SYLWIA JEDLAK 

 

<< Kanał Panamski i słynny biały kapelusz panama mogą śmiało uchodzić za najbardziej rozpoznawalne symbole tego małego kraju Ameryki Środkowej. Są też zapewne pierwszymi skojarzeniami, z którymi turyści z innych części świata przekraczają jego granice. Gdy jednak opuszczają gościnne progi Panamy, w ich głowach nie ma już śladu po tej prostej, stereotypowej symbolice. Od tego momentu we wspomnieniach podróżników zdecydowanie ważniejsze miejsce zajmują chociażby przepiękne, wielobarwne „molas” – tradycyjne, bogato zdobione ubrania Indian Kuna. >>

  FOT. VISITPANAMA

Na mapie terytorium Panamy wygląda jak mały haczyk łączący ze sobą Amerykę Północną z Południową. Na wschodnim i zachodnim krańcu państwa leżą dziewicze obszary chronionej przyrody: Park Narodowy Darién (Parque Nacional Darién) przy granicy z Kolumbią oraz Międzynarodowy Park La Amistad (Parque Internacional La Amistad) przy granicy z Kostaryką. Bogactwo flory i fauny jest zresztą jedną z panamskich atrakcji turystycznych, a możemy się nim zachwycać nie tylko na lądzie, lecz także pod wodą. Poza tym na powierzchni 78 200 km2, oprócz Metysów, Mulatów, ludności pochodzenia europejskiego i przedstawicieli rasy czarnej, żyją tutaj unikalne plemiona indiańskie, które przetrwały kolonizację hiszpańską, i do dziś zachowały swoją kulturę i obyczaje.

Chyba niewiele osób wie o tym, że popularne kapelusze typu panama, oryginalnie wyplatane z włókien łyczkowca palmiastego (Carludovica palmata), pochodzą tak naprawdę z Ekwadoru. Jednak pod koniec XIX w. to właśnie w Panamie ekwadorscy producenci tych nakryć głowy znaleźli dużo większy rynek zbytu na swoje towary niż we własnej ojczyźnie. Dziś wielu turystów chętnie zabiera ze sobą pamiątkowy egzemplarz kapelusza, aby przypominał im o panamskiej podróży w zaciszu domowym.

 

Światowa stolica

Stołeczna Panama ma dwa różne oblicza: nowoczesne i historyczne. O zachodzie słońca tutejsze wieżowce rozbłyskują milionami świateł. Ze względu na ich znaczną liczbę czasem nazywa się ją „miastem drapaczy chmur”. Na tle nocnego nieba zdecydowanie wyróżnia się najwyższy w całej Ameryce Łacińskiej Trump Ocean Club International Hotel & Tower mierzący 293 metry. Od początku XXI w. Panama ciągle się rozwija i staje się prawdziwą międzynarodową metropolią, a nawet ośrodkiem biznesowym. Prawie nad brzegiem Zatoki Panamskiej wybudowano tu ostatnio nowoczesne Centrum Kongresowe ATLAPA (Centro de Convenciones ATLAPA) z audytorium na 2806 miejsc.

Z drugiej strony stolica Republiki Panamy to także Casco Viejo (Casco Antiguo), czyli Stare Miasto. Aby uchronić przed zniszczeniem tutejszą zabytkową architekturę, w 1997 r. miejsce to wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Dzięki temu dziś możemy przechadzać się uroczymi brukowanymi uliczkami wśród murów starych kamienic, które sukcesywnie odnawiane odzyskują swój dawny blask. Obejrzymy tu też Katedrę Metropolitalną, wznoszoną przez ponad 100 lat (od 1688 do 1796 r.), oraz biały Pałac Czapli (Palacio de las Garzas) – siedzibę prezydenta Panamy. Wieczorem trzeba koniecznie wstąpić do jednej ze staromiejskich knajpek na kolację w niezwykłej atmosferze kolonialnej przeszłości.

Warto pamiętać, że Casco Antiguo powstało dopiero po zniszczeniu w 1671 r. przez angielskiego pirata Henry’ego Morgana wcześniejszego ośrodka miejskiego, założonego w 1519 r. i zwanego dziś Starą Panamą (Panamá Viejo). Do czasów współczesnych na jego dawnym obszarze (8 km na północny wschód od Starego Miasta) zachowała się m.in. wieża murowanej katedry wzniesionej w latach 1619–1626 na miejscu dawniejszej drewnianej konstrukcji. Ten rejon również został objęty ochroną UNESCO.

 

Od Atlantyku do Pacyfiku

Zanim wybudowano Kanał Panamski, żeglarze płynący z Oceanu Atlantyckiego na wody Pacyfiku musieli pokonywać okolice niezwykle niebezpiecznego przylądka Horn, znajdującego się w archipelagu Ziemi Ognistej na południowym krańcu Ameryki Południowej. Otwarcie przeprawy 15 sierpnia 1914 r. niewątpliwie było przełomem w żegludze dalekomorskiej, a dla Amerykanów, którzy wydzierżawili ten teren i dokończyli budowę, stało się źródłem ogromnych zysków. Obszar ten wrócił w całości pod jurysdykcję Panamy dopiero 31 grudnia 1999 r. Za pokonanie ok. 80-kilometrowego odcinka wszystkie statki muszą płacić dość wysokie koszty, zależne od wagi.

Muzeum Kanału Panamskiego (Museo del Canal Interoceánico de Panamá) przy placu Niepodległości (Plaza de la Independecia) prezentuje dzieje jego powstawania i sposób funkcjonowania. Chętni mogą przyjrzeć się temu największemu morskiemu skrótowi na różne sposoby. Jednym z nich jest rejs turystyczny wzdłuż przeprawy, innym – wycieczka luksusowym pociągiem Panama Canal Railway Company. Obie wyprawy kończą się nad Morzem Karaibskim w portowym Colón, które stanowi jedną z największych stref bezcłowych świata. Tłumy turystów zbierają się również na platformach widokowych przy systemie trzech Śluz Gatuńskich (Esclusas de Gatún), skąd doskonale widać, jak kolejne statki podnoszą się do poziomu sztucznego jeziora Gatún.

Od strony Oceanu Spokojnego dwa brzegi kanału spina Most Ameryk (Puente de las Américas). Przez długi czas był jedyną stałą konstrukcją, przez którą wiodła droga umożliwiająca komunikację między kontynentami. W 2004 r. oddano do użytku Most Stulecia (Puente Centenario). To przez niego biegnie trasa słynnej Autostrady Panamerykańskiej, drogi łączącej obie Ameryki, której północna część kończy się w panamskim miasteczku Yaviza u wejścia do nieprzeniknionej dżungli przesmyku Darién.

 

Pachnące kawą stoki Barú

Po obejrzeniu wszystkich atrakcji stolicy i okolic trzeba koniecznie wybrać się w głąb kraju. Przy zachodniej granicy, w prowincji Chiriquí, znajduje się najwyższy szczyt Panamy – wygasły już wulkan Barú o wysokości 3475 m n.p.m. Przy dobrej widoczności z jego wierzchołka ujrzymy zarówno wody Pacyfiku, jak i Atlantyku (Morza Karaibskiego). Jego rejon został objęty ochroną Parku Narodowego Wulkan Barú (Parque Nacional Volcán Barú). Rosnący tu las tropikalny daje schronienie wielu rodzajom egzotycznych ptaków. Znajdziemy w nim np. tukany z dziobami w soczystych, jaskrawych kolorach czy też barwne, niezmiernie rzadkie kwezale herbowe (Pharomachrus mocinno). Miłośnicy niezwykłych okazów roślin mogą wyruszyć na poszukiwania różnych gatunków z rodziny storczykowatych, potocznie zwanych orchideami.

Na okolicznych żyznych wulkanicznych glebach dojrzewają także owoce kawowca. Tutejsze plantacje słyną z jednej z najlepszych kaw na świecie. Często pracują na nich Indianie z plemienia Ngöbe-Buglé, którzy zamieszkują sąsiednią indiańską prowincję (Comarca de Ngöbe-Buglé).

 

Tajemniczy lud z San Blas

Obowiązkowym punktem wyprawy do Panamy powinien być dla każdego podróżnika autonomiczny region (comarca) Kuna Yala, leżący na północnym wschodzie kraju. Ziemie te, na które składa się przybrzeżny pas lądu i 365 wysepek, zamieszkują Indianie Kuna. Żyją w wioskach złożonych z domów z bambusa pokrytych liśćmi palmowymi, kultywują dawne tradycje i posługują się własnym językiem. Prawo do autonomii uzyskali 13 lat po tzw. Rewolucji Kuna (1925 r.). Dziś mają oni swoją flagę i stolicę El Porvenir, która leży na jednej z wysp archipelagu San Blas.

Chyba najbardziej charakterystycznym elementem kultury tego ludu są jednak kolorowe molas, czyli tradycyjne niezwykle wzorzyste części stroju. Pierwotnie tutejsi Indianie zdobili bogato swoje ciała. Jednak pod wpływem hiszpańskich kolonizatorów (z którymi przybyli również misjonarze) zaczęli przenosić ten bardzo ważny dla ich plemiennej tożsamości zwyczaj na fragmenty ubrań. Obecnie sprzedaż tego rękodzieła stanowi ważne źródło dochodów dla wielu Indianek Kuna. Odwiedzając archipelag San Blas i jego okolice, nie zapomnijmy więc zaopatrzyć się w wielobarwne mola, które na pewno rozweseli nas w ponure jesienne i zimowe wieczory.

