MAJA ZAWIERZENIEC

 

Kraj ten, należący do pierwszej dwudziestki największych państw świata, powszechnie kojarzy się z kukurydzą, tequilą i kulturą prekolumbijską. Turyści odwiedzają Meksyk, aby podziwiać zarówno dawną monumentalną architekturę, jak i przepiękną przyrodę. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że można i warto zejść z utartych szlaków i spojrzeć na tę część Ameryki Łacińskiej z innej perspektywy. Wystarczy wykupić bilet na przejazd koleją z Chihuahua do Topolobampo, aby w trakcie takiej wycieczki odkrywać nieznane oblicza Meksyku stacja po stacji…

 

Polska sieć kolejowa liczy prawie 20 tys. km, średnio Polak odbywa rocznie 7 podróży pociągiem, zaś plan dla transportu kolejowego w Polsce do 2030 r. przewiduje dalsze zmiany infrastrukturalne mające na celu m.in. rozwój kolei dużych prędkości. W odległym Meksyku stworzenie zintegrowanej sieci transportowej ze względu na skomplikowane ukształtowanie terenu nigdy nie było łatwe. niemniej jednak państwo to stało się jednym z pierwszych krajów Ameryki Łacińskiej, który rozpoczął budowę linii kolejowych. Ich sieć jest porównywalna długością do polskiej (ponad 17 tys. km). Po przeprowadzonej pod koniec lat 90. XX w. prywatyzacji kolei najważniejszy stał się jednak transport towarowy. Aktualnie w Meksyku istnieją dwa popularne wśród turystów pociągi pasażerskie: Chepe (o którym poniżej) oraz Tequila Express z Jalisco, stanu słynącego z tego meksykańskiego trunku z agawy.

Chepe (zwany też El Chepe, dziś należący do grupy Ferromex) łączy północno-meksykański stan Chihuahua z Pacyfikiem (nazwa pochodzi od pierwszych liter tych nazw własnych: Ch– P). W 2011 r. ten słynny pociąg obchodził oficjalnie 50-lecie swojego istnienia. Jednakże jego historia sięga tak naprawdę wiosny 1872 r., kiedy to amerykański inżynier Albert Kimsey Owen (1847–1916) przybył do Meksyku do pracy w jednej z ówczesnych firm kolejowych. Przemierzając wybrzeże Pacyfiku, dotarł on do zatoki Ohuira, co w lokalnym języku cáhitas oznacza „urzekające miejsce”. Zafascynowany korzyściami, jakie mógł przynieść rozwój kolei na terenach północno-meksykańskich, jako pierwszy wpadł na pomysł połączenia kolejowego pomiędzy zachodnimi stanami USA a zatoką (portem Topolobampo) i postanowił założyć Texas, Topolobampo and Pacific Railroad and Telegraph Company. Od tego czasu zaczął szukać wsparcia finansowego zarówno wśród amerykańskich inwestorów, jak i u meksykańskiego rządu. Realizacja jego projektu napotykała jednak wciąż nowe przeszkody i wymagała coraz większych nakładów pieniężnych. Na szczęście plan budowy kolei na północy Meksyku spodobał się prezydentowi Porfirio Díazowi. Dopiero kilkanaście lat później amerykański inżynier otrzymał koncesję na budowę sieci kolejowej na odcinku od ówczesnego Presidio del Norte (dziś na terenie miasta Ojinaga) do wybrzeża Pacyfiku w stanie Sinaloa. Z powodu niepowodzeń Owena rząd meksykański wydał zgodę na stworzenie 259-kilometrowego połączenia między Ciudad Juárez a Casas Grandes Fosterowi Higginsowi z Rio Grande, Sierra Madre and Pacific Railway Company. W 1897 r. pozwolenie na położenie linii kolejowej od miasta Chihuahua do wybrzeża Pacyfiku dostali również Enrique Creel Cuilty i Alfred Spendlove. Na początku XX w. podczas kolejnej kadencji Porfirio Díaza  północnoamerykańska firma Kansas City, Mexico and Orient Railway Company wybudowała dodatkowe odcinki torów w stanach Sinaloa i Chihuahua. Dalsze prace wstrzymała tzw. rewolucja meksykańska (1910–1917). W 1940 r. rząd meksykański wykupił od Amerykanów wybudowany przez Kansas City, Mexico and Orient Railway Company odcinek kolejowy i połączył go z odzyskaną również linią eksploatowaną przez The Mexican Northwestern Railway Company, tworząc w 1955 r. spółkę Ferrocarril Chihuahua al Pacífico. Otwarcie brakującej części aktualnej trasy pomiędzy Creel i El Fuerte nastąpiło w 1961 r.

