m_151551.jpg

Park Kakuzan w mieście Tsuyama z uroczo kwitnącymi drzewami wiśniowymi

© OKAYAMA-KEN KANKO RENMEI/JNTO

 

Anna Bielak

WWW.JAPONIA-ONLINE.pl

 

Zanim miałam okazję postawić pierwsze kroki na japońskiej ziemi, interesowałam się Krajem Kwitnącej Wiśni przez wiele lat. Jego obraz w mojej głowie wykreowały książki, filmy, zdjęcia, relacje znajomych. Kiedy więc zbliżał się upragniony dzień wylotu, z jednej strony byłam bardzo podekscytowana, z drugiej – obawiałam się, czy moje wyobrażenia nie okażą się błędne, a oczekiwania nazbyt bajkowe. W końcu każdy ląd wygląda podobnie, jedne drzewa przypominają inne drzewa, ludzie nie różnią się aż tak od siebie nawzajem, a niebo nad nami jaśnieje to samo... Nie zawiodłam się jednak.


Japonia jest miejscem niezwykłym, w którym nawet przestrzeń odczuwa się inaczej, a wszystko to za sprawą przenikających się kontrastów. Wszechobecne góry mieszczą się w jednym kadrze z zachodami słońca nad morzem, drewniane budynki z wielopoziomowymi dachami stoją obok majestatycznych wieżowców, ciasne uliczki giną w ogromie nowoczesnych miast, osoby w tradycyjnych kimonach mijają się z wielbicielami najnowszych trendów mody, piękno minimalizmu miesza się z kolorową i uroczą stylistyką kawaii, ceremonie picia herbaty odbywają się, gdy współczesny świat wciąż pędzi przed siebie, a tradycje ojczyzny samurajów przeplatają się ze zjawiskami wykreowanymi przez nowinki technologiczne. To wszystko czyni ten kraj lądem nieodgadnionym, który nieraz w opowieściach urasta do rangi krainy egzotycznej i dziwnej, prawie mitycznej.

Tymczasem, przy całej swojej niezwykłości, Japonia stała się obecnie osiągalna niemal na wyciągnięcie ręki. Wystarczy kupić bilet lotniczy, wsiąść do samolotu i dać się porwać przygodzie. Teraz sami możemy spotkać Japończyków, zmierzyć się ze stereotypami o nich i ich ojczyźnie i poczuć atmosferę tego świata kontrastów. Co jeszcze przeżyjemy, zależy od tego, czego oczekujemy po naszej wyprawie. 

Tysiące wysp, tysiące kilometrów

m_180895.jpg

Efektowna czerwona brama chramu Itsukushima na wyspie Miyajima

©HIROSHIMA PREFECTURE/JNTO



Zanim wysiądziemy z samolotu, zachwyci nas widziana z lotu ptaka japońska przyroda, która tylko zyskuje przy bliższym poznaniu. Kilka tysięcy górzystych wysp i wysepek rozsianych na długości ponad 3 tys. km szczyci się malowniczymi brzegami – oglądany z nich zachód słońca ma swój niepowtarzalny urok. W dużej mierze to za sprawą wyspiarskiego położenia kultura Kraju Kwitnącej Wiśni zyskała tak fascynujący charakter, a okresy izolacji jedynie uczyniły ją bardziej wyjątkową. Po dziś dzień w społeczeństwie Japonii można obserwować niezwykłą umiejętność czerpania z innych kręgów kulturowych i zmieniania pochodzących z nich elementów w coś własnego, jedynego w swoim rodzaju, przesiąkniętego rodzimą tradycją.

               
Przy odrobinie szczęścia to właśnie z okien samolotu po raz pierwszy ujrzymy majestatyczną górę Fudżi, której charakterystyczna sylwetka dominuje w krajobrazie. Ten znany na całym świecie wulkan jest popularnym punktem wypraw, a wielu turystów decyduje się na wspinaczkę w nocy po to, aby móc podziwiać niemal magiczny wschód słońca z najwyższego, sięgającego 3776 m n.p.m., szczytu archipelagu.

               
Wokół Fudżi znajduje się też mnóstwo miejsc, z których nacieszymy się jej widokiem. W pogodne dni, gdy powietrze staje się przejrzyste, widać ją nawet z odległego o ponad 90 km Tokio, dobrze jednak wybrać się także poza miasto, np. w okolicę bajkowo położonych Pięciu Jezior Fudżi: Kawaguchi, Motosu, Sai, Yamanaka i Shōji. Warto również odwiedzić popularną miejscowość wypoczynkową Hakone, gdzie można nie tylko zachwycać się zniewalającą panoramą z wulkanem i pięknymi krajobrazami czy wybrać się na spacer cedrową aleją, ale i poznać inne, mroczniejsze oblicze japońskiej natury. Leżąca w tym rejonie dolina Ōwakudani słynie z siarkowych wulkanicznych oparów oraz czarnych jaj, których skorupka zawdzięcza swój kolor gotowaniu w tutejszych gorących źródłach. Chętni mogą spróbować tego przysmaku.

              
Niezależnie od tego, z jakiej perspektywy będziemy podziwiać Fudżi, warto pamiętać, że dla Japończyków stanowi ona świętą górę, symbol żywych sił przyrody, które ludzie od wieków darzyli szczególnym szacunkiem. Gdy żyje się i buduje swoje domy w jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie regionów na ziemi, w sąsiedztwie potężnych wulkanów, inaczej postrzega się nie tylko naturę, lecz także każdy nowy dzień. Ta pokora wobec świata, pogodzenie się z ulotnością chwili oraz hart ducha nie pozwalający dać się pokonać przeciwnościom losu mocno zakorzeniły się w świadomości tego narodu i również dziś dostrzeżemy je w postawie mieszkańców Kraju Wschodzącego Słońca.

               
W Japonii istnieje o wiele więcej miejsc, które mogą oczarować wielbicieli pięknych krajobrazów. Wśród niezliczonych wzniesień, lasów, pól ryżowych, szlaków spacerowych i wkomponowanych w nie świątyń, kryją się takie perełki, jak trzy widoki uważane za najwspanialsze na wyspach: zniewalająca wąska mierzeja Amanohashidate, porośnięty sosnami (matsu) malowniczy archipelag Matsushima oraz położony niemal na wodzie chram Itsukushima (na wyspie Miyajima, inaczej Itsukushima) z największą japońską czerwoną bramą, tzw. torii, mierzącą ok. 16 m. Szukającego ciekawych okolic turystę do wielu magicznych zakątków doprowadzą natomiast wodospady. W pobliżu jeziora Chūzenji mamy szansę znaleźć ich co najmniej kilka, w tym Kegon, który zapiera dech w piersiach zarówno w lecie, gdy spieniona woda spada z jego 97-metrowego progu, jak i zimą, kiedy na skałach formują się lodowe sople. Podczas wizyty w tym rejonie nie sposób nie odwiedzić klimatycznego Nikkō. Wzniesiony w nim chram Tōshōgū, poświęcony Ieyasu Tokugawie (1543–1616), założycielowi dynastii szogunów Tokugawa, urzeka m.in. barwną architekturą oraz słynnymi rzeźbami śpiącego kota i trzech małp, z których jedna zakrywa uszy, druga – usta, a trzecia – oczy, żeby nie słyszeć, nie mówić i nie widzieć nic złego.

