, basa bali), jednak inne rejony kraju też są wyjątkowe. Na wyspie leży dużo pięknych plaż, lecz wiele z nich jest zatłoczonych. W tym regionie panuje klimat równikowy z dwoma porami w roku: suchą i deszczową. W trakcie trwania tej drugiej (zazwyczaj od października do kwietnia) nie należy raczej spodziewać się idealnej pogody. Mnóstwo miejsc na Bali ma charakter typowo turystyczny, komercyjny, ale nie wszystkie, uchowało się tutaj również wiele urokliwych zakątków. Choć to nieduża wyspa (ma ponad 5,5 tys. km² powierzchni), jednak jest na tyle rozległa, że dzięki sporemu zróżnicowaniu prawie każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Zdecydowanie warto ją odwiedzić i poznać rozmaite jej oblicza. W końcu nie bez przyczyny nazywana bywa krainą bogów.

 

Jednym z powodów, dla których turyści udają się na Bali, są jej przepiękne plaże. Wybrzeże wyspy w wielu miejscach pokrywa biały piasek. Natkniemy się też na czarne, wulkaniczne brzegi (plaża Lovina na północy), także bardzo malownicze. Amatorzy wszelkich sportów wodnych poczują się tu jak w raju. Ogromną popularnością cieszą się surfing i nurkowanie. Ciekawą atrakcję stanowi poza tym obserwowanie delfinów.

 

Indonezja jest w większości muzułmańska (powyżej 87 proc. ludności), jednak Balijczycy wyznają przede wszystkim lokalną odmianę hinduizmu (ok. 83,5 proc. mieszkańców wyspy), co w dużej mierze sprawiło, że kultura balijska tak bardzo różni się od tej z innych rejonów kraju. Na Bali znajduje się ponad 6 tys. świątyń hinduistycznych! Nie sposób ich wszystkich odwiedzić, ale do kilku koniecznie należy się wybrać, gdyż są dość specyficzne. Jedne z piękniejszych to np. Besakih na zboczu góry Agung (3031 m n.p.m.), Tirta Empul i Gunung Kawi w mieście Tampaksiring, sanktuarium Goa Gajah (Jaskinia Słonia) koło Ubud, zbudowana na klifie XI-wieczna świątynia Uluwatu (zwana również Luhur Uluwatu) oraz dwie najchętniej fotografowane budowle: Ulun Danu Bratan nad brzegiem jeziora Bratan i usytuowana na skale Tanah Lot niedaleko Denpasar.

 

Zwiedzanie obiektów sakralnych na wyspie można połączyć z oglądaniem przedstawienia muzyczno-tanecznego. Mimo iż takie spektakle bywają zwykle przeznaczone głównie dla turystów, warto je zobaczyć, gdyż prezentują interesujące elementy balijskiej kultury. Do typowych widowisk należy pokaz tańca lwa (barong), ilustrującego wieczną walkę dobra ze złem.

 

Podczas pobytu na Bali albo w innej części Indonezji polecam zainteresować się także batikiem. To technika malowania tkanin polegająca na nakładaniu wielu warstw wosku na materiał, a następnie zanurzaniu go w barwniku, który farbuje jedynie nie pokryte niczym miejsca. Aby uzyskać rozmaite efekty, proces woskowania i farbowania powtarza się wielokrotnie. Ta metoda zdobienia znana jest w różnych krajach, np. w Indonezji, Malezji, Singapurze, Indiach, Bangladeszu, Nigerii, Senegalu, Mali, Chinach, Japonii, Iranie, na Sri Lance i Filipinach. Historia batiku sięga starożytności, już w IV w. p.n.e. w Egipcie używano podobnie dekorowanych tkanin do owijania zwłok. Co ciekawe, ten indonezyjski uchodzi za zdecydowanie najsłynniejszy. W 2009 r. batik z Indonezji wpisano na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Od tego czasu tutejszy rząd zachęca obywateli, aby w piątki nosili ubrania wykonane z tak zdobionych tkanin, a 2 października obchodzi się w kraju Dzień Batiku.

 

Ciekawą atrakcją Bali jest również Małpi Las Ubud (Ubud Monkey Forest). To park o powierzchni ok. 12,5 ha. Żyje w nim mniej więcej 700 małp (makaków krabożernych), występują tutaj rozmaite gatunki roślin i znajdują się trzy świątynie. Wizyta w tym miejscu powinna być doznaniem duchowym, przynieść nam spokój i równowagę.

