SYLWIA JEDLAK

 

<<Polakom ciągle jeszcze Kolumbia kojarzy się dość stereotypowo. Dlatego dużo rzadziej wybierają ją jako kierunek swoich podróży niż inne dalekie kraje. W ten sposób jednak tracą szansę na to, aby przekonać się, jak bardzo błędne są powszechnie powtarzane opinie o tym południowoamerykańskim państwie. Tylko ten, kto odwiedzi pachnącą kawą kolumbijską ziemię, na której rozbrzmiewają rytmy salsy, wznoszą się kolorowe miasta z zabytkami architektury kolonialnej i żyją otwarci, serdeczni ludzie, pozna prawdę. Nie wierzmy więc powtarzanym często stereotypom, nie bójmy się poznać rzeczywistości i z ufnością ruszajmy odkrywać urzekającą Kolumbię! >>

FOT. PROEXPORT COLOMBIA

 

Spoglądając do atlasu, bardzo szybko zauważymy, że państwo to posiada niezwykle strategiczne położenie geograficzne. Znajduje się w centralnym punkcie obu Ameryk, co czyni je interesującym przede wszystkim dla inwestorów. Ale nie tylko, bowiem kraj ten stanowi również prawdziwy raj dla turystów…

Ja już wiem, że Kolumbia to kraina moich marzeń. Na stałe zagościła w moim sercu. Chciałabym więc podzielić się tym uczuciem z innymi miłośnikami podróży i zaprosić Was do tego najbardziej niesamowitego miejsca na ziemi!

 

Świat w miniaturze

Kolumbia to jedyny kraj Ameryki Południowej posiadający granice nad wodami obydwu oceanów: Spokojnego (1448 km) i Atlantyckiego (1760 km), co przekłada się w praktyce na 3208 km przepięknych plaż, dostępnych przez 365 dni w roku. Linia brzegowa jest niezmiernie zróżnicowana. Wybrzeże Atlantyku (Morza Karaibskiego) pokrywa biały piasek i otacza ciepłe lazurowe morze, o którym zwykło się mówić, że mieni się siedmioma różnymi odcieniami niebieskiego. Plaże nad Oceanem Spokojnym cieszą się z kolei popularnością wśród miłośników surfingu. Dzika przyroda nadaje im rys niezdobytej przez nikogo krainy.

  FOT. PROEXPORT COLOMBIA

W tej części Ameryki znajdziemy również trzy łańcuchy Andów – Kordylierę Zachodnią, Kordylierę Środkową i Kordylierę Wschodnią, a w górach malownicze miasteczka zagubione wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów. Urzekną nas w nich niezwykli, sympatyczni mieszkańcy, tradycyjna kuchnia i rękodzieło artystyczne.

Ponad połowę obszaru kraju porastają wiecznie zielone lasy tropikalne i rozległa sawanna. Tylko tutaj można naprawdę odpocząć od cywilizacji i poczuć jedność z naturą. Poza tym w granicach Kolumbii odkryjemy też pustynie, wulkany i najdłuższą rzekę świata – Amazonkę.

Pod względem ludności państwo to przedstawia się niezwykle barwnie. Mieszka w nim ok. 90 różnych społeczności indiańskich, posiadających własne języki, stroje i kulturę, jakże różniącą się od zachodniej.

Jednocześnie na terytorium kraju powstały ogromne miasta (Bogota, Medellín, Cali, Cartagena de Indias i Barranquilla), gdzie nowoczesność łączy się z historią, a zabytki sięgają czasów hiszpańskiej kolonii. Znajduje się tu także największe na świecie Muzeum Złota (Museo del Oro del Banco de la República w kolumbijskiej stolicy).

Kolumbijczycy mówią, że ich ojczyzna posiada najlepsze położenie geograficzne na ziemi. Z tego stwierdzenia narodziła się jedna ze słynnych reklam Kolumbii. Bez wątpienia doskonale obrazuje ona, czego można oczekiwać po wizycie w tym fascynującym kraju: Jeśli chcesz poznać Karaiby, wybierz się na Kubę lub Dominikanę. Jeśli chcesz poznać Ocean Spokojny, wybierz się do Chile. Jeśli chcesz poznać Andy, wybierz się do Ekwadoru. Jeśli chcesz poznać amazońską puszczę, wybierz się do Brazylii. Jeśli chcesz poznać kultury prekolumbijskie, wybierz się do Meksyku lub Peru. Ale jeśli chcesz zobaczyć to wszystko razem, wybierz się do Kolumbii.

 

Pogoda dla każdego

Kiedy myślimy o kraju równikowym, pierwsze skojarzenia na temat panującego w nim klimatu, jakie przychodzą nam do głowy, to silne słońce, tropikalne deszcze i wręcz nieziemski upał. Kolumbia, mimo swojego równikowego położenia, jest jednak wyjątkowa. Niezmiernie wysokie pasma Andów wpływają na dość duże zróżnicowanie warunków klimatycznych. Możemy więc wygrzewać się na karaibskich plażach chłodzeni morską bryzą, ale także wspinać się po ośnieżonych górskich szczytach. Podczas podziwiania zachodu słońca nad brzegiem oceanu w Narodowym Parku Naturalnym Tayrona (Parque Nacional Natural Tayrona) za plecami będziemy mieć pokryte wiecznym śniegiem góry Sierra Nevada de Santa Marta, a w dość bliskiej odległości – pustynny krajobraz półwyspu Guajira.