               
Z kolei ci turyści, którzy chcieliby odpocząć od klasycznych japońskich krajobrazów, powinni udać się na wysuniętą na południe Okinawę. Podobnie jak pozostałe wyspy archipelagu Riukiu, charakteryzuje się ona niemal tropikalną scenerią, niesamowicie szerokim wachlarzem barw egzotycznych roślin, wielkim bogactwem zwierząt i pięknymi plażami. Poza tym powstało tu niezwykłe akwarium Churaumi (Okinawa Churaumi Aquarium) – jedno z największych na świecie, w którym można podziwiać także majestatyczne rekiny wielorybie.

Metropolia z japońską duszą

m_164793.jpg

Wiszący Tęczowy Most łączący brzegi Zatoki Tokijskiej ma dwa poziomy

©MIKE LUK/JNTO



Między tysiącami porośniętych lasami wzniesień rozciągają się japońskie miasta. Góry zajmują olbrzymią większość terytorium archipelagu, przez co Japończycy nauczyli się oszczędnie gospodarować pozostałymi, bardzo cennymi gruntami. Takie ukształtowanie terenu wymusiło specyficzną zabudowę. Małe mieszkania, niewielkie, wąskie domy, stojące jeden obok drugiego, które dla nas stanowią raczej ciekawostkę architektoniczną niż odpowiednie do zastosowania rozwiązanie, dla wielu tutejszych rodzin są całym światem. I choć, gdy wyobrażamy sobie japońskie ogrody, przychodzą nam na myśl zazwyczaj te przy rezydencjach cesarskich i olbrzymich świątyniach buddyjskich, to niejeden przydomowy ogródek czy miniaturowe drzewo bonsai może nas zaskoczyć i równie szczerze zachwycić. W nich również czuć ducha perfekcjonizmu, cierpliwości, precyzji i umiejętności cieszenia się drobnymi rzeczami.

               
Mimo wszystko Japonia kojarzy się nam także z nowoczesnością i wielkimi miastami, pełnymi nowinek technicznych, wysokich wieżowców i skomplikowanych szlaków komunikacyjnych. Jak ich budowniczowie radzą sobie z brakiem miejsca? Jednoszynowa kolej rozciągająca się na wysokich słupach nad Kobe, olbrzymi Międzynarodowy Port Lotniczy Kansai obok Osaki, położony na usypanym na Morzu Wewnętrznym lądzie, popularna wśród turystów duża sztuczna wyspa Odaiba w Zatoce Tokijskiej czy wreszcie dwupoziomowy Tęczowy Most (Rainbow Bridge) łączący ją z resztą Tokio – to tylko nieliczne przykłady sposobów na zagospodarowanie przestrzeni w gęsto zaludnionych japońskich metropoliach. Niektóre z tych rozwiązań same w sobie stanowią atrakcje turystyczne, a inne pozwalają na swobodne zwiedzanie i wygodny dojazd do kolejnego celu na mapie naszej podróży. Szczególnym przypadkiem tych drugich jest z pewnością tokijskie metro, tworzące sieć o łącznej długości ponad 310 km. Dzięki godnej Japończyka punktualności, dokładnym opisom (nie tylko w znakach kanji) i takim udogodnieniom, jak np. specjalne karty zamiast biletów, ten świetnie zorganizowany system komunikacyjny pozwala całemu miastu na sprawne funkcjonowanie. Dzięki precyzji, z jaką działa, niemal moglibyśmy stanąć z zamkniętymi oczami na peronie w oczekiwaniu na pociąg i po jego nadjechaniu po prostu zrobić krok przed siebie, mając pewność, że wsiądziemy do właściwego wagonu.

               
Samemu Tokio trzeba poświęcić więcej uwagi – nie tylko jako pomnikowi japońskiej nowoczesności. Przypomina ono mozaikę z kalejdoskopu złożoną z wielu obliczy kraju. Zobaczymy w nim monumentalne wieżowce, wielkie ulice obok starych świątyń i symbol narodowej tradycji – Pałac Cesarski, w którym po dziś dzień mieszka cesarz Japonii, niegdyś uważany za boga i nadal cieszący się olbrzymim szacunkiem swoich rodaków. Warto wjechać na jeden z licznych punktów obserwacyjnych, takich jak 333-metrowa wieża telewizyjna Tokyo Tower lub jej nowe wcielenie – najwyższa na świecie wieża Tokyo Skytree (mająca aż 634 m!), z których można podziwiać sięgającą po horyzont panoramę największej japońskiej metropolii. Rozmaite twarze stolicy najlepiej jednak poznać podczas spaceru po różnych jej dzielnicach. W jego trakcie z pewnością kupimy upragnione pamiątki przy otoczonej setkami straganów buddyjskiej świątyni Sensō-ji w Asakusie, odwiedzimy Akihabarę, będącą ziemią obiecaną fanów anime i mangi, spotkamy nietuzinkowych ludzi ubranych w bajkowe kreacje w krainie mody ulicznej Harajuku czy urocze zwierzęta zamieszkujące niecodzienne kawiarnie z kotami, królikami, sowami, a nawet wężami... Im bardziej otworzymy się na tego rodzaju zwiedzanie Tokio, tym więcej niespodzianek na nas czeka. Brama torii na ulicy, niewielka stara drewniana księgarnia między wysokimi drapaczami chmur, klimatyczna restauracja w niepozornym zaułku, pies witający klientów w okienku małego kiosku ulicznego z papierosami (koło stacji Musashi-Koganei) – takie właśnie atrakcje znajdziemy w tym fascynującym mieście, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać, lub cierpliwie odkrywać tajemnice tokijskiej betonowej dżungli.

               
Można sobie wyobrazić, ile pracy i perfekcyjnej koordynacji różnych zadań potrzeba, aby w tak wielkim i zróżnicowanym miejskim mechanizmie wszystko chodziło jak w zegarku. W zrozumieniu tego fenomenu pomaga przyjrzenie się podejściu Japończyków do pracy. I nie mam tu na myśli tylko poświęcenia dla dobra ogółu, słynnych japońskich nadgodzin czy stawiania obowiązków zawodowych na pierwszym miejscu. W Japonii każde zajęcie uznaje się za ważne. Kelnerka uśmiecha się zawsze do klientów, kasjerka przelicza na głos kwoty za poszczególne produkty, pakuje zakupy do reklamówki, kierowca autobusu ostrzega pasażerów przed zakrętem itd. To, co nam może wydawać się zbędne, sztuczne i nieszczere, stanowi tutaj wyraz wiary w założenie, że każda praca jest istotna, trzeba się do niej przykładać i należy się jej szacunek. Japończycy są mistrzami dostosowywania się do sytuacji, zakładanie odpowiedniej maski przychodzi im naturalnie i okazuje się, że potrafi się to udzielać. Wśród moich znajomych nie brakowało osób, które po powrocie z Japonii kłaniały się podczas... rozmowy przez telefon. W końcu uprzejmość to uprzejmość i nie ma tu znaczenia, czy druga strona widzi nasz gest.