 

Jeden z moich ulubionych rejonów na wyspie stanowią tarasy ryżowe (Tegallalang lub Jatiluwih). Ryż jest podstawowym produktem spożywczym na Bali (jak i w całym kraju), częścią tutejszej kultury. Co więcej, jego uprawa to ważny element indonezyjskiej gospodarki. Indonezja znajduje się na trzecim miejscu wśród największych światowych producentów ryżu (po Chinach i Indiach). Niestety, uprawianie tej rośliny stanowi skomplikowane i trudne zajęcie. W Azji rolnicy coraz częściej rezygnują z pracy na polu, gdy widzą, że łatwiej czerpać dochody z branży turystycznej. Trudno im się dziwić, ale żal patrzeć na niszczejące tarasy ryżowe.

 

Bali szczyci się też typowo indonezyjską atrakcją, jaką są wulkany. Dwa najsłynniejsze to Batur (1717 m n.p.m.) i Agung (3031 m n.p.m.). Ze szczytu pierwszego z nich turyści często podziwiają zachwycający wschód słońca. Góra Agung jest wyższa i wspinaczka na nią wymaga dużo więcej wysiłku. Na dodatek od sierpnia 2017 r. aktywność tego wulkanu bardzo wzrosła i w listopadzie doszło do kilku znacznych wybuchów. Z tego powodu odwołano wszystkie loty z i na Bali, a wiele osób ewakuowano. Większa erupcja może całkowicie odmienić oblicze wyspy...

 

RAJ BEZ TURYSTÓW

 

Jeżeli wakacje na Bali ciągle nie brzmią do końca przekonująco, polecam wybrać się na Lombok. Obie wyspy są do siebie podobne pod względem przyrodniczym (niektóre miejsca nawet mają takie same nazwy, np. plaża Kuta). Lombok bywa jednak słusznie nazywana Bali bez tłumów. Warto się spieszyć, żeby ją odwiedzić, bo każdego roku przybywa na nią coraz więcej turystów.

 

Na wyspie znajdują się wspaniałe plaże (w tym wyjątkowa różowa Tangsi), piękne wodospady (Benang Kelambu i Senaru), góry i wulkany. Jej okolica świetnie nadaje się do surfowania i nurkowania. Lombok to również znakomite miejsce na romantyczną podróż dla nowożeńców. Tutejsze tradycje i kulturę można poznać bliżej w wiosce grupy etnicznej Sasak.

 

Na północy wyspy wznosi się jeden z najwyższych i najbardziej aktywnych indonezyjskich wulkanów – Rinjani (3726 m n.p.m.). Wyprawa na jego szczyt zajmuje ok. dwa–trzy dni, mimo to przyciąga on wielu chętnych. Z góry rozpościera się wspaniała panorama na całą Lombok, widać nawet pobliską Bali.

 

U północno-zachodnich wybrzeży leżą tu trzy małe wysepki Gili. Dość długo ten archipelag był uznawany za rajski, idealny na idylliczne wakacje dla mniej zamożnych turystów. Obecnie wszystko się zmienia, jednak wysepki Gili ciągle wydają się być ciekawą propozycją turystyczną.

 

SEN NA JAWIE

 

bromo

Rozległa kaldera Tengger z dymiącym kraterem czynnego wulkanu Bromo

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

Najbardziej zaludnioną wyspę na świecie stanowi indonezyjska Jawa. Zamieszkuje ją aż ok. 145 mln osób. Zdecydowanie nie brzmi to jak zachęta do jej odwiedzenia, ale jest tutaj kilka wspaniałych miejsc, bez zobaczenia których wizyta w Indonezji byłaby niepełna. To właśnie na Jawie znajdują się mistyczne świątynie Borobudur i Prambanan, zachwycające okolice z wulkanami Bromo (2329 m n.p.m.) i Ijen (2443 m n.p.m.) oraz Madakaripura – wodospad pozostający na długo w pamięci. Tutejsze cuda wbrew nazwie wyspy wydają się jak ze snu.