Ci, których zachwycą karaibskie wysepki, mogą zostać tu na dłużej. Do wyboru mają bungalowy z łazienkami, pensjonaty prowadzone przez Indian, a także noclegi w indiańskich wioskach. Na rajskich plażach nad brzegiem Morza Karaibskiego pod bezkresnym błękitnym niebem natychmiast zapomina się o wszystkich problemach, a nawet o całym bożym świecie. Można tutaj w spokoju spędzić kilka dni na błogim lenistwie z dala od cywilizacji. Naprawdę trudno więc nie popaść w zachwyt nad San Blas…

    

W lesie Darién

                                                                                                              FOT. VISITPANAMA

Rosnąca na granicy z Kolumbią nieprzebyta dżungla uchodzi za jeden z najtrudniej dostępnych terenów na ziemi. Na tym obszarze utworzono Park Narodowy Darién (Parque Nacional Darién), który wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Żyją w nim m.in. różne gatunki papug, tapir panamski oraz harpia wielka – największy ptak drapieżny Ameryki Środkowej i Południowej.  

Mimo niesprzyjających warunków osiedliły się tu plemiona indiańskie Embéra i Wounaan (Waunana). Większość wiosek miała już kontakt z cywilizacją, jednak w prawdziwie dzikich ostępach lasu deszczowego mieszkają podobno jeszcze szczepy, do których nigdy nie dotarł biały człowiek i które nie zostały skażone wpływami obcych kultur… Wyprawa do Parku Narodowego Darién jest więc niewątpliwie propozycją dla wielbicieli natury w jej najbardziej pierwotnej postaci. Najwytrwalsi wędrowcy, którym marzy się odkrywanie niezbadanych fragmentów naszej planety, będą natomiast z całą pewnością usatysfakcjonowani, a fotografie z dziewiczych zakątków tropikalnej puszczy staną się niesamowitym trofeum zdobywcy.

 

W karaibskim raju

Wypełnioną licznymi atrakcjami podróż do Panamy warto zakończyć na archipelagu Bocas del Toro. Jego urocze wysepki leżą na Morzu Karaibskim blisko granicy z Kostaryką. Tu także znajdziemy unikatowe miejsca objęte ochroną Narodowego Parku Morskiego Wyspa Bastimentos (Parque Nacional Marino Isla Bastimentos), do którego należy m.in. okoliczna rafa koralowa, gdzie wśród wielu rodzajów gąbek i ukwiałów żywią się kolorowe rybki i inne stworzenia. Na tutejszych piaszczystych plażach składają jaja żółwie morskie, a wśród nich zagrożone wyginięciem żółwie szylkretowe (Eretmochelys imbricata).

FOT. VISITPANAMA

Większość turystów przyjeżdża w te strony jednak nie po to, aby podziwiać przyrodę, lecz na wypoczynek połączony z uprawianiem sportów wodnych. Dużą popularnością cieszą się surfing i nurkowanie w turkusowych morskich wodach. Amatorzy żeglowania mogą urządzić sobie rejs po malowniczym archipelagu. Centrum turystyczne regionu stanowi stolica prowincji – Bocas del Toro (Bocas) na wyspie Colón. Powstały w niej liczne hotele i restauracje, a także punkty usługowe, które oferują różnego typu wycieczki lub po prostu wynajem sprzętu, np. łodzi.

Wysepki te kuszą przede wszystkim karaibską atmosferą relaksu i pełnego luzu. Po dniu spędzonym na beztroskim plażowaniu wieczorem można wstąpić na egzotycznego drinka do lokalnego baru. Czas nie ma tu żadnego znaczenia. Niemal każdy poranek wita nas ciepłymi promieniami słońca i szumem fal, a rajskie widoki gwarantują świetną wakacyjną zabawę i sprawiają, że aż chce się żyć. Bocas del Toro to chyba najlepsze miejsce, aby pożegnać się z Panamą – krainą fascynujących skarbów natury i barwnych kultur rdzennych mieszkańców. A gdy po powrocie do domu sami ze zdziwieniem przyznamy, że nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, jaką różnorodność kryje ten mały kraj Ameryki Środkowej, nie zapomnijmy wspomnieć innym o swoim odkryciu…


 

Artykuły wybrane losowo

Filipiny – kawałek nieba dla każdego

 

MAGDALENA BURDAK

www.1000krokow.pl

 

Filipiny są jak skrawek Ameryki Łacińskiej pośrodku Oceanu Spokojnego. To raj dla każdego, kto lubi beztroski wyspiarski luz, różnorodną przyrodę, przepiękny świat podwodny i ciekawą kulturę. Filipińczycy słyną ze swojej religijności i… niepunktualności. Na Filipinach czasu się nie mierzy. Zegarek warto zostawić w domu i dać się całkowicie pochłonąć niepowtarzalnej atmosferze tego niesamowitego kraju.

 

Na Archipelag Filipiński składa się 7107 wysp pochodzenia wulkanicznego, położonych w Azji Południowo-Wschodniej i otoczonych wodami Oceanu Spokojnego. Najczęściej dzieli się je na trzy regiony: Luzon – leżący na północy, z główną wyspą o tej samej nazwie i znajdującą się na niej stołeczną Manilą, Mindanao – usytuowany na południu, i Visayas – obejmujący centralne wyspy takie jak Cebu, Bohol czy Siquijor. Fascynującą tutejszą kulturę wzbogaciły wpływy zarówno hiszpańskie i malajskie, jak i chińskie i amerykańskie. Można je dostrzec m.in. w religii, zwyczajach, języku lub kuchni.

 

Filipiny leżą w strefie klimatu równikowego z wyraźnymi cechami monsunowego, co sprawia, że jest tu gorąco i wilgotno. Średnia temperatura w ciągu roku wynosi 27–28°C. Na archipelagu występuje ok. 13,5 tys. gatunków roślin, w tym 3,2 tys. rosnących jedynie na tutejszych wyspach, i wiele endemicznych gatunków zwierząt takich jak wyrak filipiński, wół mindorski, małpożer, kanczyl ciemny (filipiński), świnia wisajska, lotokot filipiński (kaguan), sambar kropkowany (jeleń Alfreda) czy krokodyl filipiński. Prawdziwe skarby Filipin czekają jednak pod wodą. W niewielu częściach świata można znaleźć tak ogromną różnorodność życia morskiego: przepiękne kolorowe rafy i 2,4 tys. gatunków ryb, a to wszystko ukryte w ciepłym i krystalicznie czystym oceanie. Do tego na dnie leżą również zatopione statki, które stanowią dodatkową atrakcję dla nurków. Z takich właśnie powodów ten kraj cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród osób nurkujących z butlą, jak i uprawiających jedynie snorkeling.

 

POGODNI WYSPIARZE

 

Filipińczycy są gościnni, uśmiechnięci i bardzo uczynni. Mówi się, że to jeden z najszczęśliwszych narodów na świecie. Mimo burzliwej historii i często powtarzających się katastrof naturalnych zachowali oni niezachwiany optymizm. W 1521 r. dotarł tu portugalski żeglarz Ferdynand Magellan i włączył archipelag do ziem podległych Hiszpanii. Kolonię założył w lutym 1565 r. hiszpański konkwistador Miguel López de Legazpi. Po 333 latach panowania Europejczyków na wyspach wybuchł bunt przeciwko kolonizatorom. W 1898 r. Filipiny zostały wciągnięte w konflikt pomiędzy USA a Hiszpanią, który dotyczył wpływów na Kubie. W jego efekcie i zgodnie z podpisanym pod koniec XIX w. traktatem paryskim zwierzchność nad archipelagiem przejęły Stany Zjednoczone. Te – niestety – nie zgodziły się na przekształcenie kolonii w niezależne państwo, co zmusiło Filipińczyków do kontynuowania walki o niepodległość, którą uzyskali dopiero w lipcu 1946 r. Po II wojnie światowej w kraju wybuchły protesty chłopów, ale zostały stłumione. Wybrany w 1965 r. prezydent Ferdinand Marcos wprowadził rządy dyktatorskie. Stały się one przyczyną strajków i licznych wystąpień niezadowolonych obywateli. Sytuacja w państwie ustabilizowała się w 1986 r., kiedy doszło do pokojowego przewrotu i zakończenia dyktatury. Obecnie Filipiny są jednym z szybciej rozwijających się krajów Azji, a rząd skupia się na tym, aby zapewnić spokój i bezpieczeństwo mieszkańcom.

 

bohol 04 highres

Wzgórza Czekoladowe na wyspie Bohol

© DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

NA TALERZU

 

Kadayawan Festival 2 

Filipińskie dzieci na Festiwalu Kadayawan w mieście Davao na Mindanao

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

Unikający konfliktów Filipińczycy uwielbiają karaoke, koszykówkę, festyny, walki kogutów i dobre jedzenie. Ich kuchnia czasami zaskakuje Europejczyków. Łatwo można w niej dostrzec wpływy zarówno hiszpańskie, jak i chińskie, a także malajskie, indonezyjskie, hinduskie i amerykańskie. Na stołach królują proste i niedrogie potrawy, na co duży wpływ ma panująca na Filipinach bieda. Nauczyła ona mieszkańców gotowania z dostępnych i tanich produktów.

 

Podczas podróży po wyspach najczęściej trafia się na dania określane mianem adobo, które można uznać za filipiński specjał narodowy. Nazwę tę stosuje się zarówno w przypadku potrawy, jak i sposobu jej przyrządzania. Adobo to kawałki mięsa kurczaka bądź wieprzowiny, owoce morza lub warzywa gotowane w marynacie z octu, sosu sojowego, czosnku i czarnego pieprzu. Najpopularniejszą i dość kontrowersyjną przekąską uwielbianą przez Filipińczyków jest balut – ugotowany w jajku w skorupce kaczy embrion, często z zalążkiem dzioba, piór czy kości. Kilkunastodniowe zarodki kaczki uchodzą za przysmak i afrodyzjak. Niestety, obcokrajowcy raczej nie decydują się na ich degustację z uwagi na wygląd, konsystencję i zapach. Baluty najłatwiej kupić w nocy, gdyż sprzedawane są na ulicach i podawane z koszy, w których cały czas utrzymuje się wysoką temperaturę. Bardziej wybredni smakosze mogą spróbować popularnego na Filipinach deseru halo-halo. Stanowi on mieszankę lodów, mleka, słodkiej fasoli i owoców. Warto też napić się buko – soku ze świeżego kokosa.