Ta różnorodność klimatu Kolumbii sprzyja występowaniu ogromnego bogactwa flory i fauny (w tym największej liczby gatunków ptaków na świecie, jaką można spotkać tylko w jednym kraju). Temperatura powietrza jest tutaj stała przez cały rok i bardzo przewidywalna, bowiem zależy przede wszystkim od wysokości nad poziomem morza. Nie wyróżnia się zatem czterech pór roku, jak w Europie, a jedynie dwie: deszczową i suchą. Pierwsza z nich, czyli tzw. kolumbijska zima (invierno), trwa od kwietnia do czerwca i od sierpnia do listopada. Przez resztę roku panuje pora sucha, czyli tutejsze lato (verano). O szczególnym zróżnicowaniu Kolumbii pod względem klimatu świadczy fakt, że wydziela się tutaj 4 piętra klimatyczne: gorące, umiarkowane, chłodne i zimne. Dzięki temu, podróżując po tym kraju, na własnej skórze możemy odczuć każdy typ pogody, jaki spotkamy na kuli ziemskiej.

 

Dla gości

Kolumbia posiada dobrze rozwiniętą i nowoczesną bazę hotelową. Każdy na pewno znajdzie tu idealne miejsce dla siebie. Lubiący komfortowy wypoczynek z dala od gwaru tłumów turystów powinni wybrać eleganckie, klimatyczne hotele butikowe na bardzo wysokim poziomie, z zaledwie kilkoma (maksymalnie kilkudziesięcioma) luksusowymi pokojami i apartamentami oraz dyskretną obsługą.

FOT. PROEXPORT COLOMBIA

 

Dla wielbicieli bliższego kontaktu z lokalną kulturą i przyrodą powstały ośrodki z indiańskimi chatami na palach z bezpośrednim dostępem do plaży i zniewalającym widokiem na jedną z najpiękniejszych zatok świata, komfortowymi domkami w całości wykonanymi z bambusa (łącznie z meblami), romantyczne kawowe hacjendy w zacisznych miejscach, andyjskie klasztory przekształcone w ekskluzywne hotele czy też drewniane kwatery na 40-metrowych drzewach w amazońskiej puszczy. Ci, którzy przywykli do europejskich standardów, mogą skorzystać natomiast z 5-gwiazdkowych resortów światowych sieci.

 

Kolumbijskie cuda

Ten południowoamerykański kraj pozostaje ciągle jeszcze nieodkrytym przez podróżników regionem. Zupełnie niezasłużenie, ponieważ znajduje się w nim wiele niesamowitych miejsc, których nie zobaczymy nigdzie indziej na świecie.

Przez góry Serranía de la Macarena na kolumbijskiej sawannie przepływa rzeka Caño Cristales, o której mówi się, że potrafi przybrać aż pięć różnych kolorów (niebieski, czerwony, zielony, żółty i czarny). Przez wielu uważana jest za najpiękniejszą na ziemi. Wybrańcy mogą odwiedzić świętą wioskę Indian Kogui (inne nazwy Kagaba lub Kogi) w paśmie Sierra Nevada de Santa Marta. Jej mieszkańcy żyją na trudno dostępnym terenie i bronią się przed wpływem zachodniej cywilizacji. Przykładają dużą wagę do życia w zgodzie z naturą i kultywowania swoich wierzeń. Na rzece Magdalenie natomiast znajduje się inna zapomniana ludzka siedziba – miasto Mompox. O jego losie zadecydowało przesunięcie się koryta rzecznego. Do XIX w. rozwijało się ono dzięki szlakowi transportowemu na Magdalenie. Gdy rzeka zmieniła swój główny bieg, miasto straciło na znaczeniu. Dzięki temu kolonialne Mompox zachowało się w doskonałym stanie, w takim, w jakim znane było w XIX stuleciu. Do archipelagu San Bernardo na Morzu Karaibskim należy za to najgęściej zaludniona wyspa świata – Santa Cruz del Islote (ma powierzchnię 0,01 km² i żyje na niej aż 1250 osób!). Jej mieszkańcy mówią, że śpią tak blisko siebie, że śnią o tym samym. Aby powiększyć powierzchnię lądu, wyrzuca się tu na brzeg ogromne muszle. Niedaleko Nuquí w departamencie Chocó, w samym sercu puszczy nad Pacyfikiem, można wykąpać się w wodach źródeł termalnych i naturalnych basenach. Między lipcem a październikiem w oddali da się zaobserwować 18-metrowe wieloryby wyłaniające się z oceanu. Miłośników przygód zachwyci wyprawa nad jezioro Guatavita, położone malowniczo w górach o godzinę drogi od stołecznej Bogoty. Żyjący w okolicy Indianie mieli zwyczaj składania w ofierze darów ze złota i klejnotów, które wrzucał do wody ich wódz (kacyk – cacique) pokryty wcześniej złotym pyłem. Te obrzędy dały początek słynnej legendzie o El Dorado (od hiszpańskiego el hombre dorado – złoty człowiek), mitycznej krainie złota. Przez wiele lat kolejni poszukiwacze skarbów próbowali wydobyć cenne przedmioty z dna jeziora. Obecnie obowiązuje zakaz przeszukiwania tego akwenu. Rajem dla wielbicieli kawy będzie za to rejon kawowy Eje Cafetero, który obejmuje departamenty Caldas, Risaralda i Quindío. W tradycyjnych hacjendach można się tutaj napić świeżo palonej kolumbijskiej kawy. Jej smak jest niepowtarzalny, najlepszy na świecie!  