Obecnie za ok. 120 euro (trochę ponad 2000 peso meksykańskich) można odbyć kilkunastogodzinną podróż w pierwszej klasie (tzw. Primera Express) tego wyjątkowego pociągu. Niezapomniana wycieczka rozpoczyna się już o godz. 6 rano… 

 

Stacja Chihuahua – wspomnienie Pancho Villi

Ponad 14-godzinną podróż Chepe rozpoczynamy w Chihuahua, stolicy stanu o tej samej nazwie, największego pod względem powierzchni w Meksykańskich Stanach Zjednoczonych, obejmującego prawie 250 tys. km2 (czyli ok. 80 proc. powierzchni Polski i 8 razy więcej niż zajmuje terytorium Belgii). Od północy Chihuahua graniczy z Nowym Meksykiem i Teksasem należącymi do USA. To tutaj działają maquiladoras, czyli zwykle przygraniczne fabryki amerykańskie na terytorium Meksyku, które zajmują się przetwarzaniem i eksportowaniem surowców. Ich właściciele korzystają ze strefy wolnego handlu krajów należących do układu NAFTA oraz taniej meksykańskiej siły roboczej.

Jednocześnie Chihuahua to tętniące życiem piękne kolonialne miasto, w którym zwiedzić możemy stanowiącą siedzibę archidiecezji barokową Katedrę Metropolitalną, budowaną przez sto lat i konsekrowaną w 1826 r., o charakterystycznym kolorze ochry. Jej wnętrze kryje m.in. kapliczkę czarnego Chrystusa z Mapimí, będącego staranną kopią oryginału przekazaną przez rodzinę Irigoya z miasta Cuencamé w stanie Durango, do którego figura przybyła prawie 300 lat temu. Poza tym warto odwiedzić Muzeum Rewolucji Meksykańskiej (Museo de la Revolución Mexicana) poświęcone José Doroteo Arango Arámbuli (1878–1923). Przeszedł on do historii jako Pancho Villa i był jednym z najsłynniejszych, najbardziej temperamentnych przywódców partyzantki chłopskiej oraz generałem w okresie tzw. rewolucji meksykańskiej (1910–1917).

Na północy stanu Chihuahua (ok. 50 km na południe od Ciudad Juárez) podziwiać można słynący z ruchomych wydm malowniczy obszar pustynny, zwany Dunas de Samalayuca (Médanos de Samalayuca). W tym rejonie, nierzadko nawiedzanym przez burze piaskowe, żyją kojoty, pumy oraz grzechotniki. Posłużył on również za scenerię kilku filmów, m.in. Conana Niszczyciela (kontynuacja Conana Barbarzyńcy)z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej.

 

Stacja Cuauhtémoc – w krainie mennonitów

Nazwa tego miasta pochodzi od imienia ostatniego władcy państwa-miasta Azteków Tenochtitlan. Cuauhtémoc uważa się za bramę do górskiego regionu Sierra Tarahumara.   

Mieszka tu najliczniejsza społeczność mennonitów w Ameryce Łacińskiej. Założycielem tego odłamu anabaptystów był Menno Simmons z Fryzji (1496–1561), od którego imienia wziął on swoją nazwę, a jego powstanie datuje się na XVI w. Mennonici prześladowani w Europie zarówno przez katolików, jak i protestantów, wyemigrowali do Ameryki Północnej, a następnie trafili m.in. do Meksyku, gdzie żyje ich aktualnie ok. 100 tys. (większość na terenach północnych, lecz niektóre mniejsze grupy także w Guanajuato, Quintana Roo czy Campeche). Prowadzą prosty tryb życia, uważają, że ludzie powinni dbać o pokój na świecie, dlatego im samym nie wolno posiadać broni. Protestancką grupą religijną wywodzącą się ze wspólnoty mennonitów są amisze. Poza tym okoliczny region słynie z serów wytwarzanych przez potomków emigrantów z Europy oraz produkcji jabłek.