Dawna Japonia dziś

Żeby zanurzyć się w świecie pełnym ducha japońskiej tradycji, należy jednak opuścić Tokio i odwiedzić też inne miejsca, w szczególności te związane z dawnymi stolicami Kraju Kwitnącej Wiśni – miastami Nara, Kamakura i Kioto. To w nich niejedna budowla przywodzi na myśl czasy sprzed otwarcia się Japonii na Zachód. W miasteczku Ikaruga w prefekturze Nara i w samej Narze znajdziemy dwie słynne świątynie: Hōryū-ji z jednym z najstarszych oraz Tōdai-ji z zaliczanym do największych drewnianych budynków na ziemi. W tej ostatniej warto zatrzymać się chwilę dłużej, aby ujrzeć oblicze umieszczonego w głównym pawilonie ponad 15-metrowego Wielkiego Buddy z brązu i odpocząć w okolicznym parku znanym z sympatycznych, choć natarczywie upominających się o ryżowe ciastka senbei jeleni. Co ciekawe, w Kamakurze również czeka na nas Wielki Budda, tym razem prawie 14-metrowy, stojący na wolnym powietrzu. Można go nie tylko oglądać z zewnątrz, ale i zwiedzać w środku.

               
Jednak to Kioto, które straciło w 1869 r. status stolicy kraju na rzecz Tokio, urosło niemal do symbolu japońskiej tradycji. W czasie naszej wizyty z pewnością udzieli się nam niezapomniana atmosfera tego miasta. Tworzą ją świątynie, których naliczono kilka tysięcy, wąskie uliczki wytyczone wśród historycznej zabudowy, setki sklepów z tradycyjnymi wyrobami i pamiątkami. Tutaj też obejrzymy np. jakby przeniesione z przeszłości zawody strzeleckie, założymy prawdziwe kimono, a także mamy największe szanse, aby uchwycić na zdjęciu ulotnego ducha dawnej Japonii – spacerującą po nastrojowych uliczkach dzielnicy Gion piękną gejszę. Kioto jest jednym z tych rejonów, gdzie nawet na pierwszy rzut oka można dostrzec to wyjątkowe japońskie zjawisko współistnienia dwóch pozornie zupełnie odmiennych światów: kulturowego dziedzictwa i nowoczesności. Podczas zwiedzania trudno nam będzie wybrać między urokliwymi parkami i zabytkami, wśród których znajdziemy efektowny Złoty Pawilon (Kinkaku-ji), chram Heian (Heian-jingū) z jedną z największych w kraju bram torii, długi na 120 m pawilon Sanjūsangendō z 1001 posągów bogini Kannon, przesycony minimalistyczną estetyką zen kamienny ogród przy świątyni Ryōan-ji czy wreszcie położony wysoko na zboczu kompleks buddyjski Kiyomizu-dera, skąd roztacza się malownicza panorama miasta. A to tylko kilka z miejsc, które warto odwiedzić, żeby poczuć niepowtarzalny klimat dawnej stolicy. Co więcej, pełne magii Kioto stanowi również świetny punkt do rozpoczęcia dalszych wędrówek. Wyruszymy stąd m.in. do chramu Fushimi Inari, znanego z alejek z tysiącami czerwonych bram torii, pawilonu Byōdōin, leżącego w japońskim zagłębiu herbacianym Uji, lub szczególnie mi bliskiej Arashiyamy ze świątyniami, ogrodami, bambusowym lasem w Sagano i słynnym drewnianym mostem nad malowniczo wijącą się wśród górskich zboczy rzeką Ōi – ten rejon o każdej porze roku odkrywać można od nowa.

               
Dla odmiany, samuraje w nieunikniony sposób kojarzą się z zamkami Japonii. Budowle te warte są uwagi nie tylko ze względu na swoją charakterystyczną architekturę, ale i spektakularne widoki, jakie zazwyczaj rozpościerają się z nich na całą okolicę. Jeden z nielicznych oryginalnych zabytków tego typu znajdziemy w Himeiji. Nad miastem góruje sylwetka olbrzymiego i wyjątkowo fotogenicznego Zamku Białej Czapli (Shirasagi-jō), który oszczędziły zniszczenia wojenne. Jeśli natomiast mielibyśmy ochotę poczuć się jak aktorzy na planie historycznej produkcji, powinniśmy zajrzeć do wioski filmowej Toei Kyoto Studio Park, gdzie nadal kręci się wiele filmów o samurajach. Można w niej przez chwilę uwierzyć, że czas się zatrzymał.

Chwila zapomnienia

m_162709.jpg

Makaki japońskie w gorących źródłach w Parku Małp Jigokudani

©YAMANOUCHI TOWN/JNTO



Każdy, nawet najbardziej wytrwały podróżnik, potrzebuje w pewnym momencie odrobiny wytchnienia. W Japonii żaden gość nie powinien mieć problemu ze znalezieniem dobrego miejsca na odpoczynek, niezależnie od trwającej właśnie pory roku czy regionu, w którym akurat przebywa. Szczególnie zachęcająco przedstawiają się pod tym względem wiosna i jesień. Wtedy to obcokrajowcom trafia się niezapomniana okazja do zatrzymania się i kontemplowania ulotnego spektaklu japońskiej przyrody – obsypanych różowymi kwiatami drzew wiśniowych sakura, gdy przyroda budzi się do życia, oraz mieniących się czerwienią liści klonów, kiedy wszystko przygotowuje się do zimowego snu. Japończycy do tego stopnia pokochali to pierwsze zjawisko, że w okresie wiosennym całe firmy, klasy, rodziny spotykają się na hanami („oglądanie kwiatów”) na wspólnych piknikach, a krajowe media przygotowują specjalne prognozy dotyczące przesuwania się swoistej fali kwitnienia przez archipelag. Latem japoński klimat utrudnia podróżowanie z powodu panujących wysokich temperatur i wilgotności, lecz jednocześnie właśnie wtedy turyści ściągają licznie na leniwe plaże Okinawy otoczone przez lazurowy błękit Oceanu Spokojnego. Zimą dobrze zatrzymać się choćby na chwilę w gorących źródłach (jap. onsen), które choć kuszą relaksującymi kąpielami przez okrągły rok, to otulone śniegiem zyskują niepowtarzalny czar. W Parku Małp Jigokudani (Jigokudani Yaen-koen) w trakcie takiego błogiego wypoczynku spotkamy nawet makaki japońskie (nazywane śnieżnymi małpami).