 

Pomysły na wyjazdy firmowe

Ze względu na swoją wyjątkowość i egzotykę, Kolumbia stanowi doskonały kierunek podróży motywacyjnych (incentive trips) i wyjazdów integracyjnych dla firm. Dzięki dużej różnorodności poszczególnych regionów kraju istnieje możliwość zorganizowania wycieczek tematycznych, koncentrujących się wokół takich haseł, jak przemysł kawowy, regionalna kuchnia, tańce latynoamerykańskie, świat Indian, wydobywanie złota i szmaragdów czy sporty ekstremalne. Ofertę warto wzbogacić o typowo lokalne atrakcje, np. degustacje kawy, kursy kolumbijskiej salsy, lekcje języka hiszpańskiego, zajęcia z gotowania z szefami kuchni, poznawanie pracy na plantacji czy tradycyjne połowy ryb na Karaibach.  

 

Bezpiecznie jak w domu

Bezpieczeństwo to temat najczęściej poruszany przez osoby zainteresowane podróżą do tej części Ameryki. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ tutejsza sytuacja polityczna budzi niepokój Polaków, do których docierają pojawiające się w polskich mediach sensacyjne wiadomości na temat Kolumbii. Trudno natomiast natrafić w naszej telewizji na rzetelne programy o pięknie jej przyrody, wspaniałych plażach (ta w Narodowym Parku Naturalnym Tayrona znajduje się w pierwszej dziesiątce najpiękniejszych plaż świata według rankingu National Geographic), nowoczesnych miastach, niezmiernie interesujących muzeach, rozwijającej się prężnie turystyce, kolumbijskich pisarzach, rzeźbiarzach czy malarzach. To wszystko stanowi jednak właśnie o uroku i niezwykłości tego wspaniałego kraju. Niesamowicie zróżnicowana Kolumbia potrafi rozkochać każdego, kto porzuci obawy i przekroczy jej granice, i jest doskonale przygotowana na przyjęcie zagranicznych turystów.

Ogromna większość Kolumbijczyków to otwarci, uczciwi, weseli i sympatyczni ludzie, niezwykle gościnni, chętni do pomocy, którzy ciężko pracują i którym leży na sercu jak najlepszy wizerunek ich ojczyzny. Wielu Europejczyków słyszało historie o podrzucaniu kokainy do bagażu osobom opuszczającym Kolumbię. Obecnie takie sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko. Jeśli jednak obawiamy się, że może nas to spotkać, wystarczy, że będziemy przestrzegać kilku zasad. Nie zgadzajmy się na przewiezienie do Europy paczek od nieznajomych, pakujmy osobiście swój bagaż przed powrotem do domu i miejmy go na lotnisku zawsze na oku. Przy zachowaniu takich środków ostrożności oraz po wybraniu sprawdzonego, wiarygodnego biura podróży możemy być pewni, że pobyt w tym kraju okaże się cudownym, niezapomnianym i pozytywnym doświadczeniem. A my sami zrozumiemy wtedy, co kryje się pod hasłem kolumbijskiej kampanii promującej turystykę, które brzmi Colombia, el riesgo es que te quieras quedar, co oznacza Kolumbia, ryzyko jest takie, że będziesz chciał zostać.

 

JAK DOTRZEĆ DO KOLUMBII?

Od kilku lat kolumbijska stolica – Bogota – posiada dobre i korzystne cenowo połączenia lotnicze z Europą i Stanami Zjednoczonymi. Turyści z Polski dolecą do niej m.in. Lufthansą z wielu polskich międzynarodowych portów lotniczych (np. Warszawy, Gdańska, Katowic, Poznania czy Wrocławia) z przesiadką we Frankfurcie, Iberią z Warszawy lub Berlina przez Madryt , Air France z Warszawy lub Berlina z międzylądowaniem w Paryżu, narodową linią lotniczą Kolumbii – Aviancą – z Madrytu, do którego można dostać się bez problemu z naszego kraju, lub holenderskim KLM-em – wówczas czeka nas lot via Amsterdam i wyspa Aruba. Dla posiadaczy wizy amerykańskiej istnieje ekonomiczna możliwość dotarcia do tego południowoamerykańskiego państwa przez Stany Zjednoczone (z przesiadką w Nowym Jorku, Miami lub Houston).

 


 

Artykuły wybrane losowo

Japonia dla początkujących

 

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

U wschodnich wybrzeży Azji, na Wyspach Japońskich i kilku mniejszych archipelagach leży kraj dość osobliwy z punktu widzenia Europejczyków. Z jednej strony jest zupełnie wyjątkowy pod względem kultury, z drugiej chętnie czerpie ze zwyczajów popularnych w Stanach Zjednoczonych, położonych po drugiej stronie Oceanu Spokojnego. W Japonii niesamowicie wyraźnie daje się odczuć, że nasz świat to miejsce różnorodne, mozaika rozmaitych rzeczywistości współistniejących ze sobą i wchodzących w zaskakujące relacje.

