MARIUSZ KAPCZYŃSKI

autor serwisu Vinisfera o winach, podróżach i kulinariach

 

Republika Południowej Afryki (RPA) ma do zaoferowania nie tylko fantastyczne krajobrazy, wspaniałą faunę i florę, niezapomniane safari oraz niezwykły klimat. Miejsce to uwodzi przybyszów także wyjątkowo smaczną kuchnią i świetnymi winami. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – zarówno wyrafinowani smakosze, pospolite łakomczuchy, jak i różnorodni birbanci i gastronomiczni utracjusze.

 

Wino w RPA ma kilkusetletnią historię, a więc dłuższą niż w Kalifornii czy Australii. Jego kolebką jest region Cape Winelands (Winnice Przylądkowe), w którego pobliżu na turystów czekają jeszcze takie perełki, jak Przylądek Dobrej Nadziei i Kapsztad (Cape Town), jedno z najpiękniej położonych miast na świecie. Najstarszą winnicą na tych malowniczych terenach jest Groot Constantia (Wielka Konstancja), założona w 1685 r. Z kolei niedalekie zabytkowe miasto Paarl słynie z ogromnego kompleksu piwnic z winami. Jego łączna powierzchnia wynosi aż 22 ha, co jest światowym rekordem.

Nic więc dziwnego, że region Cape Winelands, leżący w Prowincji Przylądkowej Zachodniej, przyciąga mnóstwo podróżników i smakoszy. Stworzono tu interesujące trasy turystyczne wśród winnic – Wine Routes, czyli „Drogi Winne”. Przepiękne krajobrazy, wyśmienite szlachetne trunki i doskonałe restauracje są niewątpliwą atrakcją tych okolic. Mnóstwo farm położonych na terenie Cape Winelands oferuje degustacje win i specjalne wycieczki po winnicach. Do najpopularniejszych miejscowości, odwiedzanych tłumnie przez turystów z całego świata, należą tutaj Constantia, Stellenbosch, Franschhoek, Paarl, Wellington i Robertson.

 

Winiarska stolica

Przylądek Dobrej Nadziei, Kapsztad czy Przylądek Igielny (Agulhas) – najbardziej wysunięty na południe kraniec Czarnego Lądu – przyciągają do tej części RPA rzesze turystów. My jednak tym razem poświęcimy naszą uwagę głównie winom. W Południowej Afryce produkuje się ogromne ilości tego szlachetnego trunku, co należy podkreślić, przy jednoczesnym szerokim zróżnicowaniu gatunkowym. Działa tu obecnie wielu młodych winiarzy, śmiało podążających za światowymi trendami.

Większość win powstaje w Prowincji Przylądkowej Zachodniej, gdzie panują znakomite warunki do uprawy winorośli (doskonała gleba i klimat). Posiada ona również, o czym już wspominałem, długie tradycje winiarskie, sięgające XVII w. Dzisiaj w RPA znajduje się mniej więcej 112 tys. ha winnic, w których produkuje się ponad 780 tys. litrów wina, co daje temu krajowi 9. miejsce na świecie (dane za 2009 r. przygotowane przez Trade Data and Analysis – TDA). Za winiarską stolicę uważa się obecnie Stellenbosch. Jest to drugie najstarsze miasto w Południowej Afryce (po Kapsztadzie), założone w 1679 r. przez holenderskiego gubernatora ówczesnej Kolonii Przylądkowej – Simona van der Stela. W przeszłości pełniło rolę jednego z głównych centrów kształtowania się afrykanerskiej kultury. Leży ok. 50 km na wschód od Kapsztadu i nazywa się je czasem Eikestad, czyli „Miastem Dębów”, ponieważ pierwsi osadnicy posadzili mnóstwo tych drzew, żeby dodać uroku wytyczanym ulicom i powstającym farmom. Dzisiaj można tu podziwiać wspaniałe, wiekowe szpalery dębowe.