 

 Makati by Night

Nowoczesne centrum biznesowe Manili po zmroku rozbłyska światłami

© DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

MIASTO KONTRASTÓW

 

Większość odwiedzających Archipelag Filipiński zaczyna swoją podróż od stolicy kraju – Manili, która znajduje się w południowej części wyspy Luzon. Gdyby chcieć opisać to miasto trzema słowami, byłyby to kontrast, hałas i chaos. Takie właśnie wywołuje pierwsze wrażenie. Duży wpływ ma na to fakt, że jest ono najgęściej zaludnioną metropolią świata (na 1 km² przypada tu aż ponad 71,2 tys. osób!). Tłumy ludzi, ogromny ruch samochodowy, hałas, feeria barw i zapachów sprawiają, że Manila bywa miejscem bardzo męczącym. Jeżeli jednak da się jej szansę, można odkryć prawdziwą perłę Orientu – przepiękne miasto, które zyskuje na uroku dzięki swoim licznym kontrastom.

 

Administracyjna stolica Filipin jest także najszybciej rozwijającym się ośrodkiem Azji Południowo-Wschodniej. Najlepiej oddają to nowoczesne obszary pełne biurowców, drapaczy chmur, ekskluzywnych hoteli i drogich sklepów. Jeśli jednak chce się poczuć kolonialny klimat, trzeba odwiedzić najstarszą część metropolii – Intramuros. Założyli ją Hiszpanie, którzy w czerwcu 1571 r. podbili Manilę. Można tutaj znaleźć piękne kamienice, zabytkowe kościoły czy historyczne pałace. W tym rejonie warto zajrzeć do muzeum Casa Manila, które stanowi kopię tradycyjnego kolonialnego domu.

 

TRUMNY I POLA RYŻOWE

 

W głębi wyspy Luzon, na północ od stolicy odkryjemy inny świat. W wysokich górach leżą małe miejscowości. Jedną z nich jest Sagada, gdzie czekają na nas przepiękne piesze trasy, małe pola ryżowe, ukryte w tropikalnym lesie wodospady i nieprzeniknione jaskinie. Ta nieznana kiedyś osada słynie z oryginalnego sposobu grzebania zmarłych, który polega na zawieszeniu trumny ze zwłokami na skale. Jak brzmi uzasadnienie tej tradycji? Otóż dusza ludzka musi być bliżej nieba, czuć powiew świeżego powietrza i ciepło promieni słońca. Tylko wtedy szczęśliwa odejdzie do raju. Do niektórych trumien przytwierdzone są krzesła. Oznaczają one, że zmarły odszedł w zaświaty w pozycji siedzącej. Na taki rodzaj pochówku pozwolić sobie mogą tylko rodowici i majętni mieszkańcy Sagady.

 

Miejscowość kryje jeszcze jeden skarb – przepiękne jaskinie Sumaguing i Lumiang. Wyprawa przez ich korytarze, wąskie szczeliny, podziemne jeziora, rzeki i ogromne komory jest jedną z niezapomnianych atrakcji całych Filipin. Pod Sagadą można oglądać przepiękny podziemny świat, który tworzą labirynty przejść oraz stalagmity i stalaktyty przypominające niebywałe, misternie rzeźbione figury. Dodatkowo uwagę turystów zwracają stosy drewnianych trumien ułożone u wejścia do Jaskini Pogrzebowej Lumiang (Lumiang Burial Cave).

 

Na południowy wschód stąd znajdują się miejscowości Banaue i Batad z tarasami ryżowymi, które są dumą grupy etnicznej Ifugao. Filipińczycy uważają je za ósmy cud świata. Tarasowe pola liczą sobie przeszło 2 tys. lat. Zostały zbudowane tylko pracą rąk ludzkich, bez użycia maszyn. Do dziś ryż uprawia się tu w tradycyjny sposób.

 

PODZIEMNA RZEKA

 

Większości osób Filipiny kojarzą się z przepięknymi plażami, białym piaskiem i kolorowymi rafami. Wszystko to znajdziemy właśnie na Palawanie. Wyspa ta leży w południowo-zachodniej części archipelagu. Niedaleko miejscowości Sabang usytuowany jest jeden z 7 Nowych Cudów Natury – Park Narodowy Rzeki Podziemnej Puerto Princesa. Tutejsza podziemna rzeka (Cabayugan) uchodzi za jedną z najdłuższych na świecie. Ciągnie się przez 8,2 km, z czego turyści zobaczyć mogą tylko pierwsze 1,5 km. Jaskinie krasowe zwiedza się małą łódką, sterowaną przez przewodnika. Pod ziemią panuje absolutna cisza i aby jej nie zakłócać, każdy z odwiedzających otrzymuje słuchawki z nagranym wcześniej opisem. Wszystko wokół spowija całkowity mrok, jedynej latarki używa przewodnik i to on oświetla najważniejsze do obejrzenia miejsca. Niezmącony spokój rzeki i jej ogrom robią niesamowite wrażenie. Z łatwością można się tutaj przekonać, jak wielka jest siła natury.

 

Z WYSPY NA WYSPĘ

 

Każdy, kto kiedykolwiek zawita na Filipiny, spotka się z określeniem island hopping. Zwrot ten oznacza zwiedzanie pobliskich małych, nierzadko niezamieszkanych, wysepek, plaż i raf połączone z pływaniem i snorkelingiem. Najpopularniejszy na Palawanie rejon na taką wycieczkę znajduje się w północnej jego części, w okolicy miasta El Nido, zwanego Niebem na Ziemi. Leży tu archipelag Bacuit składający się z 45 niewielkich wysp, które skrywają niesamowite i przepiękne plaże, zatoczki, laguny i jaskinie. W trakcie całodniowej wyprawy tradycyjną filipińską łodzią banca mamy okazję zobaczyć niedostępne brzegi pokryte śnieżnobiałym piaskiem, ponurkować w poszukiwaniu żółwi, obejrzeć niezmiernie kolorową rafę czy popływać kajakiem pomiędzy dzikimi i bezludnymi skrawkami lądu. W El Nido oferuje się cztery wycieczki (oznaczone kolejno literami A, B, C i D), różniące się umieszczonymi w programie miejscami.

 

Do najczęściej odwiedzanych wysepek należy Miniloc, otoczona przepięknymi lagunami – Big Lagoon, Small Lagoon i Secret Lagoon. Aby zobaczyć tę ostatnią, trzeba przecisnąć się przez wąskie przejście ukryte pod olbrzymim wapiennym klifem zanurzonym w wodzie. Helicopter Island swoim kształtem przypomina z kolei mały śmigłowiec. Na Sekretną Plażę (Secret Beach) na Matinloc trafia się przez skalny otwór. Większość z wysp archipelagu Bacuit to ogromne wapienne skały wyrastające pionowo z wody, pokryte bujną zielenią i niewielkimi plażami. Jeżeli jednak ktoś chciałby znaleźć rajski zakątek, ale woli pozostać na Palawanie, powinien w El Nido wypożyczyć skuter i udać się w stronę północnego krańca lądu. Leżą tutaj dzikie plaże, do których trudno dojechać samochodem, takie jak Nacpan Beach. Ma ona 4 km długości i przy odrobinie szczęścia będziemy na niej jedynymi turystami. Usypany ze śnieżnobiałego piasku brzeg oblewa krystalicznie czysta, turkusowa woda, palmy uginają się od kokosów, a nieliczne skromne bary zapraszają do odpoczynku w wygodnym hamaku.

 El Nido Resorts Apulit

El Nido Resorts Apulit Island

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

W SERCU ARCHIPELAGU

 

Centralną częścią Filipin jest region Visayas. To właśnie na jedną z jego wysp (Limasawę) w marcu 1521 r. przypłynęła ekspedycja Ferdynanda Magellana. Hiszpanie przywieźli ze sobą figurkę Dzieciątka Jezus (Santo Niño) i chrześcijaństwo. Na Cebu, w mieście o tej samej nazwie wbito krzyż (Cruz de Magallanes) i ochrzczono pierwszych mieszkańców archipelagu. Ferdynand Magellan zginął jednak 27 kwietnia 1521 r. na sąsiedniej Mactan w walce z wojownikami miejscowego wodza Lapu-Lapu. Kilkadziesiąt lat później do wysp Visayas przybiła kolejna wyprawa z Hiszpanii. Na jej czele stał Miguel López de Legazpi, któremu udało się wprowadzić chrześcijaństwo i ustanowić pierwszą stolicę kolonii hiszpańskich w Azji. Tak właśnie w Cebu, dziś najstarszym założonym przez Hiszpanów mieście na archipelagu (jako Villa de San Miguel w dniu 27 kwietnia 1565 r.), narodził się kraj znany dzisiaj jako Filipiny.

 

W tym największym, ponad 920-tysięcznym ośrodku miejskim regionu Visayas warto poszukać pozostałości po kolonizatorach. W Bazylice Dzieciątka Jezus (Basílica del Santo Niño, najstarszym kościele katolickim na Filipinach, wzniesionym w 1565 r.) można zobaczyć cudowną figurkę Santo Niño. To właśnie w miejscu, w którym stoi świątynia, Ferdynand Magellan ochrzcił pierwszych wyspiarzy. W małym i niepozornym budynku kaplicy nieopodal bazyliki znajduje się krzyż postawiony przez portugalskiego żeglarza, a właściwie jego zachowane fragmenty umieszczone w drewnianej konstrukcji nowego krzyża.