 

Przed wyjazdem w te strony warto zdać sobie sprawę z kilku rzeczy. Taka wiedza z pewnością ułatwi pierwszy kontakt z tym krajem. Cztery główne wyspy archipelagu – Hokkaido, Honsiu, Kiusiu i Sikoku – układają się w kształt ćwierćokręgu rozciągniętego południkowo, co sprawia, że klimat jest tu zróżnicowany. Ze względu na położenie na styku płyt tektonicznych w Japonii występują częste trzęsienia ziemi, jednak na ogół nie są zbyt silne i bywają nawet nieodczuwalne. Oprócz tego obserwuje się też dużą aktywność wulkaniczną. To azjatyckie państwo ma prawie 378 tys. km2 powierzchni, czyli nieco więcej niż np. Niemcy, ale jego obszar zamieszkuje aż ponad 127 mln ludzi (dla porównania w Polsce żyje ich niemal 38,5 mln). Tę wyjątkową gęstość zaludnienia (ok. 336 osób/km²) najbardziej odczuwa się w większych miastach. Poza tym dobrze pamiętać, że obowiązuje tutaj ruch lewostronny.

 

Na podróż do Japonii zdecydowaliśmy się, ponieważ nigdy nie byliśmy jeszcze w tej części Azji i tak odległa wyprawa wydała nam się niezmiernie ekscytująca. Na wybór tego właśnie miejsca wpłynął również fakt, że nasz kolega właśnie kończył swój doktorat na tutejszej uczelni i jako osobom nieznającym japońskiego mógł służyć nam pomocą. Na dodatek od 2015 r. Polskie Linie Lotnicze LOT obsługują bezpośrednie połączenie między warszawskim Lotniskiem Chopina a Międzynarodowym Portem Lotniczym Narita koło Tokio. Za bilety trzeba co prawda zazwyczaj zapłacić więcej niż w przypadku lotu z przesiadką w Katarze (liniami Qatar Airways) lub Dubaju (Emirates), jednak ze względu na komfort podróży (nie musimy czekać na następny samolot ani martwić się, czy nasz bagaż dotrze do celu) i jej czas (ok. 11 godzin zamiast nawet ponad 20) warto ponieść ten koszt.

 

Plantacje herbaty położone w pobliżu nadal czynnego wulkanu Fudżi

Tea Plantation and Mt

© JNTO

 

SKOK NA GŁĘBOKĄ WODĘ

 

Na początek chciałabym wspomnieć, czego obawialiśmy się przed wyjazdem. Problemem dla nas była głównie bariera językowa. Jak się później okazało, martwiliśmy się niepotrzebnie. Na lotnisku i większych stacjach kolejowych z obsługą komunikowaliśmy się po angielsku. Zakup biletów nie stanowił więc wielkiego wyzwania. W Tokio korzystaliśmy za to z wszechobecnych automatów biletowych opatrzonych także napisami w języku angielskim. Trochę inaczej sytuacja wyglądała w sklepach. Ekspedienci w Japonii podczas odbierania towaru przy kasie, oprócz używania standardowych zwrotów grzecznościowych, informują klienta o wszystkich wykonywanych czynnościach: o sczytywaniu kolejnych produktów, wartości przyjętej gotówki, nominałach przy wydawanej reszcie. Oczywiście, wszystkie kwestie wypowiadają po japońsku. Tak naprawdę przez cały proces można przejść bezboleśnie bez użycia żadnego słowa, na koniec wystarczy się lekko pokłonić i uśmiechnąć. Czasem jednak dochodzi do interakcji. Przy kupowaniu alkoholu w samoobsługowym sklepie niekiedy trzeba potwierdzić, że ma się przynajmniej 20 lat, np. wciskając odpowiedni przycisk na ekranie. Do gotowych dań do odgrzania w domu pracownik przy kasie proponuje pałeczki. Z naszych doświadczeń wynika, że ostatecznie zawsze udaje się porozumieć. Japończycy wykazują po prostu dużą determinację, żeby sprawę zakończyć pomyślnie. W większych restauracjach i lokalach często goszczących turystów złożymy natomiast zamówienie po angielsku. W mniejszych barach z kolei zwykle przy wejściu umieszczone są automaty do zamawiania jedzenia i wystawy prezentujące przykładowe dania wykonane z… tworzywa sztucznego. Oczywiście, jeśli chcemy porozmawiać z Japończykami, musimy znaleźć wspólny język.

 

Pewnym kłopotem dla Europejczyków bywa orientowanie się w układzie urbanistycznym. Japoński system adresowy jest z naszego punktu widzenia dość trudny do opanowania. Wystarczy wspomnieć, że większość ulic w Japonii nie ma nazw. Tutaj największą pomocą była dla nas po prostu nawigacja w telefonie, która ustalała nasze położenie i pokazywała nam drogę do punktu docelowego. Dlatego polecamy na czas podróży zaopatrzyć się w pakiet internetowy. Odpowiadającą nam kartę do telefonu można kupić na miejscu. Ceny w ofertach roamingowych europejskich operatorów bywają zazwyczaj wysokie. Do atrakcji turystycznych prowadzą zwykle dość czytelne oznaczenia. Z pewną satysfakcją mogę też przyznać, że ani razu się nie zgubiliśmy i zawsze udawało nam się dotrzeć do celu, nawet mimo drobnych trudności.