 

Zwiedzanie najlepiej zacząć od ponad 400-tysięcznej Yogyakarty (Jogyakarty). Uchodzi ona za centrum kultury i sztuki jawajskiej. Miasto jest warte zobaczenia, a do tego tutejsze restauracje kuszą smaczną kuchnią. Z Yogyakarty obowiązkowo trzeba wybrać się do wspomnianych wyjątkowych zabytków sakralnych.

 

Borobudur należy do największych buddyjskich świątyń na świecie. Pochodzi według szacunków z VIII–IX w. W 1991 r. obiekt ten został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Moim zdaniem to najpiękniejsza i najciekawsza świątynia w Indonezji, nie tylko ze względu na detale architektoniczne, liczne rzeźby (m.in. 504 posągi Buddy) i płaskorzeźby (2672 reliefy). Zachwyca także jej okolica. Jedynie ogromna popularność tego miejsca, a co za tym idzie, ściągające tu codziennie tłumy turystów, mogą odstręczać od wizyty. Co ciekawe, kompleks Borobudur przez kilka stuleci był ukryty pod pyłem wulkanicznym i porośnięty bujną roślinnością. Został opuszczony prawdopodobnie na przełomie X i XI w., ale dopiero w 1814 r. natrafiono na pierwsze ślady budowli. Przez kolejne lata odkrywano ją po kawałku, a obecnie jest jedną z głównych atrakcji kraju.

 

Prambanan to hinduistyczny zespół świątynny z połowy IX w. Ten największy tego typu obiekt w Indonezji umieszczono zresztą w 1991 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Niestety, w wyniku trzęsień ziemi, zwłaszcza ostatniego z maja 2006 r., wiele miejscowych świątyń zostało zniszczonych. Niektóre z nich odbudowano, ale część nadal czeka na renowację. Prambanan również uchodzi za jedną z ważniejszych atrakcji kraju. Każdego dnia odwiedzają go rzesze turystów. Jednak i tu można znaleźć spokój i miejsce tylko dla siebie.

 

W Indonezji jest prawie 130 czynnych wulkanów. Na Jawie, o ile pozwalają na to względy bezpieczeństwa, polecam odwiedzić okolice Bromo i Ijen. Czasem z powodu dużej aktywności nie zaleca się wycieczek w ich rejony. Należy więc wcześniej sprawdzić aktualną sytuację.

 

Najpopularniejszy w Indonezji Bromo wchodzi w skład masywu Tengger. Najaktywniejszym i najwyższym wulkanem na Jawie jest jednak Semeru (zwany też Mahameru, 3676 m n.p.m.). Od 1967 r. regularnie (co ok. 20 min.) wydobywa się z niego dym, a czasem wydostają się również chmury pyłu lub kamienie. Bromo i Semeru położone są wewnątrz kaldery o średnicy mniej więcej 10 km i otoczone przez tzw. morze piasków (z drobnego piasku wulkanicznego). Okolica wulkanów stanowi popularne miejsce na podziwianie wschodu słońca. Jakkolwiek banalnie to brzmi, zapewniam, że jest cudownym doświadczeniem. Wyłaniający się spod pierzyny chmur krajobraz wygląda niesamowicie. Po przeżyciach natury estetycznej można pokrążyć w pobliżu i nawet zajrzeć do krateru. W drodze powrotnej trzeba koniecznie zobaczyć Madakaripurę – według mnie jeden z najwspanialszych wodospadów w Azji.

 

Równie wyjątkowo prezentuje się zespół czynnych wulkanów Ijen (Kawah Ijen, Gunung Iljen). W jednym z kraterów znajduje się największe na świecie kwaśne jezioro charakteryzujące się pięknym turkusowym kolorem. Ijen często bywa celem nocnych wycieczek, których uczestnicy chcą zobaczyć tzw. niebieski płomień. Zjawisko to zachodzi na skutek wysokiego stężenia związków siarki. Nie jest to jedyne miejsce na naszym globie, gdzie można je obserwować, jednak w Indonezji widuje się największe niebieskie ognie. Niestety, okolica słynie także z niezmiernie ciężkich warunków pracy. Mężczyźni wydobywający siarkę wspinają się po zboczu, aby dostać się do złóż. Nie mają żadnego specjalistycznego sprzętu, strojów ochronnych czy chociażby masek przeciwgazowych. Rozłupują ogromne bloki, a potem układają żółte bryły w dwóch sporych koszach i niosą je na plecach stromą i długą ścieżką. Mimo włożonego wielkiego wysiłku nie zarabiają zbyt dużo. Na ten temat nakręcono kilka filmów dokumentalnych, m.in. Śmierć człowieka pracy (Workingman’s Death) z 2005 r. w reżyserii Austriaka Michaela Glawoggera.