 

Stacja Creel – ludzie o lekkich stopach

Tutejsze okolice zamieszkiwane są przez rdzenną ludność nazywaną przez Europejczyków Tarahumara. Jej przedstawiciele sami mówią o sobie Rarámuri, co dosłownie oznacza lekkie stopy (Indianie ci słyną z tego, że są doskonałymi biegaczami). Ich przodkowie przybyli prawdopodobnie z terenów dzisiejszej Mongolii poprzez Cieśninę Beringa. Obecnie społeczność ta liczy ok. 100 tys. osób. Posługują się językiem należącym do grupy uto-azteckiej (z której wywodzi się również język mieszkańców Tenochtitlan, czyli nahuatl). Wielu Rarámuri zachowało tradycyjny sposób życia i nie przyjmuje wpływów kultury zachodniej – mieszkają w lepiankach bądź jaskiniach łańcucha górskiego Sierra Madre Zachodnia. Ważną funkcję pełnią wśród nich szamani, będący stróżami tradycyjnego porządku rzeczy i dbający o zachowanie równowagi pomiędzy ciałem a wszechświatem. Niektórzy wykorzystują w celach leczniczo-magicznych híkuli, roślinę zwaną powszechnie pejotlem (łacińska nazwa gatunkowa Lophophora williamsii). Kult z nią związany opisał Carlos Castaneda (amerykański antropolog urodzony w Peru) w swojej książce Nauki Don Juana, która została sprzedana w 8 mln egzemplarzy i przetłumaczona na 17 języków. Podstawą do jej napisania były spotkania autora z szamanem z plemienia Yaqui (jednej z grup Indian Rarámuri), który wprowadzał go w tajniki magii i rytuałów. Do dziś badacze nie są zgodni co do tego, czy publikacja ta nie jest w dużej mierze fikcją literacką…

W okolicach Creel można wybrać się także nad mające kształt podkowy i powierzchnię 40 ha malownicze jezioro Arareko, zrelaksować się dzięki wodom termalnym w Recohuata (Recowata) czy też podziwiać drugi pod względem wielkości wodospad Meksyku – 246-metrowy Basaseachi (Basaseachic). Wysokością bije go jedynie Piedra Volada, kaskada mająca aż 453 metry, znajdująca się również w stanie Chihuahua, niedaleko miasta Ocampo.

 

Stacja Divisadero – widok na Miedziany Kanion

Kolejny przystanek w naszej podróży znajduje się naprzeciwko grupy wąwozów Barrancas del Cobre (Barranca del Cobre), znanych też jako Copper Canyon. Nazwa ta pochodzi od miedzianego koloru ścian skalnych (cobre oznacza po hiszpańsku miedź). Miedziany Kanion, jeden z niewątpliwych cudów przyrodniczych Ameryki Północnej, powstał w wyniku działalności sześciu rzek. Ten zespół wąwozów ma długość 600 km oraz 250 km szerokości i głębokość dochodzącą aż do 1879 metrów – tym samym jest większy niż słynny Wielki Kanion Kolorado. Na powierzchni ok. 60 tys. km2 napotykamy na ukryte pośród sosnowych lasów widowiskowe wodospady, skały o niesamowitych formach oraz malownicze jeziora.

Obszar otaczający Barrancas del Cobre stanowi doskonałe miejsce dla miłośników aktywnego wypoczynku i kontaktu z przyrodą oraz osób szukających spokoju z dala od zgiełku cywilizacji. Wycieczki na rowerach górskich, wyprawy konne, wspinaczki skalne, obserwowanie ptaków oraz łowienie ryb – to tylko niektóre z wielu atrakcji czekających na podróżników, którzy zamiast meksykańskich plaż wybiorą tajemnicze góry Sierra Tarahumara.