               
Jeśli chcemy uciec od turystycznego zgiełku, powinniśmy spędzić niezapomnianą noc w klasztorze buddyjskich mnichów w górach Kōya w atmosferze medytacji i wyciszenia. Koniecznie trzeba też wziąć udział w ceremonii herbacianej, niezależnie od tego, gdzie i przy jakiej okazji będzie nam to dane. Niezwykły nastrój spotkania, delikatny zapach kadzidła, cichy dźwięk przelewanej wody i tlących się węgli, aromat niepowtarzalnej zielonej herbaty matcha, możliwość trzymania w dłoniach pięknych czarek oraz spokój i duch japońskiej gościnności widoczny w każdym geście gospodarza pozwolą nam zapomnieć o trudach wędrówki i choć na chwilę wszystkimi zmysłami poczuć istotę tradycji tego kraju.

               
Nawet najcudowniejsza i najbardziej kojąca dla duszy podróż nie obejdzie się jednak bez pokarmu dla ciała. Tutaj z pomocą przychodzi nam kuchnia mieszkańców Japonii, mająca tyle smaków, ile rozmaitych regionów występuje na archipelagu. Aby ją naprawdę poznać, nie wystarczy spróbować znanego na całym świecie sushi, perfekcyjnie wykonanych i pięknie podanych posiłków kaiseki albo szybkich ulicznych przekąsek, takich jak takoyaki (kulki z ciasta z ośmiornicą), soba (makaron z mąki gryczanej), toriyaki (grillowane kawałki kurczaka), okonomiyaki (rodzaj placków z różnych składników) czy rāmen (rosół z wieloma dodatkami). W Kraju Kwitnącej Wiśni dokądkolwiek byśmy pojechali, znajdziemy charakterystyczne dla tego miejsca odmiany wielu dań oraz regionalne specjały, których nie zjemy nigdzie indziej. Dla Japończyków takie lokalne smakołyki są nie tylko warte skosztowania, ale i stanowią idealny prezent z podróży. W trakcie odkrywania Japonii dobrze więc brać przykład z jej mieszkańców i zostawić sobie nieco czasu na spokojne delektowanie się przysmakami tutejszej sztuki kulinarnej.

               
Poznanie tak różnorodnych i oddalonych od siebie rejonów w ciągu jednej podróży byłoby niemożliwe, gdyby nie liczne środki transportu, które mają do dyspozycji turyści odwiedzający archipelag. Bogata siatka wewnętrznych połączeń lotniczych, nocne autobusy, promy i – oczywiście – słynne na całym świecie linie kolejowe pozwalają przebyć Kraj Wschodzącego Słońca wzdłuż i wszerz bez większego wysiłku. Niezmiernie nowoczesna, wygodna, czysta, punktualna i perfekcyjna w każdym calu kolej jest jedną z rzeczy, z których Japończycy z pewnością mogą być dumni. Dotyczy to zarówno superszybkich pociągów Shinkansen, jak i dużej liczby mniejszych, nieraz jednowagonowych regionalnych składów, w których nierzadkim widokiem będzie maszynista w białych rękawiczkach.

       
Osobom wychowanym w europejskim kręgu kulturowym próba zrozumienia ducha Japonii może zająć całe życie. Jestem jednak przekonana, że warto podjąć to wyzwanie i zanurzyć się w atmosferze tego niezwykłego państwa choćby na chwilę. Jeśli się otworzycie i uda Wam się znaleźć tu cząstkę świata, której brakuje Wam w Waszej codzienności, ta nieodgadniona kraina prawdopodobnie rozkocha Was w sobie na zawsze. Jeżeli odmienność japońskiej kultury potraktujecie po prostu jako zbiór dziwactw, przeoczycie prawdziwy obraz archipelagu i jego mieszkańców i zniechęcicie się do nich. Niezależnie natomiast od tego, czy od udanej podróży oczekujecie zapierających dech w piersiach krajobrazów, odkrywania niecodziennych miejsc, zrobienia pięknych zdjęć, dobrej zabawy, czy odpoczynku i wyciszenia, o ile dobrze poszukacie, z pewnością odnajdziecie to wszystko w Japonii. Warto więc odwiedzić ten niezmiernie pasjonujący kraj i wyrobić sobie na jego temat własne zdanie – kto wie, może i Wasze życie zmieni on nie do poznania…

Artykuły wybrane losowo

Malta - śladami joannitów

PAWEŁ PAKIEŁA

<< Położona w centrum Morza Śródziemnego Malta zachwyca stolicą Vallettą wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, świątyniami starszymi niż starożytne piramidy Egiptu oraz historią sięgającą ponad 7 tys. lat wstecz. Wiele narodów zostawiło tutaj ślady swojej obecności (m.in. Fenicjanie, Rzymianie, Grecy, Hiszpanie, Arabowie, Brytyjczycy czy Francuzi), a wpływy ich kultur stworzyły wyjątkową mieszankę. Mimo to Maltańczycy nie utracili swojej tożsamości, co od zawsze stanowiło dla nich powód do dumy. Poza tym łagodny klimat, czyste morze i spektakularne klify zapewniają tu znakomite warunki nie tylko do leniwego wypoczynku w promieniach słońca, lecz także uprawiania sportów wodnych. Natomiast dzięki miejscowym, niezmiernie popularnym wśród obcokrajowców, szkołom języka angielskiego możemy połączyć wakacyjny relaks z nauką. >> 

 

Republika Malty obejmuje swoimi granicami niewielki archipelag na Morzu Śródziemnym, którego największe wyspy to Malta i Gozo. Jako niepodległe państwo pojawiła się na mapie Europy dopiero w 1964 r., gdy przestała być kolonią brytyjską. Od 2004 r. należy również do krajów członkowskich Unii Europejskiej. Co ciekawe, język maltański (mający status urzędowego obok angielskiego) wywodzący się z grupy semickiej spokrewniony jest z dialektami arabskimi.  

Więcej…

Cuda Zjednoczonych Emiratów Arabskich

 Palm jumeirah -1

Hotel Atlantis, The Palm z 2008 r. leżący na sztucznej wyspie Palma Dżamira

© DUBAI CORPORATION OF TOURISM & COMMERCE MARKETING

 

MICHAŁ STOLAREWICZ

www.blogglobtrotera.pl

 

Przed przyjazdem do Dubaju spodziewałem się w nim przepychu i oznak bogactwa na każdym kroku. Słyszałem wiele o tej krainie złotem płynącej, gdzie na ulicach można zobaczyć najdroższe samochody i w której wszystko jest perfekcyjnie zaprojektowane i zorganizowane. Te opowieści okazały się prawdą! Jednak to miasto w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wciąż się rozwija, dlatego jego centrum przypomina jeden wielki plac budowy. Obok ukończonych już olbrzymich apartamentowców stoją nowe, dopiero powstające konstrukcje. Ogromne drapacze chmur wyrastające z pustynnej ziemi oszałamiają zwykłych śmiertelników swoimi rozmiarami i luksusem.