 

METROPOLIA PO JAPOŃSKU

 

Lubię zwiedzać duże miasta. Jest w nich coś wyjątkowo przyciągającego, ponieważ swoim układem, architekturą, rodzajem sieci komunikacyjnej oddają charakter żyjącej w nich społeczności. Dlatego wielką przyjemność podczas pobytu w Japonii sprawiały mi spacery po Tokio, położonym na wyspie Honsiu, której powierzchnia wynosi niemal 228 tys. km². W stolicy kraju wraz z jej obszarem metropolitalnym mieszka ponad 13,6 mln ludzi (w uproszczeniu można powiedzieć, że na Tokio składają się 23 okręgi administracyjne tworzące Tōkyō-to oraz miasta i miejscowości na zachód od niego). To sprawia, że w jej krajobrazie dominuje głównie gęsta zabudowa poprzecinana ciągami komunikacyjnymi. Mamy tu osiedla z blokami, niskie domki ustawione jeden obok drugiego, wysokie błyszczące wieżowce z biurami i apartamentami, a obok nich małe i większe świątynie, sklepy spożywcze, domy towarowe i punkty czy wręcz całe kompleksy z automatami do gier.

 

Aby uświadomić sobie wielkość tego miasta (ok. 2190 km² powierzchni), należy wybrać się na jeden z punktów widokowych. Za najpopularniejsze uchodzą Tokyo Skytree (najwyższa wieża na świecie – 634 m) i Tokyo Tower (333 m). Wejście na nie jest płatne i w przypadku tego pierwszego obiektu dość kosztowne, bo zwykły bilet dla osoby dorosłej na niższą galerię (350 m) kosztuje 2060 jenów (za wjazd na wyższą galerię na 450 m trzeba zapłacić dodatkowo 1030 jenów). Jeśli ktoś nie uważa się za amatora takich atrakcji i postanowił przeznaczyć swój budżet wyjazdowy na inne cele, może wybrać się na darmowy taras widokowy np. w budynku tokijskich władz w dzielnicy Shinjuku (Tokyo Metropolitan Government Building) lub gmachu Bunkyo Civic Center w Bunkyō. Polecam szczególnie podziwianie panoramy Tokio po zmroku – robi niesamowite wrażenie.

 

Zwiedzanie stolicy Japonii zdecydowanie trzeba sobie zaplanować tak w dzień, jak i w nocy. Po zapadnięciu zmierzchu polecam udać się w okolice sztucznej wyspy Odaiba, aby zobaczyć podświetlony Tęczowy Most (Rainbow Bridge). W pobliżu Parku Shiokaze stoi nawet mała amerykańska Statua Wolności. W tej okolicy warto wsiąść do jednego z pociągów kursujących na trasie Tokyo Monorail, kolei jednoszynowej, której pojazdy poruszają się na pewnej wysokości nad ziemią. Po drodze mija się m.in. szklane ściany wieżowców, a między nimi da się nawet dostrzec oświetloną sylwetkę Tokyo Tower. Gdy patrzy się na rozpościerające się z okna wagonu widoki, trudno nie odnieść wrażenia, że trafiło się do miasta przyszłości.

 

Do największych turystycznych atrakcji Tokio należą niewątpliwie Pałac Cesarski, szintoistyczna świątynia Meiji, buddyjski kompleks Sensō-ji czy rozległy park Shinjuku Gyoen. Obcokrajowcy chętnie wybierają się także na niemal zawsze zatłoczone skrzyżowanie koło stacji Shibuya, aby obserwować tłum pieszych wkraczających na nie jednocześnie ze wszystkich stron, gdy zapala się zielone światło. Na skwerze przy jednym z wejść na wspomnianą wyjątkowo ruchliwą stację postawiono pomnik psa Hachikō (popularnej w Japonii rasy akita), który czekał tu codziennie na swojego właściciela, profesora uniwersyteckiego, wracającego do domu. Pewnego dnia jego pan dostał w pracy udaru mózgu i zmarł. Nie pojawił się jak zwykle na stacji, ale Hachikō przez kolejnych ponad 9 lat wciąż przychodził o tej samej porze i go wypatrywał. Wykonany z brązu pomnik jest dziś popularnym miejscem spotkań Japończyków.

 

Na zainteresowanie zasługują też z pewnością dzielnica Akihabara i luksusowy region Ginza w dzielnicy Chūō. W niedzielę ich główne arterie zostają zamknięte dla ruchu samochodowego i udostępnione pieszym (w Ginzie również w sobotę). Akihabara, obecnie w znacznym stopniu nastawiona na turystów, przyciąga głównie amatorów anime (japońskich filmów animowanych), sprzętu elektronicznego i gier komputerowych. Spotkać w niej można dziewczyny poprzebierane za bohaterki animowanych seriali. Funkcjonują tu także maid cafés, czyli kawiarnie, w których gości obsługują kelnerki w strojach pokojówek. W Ginzie dla odmiany działa wiele butików znanych światowych marek modowych takich jak Chanel, Dior, Carolina Herrera, Gucci, Louis Vuitton czy Furla. W tej okolicy znajdują się też luksusowe domy towarowe Wako i Mitsukoshi. Na zakupy przychodzą tutaj eleganckie Japonki.