 

Na Cebu ciekawie spędzimy czas również poza stolicą prowincji. W okolicy miasta Moalboal i pobliskiej wysepki Pescador (po hiszpańsku Rybak) można obserwować ogromne ławice sardynek. Niedaleko pod wodą kryją się jedne z piękniejszych filipińskich raf. Znakomitym miejscem na wypoczynek są dwie plaże – Panagsama i Biała (White Beach). Osoby lubiące aktywne wyprawy powinny wybrać się na wycieczkę pod któryś z licznych wodospadów, np. Kawasan Falls. 

 

Cebu słynie też z innej, dość kontrowersyjnej atrakcji. W pobliżu miasta Oslob można spotkać rekiny wielorybie, które przyciągają codziennie rzesze turystów. Ekolodzy jednak regularnie zwracają uwagę, że zbyt duża ingerencja w naturalne środowisko tych największych na świecie ryb wpływa negatywnie na ich populację.

 

SPOTKANIE Z REKINAMI

 

Na Filipinach mamy niesamowitą okazję zobaczyć na własne oczy rekiny wielorybie. Te całkowicie niegroźne dla ludzi ryby żywią się planktonem i prowadzą migracyjny tryb życia. Przebywają codziennie wiele kilometrów. W poszukiwaniu pożywienia pojawiają się w okolicy wspomnianego Oslob. Lokalni rybacy, którzy czyszczą w morzu swoje sieci, zauważyli, że rekiny przypływają, aby najeść się resztkami z połowów. Sytuację postanowiono więc wykorzystać i ze spotkań z tymi fascynującymi stworzeniami zrobić atrakcję turystyczną. Niestety, karmione codziennie ogromne ryby nauczyły się łatwego zdobywania pokarmu i porzuciły swój migracyjny tryb życia, zaburzając tym samym ekosystem. Popularność tego miejsca sprawia, że turystów i łodzi jest coraz więcej, a rekiny narażone są na zranienie i negatywne skutki zbyt bliskiego kontaktu z człowiekiem.

 

Na Filipinach te niesamowite zwierzęta można spotkać także w rejonach, gdzie ludzie nie ingerują tak mocno w środowisko naturalne, m.in. w okolicy wyspy Pamilacan na morzu Bohol (Mindanao). Tutejsi rybacy, kiedyś polujący na rekiny, dziś oferują wyprawy, na których wypatruje się tych olbrzymów i delfinów. Największe na świecie ryby spotyka się również koło rybackiej miejscowości Donsol, znajdującej się w południowej części Luzonu.

 

KRAINA UŚMIECHU

 

Podczas pobytu na Filipinach nie wolno ominąć wyspy Bohol. To niewątpliwie wizytówka kraju – reprezentuje wszystkie jego wspaniałości, przyciąga niepowtarzalnymi atrakcjami i pięknymi plażami. Te ostatnie najłatwiej znaleźć na czarującej wysepce Panglao, połączonej z Bohol dwoma mostami. Turyści lubiący malownicze kurorty i restauracje z lokalnym jedzeniem powinni odwiedzić słynną plażę Alona. Osobom ceniącym sobie spokój spodoba się raczej popularna wśród miejscowych Dumaluan. W tej części Bohol warto zdecydować się na rejs na małe, urokliwe wysepki, np. Pamilacan z lasami koralowców i podwodnym sanktuarium żółwi morskich czy Balicasag, w okolicy której można spotkać delfiny i rekiny wielorybie.

 

Ciekawym sposobem na spędzenie czasu jest też wycieczka rzeką Loboc (Loay). W jej rejonie kręcono sceny do filmu Czas Apokalipsy Francisa Forda Coppoli. Podczas rejsu podziwia się cudowne widoki i delektuje lokalnymi daniami, a to wszystko przy filipińskiej muzyce na żywo. Amatorów mocnych wrażeń Bohol przyciąga wspaniałymi parkami przygód, w których można zjechać na linie zawieszonej nad tropikalnym lasem, wspinać się po skałach, eksplorować jaskinie lub spłynąć rwącą rzeką.

 

NIETYPOWE WZGÓRZA

 

Większość osób przybywa jednak na Bohol, aby zobaczyć wyjątkowy cud natury, jakim są Wzgórza Czekoladowe. Składa się na nie ok. 1270 wapiennych pagórków o wysokości od 30 do 120 m. Wzniesienia zaskakują prawie idealnie stożkowatym kształtem i do dzisiaj naukowcy nie ustalili ich pochodzenia. Filipińczycy wierzą, że powstały za sprawą olbrzymów. Jedna z legend mówi o tym, że pagórki utworzyły ogromne łzy wylane przez giganta Arogo płaczącego nad utraconą miłością. Według innej opowieści to głazy, którymi rzucali w siebie olbrzymi. Co ciekawe, nazwa tego miejsca pochodzi od koloru traw porastających wzniesienia – w porze suchej stają się one ciemnobrązowe. Jednak Wzgórza Czekoladowe równie pięknie prezentują się w kolorze zielonym.

 

POD OSŁONĄ NOCY

 

Innym symbolem wyspy Bohol jest maleńkie stworzenie, które większość ludzi myli z małpką. Mowa tu o wyraku filipińskim. Wyrakowate są ssakami naczelnymi i prowadzą nocny tryb życia. Wyróżniają je ogromne oczy i kończyny zakończone cieniutkimi palcami. Większość dnia przesypiają z jednym zamkniętym okiem, przytulone do gałęzi drzew. Mimo iż wyraki filipińskie uznano za gatunek o podwyższonym ryzyku wyginięcia, ich populacja nadal drastycznie maleje. Sprawy nie ułatwia fakt, że samica rodzi tylko dwa młode w ciągu całego roku. Na Bohol można zobaczyć te niezwykłe stworzenia z bliska. Odpowiednim do tego miejscem jest ośrodek w miasteczku Corella należący do Philippine Tarsier Foundation, w którym zwierzęta przebywają w naturalnym środowisku i pod opieką wolontariuszy.

 

ZACZAROWANY LĄD

 

Na Filipinach leży jeszcze jedna wyjątkowa wyspa, słynąca z magicznej mocy. Filipińczycy starają się ją omijać, gdyż boją się duchów i mieszkających tu szamanów. Siquijor, bo tak się nazywa, można objechać na skuterze w jeden dzień. W tutejszych lasach i górach znajdują się prawdziwe skarby: jeziora z wodospadami, tajemnicze jaskinie, malowniczo położone punkty widokowe i… szamani. Tych ostatnich wcale nie tak łatwo spotkać. Choć przestali trudnić się czarną magią i zajmują się dziś raczej uzdrawianiem, to w miejscowych budzą ogromny respekt.

 

Siquijor z pewnością spodoba się wielbicielom przepięknych widoków. Mówi się, że to właśnie tutaj można oglądać najpiękniejsze zachody słońca na Filipinach. W trakcie zwiedzania trzeba koniecznie wybrać się pod Balete Tree w Campalanas, uważane za najstarsze drzewo na wyspie (ponoć ponad 400-letnie), spod którego korzeni wytryska źródło. Według miejscowych w jego wnętrzu mieszkają duchy. Szamani wykonują w pobliżu drzewa swoje obrzędy. W tej okolicy można skorzystać z naturalnego peelingu stóp w basenie z małymi rybkami.

 

Podczas wizyty na Siquijor warto też zjechać z głównej drogi i poszukać ukrytych plaż i wodospadów. Przy odrobinie szczęścia trafi się na Kagusuan. Tę przepiękną i niedostępną plażę urozmaicają olbrzymie głazy wyrzucone przez morze. Najprawdopodobniej nie spotkamy tu żywej duszy.

 

W sercu noszę Kenię

EWA SERWICKA

www.dalekoniedaleko.pl 

 

« Słynąca ze swojej dzikiej przyrody Kenia kusi nie tylko niezapomnianymi przeżyciami, jakie czekają uczestników safari oglądających zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Z zapierających dech w piersiach parków narodowych blisko tu już na długie, piaszczyste plaże, na których można błogo wypoczywać i zapomnieć o trudach codzienności. Wizyta w tym kraju będzie z pewnością podróżą pełną niezwykłych doświadczeń, zachwytów i radości. »

Więcej…

Dwanaście najpiękniejszych wysp Hiszpanii

MAGDALENA KOKOTKIEWICZ

www.przewodnikandaluzja.pl

 

<< Hiszpania nie należy do typowych krajów z wieloma archipelagami jak Chorwacja, Grecja czy Włochy. Kojarzy się głównie z malowniczym wybrzeżem. Gdy jednak mowa o hiszpańskich wyspach, od razu przychodzą nam na myśl Baleary i Wyspy Kanaryjskie. Oba archipelagi znane są z pięknych plaż i wysoko rozwiniętej infrastruktury turystycznej. Z tego powodu często pojawiają się w katalogach biur podróży. >>

 

Tabarca, łodzie i jachty w okolicy portu

© PATRONATO PROVINCIAL TURISMO COSTA BLANCA

 

Hiszpańskie wyspy to nie tylko imprezowa Ibiza czy słynna kanaryjska Teneryfa. Nawet w obrębie poszczególnych archipelagów można zauważyć różnice w architekturze, kulturze, kuchni, krajobrazie i przyrodzie. Każdy na pewno znajdzie tu miejsce, które będzie mu odpowiadać pod względem potrzeb i upodobań, czy to miłośnik wypoczynku na plaży, amator turystyki aktywnej, osoba lubiąca w spokoju podziwiać piękne widoki, czy też rodzic z dziećmi.

Wśród wybranych przeze mnie 12 najpiękniejszych hiszpańskich wysp są zarówno te znane, które chciałabym pokazać z nieco innej strony, jak i te mniej popularne, choć z pewnością warte zainteresowania. Aby wybrać tę najwspanialszą, najlepiej odwiedzić je samemu. Wysp z mojego zestawienia wystarczy akurat na wszystkie 12 miesięcy w roku.