 

Dubaj (2,9-milionowa stolica emiratu o tej samej nazwie) zachęca do pozostania na dłużej coraz więcej osób ze względu na brak cła i podatków. Mieszka tutaj jedynie ok. 15 proc. Emiratczyków, poza tym w mieście żyją m.in. wysoko wykwalifikowani pracownicy z różnych części świata i robotnicy z Indii, Bangladeszu, Pakistanu i Filipin. Miejska policja porusza się samochodami takich marek jak Aston Martin, BMW, Bugatti, Ferrari, Hummer, Lamborghini, Lexus czy Porsche. Budżet Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) zasilają głównie dochody z wydobycia ropy naftowej. Mimo iż Dubaj leży na pustyni, znajdziemy w nim dużo zieleni. Rośliny nawadnia ukryta pod ziemią sieć rurek doprowadzających odsoloną wodę z Zatoki Perskiej.

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie należą do najcieplejszych krajów świata. Lato jest tutaj bardzo gorące i suche. Średnia dzienna temperatura powietrza wynosi w tym okresie 40–45°C. Noce są również upalne (po zapadnięciu zmierzchu termometry wskazują mniej więcej 30°C). W zimie panują o wiele przyjemniejsze warunki – w ciągu dnia bywa ok. 23°C, a nocą 15°C. W Dubaju stale świeci słońce i rocznie przypada jedynie mniej więcej pięć dni deszczowych. Najlepszy czas na wizytę w ZEA stanowią miesiące od listopada do marca, kiedy temperatury dzienne utrzymują się na poziomie 25–30°C. Jest wtedy ciepło, ale nie piekielnie gorąco jak w okresie największych upałów (lipiec–sierpień).

 

ATRAKCJE STOLICY

 

 Jumeirah at Etihad Towers - Etihad Towers Exterior

Kompleks Etihad Towers po zachodzie słońca

© ABU DHABI CONVENTION BUREAU

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie kojarzą się wszystkim głównie z nowoczesnym Dubajem, ale warto także odwiedzić ich stolicę – 1,5-milionowe Abu Zabi. Pierwsze kroki w tym mieście należy skierować do uznawanego za jeden z najbardziej luksusowych i najdroższych hoteli na świecie Emirates Palace, należącego do sieci Kempinski. Otwarto go w lutym 2005 r., a koszt budowy tego obiektu o powierzchni 850 tys. m2 wyniósł ponad 3 mld dolarów amerykańskich. Kompleks otrzymał nieformalne 7 gwiazdek w 5-gwiazdkowej skali. Goście mogą wybierać wśród 394 pokojów i apartamentów. Emirates Palace zatrudnia podobno ok. 2 tys. pracowników, którzy w sumie posługują się 50 językami. W obiekcie zatrzymują się najczęściej uczestnicy wizyt państwowych i konferencji międzynarodowych oraz najbogatsi ludzie na świecie i znane gwiazdy. Każdy gość ma przydzielonego osobistego kamerdynera.

 

Naprzeciwko Emirates Palace wznoszą się Etihad Towers. To kompleks pięciu wieżowców, zbudowanych w latach 2006–2011, które stały się wizytówką Abu Zabi oraz synonimem nowoczesności i luksusu. Budynki liczą od 54 do 75 pięter i przypominają kształtem żagle. Wyglądem nawiązują do tradycji i historii miasta – dawnego portu rybackiego. W wieżowcach znajdują się powierzchnie biurowe oraz luksusowe rezydencje mieszkalne (łącznie 885 apartamentów i penthouse’ów). W jednym z drapaczy chmur (Tower 1) mieści się także ekskluzywny 5-gwiazdkowy hotel Jumeirah at Etihad Towers. Do dyspozycji gości oddano w nim 12 restauracji i barów, baseny, gabinety spa, centrum fitness i prywatną plażę. Na 62. piętrze działa „Ray’s Bar”, z którego podziwiać można panoramę Abu Zabi. Warto również odwiedzić restaurację „Observation Deck at 300” na 74. piętrze sąsiedniego budynku (Tower 2). To najwyższy udostępniony punkt widokowy w całym mieście.

 

Do najpopularniejszych atrakcji stolicy ZEA należy tor wyścigowy Yas Marina Circuit. Odbywa się tutaj od 2009 r. wyścig Formuły 1 Abu Dhabi Grand Prix, największe międzynarodowe wydarzenie sportowe na Bliskim Wschodzie. Kompleks powstał na sztucznej wyspie Yas o powierzchni 25 km². Koszt budowy obiektu wyniósł ponad 1,3 mld dolarów amerykańskich, a sponsorem tytularnym zostały linie lotnicze Etihad Airways. Tor ma szerokość 12–16 m, a najdłuższa prosta wynosi 1173 m. Podczas Abu Dhabi Grand Prix zawodnicy pokonują 55 okrążeń o pełnym dystansie 305,355 km. Do kompleksu wyścigowego przylega 5-gwiazdkowy Yas Viceroy Abu Dhabi. Jest to jedyny na świecie hotel, z którego okien możemy podziwiać zmagania kierowców podczas wyścigu Formuły 1. Wyróżnia go futurystyczny wygląd – obiekt przykrywa konstrukcja ze szklanych paneli przypominająca kształtem wieloryba, podświetlana nocą. Wraz z torem wyścigowym powstał także park tematyczny Ferrari World Abu Dhabi o powierzchni 86 tys. m2. Jego największą atrakcję stanowi najszybszy rollercoaster na świecie (Formula Rossa – wagoniki rozpędzają się do 240 km/godz.).

 

Najnowszym punktem na architektonicznej mapie Abu Zabi jest muzeum Louvre Abu Dhabi. To filia paryskiego Luwru, którą zaprojektował francuski architekt Jean Nouvel. Stolica ZEA podpisała z rządem Francji 30-letnią umowę zezwalającą na używanie nazwy „Louvre” i wypożyczanie dzieł ze słynnego muzeum w Paryżu. Budowla ma kształt ogromnej kopuły o średnicy 180 m, która przykrywa przestrzeń ekspozycyjną podzieloną basenami i kanałami z wodą. Louvre Abu Dhabi zostało otwarte dla publiczności w listopadzie 2017 r. Będzie częścią muzealnej wyspy. Znajdzie się na niej też m.in. Zayed National Museum i muzeum Guggenheim Abu Dhabi.