 

Na Jawie znajduje się również stolica, a zarazem największe miasto Indonezji – ponad 10-milionowa Dżakarta. Nie jest ona jednak zbyt ciekawa. Właściwie warto polecić w niej jedynie piękny park Taman Mini Indonesia Indah, który prezentuje w miniaturze rozmaite atrakcje kraju. Wizyta w nim może być swojego rodzaju inspiracją do odwiedzenia poszczególnych wysp. Dżakarta sprawia też wrażenie najbardziej holenderskiego miejsca w Indonezji. Przez kilka wieków nazywana była Batawią (od 1619 do 1949 r.) i stanowiła stolicę Holenderskich Indii Wschodnich (od 1800 do 1949 r.). Dziś w Holandii działa wiele restauracji indonezyjskich. W Indonezji można za to spotkać Holendrów i znaleźć wiatraki.

 

 Sunrise at Kawah Ijen

Turkusowe kwaśne jezioro wulkaniczne w aktywnym kraterze Kawah Iljen

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

U ORANGUTANÓW

 

Sumatra to szósta pod względem wielkości wyspa na świecie (ma powierzchnię ponad 443 tys. km²) i największa należąca w całości do Indonezji. Słynie ona przede wszystkim z przepięknej przyrody. Znajdziemy tutaj tropikalne lasy, wulkany i jeziora. Poza tym wyspę zamieszkuje także endemiczny gatunek orangutana (orangutan sumatrzański). Polecam szczególnie dwa akweny na Sumatrze – Toba i rzekę Bahorok.

 

Pierwszy z nich to największe jezioro wulkaniczne na świecie, które powstało po wybuchu ogromnego wulkanu, prawdopodobnie ok. 75–80 tys. lat temu. Toba ma powierzchnię 1130 km². Znajduje się na nim wyspa o nazwie Samosir. Okolica cieszy się dużą popularnością wśród Indonezyjczyków, ale niewielu obcokrajowców słyszało o tym miejscu. Muszę przyznać, że otoczenie jeziora wygląda całkiem przyjemnie, wokół wznoszą się majestatyczne góry, jest tu spokojnie (prawie nie ma turystów) i można wypocząć. Jednak bardzo rozczarowała mnie jakość wody. Niestety, obecnie Toba nie nadaje się nawet do pływania. Widok ludzi myjących w nim kanistry na benzynę zdecydowanie nie polepsza sytuacji. Może kiedyś się to zmieni.

 

Lasy deszczowe na Borneo i Sumatrze zamieszkują orangutany. Te wyjątkowe zwierzęta są dziś zagrożone wyginięciem. Ich populacja zmniejsza się ze względu na wycinanie drzew i wypalanie skupisk leśnych (często nielegalne). Uważam, że podczas podróżowania po świecie trzeba zachowywać się odpowiedzialnie i starać się jak najmniej wpływać na miejsca, do których się trafia. Dotyczy to szczególnie środowiska naturalnego. Polecam więc odwiedzać rezerwaty (a nie ogrody zoologiczne), gdzie można nauczyć się czegoś o ich mieszkańcach i dowiedzieć się, jak pomóc przetrwać zagrożonym gatunkom. Jednym z takich obszarów specjalnej ochrony jest sanktuarium w miejscowości Bukit Lawang na Sumatrze. Ośrodek nad rzeką Bahorok został założony w 1973 r. właśnie z myślą o osieroconych, rannych lub urodzonych w niewoli orangutanach. To wspaniałe centrum rehabilitacji leży na wschodnim skraju Parku Narodowego Gunung Leuser.