 

IBIZA

Wchodząca w skład archipelagu Baleary Ibiza (ok. 572 km² powierzchni) ma dwie twarze. Znajdziemy na niej kamienne domy otoczone gajami oliwnymi i stare farmy z pomalowanymi na biało budynkami. Słynie ona jednak głównie z barów, dyskotek i klubów oraz gwarnych kurortów z wielopiętrowymi hotelami. Z tego powodu w Ibizie zakochują się naprawdę różni ludzie, a w minionym roku przybyło na nią ok. 2 mln zagranicznych gości. Wyspa stała się popularna dzięki hippisom, którzy odkryli ją w latach 60. XX w. Od połowy lat 90. uchodzi za najbardziej rozrywkowe miejsce na świecie. Co ciekawe, największa dyskoteka na naszym globie, według Księgi rekordów Guinnessa, jest usytuowana w miejscowości Sant Rafel de sa Creu. Może pomieścić aż 10 tys. osób, ma powierzchnię 6,5 tys. m² i nosi nazwę „Privilege”.

Choć dziś Ibiza cieszy się opinią najmodniejszego celu podróży w basenie Morza Śródziemnego, zachowała swój lokalny charakter. Wraz z Formenterą i okolicznymi wysepkami tworzy Pitiuzy. Przecina ją łańcuch niewysokich gór (z najwyższym szczytem Sa Talaia, 475 m n.p.m.). Linia brzegowa wyspy jest bardzo urozmaicona – pełno tu pięknych plaż i tajemniczych jaskiń. Tych pierwszych znajduje się na Ibizie ponad 50. Region północny porastają migdałowce, drzewa oliwne i figowce oraz winna latorośl. Na tych terenach mieszkańcy wypasają również owce i kozy. To idealna część wyspy dla miłośników pieszych wędrówek. Na południu dominują saliny, gdzie produkuje się sól morską. Szczególna uwaga należy się zachodniemu wybrzeżu pełnemu ukrytych plaż. Na zainteresowanie zasługują na nim m.in. Cala Molí (otoczona sosnami), Cala Vadella (z turkusowymi wodami i skalnymi ścianami chroniącymi przed wiatrem i falami) czy Cap Llentrisca (doskonała dla miłośników nurkowania). Największą popularnością w północno-wschodniej części Ibizy cieszą się Es Figueral (ze skalistymi wysepkami), Cala Boix (ze schodzącymi do morza górami) i Es Canar (z jasnym i drobnym piaskiem).

Podczas zwiedzania nie wolno pominąć Ibizy, stolicy i największego miasta wyspy (50 tys. mieszkańców). Choć działa w niej mnóstwo klubów i dyskotek, nie utraciła swojego dawnego charakteru. Jej początki datuje się na VII w. p.n.e., kiedy to została założona przez Fenicjan. Zabytkowa Dalt Vila (część historycznego centrum Ibizy) pełna jest wąskich i krętych uliczek, z których część biegnie w górę. Niestety, spokojne zwiedzanie utrudniają tłumy turystów. Warto przejść się tutaj pod Katedrę Matki Boskiej Śnieżnej (Catedral de la Virgen de las Nieves), patronki Ibizy i sąsiedniej Formentery. W pobliżu znajduje się średniowieczny zamek i fortyfikacje obronne.

Po odwiedzinach w stolicy najlepiej udać się na południowy kraniec wyspy, aby zobaczyć saliny. Sól pozyskiwano tu już w czasach Fenicjan. W 2001 r. teren ten objęto ochroną Parku Naturalnego Ses Salines (Parque Natural de Ses Salines).

Niedaleko popularnego wśród turystów, pełnego hoteli kurortu Sant Antoni de Portmany leży urocza wioska Santa Agnès de Corona z białym kościołem, barem i sklepem. W tym miejscu można przenieść się do innej epoki. To jeden z tych czarujących zakątków, gdzie odkryjemy dawną Ibizę.

Nie sposób wyjechać stąd bez spróbowania potraw lokalnej kuchni. Po długim zwiedzaniu lub całonocnej imprezie warto posilić się tradycyjnym tutejszym daniem, czyli rybą zapiekaną w bochenku chleba.

 

MINORKA

Ziemia pomiędzy Maó a Ciutadellą – tak mówią o Minorce jej mieszkańcy. Druga co do wielkości wyspa Balearów zajmuje mniej więcej 702 km² powierzchni. Leży najdalej od kontynentalnego wybrzeża Hiszpanii z całego archipelagu. Dzięki takiemu położeniu nie zdominowała jej jeszcze masowa turystyka.

Wyspa jest bardzo zróżnicowana pod względem krajobrazu. Na północy, zbudowanej z piaskowca, znajdziemy sporo zieleni. Tutejsze wybrzeże charakteryzuje się dużymi i otwartymi zatokami. Na południu, gdzie dominuje wapień, są liczne skalne doliny i jaskinie. Stromy brzeg morza w tym rejonie znaczą małe zatoczki. Poza tym na Minorce jest mnóstwo wiosek rybackich i miasteczek, które nawet w sezonie turystycznym stanowią oazy spokoju.

Do najciekawszych atrakcji wyspy należą prehistoryczne budowle megalityczne, pochodzące z okresu kultury talajockiej, która rozwijała się od ok. 1500 r. p.n.e. do końca II w. p.n.e. Zabudowania osad z epoki brązu można znaleźć w wielu miejscach, głównie na terenach wiejskich oraz równinnym i żyznym południu. Wśród nich warto wyróżnić taulę (stół lub podporę), talajot (grobowiec albo miejsce spotkań) i navetę (dom bądź grobowiec).

Najczęściej odwiedzane są na Minorce jej dwa największe miasta (oba 28-tysięczne) – Maó i Ciutadella. Znajdziemy w nich liczne zabytki. Odkryjemy tu też ślady z XVIII stulecia, kiedy to wyspa przechodziła z rąk brytyjskich do francuskich. Oba miasta mają naturalne porty. Ich mieszkańcy wiodą nieśpieszne wyspiarskie życie.

W Maó (Mahón), stolicy Minorki, nadal istnieją dzielnice przypominające gregoriańską Wielką Brytanię. Zwiedzanie warto rozpocząć od placu Hiszpanii (Plaça d’Espanya) sąsiadującego z kościołem karmelitów – Església del Carme. Obok niego znajduje się targowisko miejskie urządzone w dawnym klasztorze. Choć mieszkańcy przyzwyczaili się do zakupów wśród spoglądających na nich wizerunków świętych, wielu turystów reaguje zdziwieniem. W pobliżu wspomnianego placu działa także targ rybny – Sa Peixateria (Mercat de Peix). Niedaleko ratusza wznosi się górujący nad miastem neogotycki kościół (Església de Santa Marta). Pierwotna, gotycka świątynia powstała tu w XIV w., niedługo po zdobyciu wyspy przez króla Aragonii Alfonsa III (1265–1291) w 1287 r. W Maó powinniśmy również skierować nasze kroki do portu. To właśnie w nim żeglarze mieli znajdować schronienie przy warunkach mniej bezpiecznych do żeglugi. Wśród tutejszych atrakcji turystycznych na zainteresowanie zasługuje utworzone w 1889 r. Museu de Menorca, najważniejsza placówka muzealna na Minorce, oraz destylarnia ginu Xoriguer. Pozostałością po panowaniu Brytyjczyków na wyspie jest nie tylko charakterystyczna architektura, ale też zamiłowanie miejscowych do tego trunku.

W drodze z Maó do Ciutadelli warto wstąpić do miasta Alaior, słynącego m.in. z produkcji serów. Można także nieco zboczyć z trasy i zahaczyć o El Toro – najwyższą górę Minorki (358 m n.p.m.). Na jej szczycie znajduje się Santuari de la Verge del Toro, centrum duchowe i cel pielgrzymek.

Ciutadella była stolicą wyspy do 1722 r. W XVI stuleciu miasto zostało zniszczone przez Turków. Choć po tym okresie na próżno tu szukać śladów, dawna stolica Minorki zachwyca architekturą. Dwa najważniejsze tutejsze place to Plaça des Born i Plaça de la Catedral. Ten pierwszy stanowił kiedyś centrum muzułmańskiego miasta. Dziś stoi na nim obelisk przypominający o ataku Turków w 1558 r. Plaça de la Catedral swoją nazwę zawdzięcza pochodzącej z XIII i XIV w. gotyckiej katedrze (Catedral de Santa Maria) z dodaną później neoklasycystyczną fasadą, wybudowanej w miejscu dawnego meczetu. Przy placu Alfonsa III Zdobywcy (Plaça d’Alfons III Conqueridor), znanym jako Plaça de les Palmeres, znajduje się wzniesiony w 1812 r. zabytkowy młyn zbożowy o napędzie wiatrowym (Molí des Comte), element tradycyjnej architektury Balearów. Obecnie mieści się w nim klimatyczna restauracja „Molí des Comte Asador”. W mieście jest wiele zabudowań obronnych takich jak Zamek św. Mikołaja (Castell de Sant Nicolau) z końca XVII stulecia. W kompleksie dawnych fortyfikacji miejskich (Bastió de sa Font) funkcjonuje dziś Museu Municipal de Ciutadella. Na odpoczynek po zwiedzaniu warto wybrać się na plac Nowy (Plaça Nova), gdzie znajdziemy najpopularniejsze kawiarnie, restauracje i sklepy z pamiątkami.

Najpiękniejsze plaże Minorki leżą na południowym wybrzeżu. Wśród nich na uwagę zasługują Son Bou (najdłuższa na wyspie, aż 2,5-kilometrowa, idealna dla rodzin z dziećmi), Es Canutells (o złocistym piasku), Cala Binissafúller (Es Caló Blanc) i Punta Prima (najpopularniejsza ze wszystkich, z widokiem na niewielką wysepkę noszącą nazwę Illa de l’Aire). Na zachodnim wybrzeżu warto odwiedzić takie plaże jak Cala Blanca, Sa Caleta i Son Oleo.