 

NIESAMOWITY DUBAJ

 

Symbol Dubaju stanowi Burdż Chalifa (Burj Khalifa) – największy budynek świata (niemal 830 m). Na piętrach 124., 125. i 148. usytuowane są tarasy widokowe, a na 76. – basen. W wieżowcu działa najwyżej położona restauracja na ziemi – „At.mosphere” – wpisana do Księgi rekordów Guinnessa (na 122. piętrze). W dolnej części dubajskiego drapacza chmur funkcjonuje luksusowy 5-gwiazdkowy Armani Hotel Dubai. Bilety na taras widokowy najlepiej kupić przez internet z bardzo dużym wyprzedzeniem. Na miejscu trzeba za nie zapłacić o wiele więcej i nie zawsze udaje się je dostać z powodu dużego zainteresowania. Burdż Chalifa jest najbardziej niesamowitą budowlą, jaką dotychczas miałem okazję podziwiać. Zachwyca szczególnie oglądany w słoneczny dzień, gdy promienie słońca odbijają się od szklanych ścian na najwyższych piętrach. Widać go z odległości nawet 95 km.

 

Z kolei otwarty w grudniu 1999 r. dubajski Burdż Al Arab (Burj Al Arab) to pierwszy na świecie luksusowy hotel (Burj Al Arab Jumeirah), który otrzymał nieformalne 7 gwiazdek w 5-gwiazdkowej skali. Oferuje się w nim usługi na najwyższym poziomie. Na życzenie gości organizuje się komfortowy transport z lotniska. Do wyboru mamy limuzynę Rolls Royce Phantom albo najnowsze BMW serii 7. Można zamówić także bezpośredni lot helikopterem z salonu VIP Al Majlis dubajskiego portu lotniczego. Nowoczesne, pełne przepychu wnętrza przypominać mogą arabskie haremy. W głównym holu stoją dwa olbrzymie akwaria, pomiędzy którymi umieszczono kaskadową fontannę. W obiekcie działają butiki najdroższych światowych firm. Hotel oferuje 202 luksusowo wyposażone, obszerne apartamenty o powierzchni od 170 do 780 m2 z 21-calowym laptopem, 42-calowym telewizorem i pokrytym 24-karatowym złotem iPodem służącym do korzystania z hotelowych usług. Można tu zjeść dania niemal wszystkich kuchni świata, a rano dostarcza się świeże gazety z każdego zakątka globu. Do dyspozycji gości oddano pięć basenów (dwa wewnętrzne i trzy zewnętrzne), prywatną plażę, kompleks spa i studio fitness Talise oraz bibliotekę. Do dekoracji wnętrz użyto podobno 1790 m3 złota. Na jednego gościa przypada sześciu pracowników. Na 27. piętrze znajduje się restauracja z kuchnią francuską „Al Muntaha” („Najwyższa”), położona na 200 m n.p.m. na krytym tarasie zewnętrznym ze wspaniałym widokiem na błękitne wody Zatoki Perskiej. Na tym samym poziomie mieści się również „Skyview Bar”, serwujący napoje i koktajle sporządzane według ściśle strzeżonych receptur.

 

Nad brzegiem zatoki leży też nowy, utworzony w 2003 r. dystrykt Dubai Marina ze sztucznym kanałem i przystanią dla jachtów. Wzdłuż kanału ciągną się szerokie promenady, przy których powstały luksusowe sklepy i restauracje otoczone przez efektowne wieżowce. Polecam wszystkim wycieczkę do tej najbardziej ekskluzywnej części miasta. Można w niej dostać zawrotu głowy od patrzenia na niesamowicie wyglądające drapacze chmur z drogimi mieszkaniami i apartamentami. Naprawdę warto zobaczyć je na własne oczy. Jeszcze kilkanaście lat temu nie było tutaj nic oprócz pustynnego piasku i skromnych domów.

 

Bardzo ciekawą nowość w Dubaju stanowi widowiskowy spektakl wodny La Perle. Prezentuje się podczas niego 65 artystów z 23 krajów. Premierowe przedstawienie odbyło się 31 sierpnia 2017 r. w samym centrum Al Habtoor City w specjalnie wybudowanym teatrze z głębokim na 12 m basenem o pojemności 2,7 mln l. Jedną z atrakcji spektaklu są skoki z wysokości 25 m urozmaicone akrobacjami. La Perle będzie można podziwiać przez najbliższych 10 lat. Przewidziano ponad 450 przedstawień w roku.

 

FAMILY

Wizyta w Dubai Aquarium & Underwater Zoo

© DUBAI CORPORATION OF TOURISM & COMMERCE MARKETING/WWW.VISITDUBAI.COM

 

SZALEŃSTWO ZAKUPÓW

 

Dubaj uchodzi także za mekkę osób uwielbiających zakupy. Tuż obok Burdż Chalifa znajduje się drugie pod względem powierzchni centrum handlowe na świecie (po New Century Global Center w chińskim Chengdu) – The Dubai Mall (powyżej 1,1 mln m²). W tym miejscu da się spędzić cały dzień. W kompleksie jest ponad 1,2 tys. sklepów i 200 punktów gastronomicznych. Poza tym można w nim pojeździć na łyżwach i pograć w hokeja na lodowisku, popływać z rekinami w gigantycznym akwarium czy zajrzeć do podwodnego zoo (Dubai Aquarium & Underwater Zoo). The Dubai Mall odwiedza dziennie średnio przeszło 200 tys. osób. Ciekawą tutejszą atrakcję stanowi wewnętrzny suk różniący się od typowego arabskiego bazaru – ekskluzywny i urządzony w stylu orientalnym. Do centrum handlowego dojedziemy czerwoną linią metra (Red Line). Od stacji aż do samego wejścia prowadzi w pełni klimatyzowany, przeszklony korytarz o długości 820 m.

 

Amatorzy zakupowego szaleństwa powinni udać się też do Mall of the Emirates. To centrum handlowe słynie z krytego ośrodka sportów zimowych Ski Dubai z pięcioma sztucznie naśnieżanymi trasami narciarskimi o różnym stopniu trudności, dwoma wyciągami orczykowymi i czteroosobowym krzesełkowym oraz wypożyczalnią profesjonalnego sprzętu. Cały obiekt zajmuje powierzchnię aż 22,5 tys. m², co odpowiada trzem boiskom piłkarskim. Gdy na zewnątrz temperatura powietrza w sezonie letnim sięga nawet 50°C, w środku ludzie zjeżdżają na nartach lub snowboardzie w zimowych ubraniach. W Mall of the Emirates łatwo się zgubić, ponieważ kompleks jest bardzo duży (jego powierzchnia użytkowa to ponad 230 tys. m²). Dzięki brakowi konieczności płacenia ceł i podatków ceny wielu artykułów w ok. 630 sklepach są naprawdę atrakcyjne, poza tym mamy tutaj ogromny wybór towarów, od elektroniki po kosmetyki.