 

Swoistą atrakcję turystyczną Tokio stanowi metro. Na peronach oznaczone są punkty, w których otwierają się drzwi do wagonu (pociąg zawsze ustawia się zgodnie z tym układem), a przed nimi często znajdziemy wytyczone linie dla oczekujących osób formujących kolejkę do wejścia. Podczas jazdy Japończycy zwykle drzemią lub wpatrują się w ekran swojego smartfona. Bardzo nietaktownym zachowaniem jest rozmawianie przez telefon w pociągu czy prowadzenie głośnej dyskusji ze znajomymi. Należy jednak pamiętać, że w godzinach porannego i popołudniowego szczytu wagony i stacje bywają wypełnione po brzegi.

 

Wiszący Tęczowy Most nad północną częścią Zatoki Tokijskiej

Rainbow bridge

© YASUFUMI NISHI/JNTO

 

WIDOK NA SZCZYT

 

Za jeden z najważniejszych symboli Japonii za granicą uchodzi góra Fudżi (3776 m n.p.m.). Niestety, jej szczyt często kryje się za chmurami. Najlepszym okresem do podziwiania tego czynnego stratowulkanu np. z Tokio są miesiące zimowe, kiedy powietrze bywa zwykle najbardziej przejrzyste. Zazwyczaj góra Fudżi jest najwyraźniej widoczna w godzinach porannych. Zobaczymy ją m.in. z tarasów widokowych Tokyo Skytree i Bunkyo Civic Center.

 

Słynny japoński szczyt górski udaje się dostrzec również z wypoczynkowej miejscowości Hakone, położonej na południowy zachód od stolicy (ponad 80 km). W tym rejonie specjalnie z myślą o turystach przygotowano Hakone Freepass – karnet uprawniający do przejazdu kolejką górską, kolejką linowo-terenową i gondolową, rejsu statkiem po malowniczym jeziorze Ashi oraz poruszania się niektórymi autobusami kursującymi do stacji kolejowej. Z przystani w Hakone-machi przez zrekonstruowany punkt kontrolny z okresu Edo (1603–1868) można przejść na półwysep z punktem widokowym, a potem dotrzeć do Alei Cedrowej. Stąd najlepiej udać się jeszcze do chramu Hakone (Hakone Jinja), którego jedna z bram (torii) wznosi się w wodach jeziora. W niedalekim 200-tysięcznym mieście Odawara na uwagę zasługuje otoczony parkiem zamek obronny.

 

Z Hakone nie zawsze udaje się jednak dostrzec Fudżi. Jeśli ktoś postawił sobie właśnie taki cel podróży po Japonii, polecam wybrać się nad jedno z pięciu jezior znajdujących się w pobliżu wulkanu, np. Yamanaka, Kawaguchi lub Motosu. Na sam szczyt można wejść kilkoma szlakami, a sezon wspinaczkowy wypada w lipcu i sierpniu. Zarówno Japończycy, jak i obcokrajowcy decydują się często na wędrówkę popołudniową i wieczorną, aby wyprawę zakończyć oglądaniem wschodu słońca. Osoby, które źle znoszą szybkie zmiany wysokości, powinny najpierw zaaklimatyzować się do takich warunków.

 

WYPRAWY PO HONSIU

 

Naszą bazą wypadową podczas pobytu w Japonii było Tokio. Odwiedziliśmy więc nowoczesną Jokohamę, gdzie wybraliśmy się na spacer po porcie i zajrzeliśmy do kolorowej chińskiej dzielnicy (Chinatown). Poza tym pojechaliśmy na niewielką wyspę Enoshima, na której czci się występującą w mitologii japońskiej buddyjską boginię urody, bogactwa i muzyki Benzaiten. W okolicy nad głowami przechodniów latają liczne kanie czarne. W tym rejonie warto zwiedzić także Kamakurę, miasto znane ze swoich świątyń (w tym Kōtoku-in z wielkim brązowym posągiem Buddy Nieograniczonego Światła – Daibutsu), które pełniło funkcję stolicy w okresie Kamakura (szogunatu Kamakura, przypadającego od 1185 do 1333 r.).