 

NA GRANICY

 

Trzecią co do wielkości wyspę na świecie stanowi Borneo (ma blisko 750 tys. km² powierzchni). Jej terytorium jest podzielone między trzy kraje: Malezję, Brunei i Indonezję. Do tego ostatniego należy największy obszar (ok. 73 proc. powierzchni wyspy). Borneo po indonezyjsku nazywa się Kalimantan. Co ciekawe, nie ma na niej wulkanów (z wyjątkiem Bombalai w malezyjskiej części), nie występuje również zagrożenie tsunami. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyspę pokrywały głównie lasy deszczowe. Niestety, ten stan bardzo drastycznie się zmienił. Niemniej dla turystów Borneo wciąż jest wielkim tropikalnym lasem z rozmaitymi gatunkami roślin i zwierząt. W indonezyjskiej części wyspy obowiązkowo trzeba odwiedzić Park Narodowy Tanjung Puting słynący z ochrony orangutanów i nosaczy sundajskich.

 

WSPANIAŁY OGRÓD

 

Sulawesi (Celebes) leży między Borneo i Molukami (Wyspami Korzennymi). Jest jedną z głównych wysp Indonezji (ma ponad 180 tys. km² powierzchni), ale ciągle pozostaje niemal nieodkrytą perełką. Znajdują się na niej piękne plaże, góry, tarasy ryżowe czy lasy deszczowe. Rozwinęła się tutaj także bogata kultura i tradycje. Na Sulawesi można spotkać wiele endemicznych gatunków zwierząt, np. anoa nizinnego, babirussę sulaweską, łaskuniaka (łaskuna) brązowego, wyraka karłowatego, nogala hełmiastego, makaka czarnego czy makaka czubatego (który przeniósł się też na sąsiednie mniejsze wyspy). Okoliczne wody budzą duże zainteresowanie wśród miłośników nurkowania, ponieważ rozciąga się w nich przepiękna kolorowa rafa koralowa (m.in. w rejonie wysepki Bunaken, archipelagu Wakatobi lub Togian).

 

Sulawesi ma bardzo specyficzny kształt – składa się z czterech półwyspów. Na poszczególnych jej obszarach występuje charakterystyczna dla nich fauna i flora. Mieszkańcy każdego półwyspu wymieniają tysiące powodów, dla których turyści powinni odwiedzić właśnie ich region. Ja jednak ograniczyłabym się do kilku najpiękniejszych miejsc (np. jeziora Tondano, obszaru Tana Toraja), chyba że czas pozwala komuś na dłuższy pobyt.

 

Wyspę zamieszkują różne grupy etniczne, w tym m.in. Toradżowie (Toraja), którzy zajmują się od lat uprawą ryżu, rybołówstwem i myślistwem. Warto rozważyć wizytę w rejonie Tana Toraja, aby poznać zwyczaje jego mieszkańców, ich styl życia czy specyficzne podejście do śmierci i oryginalne tradycje pogrzebowe. Poza tym to wyjątkowo malownicza okolica z zielonymi dolinami i górami.

 

Na Sulawesi nie bez powodu przyciągają wielu turystów dwa obszary chronione. W końcu przyroda jest najpiękniejszym skarbem tej wyspy. W Parku Narodowym Bogani Nani Wartabone żyje mnóstwo endemicznych gatunków zwierząt, w tym anoa nizinny, niezmiernie rzadko widywana sowica cynobrowa, babirussa sulaweska, świnia celebeska czy jego symbol – nogal hełmiasty. Podobnym bogactwem fauny szczyci się pięknie usytuowany Rezerwat Naturalny Tangkoko Batuangus, gdzie ujrzymy choćby makaka czubatego i wyraka upiornego.

 

NIEZNANY SKARB

 

Flores przez wielu uważana jest za najpiękniejszą i najbardziej fascynującą wyspę Indonezji. Długo pozostawała w cieniu np. dużo popularniejszej Bali i dzięki temu nie została jeszcze zalana przez tłumy turystów. Dlatego tym bardziej polecam rozważyć zatrzymanie się na niej podczas planowania wakacji w tym fascynującym kraju. Flores reklamuje się jako wyspa dla osób aktywnych, ze wspaniałymi miejscami do nurkowania i snorkelingu oraz spektakularnymi wulkanami idealnymi na trekkingi. Poza tym kładzie się tu też nacisk na ekoturystykę, promowanie lokalnych tradycji i kultury.