 

W Dubaju spróbować możemy również najdroższych lodów na świecie w kawiarni i lodziarni Scoopi przy Jumeirah Beach Road. Gałka deseru o nazwie Black Diamond – o smaku madagaskarskiej wanilii z irańskim szafranem i kawałkami włoskiej czarnej trufli – kosztuje 2999 dirhamów (AED), czyli ok. 2,9 tys. złotych. Lody te podaje się z posypką z 23-karatowego jadalnego złota w naczyniu firmy Versace. W tym mieście warto odwiedzić także profesjonalne 18-dołkowe pole golfowe Majlis należące do Emirates Golf Club, gdzie grali m.in. Tiger Woods, Rory McIlroy i Ernie Els. Zaprojektował je Karl Litten. Miłośnicy golfa muszą koniecznie zmierzyć się z tutejszymi dołkami o krętych torach prowadzenia piłki. To pierwsze pole golfowe z trawiastą nawierzchnią na Bliskim Wschodzie. Co roku pod koniec stycznia lub na początku lutego odbywa się na nim turniej Omega Dubai Desert Classic.

 

Milionerów z całego świata przyciąga do Dubaju jednak organizowany w ostatnią sobotę marca na torze Meydan (Meydan Racecourse) wyścig konny Dubai World Cup, w którym pula nagród ma wartość 10 mln dolarów amerykańskich. W zmaganiach biorą udział najlepsze konie i najwspanialsi dżokeje na naszym globie. Aby podziwiać te zawody w prawdziwie luksusowych warunkach, trzeba zarezerwować miejsce w namiocie, gdzie zbiera się dubajska śmietanka towarzyska.

 

DUBAJSKIE PLAŻE

 

Dubaj to nie tylko imponujące miasto szklanych drapaczy chmur i stolica luksusowych marek. Znajdziemy tu urokliwe plaże z białym piaskiem i turkusową wodą, na których odpoczniemy od wielkomiejskiego zgiełku. Rozciągają się one na długości ok. 170 km (wliczając w to tutejsze sztuczne wyspy) i są naprawdę piękne. Niektóre z nich udostępnia się tylko dla gości luksusowych hoteli, a piasek na nich jest regularnie schładzany do odpowiedniej temperatury, aby plażowicze nie poparzyli sobie stóp.

 

Do najpopularniejszych w Dubaju należy bezpłatna plaża Jumeirah. Duże zainteresowanie zawdzięcza bliskiemu sąsiedztwu Burdż Al Arab. Hotel sfotografowany od strony wody wygląda jak największy na świecie krzyż ustawiony na pustyni. W publicznej części plaży (Jumeirah Beach Park) nie ma zbyt wielu udogodnień, takich jak leżaki do wypożyczenia, ale jest ona bardzo szeroka, więc nie odczujemy na niej tłoku. Funkcjonują tutaj kawiarnie, w których kupimy przekąski (frytki, burgery) i napoje, świeżo wyciskane soki czy kawę. Można skorzystać też z pryszniców i toalety (niestety, tylko jednej). Nad bezpieczeństwem pływających czuwają ratownicy, w okolicy brzegu rozciąga się pas płycizny. Na plaży znajdziemy również specjalne miejsca do odpoczynku z bezpłatnym internetem bezprzewodowym. Na wodach zatoki wyznaczono strefy do pływania i uprawiania sportów wodnych.

 

Najlepiej zagospodarowana plaża w Dubaju leży nieco dalej na południowy zachód, w otoczeniu wieżowców ekskluzywnego osiedla Jumeirah Beach Residence. Korzystać z niej mogą wszyscy, zarówno mieszkańcy czy goście hotelowi, jak i przyjezdni. W tym rejonie można uprawiać np. parasailing lub wakeboarding, a także inne sporty wodne, i wybrać się na przejażdżkę na wielbłądzie. Wzdłuż brzegu znajdują się liczne restauracje i bary z widokiem na Zatokę Perską. Z plaży widać słynną sztuczną wyspę w kształcie palmy – Palma Dżamira (Palm Jumeirah) z hotelem Atlantis, The Palm. Na specjalnie usypanych pasach gruntu powstało całe luksusowe miasteczko. To najmniejsza z trzech Wysp Palmowych u wybrzeży Dubaju. Wspomniana plaża stanowi idealne miejsce na odpoczynek. Są na niej toalety, przebieralnie i wypożyczalnie leżaków. Zejście do wody nie jest łagodne i już po kilku krokach robi się głęboko. W tej okolicy bywa jednak tłoczno. Na brzegu można przespacerować się piękną promenadą The Walk o długości 1,7 km.

 

PUSTYNNE SAFARI

 

 Qasr Al Sarab

Rodzinna wycieczka na wielbłądach

© ABU DHABI CONVENTION BUREAU

 

Turyści podróżujący do ZEA decydują się również zazwyczaj na wyprawę na pustynię. Dla mnie wykupienie wycieczki Dubai Desert Safari okazało się strzałem w dziesiątkę – takie przeżycie dostarcza niesamowitych wrażeń, a widoki zapierają dech w piersiach! W Dubaju koniecznie trzeba udać się na ekstremalną przejażdżkę po wydmach samochodami z napędem na cztery koła. Ceny wyprawy na pustynię są zróżnicowane, choć zwykle raczej dość wysokie, ale naprawdę warto ponieść ten koszt (za pięcio-, sześciogodzinne safari zapłacimy już od ok. 65 dolarów amerykańskich za osobę). Do wyboru mamy kilka rodzajów pustynnych wycieczek: od porannych (które odradzam ze względu na ubogi program) przez popołudniowe lub wieczorne po całonocne. Musimy też wybrać odpowiednią agencję turystyczną, których działa w Dubaju naprawdę dużo. Większość z nich oferuje praktycznie ten sam program safari. Przy podejmowaniu decyzji powinniśmy zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Warto rozważyć szczególnie oferty obejmujące transport bezpośrednio z naszego hotelu i z powrotem do niego. Poza tym najlepiej, gdy cała wyprawa odbywa się tymi samymi samochodami, którymi jeździ się potem po pustyni, i nie trzeba przesiadać się z busów do terenowych aut. Na zainteresowanie zasługują wycieczki z wliczonymi w cenę dodatkowymi atrakcjami, takimi jak przejażdżka na wielbłądzie, sandboarding czy palenie sziszy.

 

Uczestnicy popołudniowego safari odbierani są zwykle z hotelu w godzinach 14.30–15.30. Dojazd na pustynię pod Dubajem zajmuje ok. 40 min. Nasza przygoda zaczęła się od przejazdu samochodem po wydmach (dune bashing). Zdecydowanie było to jedno z najlepszych doświadczeń off-roadowych w moim życiu! Jeepy są specjalnie wzmocnione, a w środku znajduje się klatka. Podczas jazdy warto trzymać się poręczy. W aucie mieści się zazwyczaj siedmiu pasażerów. Najlepiej jest usiąść – oczywiście – obok kierowcy albo w drugim rzędzie. Samochód porusza się szybko, ja czułem się jak na karuzeli. Przed taką przejażdżką nie należy się zbytnio objadać. Tego typu rozrywki nie polecam jednak kobietom w ciąży i osobom z problemami z kręgosłupem, a także cierpiącym na chorobę lokomocyjną. Po ok. 20–30 min. szaleńczej jazdy z doświadczonym kierowcą zatrzymujemy się pośrodku pustyni na zrobienie zdjęć i zjeżdżanie na desce po piaszczystych wydmach. Za dodatkową opłatą można pojeździć na quadach.