Wśród potraw tutejszej kuchni wyróżnia się caldereta de llagosta (caldereta de langosta), czyli gulasz z langusty. Uchodzi on za lokalną specjalność, szczególnie w północnej części wyspy. Według mieszkańców najlepszy gulasz z langusty można dostać w Fornells, gdzie zawijał czasem jacht samego króla Hiszpanii Juana Carlosa I, gdy ten chciał odpocząć od Majorki. Świeże homary dostępne są codziennie dzięki miejscowym rybakom. Minorka jest odpowiednim miejscem dla osób pragnących odpocząć w spokoju lub rodzin z dziećmi, które nie mają ochoty na spędzanie czasu w głośnych parkach rozrywek.

 

MAJORKA

Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie – w ten sposób opisywał Majorkę nasz rodak, Fryderyk Chopin (1810–1849). Największa wyspa Balearów przyciąga mnóstwo gości. Ma ona 3640 km² powierzchni i blisko 900 tys. mieszkańców. Jest najczęściej odwiedzana w całym archipelagu, na który w 2017 r. przyjechała rekordowa liczba 13,8 mln turystów zagranicznych, z czego aż niemal 10,3 mln wybrało właśnie Majorkę. Co roku wakacje spędza tu nawet hiszpańska rodzina królewska, co dla wielu stanowi najlepszą rekomendację.

W północno-zachodniej części wyspy leży pasmo górskie Serra de Tramuntana. Nad Majorką górują dwa tutejsze szczyty: Puig Major (1445 m n.p.m.) i Puig de Massanella (1364 m n.p.m.). Wśród zboczy ukryta jest Valldemossa, w której mieszkał zimą 1838/1839 r. Fryderyk Chopin z George Sand (1804–1876). Jedno z najładniejszych miejsc na wyspie znajduje się na północnym wschodzie – to przylądek Formentor (Cap de Formentor). Góry schodzą w tym rejonie prosto do morza.

Zapaleni ornitolodzy będą zachwyceni mokradłami S’Albufera (Parc Natural de s’Albufera), gdzie spotyka się ponad 300 gatunków ptaków. W środkowej części Majorki i na południu dominują tereny nizinne. Miejscowi uprawiają na nich cytrusy, drzewa oliwne i winorośle. W regionie wschodnim można zwiedzać Jaskinie Smocze (Coves del Drac, Coves del Drach). Groty zdobią fantazyjne stalaktyty, stalagmity i stalagnaty. Znajduje się tu również duże podziemne jezioro – Llac Martel (ok. 115 m długości i 30 m szerokości). Miłośnicy kąpieli słonecznych i morskich mają do wyboru ponad 260 plaż, z których aż 31 przyznano w tym roku prestiżową Błękitną Flagę (przy 46 na całych Balearach).

Na wyspie trzeba też zawitać do jej stolicy, czyli 440-tysięcznego miasta Palma de Mallorca. Należy odwiedzić w nim przede wszystkim gotycką Katedrę (La Seu) i Pałac Almudaina (Palau de l’Almudaina). Warto pójść na spacer wzdłuż eleganckiej nadmorskiej promenady, a także do pobliskiego portu. Po zwiedzaniu proponuję przysiąść w jednej z licznych kawiarni w starej części miasta i spróbować ensaїmady – zwijanego ciasta z nadzieniem, posypywanego cukrem pudrem. Imprezowicze najlepsze dyskoteki i kluby znajdą właśnie w stolicy.

 

Katedra w mieście Palma de Mallorca

© BALEARIC MINISTRY FOR INNOVATION RESEARCH AND TOURISM/ATB/GASPAR MONROIG

 

TENERYFA

Największą i najgęściej zaludnioną z Wysp Kanaryjskich jest Teneryfa (2034,38 km² powierzchni i ok. 900 tys. mieszkańców). W języku rdzennych mieszkańców sąsiedniej La Palmy jej nazwa oznaczała Białą Górę. Do dziś najwyższy tutejszy szczyt (i jednocześnie całej Hiszpanii) bywa ośnieżony w miesiącach zimowych. Pico del Teide, bo o nim mowa, wznosi się na 3718 m n.p.m. Wulkan Teide dzieli wyspę na dwie strefy: wilgotną i wiecznie zieloną północ oraz suche i gorące południe.

Teneryfa jest bardzo dobrze rozwinięta pod względem turystycznym. Do najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych z mnóstwem hoteli należą Playa de las Américas i Los Cristianos. Oprócz świetnej bazy noclegowej na wyspie znajduje się również wiele atrakcji dla rodzin z dziećmi. Można tu spędzić dzień ze zwierzętami (papugami, orkami, delfinami czy lwami morskimi) w kompleksie zoologiczno-botanicznym Loro Parque w Puerto de la Cruz lub poszaleć w największym parku wodnym w Europie (18,5-hektarowym), uznawanym za najlepszy na świecie, czyli Siam Parku.

Wielbiciele pięknych widoków powinni odwiedzić Park Narodowy Teide (Parque Nacional del Teide) czy obejrzeć słynne klify w Los Gigantes (Acantilados de Los Gigantes) na zachodnim wybrzeżu, a miłośnicy przyrody – wybrać się na rejs w celu obserwowania delfinów i wielorybów. Warto też udać się do ponad 200-tysięcznej stolicy Teneryfy – Santa Cruz de Tenerife, gdzie działają liczne muzea, w tym sztuk pięknych (Museo Municipal de Bellas Artes). Wizyta w mieście będzie doskonałą przerwą od podziwiania naturalnych krajobrazów wyspy. Typową architekturę kanaryjską obejrzymy np. w La Orotavie. Słynie ona z najlepiej zachowanej tradycyjnej zabudowy regionu i brukowanych ulic.

Wyjątkowo malowniczym miejscem na Teneryfie (w jej północno-zachodniej części) jest również wioska Masca, położona na średniej wysokości ok. 750 m n.p.m. w wąwozie o tej samej nazwie. Jej białe domy wydają się być przyklejone do zbocza górskiego (Macizo de Teno). Po drodze można kupić lokalne owoce, np. opuncję, i miód. Poza tym warto także zajrzeć do Icod de los Vinos. W tym słynącym z win i likierów mieście znajduje się kolejny symbol Teneryfy – ponad tysiącletnia (przynajmniej według tradycji) dracena smocza zwana Drago Milenario.

 

Wulkan Teide w centrum Teneryfy

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./SAÚL SANTOS

 

LA PALMA

Sąsiadka Teneryfy, La Palma, nazywana bywa przez mieszkańców archipelagu Piękną Wyspą (La Isla Bonita) lub Zieloną Wyspą (La Isla Verde). Ma 708,32 km² powierzchni, ponad 80 tys. mieszkańców i stanowi idealne miejsce dla osób stroniących od tłumów i atrakcji typowych dla masowej turystyki.

Co ciekawe, La Palma jest górzysta. Najwyższy szczyt na wyspie to Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.). W jej południowym rejonie nadal obserwuje się aktywność wulkaniczną (grzbiet Cumbre Vieja). Tutejszy wulkan Teneguía (439 m n.p.m.) wybuchł ostatnio w 1971 r. Wspaniałe szlaki górskie znajdują się na La Palmie na obszarze Kaldery Taburiente (Caldera de Taburiente). Stąd również rozciągają się niezapomniane widoki na okolicę. Na tych terenach w XV w. Benahoaryci (Auaryci), rdzenni mieszkańcy wyspy, ukrywali się przed Hiszpanami. W 1954 r. Kaldera de Taburiente ze względu na walory botaniczne i geologiczne została objęta granicami parku narodowego (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente). Wśród osób uprawiających aktywną turystykę dużą popularnością cieszy się Ruta de los Volcanes, szlak o długości 24,3 km, który prowadzi od zadbanego górskiego schroniska, Refugio El Pilar (1450 m n.p.m.), do Los Canarios (700 m n.p.m.) w gminie Fuencaliente. Poza tym La Palmę wybierają też miłośnicy podziwiania nocnego nieba. Gwiazdy są tu widoczne wyjątkowo wyraźnie.

W stolicy wyspy, Santa Cruz de La Palma, można oglądać tradycyjną architekturę archipelagu. Ten niegdyś jeden z najważniejszych portów hiszpańskiego imperium (ostatni na szlaku do Ameryki) dziś gości promy przepływające między La Gomerą i Teneryfą. Przybijają tutaj także duże luksusowe statki wycieczkowe. Przez wielu miasto uznawane jest za jedno z najładniejszych na całym archipelagu, ponieważ zachowała się w nim zwarta, harmonijna zabudowa w lokalnym stylu. W Santa Cruz de La Palma znajdziemy replikę statku Santa María (La Virgen) Krzysztofa Kolumba (1451–1506), który zatrzymywał się na Wyspach Kanaryjskich w drodze do Ameryki. Działa w niej niewielkie muzeum morskie (Museo Naval de Santa Cruz de La Palma). Osoby interesujące się historią powinny udać się również do Parku Kulturowego (Archeologicznego) La Zarza i La Zarcita. Benahoaryci pozostawili w tym miejscu wyryte w skałach piktogramy.

 

LA GOMERA

Zdecydowanie bliżej Teneryfy leży La Gomera (369,76 km² powierzchni i 21 tys. mieszkańców), zwana Okrągłą Wyspą (La Isla Redonda). Pokrywają ją prastare lasy wawrzynowe oraz głębokie i żyzne doliny wykorzystywane głównie pod uprawę bananowców. To raj dla wszystkich lubiących ekoturystykę, piesze wycieczki i szukających spokoju, ale nie oczekujących luksusów.

Guanczowie (Gomerowie), rdzenni mieszkańcy wyspy, porozumiewali się ze sobą językiem gwizdów (silbo gomero), który do dzisiaj jest przekazywany w miejscowych rodzinach z pokolenia na pokolenie (w 2009 r. wpisano go na prestiżową Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Zajmowali się oni głównie rolnictwem, podobnie jak późniejsi mieszkańcy La Gomery. Jednak trudne warunki do uprawy zmusiły część ludzi do emigracji i obecnie można tu znaleźć wiele opustoszałych wiosek. Podobnie jak Ibizę w latach 70. XX stulecia wyspę upodobali sobie hippisi, dla których stanowiła powiew wolności. W wyniku tego stała się ona symbolem dziewiczego piękna. Ze względu na tę opinię zaczęła się na niej później rozwijać turystyka.