 

Nie mogliśmy też odmówić sobie podróży shinkansenem, japońskim superszybkim pociągiem. Jednym z nich pokonaliśmy część drogi do Nikkō, położonego ok. 140 km na północ od Tokio. Ludzie odwiedzają je najczęściej ze względu na trzy cenne kompleksy świątynne, z których najsłynniejszy jest zespół chramów szintoistycznych Tōshō-gū poświęcony Ieyasu Tokugawie (założycielowi dynastii szogunów Tokugawa, żyjącemu w latach 1543–1616). Aż 103 tutejsze obiekty sakralne i ich naturalne otoczenie wpisano w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Od stuleci stanowiły dla Japończyków święte miejsce, znane z prawdziwych arcydzieł architektury i sztuki zdobniczej. Na zwiedzanie zabytkowego sanktuarium Tōshō-gū trzeba przeznaczyć kilka godzin. Budowle robią bardzo duże wrażenie na oglądających ze względu na bogate zdobienia. Cały czas można odkrywać tu nowe płaskorzeźby. Przewodniki zwykle wspominają o trzech mądrych małpach umieszczonych nad drzwiami stajni, ale warto z uwagą przyglądać się każdej bramie i ścianie. W najwyższym punkcie Tōshō-gū znajduje się grobowiec Ieyasu Tokugawy. Wspina się do niego po schodach wśród olbrzymich drzew. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi wizyta w Yakushi-dō. Gdy opowiadający o świątyni mnich klaszcze w dłonie, dźwięk rezonuje i zgromadzonym wydaje się, że namalowany na suficie smok ryczy. Od 2007 r. w całym kompleksie prowadzone są prace renowacyjne, które potrwają do 2024 r. Musimy się więc liczyć z tym, że nie wszystkie obiekty bywają udostępnione do zwiedzania, a pewne z nich zasłaniają rusztowania. Niedaleko Nikkō leży poza tym urokliwe jezioro Chūzenji (11,62 km² powierzchni). Wypływająca z niego rzeka Daiya tworzy liczne wodospady, w tym malowniczy 97-metrowy Kegon. W okolicy znajdują się również źródła termalne, dlatego powstały tu onseny – japońskie publiczne kąpieliska z łaźniami i basenami. Cały region słynie z wyjątkowo pięknych krajobrazów. Jesienią Japończycy podziwiają w nim zabarwione na głęboką czerwień liście klonów. To zjawisko cieszy się podobnym zainteresowaniem co wiosenne kwitnienie drzew wiśniowych. W samym Nikkō przez rzekę Daiya przerzucono uroczy czerwony Święty Most (Shinkyō), należący do założonego w 767 r. chramu Futarasan (Futarasan jinja).

 

Także shinkansenem wyruszyliśmy z Tokio do Sendai, a stąd lokalnym pociągiem do miejscowości Matsushima sąsiadującej z archipelagiem o tej samej nazwie. Wznoszą się tutaj zabudowania Zuigan-ji – ważnej japońskiej świątyni zen (nurtu buddyzmu). Należą do niej też liczne jaskinie, w których składano prochy zmarłych. Archipelag Matsushima składa się z ok. 260 małych wysepek porośniętych sosnami. Z pobliskiej przystani odbijają statki zabierające turystów w rejs wokół nich. Na Fukuurę, gdzie znajduje się m.in. mały ogród botaniczny, prowadzi długi czerwony most. Z wybrzeża pieszo dostaniemy się również na niewielką Oshimę. Jeszcze niedawno takich drewnianych mostków było więcej, ale region ten bardzo ucierpiał w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami w marcu 2011 r. Archipelag wygląda niezmiernie malowniczo zwłaszcza o zachodzie słońca.

 

Zabytkowe świątynie i sanktuaria w Nikkō

Nikko Toshogu Shrine1 2

© JNTO

 

HISTORIA DAWNIEJSZA I NOWSZA

 

Na Honsiu warto zatrzymać się także w położonej nad zatoką Osace. Stąd można zaplanować np. wycieczki do Kioto, nad Morze Wewnętrzne czy na wyspę Sikoku, a nawet Kiusiu. Tokio zostało niemal całkowicie zniszczone pod koniec II wojny światowej. Nocny nalot dywanowy z 9 na 10 marca 1945 r. wywołał wielki pożar. Dlatego zabudowa japońskiej metropolii jest dosyć nowa. Tego losu uniknęło Kioto. W tej dawnej stolicy Japonii i siedzibie cesarzy (od 794 do 1868 r.) spotkamy się z ogromnym zagęszczeniem zabytków. Jej zabytkowy zespół urbanistyczno-architektoniczny z wieloma pięknymi świątyniami, z Kinkaku-ji i Ryōan-ji na czele, wpisano w 1994 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Zarówno pierwsza, czyli Świątynia Złotego Pawilonu stojąca nad stawem w parku, jak i druga, z charakterystycznym kamiennym ogrodem do medytacji, przynależą do nurtu buddyzmu zen. Do najbardziej znanych miejsc w Kioto zaliczyć wypada na pewno sanktuarium zwane Fushimi Inari Taisha, do którego prowadzi 4-kilometrowa droga wyznaczona przez tysiące torii. Ponieważ trasa wiedzie w większości pod górę, trzeba założyć wygodne buty i wziąć ze sobą butelkę wody. Kompleks poświęcono japońskiemu bóstwu płodności, ryżu, herbaty, sake, rolnictwa, przemysłu, powodzenia i sukcesu Inari, przedstawianemu w różnych postaciach. Jego posłańcami są dobre białe lisy.

 

W mieście Himeji, leżącym ok. 120 km na południowy zachód od Kioto, warto natomiast zobaczyć piękną budowlę nazywaną Zamkiem Białej Czapli (Shirasagi-jō). To przykład japońskiej architektury obronnej. Jednak zabudowania zamkowe na Europejczykach robią wrażenie finezyjnych i delikatnych. Na zachodnim krańcu Honsiu, na wyspie Itsukushima (Miyajima) znajduje się z kolei Itsukushima Jinja. Imponująca brama tego szintoistycznego chramu stoi w wodach Morza Wewnętrznego. W czasie odpływu można podejść do niej po odkrytym piaszczystym dnie.