Współcześnie Stellenbosch słynie głównie z wina, dając nawet nazwę całemu obszarowi winiarskiemu. Jego winnice stanowią ok. 18 proc. wszystkich upraw RPA. Kto szuka wygodnej bazy do wypadów enologicznych, powinien wybrać właśnie to miejsce. Miasto ma swój urok – tonące w zieleni eleganckie, zabytkowe budynki (dominują te z XIX w.) utrzymane w stylu przylądkowo-holenderskim, georgiańskim i wiktoriańskim tworzą przyjazną atmosferę spokoju, a otaczające je góry Helderberg, Simonsberg, Stellenbosch czy Jonkershoek stanowią niezmiernie malownicze tło. Mieści się w nim mnóstwo hoteli i pensjonatów oraz wyśmienitych restauracji. Powstała tu trasa winiarska (Stellenbosch Wine Route) była pierwszą w Afryce Południowej. Utworzono ją w 1971 r. i jest obecnie największym tego typu szlakiem na kontynencie – ma ok. 150 członków: winiarnie, punkty degustacji, restauracje itp.

Jak na winiarską stolicę przystało, Uniwersytet Stellenbosch posiada Wydział Kultury Uprawy Winorośli i Enologii (Department of Viticulture and Oenology) kształcący przyszłych winiarzy. Działa tutaj też państwowy Instytut Badań nad Winem i Winoroślą (Viticultural and Oenological Research Institute – VORI). Miejscowe winnice ciągną się na południe – aż do Zatoki Fałszywej (False Bay) i miasta Somerset West. Stellenbosch słynie przede wszystkim z win czerwonych, powstałych z takich odmian, jak np. Cabernet Sauvignon, Merlot, Shiraz czy południowoafrykański szczep Pinotage, a także pochodzących z tych okolic wzmacnianych trunków w stylu porto. Nie brak tu również win białych tworzonych z winorośli typu Chardonnay czy Sauvignon Blanc. Najbardziej znanymi posiadłościami winiarskimi są m.in. Vergelegen, Uitkyk, Jordan, Simonsig, Kaapzicht, Rustenberg, Meerlust, Muratie, Warwick, Overgaauw czy Welmoed.

 

Inne obszary winiarskie

Poza Stellenbosch warto wspomnieć także i o Constantii, ulokowanej malowniczo na wąskim półwyspie – południowych obrzeżach Kapsztadu. Chłodne powietrze znad Atlantyku oraz żyzne ilasto-piaskowe gleby dają idealne warunki do uprawy klasycznych odmian winorośli. To właśnie tutaj w 1685 r. w wyniku starań holenderskiego gubernatora Simona van der Stela założono pierwszą winnicę – słynną Groot Constantia. Na tym obszarze też, w oparciu o odmiany z rodziny muskatów oraz szczep Chenin Blanc (nazywany w RPA Steen), powstaje legendarne południowoafrykańskie słodkie wino deserowe – Constantia.

Niedaleko Constantii znajdują się prawdziwe turystyczne perełki – Kapsztad i Przylądek Dobrej Nadziei. Są to niewątpliwie obowiązkowe pozycje na liście miejsc wartych odwiedzenia w RPA. Koniecznie należy spojrzeć na Kapsztad z dominującej nad całą okolicą Góry Stołowej (Table Mountain, 1086 m n.p.m.). Na jej szczyt można się dostać kolejką linową (Table Mountain Aerial Cableway) lub wejść wytyczonym szlakiem. Przepiękne widoki zapewnia wędrówka 2-kilometrową trasą spacerową po płaskim jak blat kuchenny wierzchołku góry. Na wielobarwną mozaikę Kapsztadu składają się: tzw. Dzielnica Malajska, czyli Bo-Kaap, niesławna wyspa Robben z muzeum w dawnym więzieniu, w którym przetrzymywano Nelsona Mandelę, Victoria & Alfred Waterfront – rozrywkowe i eleganckie Nabrzeże Wiktorii i Alfreda, wycieczki na malowniczy Przylądek Dobrej Nadziei, cudowne krajobrazy towarzyszące 9-kilometrowej drodze widokowej Chapman's Peak Drive położonej na wybrzeżu Atlantyku, liczne muzea, restauracje, ogrody botaniczne (na czele z Kirstenbosch) czy też małe place targowe pełne lokalnych wyrobów... Wszystkie te atrakcje i wiele innych tworzą egzotyczną mieszankę, która przyciąga turystów niczym magnes.