Najpopularniejszym wśród zagranicznych gości miejscem na La Gomerze jest Valle Gran Rey, gdzie znajdują się hotele, bary, restauracje i plaże z ciemnym piaskiem (m.in. Charco del Conde, La Calera, La Puntilla czy Vueltas). Funkcję stolicy wyspy pełni San Sebastián de La Gomera (9 tys. mieszkańców). Z jego portu Krzysztof Kolumb wyruszył we wrześniu 1492 r. na poszukiwania nowej, krótszej drogi morskiej do Indii. Zanim udał się na swoją pierwszą wyprawę, zatrzymał się w mieście. Z tego powodu wyspa zyskała sobie nazwę Isla Colombina.

Za skarb La Gomery uchodzi Park Narodowy Garajonay, który podczas pobytu na niej trzeba koniecznie odwiedzić. Rosnący na jego terenie rozległy las wawrzynowy jest uznawany za jeden z najstarszych obszarów leśnych na świecie. Prawdopodobnie właśnie tak wyglądał las śródziemnomorski przed epoką lodowcową. Na terytorium należącym do parku występuje również blisko 2 tys. innych gatunków roślin. W 1986 r. Garajonay wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Znajdujący się tu Alto de Garajonay (1487 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem na La Gomerze.

Warto także zobaczyć spektakularne formacje bazaltowe Los Órganos na północnym zachodzie wyspy. Ogląda się je od strony oceanu, z pokładu statku. Ten widok zachwyci z pewnością każdego miłośnika dzieł natury.

 

EL HIERRO

Maleńka Wyspa (La Isla Chiquita), czyli El Hierro, ma raptem ok. 270 km² powierzchni i niewiele ponad 10 tys. mieszkańców. Jest najmniej skomercjalizowana z całego kanaryjskiego archipelagu. Przyciąga głównie osoby spragnione kontaktu z naturą, miłośników ekoturystyki i nurkowania. To właśnie przyroda i bogaty podwodny świat u jej wybrzeży stanowią jej największe atrakcje. Wyspę pokrywają m.in. lasy sosnowe. Na szczególną uwagę zasługuje rejon El Sabinar ze starymi, wielkimi jałowcami (sabinas), które powyginał fantazyjnie nieustannie wiejący tutaj wiatr. Wybrzeże El Hierro jest mocno urozmaicone. Jedna z najładniejszych jego części to okolica wynurzających się z oceanu formacji skalnych Roques de Salmor.

Organizacja UNESCO w 2000 r. ogłosiła całą wyspę rezerwatem biosfery. W rejonie jej południowych brzegów cztery lata wcześniej utworzono również rezerwat morski (Reserva Marina de la Punta de La Restinga-Mar de las Calmas). Poza tym można na niej spotkać endemiczne jaszczurki, osiągające nawet do 60 cm długości – kanaryjki z El Hierro (Gallotia simonyi).

Po rdzennej ludności wyspy, Bimbaczach, nie zachowały się żadne ślady. Dzisiejsi jej mieszkańcy to w znacznej mierze potomkowie Kastylijczyków i Normandczyków. Ludność El Hierro zajmuje się głównie rolnictwem, hodowlą zwierząt i rybołówstwem. Przemysł i masowa turystyka są słabo rozwinięte. Na wyspie korzysta się z odnawialnych źródeł energii (w 2014 r. powstała elektrownia wodna Gorona del Viento), co czyni ją samowystarczalną.

Stolicą El Hierro jest La Villa de Valverde (gmina Valverde). To jedyne na całym archipelagu miasto stołeczne, które nie ma dostępu do wybrzeża. Leży ono w zielonej dolinie usytuowanej na północnym wschodzie wyspy.

 

FUERTEVENTURA

Szmaragdowa woda i biały piasek – tak można opisać Fuerteventurę, kolejną z Wysp Kanaryjskich, na którą warto się wybrać. Znajduje się ona między Gran Canarią i Lanzarote, zajmuje ok. 1660 km² powierzchni, a zamieszkuje ją 110 tys. ludzi. Jest najstarsza pod względem geologicznym w całym archipelagu – powstała 21 mln lat temu – i leży najbliżej wybrzeża Afryki (w odległości 97 km).

Jej znakiem rozpoznawczym są niezmiernie długie i szerokie plaże oraz krajobrazy z linią horyzontu ciągnącą się w nieskończoność. W środkowej części Fuerteventury dominują góry (Macizo de Betancuria z najwyższym szczytem Pico de la Atalaya, 724 m n.p.m.), a na zachodzie wznosi się piękne klifowe wybrzeże (szczególnie malownicze w okolicy La Pared). Na wyspie jest aż ponad 150 km plaż (cała linia brzegowa ma niemal 326 km). Najsłynniejsze znajdują się na wschodzie i południu i to właśnie tu powstało najwięcej hoteli. Turystów przyciąga zwłaszcza Costa Calma (Spokojne Wybrzeże). W tym rejonie leżą najdłuższe plaże na Fuerteventurze. Naturalna roślinność wyspy jest dość uboga ze względu na ukształtowanie terenu i klimat. W 2009 r. na jej całym obszarze ustanowiono jednak rezerwat biosfery UNESCO. Fuerteventura stawia na rozwój zrównoważonej turystyki i jakość usług.

To wyspa idealna przede wszystkim na aktywny wypoczynek. Biegacze znajdą tutaj liczne miejsca świetnie nadające się do uprawiania joggingu, a amatorzy nordic walkingu – doskonałe tereny do pieszych wędrówek. Na Fuerteventurze wieją silne wiatry, dlatego cieszy się ona także ogromnym zainteresowaniem surferów, wind- i kitesurferów oraz żeglarzy. Działa na niej zresztą wiele profesjonalnych centrów oferujących lekcje z doświadczonymi instruktorami sportów wodnych (na czele z istniejącym już od 34 lat René Egli by Meliã przy przepięknej plaży i zależnej od pływów lagunie Sotavento).

Osoby interesujące się architekturą i historią powinny odwiedzić zabytkową Betancurię, pierwsze miasto na wyspie. Została ona założona w 1404 r. i kiedyś była stolicą Fuerteventury (do 1834 r.). Warto zwiedzić tu Kościół Matki Boskiej z Betancurii (Iglesia de Santa María de Betancuria) i ruiny klasztoru franciszkańskiego z początku XV stulecia (Convento Franciscano de San Buenaventura). W Betancurii mieści się również Muzeum Archeologiczne (Museo Arqueológico de Betancuria), prezentujące życie dawnych mieszkańców wyspy.

Miłośników przyrody zachwyci pustynny Park Naturalny Corralejo z zapierającymi dech w piersiach wydmami lub pobliska wysepka Lobos (6 km² powierzchni). Na tej ostatniej spotkać można mniszki śródziemnomorskie (zagrożony wyginięciem gatunek fok), a także inne zwierzęta. Fuerteventura słynie poza tym m.in. z pełnego atrakcji tropikalnego ogrodu zoologicznego i botanicznego Oasis Park oraz produkcji kosmetyków z aloesu, rośliny o właściwościach leczniczych. Turyści chętnie kupują je jako pamiątkę z podróży, choć warto je polecić każdemu plażowiczowi spędzającemu długie godziny na słońcu.

 

LANZAROTE

Do grona najpiękniejszych wysp hiszpańskich zalicza się – moim zdaniem – jeszcze jedna z tych należących do kanaryjskiego archipelagu – Lanzarote. Ma ona niezwykły, typowo wulkaniczny charakter i szczyci się przepięknym wybrzeżem. Z tutejszymi krajobrazami kontrastują klimatyczne miejscowości z tradycyjnymi białymi domami.

Na wyspie można wypoczywać m.in. w jednym z trzech kurortów – są to Costa Teguise, Puerto del Carmen i Playa Blanca. Osoby poszukujące piaszczystych plaż będą jednak zawiedzione. Na Lanzarote (ok. 846 km² powierzchni i niemal 150 tys. mieszkańców) tylko mniej więcej 30 km wybrzeża pokrywa piasek, w dodatku w większości został on nawieziony. Na szczególną uwagę zasługują Playa de Papagayo, Playa Quemada i Playa Honda.

Lanzarote dała Wyspom Kanaryjskim i Hiszpanii słynnego Césara Manrique (1919–1992), który urodził się w stołecznym Arrecife. Ten artysta, urbanista i konserwator zabytków stworzył rozbudowaną infrastrukturę turystyczną oraz promował architekturę kanaryjską. Do Fundacji Césara Manrique (Fundación César Manrique) należy Taro de Tahíche, gdzie popularyzuje się budowanie obiektów zharmonizowanych z naturalnym środowiskiem. Warto odwiedzić także Ogród Kaktusów (Jardín de Cactus) w miejscowości Guatiza zaprojektowany przez artystę.

Wyspa słynie również z licznych punktów widokowych, takich jak Mirador del Río czy Mirador de Haría. Główną atrakcją powstałego w 1974 r. Parku Narodowego Timanfaya są Montañas del Fuego, czyli Góry Ognia, położone w zachodniej części Lanzarote. W trakcie wycieczki po terenie parkowym można dowiedzieć się, jak wykorzystywano tu wielbłądy, i zobaczyć gejzer na polu Islote de Hilario (Wysepka Hilario) – wydobywająca się z niego woda osiąga temperaturę 600°C. W parku działa też restauracja „El Diablo” projektu Césara Manrique. Serwowane w niej dania przygotowywane są na grillu z lawy.