 

Największą atrakcją wyspy jest zdecydowanie góra Kelimutu (1639 m n.p.m.). Zdjęcia prezentujące trzy tutejsze niesamowite wulkaniczne jeziora zdecydowanie zachęcają do odwiedzenia Flores. Widoki w tej okolicy rzeczywiście zapierają dech w piersiach. W przeszłości trzy jeziora w kraterze często zmieniały swój kolor. Obecnie jedno jest czarnobrązowe, drugie – turkusowoniebieskie, a trzecie ma barwę przechodzącą z zielonej w czerwoną. Ich woda wybarwia się prawdopodobnie za sprawą minerałów, które nasycają ją w różnej ilości w zależności od aktywności wulkanu. Ze względu na występowanie tego zjawiska lokalna ludność uważa to miejsce za święte. Okolica wulkanu Kelimutu zachwyca o każdej porze dnia, jednak najwięcej ludzi przyciąga o wschodzie słońca lub wcześnie rano.

 

Aby poznać kulturę Flores i jej mieszkańców, najlepiej wybrać się do wioski Wae Rebo. Żyją w niej przedstawiciele grupy etnicznej Manggarai. Osada jest ukryta wśród malowniczych gór i żeby się do niej dostać, trzeba maszerować przez ok. 3–4 godz. Nagrodę za ten wysiłek stanowi wyjątkowe doświadczenie obcowania z rdzenną ludnością Indonezji. Co więcej, w Wae Rebo można także spędzić noc w charakterystycznym domu w kształcie stożka.

 

Całkowicie inną wioską, niemniej fascynującą, jest Bena. To najbardziej znana i najczęściej odwiedzana tradycyjna osada na Flores. Podobnie jak Wae Rebo ona również leży w pięknej scenerii. Wizyta w niej będzie więc nie tylko poznawaniem kultury grupy etnicznej Ngada (Ngadha), ale też doznaniem estetycznym.

 

Inne ciekawe miejsce na wyspie stanowi jaskinia Liang Bua. Sama w sobie jest warta odwiedzenia, ale cieszy się obecnie zainteresowaniem głównie ze względu na cenne znalezisko. W 2003 r. odkryto tutaj szczątki Homo floresiensis, czyli człowieka z Flores. Naukowcy wciąż spierają się, czy był to osobny gatunek, czy odnaleziony osobnik cierpiał na jakąś chorobę, np. genetycznie uwarunkowany zespół Downa bądź zespół Larona. Niezależnie od tego, jakie okaże się wyjaśnienie tej zagadki, Flores jest dumna ze swojego hobbita, jak potocznie nazywa się hominida, którego szczątki zachowały się w Liang Bua. W okolicy warto również odwiedzić dwie pobliskie jaskinie – Gua Galang i Gua Tanah.

 

 Wae Rebo

Wioska Wae Rebo na wyspie Flores z domami mbaru niang w kształcie stożka

© AMBASADA REPUBLIKI INDONEZJI W WARSZAWIE

 

INDONEZYJSKIE SMOKI

 

Na zakończenie należy dodać chociaż kilka słów o jednym z symboli Indonezji – waranie (smoku) z Komodo. To największa współcześnie żyjąca jaszczurka. Dorosły osobnik może ważyć ponad 70 kg i osiągnąć 3 m długości. Co ciekawe, warany z Komodo nie mają naturalnych wrogów, przynajmniej wśród innych zwierząt, ale zdarza się, że zjadają młode swojego gatunku. Potrafią być też dość agresywne i choć zdarza się to wyjątkowo rzadko, mogą zaatakować człowieka. Muszę przyznać, że gdy kiedyś spotkałam jednego z nich na plaży (akurat wyszedł zza krzaków, wydając charakterystyczne odgłosy), bardzo szybko przeniosłam się w inne, bezpieczniej wyglądające miejsce. W celu ochrony warana w 1980 r. założono Park Narodowy Komodo (od 1991 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Zajmuje on powierzchnię 1817 km² i obejmuje wiele wysp i wysepek, m.in. Komodo, Padar i Rincę (Rindję).

 

Meksyk i trzeci ocean

MAGDALENA LASOCKA

<< Jeśli lubicie przygody i nowe doznania, na pewno nie będziecie zawiedzeni podróżą do Meksyku. Zwłaszcza jeżeli tak jak ja kochacie wodę i sporty wodne. W tym kraju czas płynie wolniej, zmysły odbierają więcej, słońce świeci jaśniej, a ludzie uśmiechają się radośniej. Jedyne ryzyko jest takie, że zakochacie się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia i zapragniecie pozostać w nim na zawsze. >>

Więcej…