Kolejnym ważnym obszarem w regionie winiarskim Cape Winelands jest Paarl, zróżnicowany zarówno pod względem gleb, jak i wysokości, na jakich usytuowane są winnice. W II połowie XVII w. ziemie te zasiedlili holenderscy osadnicy oraz francuscy hugenoci, którzy zaczęli tworzyć tutaj farmy. Dziś po obu stronach góry Paarl rozciągają się malownicze winnice, a miejscowe domy zachwycają elegancką architekturą i stylowymi, bardzo charakterystycznymi zwieńczeniami dachów. Znajduje się tu sporo znanych posiadłości, jak np. Backsberg, Boland, Laborie, Simonsvlei, Vendome, Rhebokskloof czy Fairview.

Za serce regionu Winnic Przylądkowych uchodzi również pobliskie malownicze Wellington, które rozłożyło się w czarującej dolinie nad brzegami rzeki Kromme, u stóp góry Groenberg. Z Kapsztadu dotrzemy tu samochodem zaledwie w 45 min. Uprawę winorośli na tych ziemiach rozpoczęli francuscy hugenoci już pod koniec XVII w. Miejscowy interesujący szlak winny – Wellington Wine Route – jest jednak jednym z młodszych w RPA, gdyż powstał w połowie lat 90. ubiegłego stulecia. Pełno tu uroczych winnic i odrestaurowanych zabytkowych budynków w stylu przylądkowo-holenderskim. Będąc w Wellington, warto odwiedzić m.in. następujące posiadłości: Diemersfontein, Doolhof czy Nabygelegen.

Nadzieją RPA są nowe obszary winiarskie, takie jak Elgin, Walker Bay czy Hermanus. Tutejsze nowoczesne wina mają strukturę lżejszą od tradycyjnych, nieco ciężkich południowoafrykańskich szlachetnych trunków. Zawdzięczają to dobrym szczepom Pinot Noir, Chardonnay czy Sauvignon Blanc. Z kolei wina czerwone z Cape Winelands najlepiej udają się w Tulbagh i Swartland. W tym ostatnim miejscu znajduje się jedna z najciekawszych, stosunkowo młodych winiarni – Sadie Family. Prowadzący to rodzinne przedsięwzięcie Eben Sadie został wybrany winiarzem 2010 r. w RPA. Świetne trunki z jego winnicy pokazują dbałość o siedliskowy, daleki od masowego charakter win oraz naprawdę wielki talent tego winiarza.

 