 

Stacje Témoris i Los Mochis

Godzinny przejazd na odcinku Bahuichivo–Témoris wzbudza najwięcej emocji wśród pasażerów Chepe. W tym miejscu można podziwiać trzy poziomy torów kolejowych, jeden z najbardziej spektakularnych mostów na świecie oraz 86 tuneli.

Naszą podróż kończymy nad niewielką zatoką Topolobampo. Warto tu odwiedzić samo Topolobambo – jeden z portów meksykańskich Zatoki Kalifornijskiej leżący w stanie Sinaloa i osadę założoną w 1884 r. przez Alberta Kimseya Owena, pomysłodawcę trasy pociągu Chepe. Topolobampo to również miejsce pierwszej kolonii utopijnych socjalistów północnoamerykańskich, którzy sprowadzeni tu przez amerykańskiego inżyniera, przenieśli się z czasem w głąb lądu do późniejszego Los Mochis (powstałego w 1903 r.).

Północ Meksyku, ze stanem Chihuahua zajmującym niemal 13 proc. terytorium tego rozległego i zróżnicowanego państwa, to obszar, który powinien zainteresować każdego globtrotera. Znajdziemy tu przepiękne krajobrazy, licznych przedstawicieli rdzennej ludności oraz zabytki kultury kolonialnej i ślady rewolucji meksykańskiej. Zaproszenia do tak ciekawej podróży po prostu nie sposób odrzucić!


 

Artykuły wybrane losowo

Śladami Majów po Meksyku i Gwatemali

 

JERZY PAWLETA

 

Majowie stworzyli jedną z najlepiej rozwiniętych i jednocześnie najbardziej tajemniczych cywilizacji świata starożytnego. Ślady po niej znajdują się na obszarze ok. 500 tys. km2, na terenie dzisiejszych 5 krajów – Belize, Salwadoru, Gwatemali, Hondurasu i południowo-wschodniej części Meksyku. Swoją wiedzę astronomiczną wykorzystali do skonstruowania najdokładniejszego w ich czasach kalendarza z cyklami zaćmień Słońca i Księżyca. Do dziś tzw. Mundo Maya, czyli „świat Majów”, kryje wiele intrygujących tajemnic. Ponad 100 wspaniałych stanowisk archeologicznych, rozrzuconych wśród malowniczych dolin, wulkanów, dżungli i raf, fascynuje licznych naukowców. Na tym terenie pozostało jednak wciąż wiele do odkrycia…

Więcej…

Nieodparty urok Tanzanii i Zanzibaru

 

ROBERT PAWEŁEK 

www.trevelcompass.pl

 

Od pokrytych śniegiem szczytów Kilimandżaro, najwyższej góry Afryki, po idylliczne plaże i rafy koralowe Zanzibaru, ruiny pokryte mchem i fascynujące kultury – wschodnioafrykańska Tanzania kusi całym kalejdoskopem atrakcji. To tutaj rozgrywa się jeden z najbardziej widowiskowych i zarazem dramatycznych spektakli przyrody na ziemi, czyli imponujący przemarsz setek tysięcy dzikich zwierząt w poszukiwaniu pożywienia nazywany Wielką Migracją. Wielu podróżników za punkt honoru stawia sobie upolowanie w kadrze fotograficznym tzw. Wielkiej Piątki Afryki (lwa, słonia, bawoła, nosorożca czarnego i lamparta). Natomiast odwiedziny na słynnej tanzańskiej wyspie Zanzibar przypominają wizytę w prawdziwym raju.

Więcej…

Esencja Kuby, czyli cygara, rum i muzyka

Anna César Winiarek
www.cuba-miamor.blogspot.com

 

<< Są trzy rzeczy, które rozsławiły Kubę na cały świat: cygara, rum i tutejsza muzyka. Z nimi zresztą kojarzy się ona większości obcokrajowców i to dla nich ściągają do niej liczni turyści. Kubanka wydmuchująca cygarowy dym, ludzie spędzający czas w hawańskim barze ze szklaneczką złocistego rumu w dłoni, para tańcząca salsę na ulicy – takie zdjęcia widzieli prawie wszyscy z nas. Pora przenieść się do miejsc, gdzie zostały zrobione. >>

Więcej…