 

Osoby, które lubią zwiedzać mniej typowe miejsca, powinny wybrać się do Hiroszimy. To na to miasto 6 sierpnia 1945 r. Stany Zjednoczone zrzuciły bombę atomową. Hiroszimę odbudowano, a o samym wydarzeniu i ofiarach ataku przypomina kompleks parkowy z zachowanymi ruinami dawnego centrum wystawowego, obecnie zwanego Kopułą Bomby Atomowej. W pobliżu działa również Muzeum Pokoju, które utworzono w sierpniu 1955 r. Oprócz tego w mieście funkcjonuje warta uwagi sieć tramwajowa. Po szynach jeżdżą tu m.in. pojazdy produkowane w poprzednim stuleciu w Japonii, a nawet Europie. Tramwaje o numerach 651 i 652 jako jedyne przetrwały wybuch bomby atomowej i wciąż pozostają w użyciu.

 

Tak naprawdę nie ma idealnej instrukcji podróżowania. Każdy musi znaleźć swój sposób na zwiedzanie. Podczas wizyty w tak odmiennym od naszego kraju jak Japonia warto jednak paradoksalnie odstawić na bok wszystkie rzeczy, które o nim przeczytaliśmy bądź usłyszeliśmy. Choć nie da się z pewnością zapomnieć opinii i wrażeń innych ludzi, spróbujmy nie odtwarzać ich doświadczeń, a przeżyć własne. Na każde miejsce spójrzmy ze swojej perspektywy. Prawdopodobnie wtedy dużo łatwiej przyjdzie nam zrozumieć, że Japonia może być tym wszystkim, czym jest w oczach innych, a nawet czymś jeszcze odmiennym. Każdy punkt widzenia tworzy kolejny jej obraz. Ja tak właśnie zapamiętałam ten kraj i w taki sam sposób chcę go poznawać znowu, gdy zawitam do niego po raz kolejny.

 

Ponad 16-metrowa brama Itsukushima Jinja w portowym mieście Hatsukaichi

l 180895

© HIROSHIMA PREFECTURE/JNTO

 

 

Z wizytą nad Sprewą i Hawelą

JOANNA CZUPRYNA

                                                                                   FOT. GERMAN NATIONAL TOURIST BOARD/KLAUS UND DIRK LEHNARTZ

<< Berlin ze swoją wyjątkową historią i unikalnymi zabytkami od lat stanowi magnes dla turystów z całego świata i systematycznie przyciąga ich coraz więcej. Plan na 2015 r., zakładający przekroczenie sprzedaży 20 mln noclegów rocznie, został ku zdziwieniu ekspertów i radości władz miasta osiągnięty już trzy lata temu. Ze wzrastającego zainteresowania niemiecką metropolią korzysta również Poczdam, jej elegancki sąsiad, którego malownicze położenie zwróciło przed wiekami uwagę członków rodziny panującej z dynastii Hohenzollernów. Dzięki pobudowanym przez nich pałacom otoczonym pięknymi ogrodami słusznie zasłużył on sobie na miano „Wersalu Północy”. Sama Brandenburgia, której jest stolicą, zachwyci natomiast entuzjastów turystyki aktywnej. >>

W Berlinie żyje obecnie ponad 3,5 mln ludności. To prawdziwa europejska metropolia i jedno z największych miast na kontynencie. Leży w samym środku kraju związkowego Brandenburgia. Stolicy Republiki Federalnej Niemiec przysługują jednak prawa autonomicznej jednostki administracyjnej. Pobliski Poczdam uchodzi za ważny ośrodek naukowy – działają tu wyższe uczelnie i instytuty badawcze oraz mieszkają studenci.

Więcej…

Dolce Vita w Toskanii

PAWEŁ PAKIEŁA

 

 FOT. ISOLADELBA.CA

Od czasów Etrusków poprzez panowanie rzymskie aż do renesansu, jak się powszechnie uważa, największą na świecie skarbnicą dzieł sztuki jest położona w środkowych Włoszech historyczna kraina –Toskania. Zgromadzono tu niezwykłe malowidła, rzeźby, freski czy arcydzieła architektoniczne. Można wymienić jednak więcej powodów, dla których warto przyjechać do tego magicznego miejsca. Tym, co przyciąga tutaj ludzi, jest również ciepły, śródziemnomorski klimat oraz sielskie i malownicze krajobrazy, które pozwalają odpocząć od miejskiego gwaru. Smakosze wina znajdą w tym regionie urocze restauracje z prostym, lecz smacznym jedzeniem i dużym wyborem szlachetnych trunków z miejscowych winnic. Amatorzy wycieczek pieszych i rowerowych mogą cieszyć się licznymi trasami, z kolei spragnieni kąpieli słonecznych wypoczywać na piaszczystych plażach. Nic dziwnego, że Toskania stała się tłem dla wielu filmów i książek skutecznie zachęcających do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca.

Więcej…