Drogi winne

Podróżowanie winnymi szlakami Afryki Południowej to wielka przyjemność, wszystko jest doskonale przygotowane na przyjęcie spragnionych winiarskich wrażeń gości. Czekają tu na nich wspaniałe sale degustacyjne w licznych winiarniach oraz urozmaicone, często bardzo oryginalne programy całych wizyt. W Bilton Wines w regionie Stellenbosch można podziwiać kolekcje starych samochodów oraz wziąć udział w modnych ostatnio eksperymentach łączenia różnych win z rozmaitymi rodzajami czekolady. Niepowtarzalne wrażenia smakowe są gwarantowane! W Ernie Els Wines obejrzymy pamiątki dokumentujące wielką karierę właściciela winiarni – Erniego „The Big Easy” Elsa, najsłynniejszego golfisty RPA (warto odwiedzić też jego cenioną restaurację Big Easy w Stellenbosch). Golf jest zresztą niezmiernie popularną dyscypliną sportu w Afryce Południowej. Jego miłośnicy będą czuć się tutaj jak w raju, ponieważ odkryją dla siebie wiele znakomicie przygotowanych profesjonalnych pól. Połączenie przyjemności gry w golfa z degustacjami w winnicach nie stanowi więc problemu, a chętni powinni odwiedzić Devonvale Golf & Wine Estate. Ta ekskluzywna, wspaniale położona w dolinie Bottelary posiadłość zadowoli nawet najbardziej wybredne gusta. Ciekawostką może być winiarnia Fairview w regionie Paarl, należąca do Charlesa Backa II – ważnej postaci winiarstwa RPA, potomka litewskich emigrantów. Nie tylko produkuje się tu doskonałe wina, lecz także wytwarza wyborne sery kozie (ponad 20 gatunków), które komponuje się odpowiednio ze sobą podczas degustacji, żeby zapewnić gościom niepowtarzalne doznania smakowe.

Znajdziemy też winiarnie organizujące pikniki w najbardziej urokliwych zakątkach regionu, prowadzące stadniny koni itd. Wszystkie te atrakcje to tylko niektóre z możliwości, jakie mogą zaoferować południowoafrykańskie farmy. Warto również wspomnieć, że poza pięknie położonymi winnicami enoturystów urzec może architektura winiarni. Wśród nich znajdują się piękne, stare (czasem 400-letnie) posiadłości w stylu przylądkowo-holenderskim, które zachowały swój dawny, kolonialny urok (np. Vergelegen, Morgenster w Somerset West, Meerlust, Rustenberg czy Uitkyk w Stellenbosch). Inni turyści wolą podziwiać modernistyczne winiarnie, gdzie dominuje współczesna architektura i najnowocześniejszy sprzęt do wytwarzania wina, np. Eikendal, Dornier Wines i Tokara w „Mieście Dębów”.

 

Południowoafrykańska kuchnia

Podobnie jak ludność RPA jest zróżnicowana pod względem etnicznym, tak samo urozmaicona jest kuchnia tego kraju. Przybywający tu przez wieki emigranci zostawili ślady swojej kultury nie tylko w wielkim bogactwie gatunków produkowanych win, ale również w sferze kulinariów, gdzie spotkać możemy obecnie wpływy francuskie, holenderskie, niemieckie, brytyjskie czy indyjskie (widoczne najwyraźniej w okolicach Durbanu).

Mieszkańcy Południowej Afryki uwielbiają spotkania przy grillu, nazywanym tu braai. To doskonała okazja do spędzenia czasu z rodziną i znajomymi podczas świąt i dni powszednich. Zaproszeni na braaia goście mogą poznać tutejsze zwyczaje i kulinaria od mniej formalnej strony. Dania przygotowywane są zazwyczaj niezmiernie starannie, palenisko rozpala się z odpowiednich rodzajów drewna, a na ruszcie znajdziemy smaczne gatunki mięs. Gospodarz za punkt honoru uważa jak najlepsze przyrządzenie potraw. Jada się przede wszystkim wołowinę, jagnięcinę, ale też typowo lokalne rodzaje mięsiwa, np. z kudu czy springboka, oraz różnego typu wędliny z nich wyprodukowane.