 

Ostatni etap wycieczki stanowią zwykle odwiedziny w wiosce beduińskiej, w której na turystów czeka posiłek. Nas na powitanie poczęstowano pysznymi małymi pączkami smażonymi na miejscu w głębokim tłuszczu i podawanymi w polewie z syropu daktylowego z odrobiną sezamu (lukaimat lub luqaimat). Następnie zasiedliśmy przy tradycyjnych niskich stolikach, na arabskich dywanach i poduszkach. Do wyboru mieliśmy różne sałatki, makarony, mięso i warzywa z grilla. W cenę wliczone są również kawa arabska, herbata i woda. Możemy skusić się też na napoje alkoholowe, ale za dodatkową opłatą. Taki posiłek na pustyni urozmaicają występy kobiet wykonujących taniec brzucha czy wirujących derwiszów. Poza tym uczestnicy wycieczki mogą zdecydować się na tatuaż z henny, przejechać się na wielbłądzie, przymierzyć lokalne stroje i zapalić sziszę, a nawet podziwiać najszybsze ptaki świata – sokoły wędrowne (podczas lotu nurkowego osiągają średnią prędkość ponad 320 km/godz.). Wszystkie te atrakcje (jak również robienie zdjęć) powinny być wliczone w koszt wyprawy. Do hotelu wraca się koło godz. 21.00–22.00.

 

PODRÓŻOWANIE PO MIEŚCIE

 

Dubaj ma bardzo dobrze zorganizowaną sieć dróg, a także transport publiczny. Tutejsze 75-kilometrowe metro jest jednym z najdłuższych w pełni zautomatyzowanych systemów kolejowych na świecie (pociągi poruszają się bez maszynisty). Główna czerwona linia (Red Line), wzdłuż której znajduje się 29 stacji, prowadzi wprost z lotniska do centrum miasta i największej chluby ZEA, czyli Burdż Chalifa.

 

W Dubaju opłaca się korzystać z taksówek. Ceny przejazdu należą do bardzo niskich, ponieważ paliwo jest tu tanie. Bilet dzienny umożliwiający korzystanie z metra, tramwaju i autobusów kosztuje 22 dirhamy (2 dirhamy za Nol Red Ticket i 20 dirhamów za załadowanie go na cały dzień). Trzeba jednak pamiętać o pewnych zasadach panujących w środkach komunikacji publicznej, aby nie narazić się na kary. Znajduje się w nich oddzielna specjalna strefa przeznaczona jedynie dla kobiet i dzieci. Zazwyczaj jest ona umieszczona w przedniej części pojazdu. Poza tym w środkach komunikacji publicznej i na przystankach nie wolno spożywać jedzenia i napojów, a także żuć gumy. Warto dodać, że przystanki autobusowe stanowią świetne schronienie przed upałem. Wszystkie są zamykane i klimatyzowane. Co ciekawe, za zaśnięcie na przystanku również zapłacimy mandat. Największa jednak kara grozi za kolizje z miejskimi tramwajami, które są prezentem dla mieszkańców od emira Dubaju i jednocześnie premiera i wiceprezydenta ZEA, szejka Muhammada ibn Raszida Al Maktuma. Te wyjątkowe pojazdy zasługują na specjalne traktowanie, w ruchu drogowym mają zawsze pierwszeństwo.

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Przed przyjazdem do Dubaju, warto zapoznać się z niektórymi obowiązującymi tutaj przepisami prawa. Jak wspomniałem, należy zwrócić szczególną uwagę na zasady dotyczące zachowania w komunikacji miejskiej. Poza tym w kraju obowiązuje szariat. Za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci. Homoseksualizm karany jest więzieniem (w innych częściach ZEA za seks homoseksualny grozi kara śmierci). Za stosunki pozamałżeńskie też karze się pozbawieniem wolności. Oprócz tego obowiązuje zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych i zakaz bycia pod wpływem alkoholu poza miejscem zamieszkania. Turyści mogą spożywać trunki jedynie w specjalnie koncesjonowanych restauracjach i barach oraz hotelach. Jeśli wyjdziemy na ulicę pijani, możemy zostać aresztowani. Aby kupić alkohol i spożyć go w domu, należy posiadać wydaną przez policję odpowiednią licencję na jego zakup i transport. Jeżeli odwiedzamy miasto ze swoją drugą połówką, unikajmy publicznego okazywania sobie czułości. Takie zachowanie uznane być może za przestępstwo obyczajowe, za które również grozi kara pozbawienia wolności. Podczas odwiedzania meczetu trzeba pamiętać o zdjęciu butów oraz zakryciu ramion i nóg. Nie należy fotografować ani zaczepiać mijanych na ulicach miejscowych kobiet bez pozwolenia ich mężów. Także długie przypatrywanie się Emiratce narusza jej prywatność i skutkować może wezwaniem policji. Władzę w Dubaju sprawuje emir, a najwyższe stanowiska w emiracie są obsadzone przez członków rodziny wspomnianego szejka Muhammada ibn Raszida Al Maktuma.

 

Zjednoczone Emiraty Arabskie 22 marca 2014 r. zniosły obowiązek promesy wizowej dla Polaków. Oznacza to, że nie musimy przed wyjazdem martwić się żadnymi formalnościami. Na lotnisku w Dubaju otrzymamy pieczątkę w paszporcie, która zezwala na pobyt w kraju przez 30 dni. Jedynym warunkiem jej otrzymania jest ważność tego dokumentu tożsamości przez kolejne sześć miesięcy.

 

Peru i Boliwia – esencja kontynentu

ROMAN WARSZEWSKI

www.warszewski.info

 

FOT. MAREK ŁABA

<< Wysokie Andy i wilgotne lasy równikowe nie wydają się stwarzać sprzyjających warunków do życia dla człowieka. A jednak na dzisiejszej peruwiańskiej i boliwijskiej ziemi przez setki lat mieszkali ludzie. Musieli więc znaleźć tutaj coś, co przekonało ich do osiedlenia się w tym zakątku świata i uczynienia z niego swojego domu. Odpowiedzi na pytanie, co to takiego, spróbujemy poszukać wspólnie w bieżącym wydaniu magazynu „All Inclusive”. >>

Jeśli ktoś jedzie do Ameryki Południowej po raz pierwszy, to za cel podróży powinien obrać właśnie Peru i Boliwię. Jeżeli planuje wielokrotnie powracać na ten pasjonujący kontynent, jego wybór – paradoksalnie – powinien być taki sam.

Więcej…