Miłośnicy wulkanicznych krajobrazów muszą wybrać się do Malpaís de la Corona. Jest to obszar pokryty tufem z wybuchu wulkanu La Corona (609 m n.p.m.), który zdarzył się ok. 4 tys. lat temu. W tej części wyspy znajduje się Cueva de los Verdes – blisko 7-kilometrowy tunel utworzony w lawie.

Na Lanzarote warto zobaczyć także rozległe saliny (168-hektarowe) – Salinas de Janubio. Wodę dostarczano do nich niegdyś za pomocą wiatraków. Podczas obchodów Bożego Ciała (Corpus Christi) sól wykorzystywana jest do dekoracji ulic i placów 60-tysięcznej stolicy wyspy, Arrecife.

 

Miejscowość Arrieta na północy Lanzarote

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./ALEX BRAMWELL-LEX THOONEN

 

TOXA

U północno-zachodnich wybrzeży Hiszpanii, w galicyjskiej prowincji Pontevedra leży Illa da Toxa (hiszp. Isla de La Toja). Ta niepozorna wyspa (niewiele ponad 1 km² powierzchni), porośnięta sosnami, z kontynentem jest połączona mostem.

Już w czasach przedrzymskich miała ona być znana z leczniczych właściwości swoich wód termalnych i błota. Przez stulecia wypasano tu zwierzęta, które transportowano na łodziach. Jednak w XIX w. ze względu na gorące źródła utworzono w tym miejscu uzdrowisko i zaczęli do niego przyjeżdżać pierwsi kuracjusze.

Toxa jest najbardziej znaną z galicyjskich wysp. Zawdzięcza to centrum termalnemu i rozwojowi turystyki leczniczej. Wśród drzew znajduje się wiele luksusowych letnich rezydencji oraz kompleksy hotelowe dla zamożnych turystów, którzy mogą tu nawet grać w golfa. Na uwagę zasługuje szczególnie nadzwyczajny 5-gwiazdkowy Eurostars Gran Hotel La Toja. Teren wyspy zajmują obszary przeznaczone pod zabudowania, pole golfowe (25 ha na północy) i dziewiczy las sosnowy (w centrum). Oprócz odnowy biologicznej, spacerów po okolicy i wypoczynku na plaży turyści mogą tutaj również wybrać się na wycieczkę katamaranem z przeszklonym dnem, przez które podziwia się morski świat.

 

WYSPY CÍES

Trzy galicyjskie wyspy położone przy wybrzeżu rejonu Rías Baixas Rzymianie nazywali niegdyś ponoć Wyspami Bogów. Illas Cíes są częścią Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Rajskie plaże i krystalicznie czyste wody stworzyły w tym miejscu wyjątkowe królestwo natury. Hiszpanie ze względu na walory przyrodnicze nazywają archipelag galicyjskimi Karaibami.

Dotarcie w te strony nie jest trudne. Przybijają tu statki z Vigo, Baiony lub Cangas. Na wyspach może jednak w ciągu dnia przebywać ograniczona liczba odwiedzających, warto zatem wyruszyć rano. Jeśli ktoś chce zostać na archipelagu na dłużej, powinien zdawać sobie sprawę, że będzie musiał nocować na kempingu.

Illas Cíes były miejscem odwiedzanym przez piratów napadających na hiszpańskie statki. Sam słynny angielski korsarz Francis Drake (ok. 1540–1596) miał się tutaj ukrywać po swoich pirackich atakach na jednostki należące do Hiszpanii.

Wyspa San Martiño (na południu) zamieszkiwana jest przez różne gatunki ptaków i stanowi ścisły rezerwat przyrody. Z kolei Monteagudo (na północy) i Faro (w środku) połączone są wąskim pasem piasku (o długości ok. 1,2 km), tworzącym malowniczą plażę (Praia de Rodas). Większość turystów przebywa nad brzegiem oceanu lub w okolicznych barach. W cieniu drzew dochodzących do linii piasku znajdują się miejsca kempingowe. Z plaży można dotrzeć do latarni morskiej, skąd rozciągają się wspaniałe widoki na Atlantyk. W otaczających archipelag wodach często pojawiają się delfiny, wieloryby i żółwie morskie.

 

TABARCA

Wśród 12 najpiękniejszych hiszpańskich wysp jest też miejsce dla jeszcze jednego cudownego zakątka. Tabarca, bo o nią chodzi, znajduje się w okolicy wschodniego wybrzeża kraju, w sąsiedztwie przylądka Santa Pola (Cabo de Santa Pola), i należy do wspólnoty autonomicznej Walencja. Ta niewielka wyspa, mająca zaledwie 0,3 km² powierzchni, cieszy się dużym zainteresowaniem wśród turystów odwiedzających prowincję Alicante i Białe Wybrzeże (Costa Blanca). Na stałe zamieszkuje ją ok. 60 osób. Z kontynentalnej części Hiszpanii można się tu dostać statkiem lub katamaranem.

Tabarca znana była już Grekom i Rzymianom, a jak podają legendy, w późniejszych czasach zatrzymywali się na niej liczni piraci. Obecną nazwę nadali jej osadnicy, którzy przybyli tutaj w XVIII stuleciu z tunezyjskiej wyspy Tabarka, gdy ta została odebrana Republice Genui przez beja Tunisu.

Na wschodzie leżą obszary wydmowe i tereny lęgowe ptaków. W tej okolicy znajduje się też latarnia morska (Faro de Tabarca) z 1854 r. pełniąca niegdyś funkcję szkoły dla latarników i ruiny Wieży św. Józefa (Torre de Sant Josep), wzniesionej w XIV w. i później przebudowywanej. W XIX stuleciu ta ostatnia służyła jako więzienie. Niedaleko jest także cmentarz.

Na zachodzie Tabarki znajdziemy rybackie miasteczko. W murach obronnych, otaczających prostopadle rozmieszczone ulice, zachowały się trzy bramy – Puerta de Levante (Porta de Llevant), nazywana również Bramą św. Rafała (Porta de Sant Rafel), Puerta de la Trancada (Porta de la Trancada), zwana Bramą św. Gabriela (Porta de Sant Gabriel), i Puerta de Tierra (Porta de Terra), znana jako Brama św. Michała (Porta de Sant Miquel). Serce miejscowości stanowi Plaça Gran, jej główny plac. Nie można też nie wspomnieć o barokowym, XVIII-wiecznym Kościele św. Piotra i św. Pawła (Església de Sant Pere i Sant Pau), który widać już od strony portu. Warto przysiąść w jego pobliżu choć na chwilę, żeby poobserwować codzienne życie miasteczka. Mieszkańcy wyspy zajmują się głównie rybołówstwem i prowadzeniem lokali gastronomicznych (w sezonie letnim Tabarca odwiedzana jest przez ok. 3 tys. turystów dziennie). Podaje się w nich m.in. smakowite dania z ryb i owoców morza. Koniecznie trzeba spróbować potrawy o nazwie arroz caldero (caldero tabarquí), pod którą kryje się ryż gotowany na wywarze rybnym o intensywnym smaku z dodatkiem papryki ñora (nyora).

W 1964 r. zabudowania na wyspie uznano za zespół historyczno-artystyczny. W okolicy Tabarki w 1986 r. utworzono także rezerwat morski – Reserva Marina de la Isla de Tabarca. W czasie rejsu łodzią o przeszklonym dnie można podziwiać żyjące tutaj kraby, langusty, liczne gatunki ryb, rozgwiazdy, gąbki i koralowce, a nawet żółwie karetta. Miłośnicy aktywnego wypoczynku również znajdą na tej niewielkiej wyspie coś dla siebie. W jej wschodniej części czeka na nich prawie 3-kilometrowa Ruta Sendero Natural por Nueva Tabarca „El Campo”. Wyprawa tą malowniczą trasą trwa ok. 2 godz.

 

ISLA DE ALBORÁN

Wśród interesujących hiszpańskich wysp znajduje się też pewne wyjątkowe miejsce w Andaluzji. Isla de Alborán jest znana tylko nielicznej grupie osób. Ta wulkaniczna wyspa, przypominająca swoim kształtem trójkąt, leży między Hiszpanią a Marokiem. Maurowie ze względu na jej położenie nazywali ją pępkiem świata.

Isla de Alborán ma raptem 0,0712 km² powierzchni. Hiszpanie mówią, że na tej ziemi rządzi pogoda. Warunki pogodowe są tu rzeczywiście zmienne – pojawiają się silnie wiejące wiatry, a do tego w tym rejonie panuje klimat subtropikalny pustynny. Ze względu na takie uwarunkowania i unoszącą się w powietrzu sól na wyspie nie rozwinęła się bogata roślinność. Znajdziemy na niej jednak piękne plaże, a także mewy śródziemnomorskie, a w okolicznych wodach – delfiny i walenie. Dzięki bliskości prądów z Oceanu Atlantyckiego ten najdalej na zachód wysunięty region Morza Śródziemnego, nazywany Morzem Alborańskim, cechuje ogromne zróżnicowanie i bogactwo podwodnego świata. Występuje w nim m.in. pomarańczowy koralowiec Astroides calycularis. Wyspa ma bardzo dużą wartość przyrodniczą. Znajdują na niej schronienie ptaki migrujące między Europą a Afryką. Oprócz nich można tutaj spotkać również mniszki śródziemnomorskie. Te zagrożone wyginięciem foki zamieszkiwały kiedyś jaskinie przy skalistych wybrzeżach. Dziś na całym świecie jest ich tylko kilkaset. W celu ochrony przyrody wyspy w 1997 r. utworzono w tym rejonie rezerwat morski, a w 2002 r. – strefę ochrony ptactwa. Jej piękno i tajemnice mogą więc odkrywać tylko przyrodnicy i specjaliści mający pozwolenie oraz wojskowi, ponieważ na Isla de Alborán istnieje mała baza hiszpańskiej piechoty morskiej.

 

Wydanie Lato 2018