O ile Stellenbosch uchodzi za winiarskie centrum RPA, o tyle smakosze nie mogą ominąć Franschhoek, uznanego za kulinarną stolicę kraju. To nazwane „Francuskim Rogiem” miasteczko stało się w swoim czasie schronieniem dla hugenotów uciekających przed prześladowaniami z Francji w XVII w. Franschhoek to niewielka miejscowość, tak naprawdę prowadzi przez nią jedna, główna droga, ale ze względu na rozpościerające się tu widoki i wspaniałą kuchnię zasługuje na szczególną uwagę turystów. To tutaj znajduje się prawdziwe zagłębie wiodących restauracji w RPA. Wiele z nich zdobyło najwyższe wyróżnienia w światowych rankingach kulinarnych. Można tu skosztować najlepszych dań wszelkiego rodzaju – od wybitnie lokalnych po najbardziej wyrafinowane i nowoczesne pochodzące z tzw. kuchni fusion. Do zamawianych potraw koniecznie należy spróbować znakomitych miejscowych win z szerokiego wachlarza proponowanych gatunków. Wspaniałe, niemal pocztówkowe krajobrazy Franschhoek Wine Valley dodają dziełom tutejszych szefów kuchni magicznej oprawy. Na tym malowniczym obszarze znajdują się też uznane winiarnie, jak choćby Boekenhoutskloof, Graham Beck, La Roche, Mont Michele, Plaisir de Merle oraz La Motte.

RPA oferuje również coś dla miłośników mocniejszych trunków – szlaki brandy, a wśród nich R62 Brandy Route (ponad 300 km drogi z Worcester do De Rust), w okolicach której ulokowane są destylarnie (np. Klipdrift), oraz Western Cape Brandy Route – uroczą trasę prowadzącą wokół Stellenbosch, Paarl, Franschhoek, Wellington i Elgin. Dla turystów, którzy chcą wybrać się na tego typu wycieczkę, przygotowano specjalne foldery i mapy z zaznaczonymi miejscami do zwiedzania i degustacji.

Niestety, nie da się opisać smaku win, zapachu, koloru i soczystości potraw, czaru wielu miejsc i serdeczności mieszkańców regionu Winnic Przylądkowych... Widziałem już ogromną liczbę winnic na świecie, przetarłem mnóstwo enologicznych szlaków na różnych kontynentach, ale nie mam wątpliwości, że to właśnie w RPA odkryłem jeden z najpiękniejszych winiarskich zakątków na naszym globie.


 

 

Artykuły wybrane losowo

W indonezyjskiej krainie rozmaitości

ANNA MARIA KRAJEWSKA

DAWID ZASTROŻNY

 

W różnorodności siła – to narodowe motto Indonezji wyjątkowo trafnie opisuje ten piękny kraj. Składa się na niego ponad 17,5 tys. wysp, z czego „jedynie” ok. 6 tys. jest zamieszkałych, 300 grup etnicznych, więcej niż pół tysiąca języków. To największe wyspiarskie państwo świata (mające powierzchnię ponad 1,9 mln km2) przyciąga turystów błękitem swoich wybrzeży, zielenią tropikalnych lasów, doskonałymi miejscami do nurkowania i tajemnicą groźnych wulkanów. Aż trudno w to uwierzyć, że te tysiące wysp u południowo-wschodnich krańców Azji, o zróżnicowanej geografii, historii, przyrodzie i tradycjach, należą do jednego kraju – Republiki Indonezji… Indonezyjczycy są niezwykle otwarci i tolerancyjni, bliska jest im postawa szacunku dla innych, dla różnorodności kulturowej. Nic więc dziwnego, że odwiedzający ich goście z całego świata czują się tutaj naprawdę dobrze i bezpiecznie.

Więcej…

Dominikańska przygoda

ŁUKASZ KUDELSKI


Ten wyspiarski kraj położony na Karaibach na wyspie Hispanioli (to używana w Polsce do XIX w. nazwa Haiti) kojarzy mi się przede wszystkim z wyśmienitym rumem, wyborną kawą, motocyklami, pięknymi plażami i kobietami, gorącą muzyką, a także górami, jeziorami, wodospadami, sawannami i pustynią. Gdy rzucimy okiem na mapę świata i dostrzeżemy sąsiadów Dominikany – Haiti, Kubę, Jamajkę i Portoryko – nie będziemy mieć wątpliwości. To musi być wyjątkowo egzotyczne i pełne ciekawych niespodzianek miejsce. 

Więcej…

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.